Dziś obiecany Czarnolas. Wieś w województwie mazowieckim, którą poeta Jan Kochanowski otrzymał w spadku po rodzicach w 1559 roku. Na stałe zamieszkał tam jednak dopiero piętnaście lat później, po ślubie z Dorotą Podlodowską.
Tam urodziły się jego dzieci - sześć córek i (już po śmierci poety) jedyny syn. Dwie dziewczynki zmarły w dzieciństwie - Urszula i Hanna. Synek nie dożył roku. Także obok dni szczęśliwych, były też w Czarnolesie chwile tragiczne dla państwa Kochanowskich. O swoim domu pisał poeta:
Panie, to moja praca, a zdarzenie Twoje;
Raczyż błogosławieństwo dać do końca swoje!
Inszy niechaj pałace marmórowe mają
I szczerym złotogłowem ściany obijają,
Ja, Panie, niechaj mieszkam w tym gniaździe ojczystym,
A Ty mię zdrowiem opatrz i sumnieniem czystym,
Pożywieniem ućciwym, ludzką życzliwością,
Obyczajmi znośnymi, nieprzykrą starością.
(pisownia oryginalna, w XVI wieku marmór pisano przez ó, widocznie wymawiano ten wyraz samogłoską długą, z której powstało ó właśnie w tym stuleciu)
Dworek Jana Kochanowskiego spłonął w 1720 r. W 2. połowie XVIII w. Czarnolas został kupiony przez księcia Józefa Aleksandra Jabłonowskiego. Wybudował on murowany dom, w którym dziś mieści się muzeum. Przed dworkiem znajduje się pomnik poety wykonany w 1980 r. przez Mieczysława Weltera.
"NA LIPĘ"
Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!
Nie dójdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie,
Choć się nawysszej wzbije, a proste promienie
Ściągną pod swoje drzewa rozstrzelane cienie.
Tu zawżdy chłodne wiatry z pola zawiewają,
Tu słowicy, tu szpacy wdzięcznie narzekają.
Z mego wonnego kwiatu pracowite pszczoły
Biorą miód, który potym szlachci pańskie stoły.
A ja swym cichym szeptem sprawić umiem snadnie,
Że człowiekowi łacno słodki sen przypadnie.
Jabłek wprawdzie nie rodzę, lecz mię pan tak kładzie
Jako szczep napłodniejszy w hesperyskim sadzie.
Tam, gdzie rosła słynna lipa, wspomniana w utworach poety, stoi pamiątkowy obelisk z popiersiem Kochanowskiego, na którym wyryto fragment "Trenu XIII". U podnóża symboliczny sarkofag córki Urszuli. A czy wiecie, że fraszki "Na lipę" są dwie? "Wszak lipa czarnoleska na głos Jana czuła tyle rymów natchnęła!" - pisał Adam Mickiewicz w "Panu Tadeuszu".
"NA LIPĘ"
Uczony gościu! Jeśli sprawą mego cienia
Uchodzisz gorącego letnich dni promienia,
Jeślić lutnia na łonie i dzban w zimnej wodzie
Tym wdzięczniejszy, że siedzisz i sam przy nim w chłodzie:
Ani mię za to winem, ani pój oliwą,
Bujne drzewa nalepiej dżdżem niebieskim żywą;
Ale mię raczej daruj rymem pochwalonym,
Co by zazdrość uczynić mógł nie tylko płonym,
Ale i płodnym drzewom; a nie mów:
"Co lipie Do wirszów?" - skaczą lasy, gdy Orfeus skrzypie.
Tu poeta modlił się o dobre plony.
"MODLITWA O DESZCZ"
Wszego dobrego Dawca i Szafarzu wieczny,
Tobie ziemia, spalona przez ogień słoneczny,
Modli się dżdża i smętne zioła pochylone,
I nadzieja oraczów, zboża upragnione.
Ściśni wilgotne chmury świętą ręką swoją,
A ony suchą ziemię i drzewa napoją
Ogniem zjęte; o, który z suchej skały zdroje
Niesłychane pobudzasz, okaż dary swoje!
Ty nocną rossę spuszczasz,
Ty dostatkiem hojnym
Żywej wody dodawasz rzekom niespokojnym.
Ty przepaści nasycasz i łakome morze,
Stąd gwiazdy żywność mają i ogniste zorze.
Kiedy Ty chcesz, wszytek świat powodzią zatonie,
A kiedy chcesz, od ognia jako pióro wspłonie.
Wejdźmy zatem do domu.
Przestronne wnętrza dworku nie zawierają wiele autentycznych pamiątek po poecie. Jedną z nich są drzwi, które ocalały z dworu Kochanowskiego. Są ozdobione herbem rodziny poety - Korwin (czarny kruk niosący w dziobie złoty pierścień) oraz inicjałami JK.
Z tamtych czasów pochodzi też księga Uniwersytetu Jagiellońskiego, w której w 1544 roku zapisano Jana Kochanowskiego jako żaka tejże uczelni, wtedy jeszcze znanej pod nazwą Akademii Krakowskiej.
Muzealnych filcowych kapci co prawda nie kazali zakładać, ale foliowe osłonki owszem. Myślałam, że już ten zwyczaj nie jest praktykowany, a jednak...
Na uwagę zasługują fragmenty twórczości Jana z Czarnolasu, które można znaleźć na wielu ścianach.
W gablotach staropolskie wydania pieśni, fraszek, trenów i innych utworów poety.
Nie będę ich tu wszystkich pokazywać. Pojedziecie, zobaczycie:)
W kolejnym pomieszczeniu Jan Kochanowski z córkami. Trochę upiorne te postacie i, niestety, za szklanymi zamkniętymi drzwiami. Dużo lepiej prezentuje się poeta na wielkim, kilkumetrowym arrasie.
Obok rozmawia Jan Zamoyski z Janem Firlejem. Ciekawe o czym:)
W licznym towarzystwie jeszcze dwaj pisarze: Mikołaj Rej (drugi z lewej) i Andrzej Frycz Modrzewski (siedzi z lewej strony stołu), znany w renesansie, dziś niestety zapomniany. XVII -wieczne wydanie jego dzieła "O poprawie Rzeczpospolitej" znajdziemy w gablocie czarnoleskiego muzeum.

Tuż przy dworze stoi kaplica wybudowana w I połowie XIX wieku dla księżnej Teresy z Lubomirskich Jabłonowskiej. Wewnątrz impresja historyczna: scena na Zamku Królewskim na Wawelu z 1564 roku. Jan Kochanowski (drugi od prawej) wręcza egzemplarz "Satyra" królowi Zygmuntowi Augustowi, obok którego siedzi jego siostra Anna Jagiellonka. Za nimi stoją: biskup Piotr Myszkowski (mecenas poety) oraz królowa Bona i Barbara Radziwiłłówna. Stańczyka chyba poznajecie?
To tylko mały fragment tego, co widziałam. Musicie pojechać tam sami:)
Szkoda mi było rozstawać się z tym miejscem. Chętnie pobyłabym tu kilka dni, w tej niesamowitej atmosferze, gdzie wena twórcza rodzi się sama, ale noclegów nie zapewniają. Cóż, zatem trzeba ruszać dalej...
PS. Wrzucam filmik, który pokaże, jak wykorzystuję blog na swoich lekcjach. Właściwie nie ja tylko moi uczniowie :)
PS. Wrzucam filmik, który pokaże, jak wykorzystuję blog na swoich lekcjach. Właściwie nie ja tylko moi uczniowie :)








