sobota, 14 lutego 2015

Śladami Odyseusza - wyspa nimfy Kalipso.

Gozo to niewielka wyspa należąca do Malty. Wieść niesie, że to ona właśnie jest ową Ogygią z "Odysei" Homera, na której Odyseusz spędził niespełna osiem lat u nimfy Kalipso (pisanej też Kalypso, Calypso).

Można się na nią dostać promem z Malty z portu Cirkewwa (bilet kosztuje 5 euro w obie strony)



Jam jest Odys Laertyd, z fortelów mych znany,

U ludzi pod niebiosa prawie wysławiany.

Mieszkam zaś na Itace jasnej - nad nią czołem

Sterczy leśny Neriton; liczne wyspy kołem

Obsiadły ją i leżą jedna blisko drugiéj, (...)

(Homer, "Odyseja", Pieśń IX)



Mieszkańcy wyspy, pytani gdzie jest Jaskinia Kalipso, wskazali tę drogę. Miałam nią iść 10 minut.



Tak dni dziewięć się tłukłem, aż dziesiątej nocy

Przybiłem do Ogygii przy boskiej pomocy,

Gdzie mieszka pięknowłosa Kalypso, bogini.

Gościnnie tam przyjęty, długom bawił przy niéj.

(Homer, "Odyseja", Pieśń XII)


Dotarłam po jakichś dwudziestu:) W tym miejscu nimfa gościła Odysa,
mając nadzieję, że zostanie z nią na zawsze.


Stąd daleko na morzach, jest ostrów niewielki,

Zwan Ogygią, siedziba srogiej zwodzicielki,

Kalypso pięknowłosej, a córki Atlasa.

Każdy bóg jej unika, człek tam nie popasa;

Mnie tylko nieboraka demon zagnał do niéj,

Kiedy piorun Zeusowy na pełnych mórz toni

Roztrzaskał mi łódź moją. W dom mię swój przyjęła,

Gościnnie nakarmiła, potem wmawiać jęła,

Że mi da nieśmiertelność a z nią młodość wieczną-

Lecz się broniłem od niej odmową stateczną.
(j.w.)


Ale on tęskniącym wzrokiem spoglądał na morze i myślał o swojej Itace.


Siedem lat mię trzymała - i nieraz łza padła

Na ambrozyjne szatki, które na mnie kładła.

A gdy ósme już lato nadeszło w lat toku,

Sama nagli na odjazd. Nie wiem, czy z wyroku

Zeusa, czy że jej serce doznało odmiany,

Dość, że na wątłej tratwie, wierni powiązanéj,

Wysłała mnie, żywnością, winem i odziewkiem

Niebiańskim opatrzywszy; i ciepłym powiewkiem,

Dmącym na jej rozkazy, gnała mię przez wody.

(Homer, "Odyseja", Pieśń VII)

Wreszcie bogowie zlitowali się nad nim i kazali nimfie zwrócić mu wolność...

Zanim, za Odyseuszem, opuścimy Gozo, pokażę Wam jeszcze trochę wyspy z innej strony:)



Można podróżować czerwonym lub zielonym autobusem turystycznym.  Dowiezie we wszystkie znane miejsca za 7 euro na cały dzień (latem chyba drożej). Na każdym przystanku można wysiąść i za 45 minut pojechać dalej następnym busem tej firmy. Dzięki słuchawkom, które wręcza kierowca, wiemy, co zwiedzamy.  Nagrany przewodnik mówi także po polsku!


Możecie sobie wyobrazić, że mijają się tu dwa autobusy? Na żyletkę:)



Wyspa ma wiele skał wapiennych, z których tworzy się takie prostokąty do budowy domów i innych budynków.



Wszystkie więc są żółte, nie maluje się ich.

Przyozdabia za to różnymi tabliczkami i płaskorzeźbami

Prawie przy każdym wejściu do domu zobaczymy wizerunek Matki Boskiej

Czasami całą Świętą Rodzinę

Maltańczycy mają też pomnik Chrystusa z rozłożonymi rękoma (niczym w Rio de Janeiro, tylko duuużo mniejszy:)
Stoi na wzgórzu Saviours, z którym wiąże się pewna historia. Otóż dawno temu wyspa Gozo pogrążyła się w ciemnościach. Ludzie modlili się przez trzy doby, aby wreszcie wyszło słońce (niczym w "Faraonie" Prusa).  Pierwszy promień padł na to właśnie wzgórze i mieszkańcy wyspy postanowili je uświęcić tymże pomnikiem. Niestety autobus nie zatrzymuje się ani nie podjeżdża bliżej.


Postawili też pomnik Janowi Pawłowi II, który odwiedził ich w 1990 roku.


Nie mogłam nie zauważyć akcentu literackiego. Gorg Pisani to jeden z największych poetów
 tego kraju. Żył w XX wieku. Był wielkim propagatorem języka maltańskiego. wprowadził jego nauczanie
 do szkół jeszcze przed II wojną światową. Maltańczycy zawdzięczają mu także spisanie ich legend.


I chyba największa atrakcja  tej wyspy - Lazurowe Okno, naturalny most wapienny w okolicy miejscowości Dwejra robi wrażenie.
W tym miejscu kręcono sceny do filmów, m.in. "Gra o tron" czy "Hrabia Monte Christo". Morze wypłukuje wapienną skałę, więc nie wiadomo, jak długo jeszcze będzie można podziwiać to cudo.

Pora kończyć naszą odyseję. Warto jeszcze posmakować czegoś regionalnego:)


Wracamy z Gozo, ale jeszcze nie do Itaki...

16 komentarzy:

  1. Piękny powrót do przeszłości i zdjęcia:) Niestety zwiedziłam tylko Grecję kontynentalną, a prawdziwa ponoć na wyspach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wyspach greckich (oprócz Salaminy) jeszcze nie bylam. Ale na Malcie jest duzo greckich akcentów, mieszają się z arabskimi, tworząc ciekawą kulturę.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Niestety są też miejsca brzydkie, zaniedbane, opuszczone. Ale o tym nastepnym razem.

      Usuń
  3. Najpierw u Ardioli, teraz u Ciebie czytam, iż Malta to ciekawy kraj, nie tylko słońce i plaża, ale i architektura, historia i jak widać literackie odniesienia :) Kusi i łatwość przemieszczania się i wielość ciekawych miejsc do obejrzenia i te polskojęzyczne przewodniki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kolejnym poście trochę inne spojrzenie na ten kraj. Zapraszam za tydzień.

      Usuń
  4. Wspaniała wędrówka śladami Odyseusza... Oj, jak by się chciało... Marzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenia się spełniają, trzeba tylko chcieć:)

      Usuń
  5. Brałam w tym roku pod uwagę Toskanię i Maltę, wygrała ta pierwsza, bo nie bardzo wiedziałam co na Malcie mogę zobaczyć, a teraz u Ciebie mogę poznać tą ciekawą wyspę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O głównej wyspie Malty napiszę niebawem. To bylo tylko maleńkie Gozo. Zapraszam za kilka dni:)

      Usuń
  6. Takie wszystko piękne ciekawe...ze już nie muszę tam jechać
    Wszystko przekazane mądrze i sugestywnie..to i pieniędzy nam zostanie w kieszeni
    Grzegorz P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Grzegorzu, jest Pan nieoceniony:)

      Usuń
  7. Aż chce się tam jechać. Piękne widoki, bogata historia i kultura. Wszystko takie dopracowane, jak ta grota gdzie nimfa gościła Odyseusza. Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Byłam latem, widziałam to wszystko, upał, słońce i ten piękny, cudowny kraj na wyspach czyli Malta. Dzięki Tobie powspominałam w ten jesienny dzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam zimą. Latem dla mnie za gorąco na zwiedzanie takich miejsc. Faktycznie, miło powspominać, jak deszcz za oknem:)

      Usuń

Pozostawienie komentarza (choćby anonimowego) daje mi poczucie, że warto dalej tworzyć ten blog, bo ktoś go jednak czyta:)