piątek, 15 maja 2020

Ponownie Płock

Tym razem oczami Bolesława Prusa! Zainspirowana komentarzem Piotra Romanowskiego (notabene mojego byłego ucznia) pod poprzednim postem, postanowiłam zgłębić wiedzę na temat pobytu autora "Lalki" w moim mieście. Obok opracowań znalazłam tekst samego Prusa pod tytułem "Wisłą do Płocka", w którym opisuje on zarówno podróż jak i ów pobyt. Posłuchajcie.

Wzgórze Tumskie nad Wisłą

"Ja także byłem w Płocku. Do Płocka wiodą rozmaite drogi i zajechać tam można różnymi sposobami. Piszący to wybrał drogę wodną i sposób zwany statkiem parowym, uważa bowiem za święty obowiązek podtrzymać rozwój marynarki krajowej". Niestety, na nic się zdały chęci podtrzymania tego rozwoju. Dziś nie można Wisłą popłynąć do Płocka. Jedyny statek, który pływa wzdłuż brzegu miasta, wozi turystów raptem przez godzinę w tę i z powrotem.

Zamiast molo wzdłuż Wisły, była tu kiedyś prężnie działająca przystań (po lewej herb Płocka ułożony z kwiatów)

Prus przybył tu 3 maja 1880 roku na pokładzie statku "Andrzej", który kilka razy po drodze z Warszawy wpadał na mieliznę, ale wraz z setką innych podróżnych udało się bezpiecznie dotrzeć do celu. Z właściwym sobie humorem pisarz skomentował, że "stanął na gruncie gubernialnego miasta Płocka żywy, zdrowy pełen ufności w miłosierdzie Boże, które karmi ptaszki i odziewa lilie polne". Pierwsze wrażenie miał bardzo przyjemne. Ulice uznał za wygodne, doskonale wybrukowane i czyste. Domy nadawały miastu "pozór wesołości i dobrobytu". Nie czuć było miejskiego "zaduchu", powietrze "jakby wiejskie" bardzo odpowiadało pisarzowi.  

Ulica Grodzka, stan obecny
Szedł ulicą Grodzką na Rynek, gdzie na wieży ratuszowej zobaczył wartę straży ogniowej. Dziś już tego nie ujrzymy, ale za to codziennie w samo południe możemy obejrzeć scenę pasowania Bolesława Krzywoustego na rycerza. Książę, który tu się urodził, jako czternastoletni chłopak faktycznie został pasowany w 1100 roku przez swego ojca Władysława Hermana, rządzącego wtedy w Płocku. Prus nie mógł, niestety, usłyszeć hejnału, który rozbrzmiewa z ratuszowej wieży dopiero od 1937 roku.
Hejnalista macha do nas ręką

Po pewnym czasie pisarz zauważył także negatywne strony miasta. Brak powszechnej kanalizacji, wodociągów sprawiał, że wszędzie panoszyła się wilgoć. Woda pitna była "twarda i niesmaczna". Skuszony napisem na jednym z lokali "Lody" wszedł do środka, ale proponowano tam bulion z pasztecikami. 

Katedra w Płocku

Katedra płocka wydała mu się "duża, ale zbudowana ciężko i niesmacznie". Oglądał nawet jej skarbiec, niedostępny przeciętnemu śmiertelnikowi oraz (dostępną już) kryptę książąt mazowieckich. Wpuszczono go też na dzwonnicę. Niestety, Prus po powstaniu styczniowym cierpiał na lęk wysokości, także wchodzenie na nią było dla niego traumatycznym przeżyciem. Dodatkowo przewodnik opowiadał o ludziach, którzy tam zginęli. Z ulgą znalazł się z powrotem na dole. 

Dawny skwer Floriański, dziś plac Obrońców Warszawy

Pisarz wziął udział w publicznej akcji charytatywnej "zabawa dla powodzian", która odbywała się na skwerze Floriańskim (dziś plac Obrońców Warszawy). Były tam wtedy młode drzewka. Nie umknęły uwadze Prusa kobiety "równie ładne i szykowne jak warszawianki i równie często używające dość lichej francuszczyzny". Zabawa się udała i przyniosła powodzianom ponad 700 rubli, czego zasługę przypisał nasz korespondent gubernatorowej płockiej o nazwisku Tołstoj.

Zdjęcie, jak widzicie, aktualne. Nawet Marszałkowi nie dadzą normalnie oddychać...

Cudowne miasto! - podsumował swój krótki pobyt Bolesław Prus. Zapraszam więc do jego odwiedzenia, jeśli nie zniechęcił Was ten opis. Gwoli ścisłości, nie ma już negatywów, opisanych przez autora "Lalki", ale są niestety inne. Największym z nich jest oczywiście petrochemia, czyli Orlen, który zanieczyszcza nam powietrze. Na szczęście dla Płocka wiatry wieją zazwyczaj w inną stronę i trucizna rozsiewa się na okoliczne wsie. Także mieszkańcy mojego grodu wiedzą, że jajka ze wsi nie są tu najzdrowsze, nawet  (a może przede wszystkim) z kur grzebiących...

wtorek, 5 maja 2020

Miasto moje a w nim...

Nie mogę podróżować, ale mogę Wam pokazać moje miasto. Na przykład oczami Henryka Sienkiewicza, który dziś obchodziłby swoje 174. urodziny. Odwiedził Płock, bo o tym mieście mowa, 8 i 9 stycznia 1904 roku, kiedy objeżdżał wiele miejscowości z odczytami dla powodzian. W poprzednim roku bowiem powódź w Królestwie Kongresowym pozostawiła wiele osób bez dachu nad głową. Pisarz zorganizował wtedy grupę prelegentów, która w grudniu 1903 roku i styczniu roku następnego objeżdżała koleją szesnaście miast, aby zebrać fundusze dla najbardziej poszkodowanych.

Ratusz na Starówce

Ówczesna prasa lokalna - „Echa Płockie i Łomżyńskie” w numerze 2. informowały: „W piątek więc miasto nasze powita prelegentów, którzy w szlachetnym celu pomocy dla cierpiących od klęski żywiołowej nie szczędzą swoich trudów i wydatków osobistych, aby przez wygłaszanie odczytów w miastach całego kraju zebrać fundusik na ulżenie smutnej doli nieszczęśliwych”. Oprócz Sienkiewicza prelegentami byli: Henryk Radziszewski i dwaj panowie, których imion nie wymieniono – Baliński i Lewicki. Goście zostali zakwaterowani w najlepszym wówczas hotelu, dziś już nieistniejącym, przy ulicy Kolegialnej 20. Był to Hotel Warszawski, który powstał w połowie XIX wieku. W roku 1901 rozbudowano go i unowocześniono. Uzyskał wówczas szereg komfortowych pokoi i apartamentów oraz elegancką salę balową. W niej właśnie nastąpiły wspomniane odczyty na rzecz powodzian.

Budynek dawnego Hotelu Warszawskiego, dziś siedziba Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej

Nazajutrz Sienkiewicz i pozostali prelegenci zostali zaproszeni do J.E. Arcybiskupa hr. Szembeka oraz zwiedzili katedrę płocką. Ta najstarsza na Mazowszu, bo pochodząca z pierwszej połowy XII wieku świątynia rzymskokatolicka jest najcenniejszym zabytkiem Płocka. Położona na wznoszącym się sześćdziesiąt metrów nad Wisłą Wzgórzu Tumskim, stanowi miejsce spoczynku władców Polski – Władysława Hermana i jego syna Bolesława Krzywoustego. Ich szczątki zostały przeniesione spod posadzki w prezbiterium do sarkofagu w kaplicy pod wieżą północną w 1825 roku, więc Henryk Sienkiewicz zapewne ją zwiedzał.

Katedra. Wejście główne
Gazety lokalne podkreślały serdeczną atmosferę całego pobytu prelegentów w Płocku. Podczas pożegnania podano Sienkiewiczowi arkusz papieru z prośbą o wpisanie się na pamiątkę. Zdanie, które napisał brzmiało: „Kościół jest stróżem przeszłości, piastunem teraźniejszości i siewcą przyszłości”. Goście wyjechali w sobotę, 9 stycznia 1904 r. o trzeciej po południu, a dochód z odczytów wyniósł 562 ruble i 50 kopiejek.

Ołtarz w kościele katedralnym
Płock, jako jedno z najstarszych miast na Mazowszu, nie mógł nie zaistnieć w twórczości Henryka Sienkiewicza. Wielokrotnie pojawia się na kartach Krzyżaków. Przybywają do niego Maćko i Jagienka w poszukiwaniu opata, który po śmierci Zycha miał zaopiekować się dziewczyną. Tu stary rycerz miał zostawić Zychównę pod opieką księżnej Aleksandry. Szlachcic z Bogdańca opowiada anegdotę o nawracaniu samego króla w czasie misterium wielkanocnego, w trakcie którego zrzucano na ziemię postać pokonanego diabła. Wydarzenie, o którym wspomina Maćko miało miejsce w  katedrze płockiej, a brał w nim udział sam król Jagiełło, niedawny poganin. 

Widok na Wisłę w czasie festiwalu Audioriver

W czasach akcji Krzyżaków rządził Płockiem książę Ziemowit IV, którego Sienkiewicz przywołuje jako jednego z wrogów Zakonu Krzyżackiego. Nie wspomina się go dzisiaj w tym mieście, choć był jego bardzo dobrym administratorem. Pomięta się tu za to o Bolesławie Krzywoustym, który doczekał się w 2012 roku swojego pomnika.

Bolesław Krzywousty i jego rycerze

Więcej o Płocku i pobycie w nim pisarza znajdziecie w drugiej części moich Podróży literackich, która ukazała się w ubiegłym roku. Książkę z autografem można zamawiać na az44@wp.pl


poniedziałek, 27 kwietnia 2020

Śladami Raskolnikowa po Petersburgu

Podobnie jak w przypadku omawiania z uczniami "Lalki" Prusa, tak i przy okazji "Zbrodni i kary" podróżowaliśmy po mieście bohaterów ich śladami. Wirtualnie niestety. Tym razem był to Petersburg, bo tam rozgrywa się akcja powieści Dostojewskiego.


Rodion zamieszkiwał kamienicę na rogu Stolyarny i Grażdanskij, która w XIX wieku nazywana była Srednaya Meshchanskaya. Dziś w tym miejscu jest pomnik Raskolnikowa z tablicą powieszoną tam ku przestrodze. 


Chciałam, aby uczniowie zauważyli, jak Rodion wszędzie miał blisko. Przecież chodził pieszo do Alony, Soni, na posterunek policji...



Ponieważ robiliśmy to w trakcie lekcji on-line, a nie jak w przypadku "Lalki" jako pracę domową, inwencja twórcza była uboższa. Niemniej jednak zdarzały się takie perełki, jak ta poniżej:)


Korzystaliśmy też z mojego postu o Petersburgu, w którym prześledziłam tę trasę osobiście i w realu. Znajdziecie  go tutaj:
http://mojepodrozeliterackie.blogspot.com/search/label/Fiodor%20Dostojewski

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Urodzinowo...

Moje urodziny miały wyglądać zupełnie inaczej... Jak co roku chciałam je spędzić w podróży literackiej. Tym razem w Neapolu. Miałam tropić ślady Żeromskiego do swojej kolejnej książki, ale też Słowackiego, Krasińskiego, Kochanowskiego, Konopnickiej, Kraszewskiego, Reymonta, Herlinga-Grudzińskiego... a także Mickiewicza i Sienkiewicza, o których już pisałam. Tymczasem musiałam zostać w domu... W dodatku nie wiadomo, na jak długo. Trochę mnie to przygnębia. Na szczęście rodzina nie daje mi popaść w depresję. Skromne przyjęcie urodzinowe się odbyło, a tort był jedyny w swoim rodzaju. Częstujcie się:)

Nie liczę godzin i lat, to życie mija, nie ja...

Na razie więc podróżuję sobie z Józefem Ignacym Kraszewskim, czytając jego "Kartki z podróży 1858-1864" i czekając na lepsze czasy...

sobota, 11 kwietnia 2020

Zdrowych świąt!

Bo wesołe to one raczej powszechnie nie będą...  W większości sytuacji nie można spotkać się nawet z najbliższą rodziną. Wróg jest niewidzialny, co czyni nas bezbronnymi.
Życzmy sobie, żeby ten stan jak najszybciej minął. Żebyśmy w zdrowiu wrócili do swojej codziennej aktywności, mądrzejsi o to doświadczenie. A puste kościoły niech przyniosą ludziom wierzącym refleksję, że nie tylko tam  jest Bóg.



Banalne dotąd życzenia zdrowia, stają się dziś najważniejsze. Jakże aktualna jest fraszka Jana Kochanowskiego (pisownia oryginalna):
Ślachetne zdrowie,
Nikt się nie dowie,
Jako smakujesz,
Aż się zepsujesz.
Tam człowiek prawie
Widzi na jawie
I sam to powie,
Że nic nad zdrowie
Ani lepszego,
Ani droższego;
Bo dobre mienie,
Perły, kamienie,
Także wiek młody
I dar urody,
Mieśca wysokie,
Władze szerokie Dobre są, ale —
Gdy zdrowie w cale. 
Gdzie nie masz siły,
I świat niemiły.
Klinocie drogi,
Mój dom ubogi
Oddany tobie
Ulubuj sobie! 

Życzę Wam, Kochani, aby zdrowie "ulubowało" Wasze domy, a święta były czasem pełnym nadziei na lepsze jutro. 

piątek, 27 marca 2020

Spacer z "Lalką" po Warszawie

Jak co roku spacerowałam po Warszawie śladami "Lalki" Prusa z moimi uczniami. Teraz jednak był to spacer wirtualny. Koronawirus uniemożliwił nam pojechanie do stolicy. Mamy nadzieję, że wycieczka będzie jeszcze kiedyś możliwa, ale tymczasem ratujemy się mapami Google. Zobaczcie, jak nam to wyszło.













poniedziałek, 16 marca 2020

Koronawirus a moje plany

Zostałam uziemiona, jak wszyscy. Tyle że w moim "nomadycznym" życiu jest to dość bolesne. Nie mogłam pojechać na spotkanie do Iławy, mam odwołane trzy inne wykłady, nie mogę lecieć do Neapolu... Mam nadzieję, że się to tylko przesunie w czasie, nie za długo... Nie mogę też dokończyć książki o Żeromskim, bo brakuje mi materiału. Zatem na razie skupiam się na pracy z uczniami.


Odważne dziewczyny z kl. 2A, które pozwoliły mi zamieścić zdjęcie


I tu dobra wiadomość. Lekcje przez Internet idą nam bardzo dobrze! Śmiem twierdzić, że nawet lepiej niż w szkole. Wiadomo, że co zakazane, lepiej smakuje, dlatego uczniowie, po chwilowej radości z wolnego, zaczynają się mobilizować, by jednak nie zmarnować tego czasu. Mamy za sobą spotkania na platformie Moodle i na Messengerze (którego używamy od lat). Jedyne ograniczenie, nad pokonaniem którego pracujemy, to wideokonferencje. Możemy na raz widzieć się tylko z ośmioma osobami. Klasy są 30-36 osobowe, więc muszę mówić to samo 4-5 razy. Może ktoś z Was zna lepsze narzędzie? Na Skype jest podobnie.

Równie odważne maturzystki z klasy 3A

Także moje podróże literackie służą tymczasem do powtórek przed maturą. Mam tu przecież tyle materiału! Wystarczy wybrać ze spisu po prawej stronie nazwisko pisarza i poczytać o nim. Wiele się można nauczyć:) Zatem, Kochani, nie zmarnujmy tego czasu, bo po coś on jest nam dany.