czwartek, 23 maja 2024

Zaproszenie

Pozdrawiam z Międzynarodowych Targów Książki w Warszawie i zapraszam do Sali Marmurowej Pałacu Kultury i Nauki na stoisko 144 😃Czekam tam na Was do niedzieli włącznie.

środa, 8 maja 2024

Niedziela z Teatrem Klasyki Polskiej

W ubiegłą niedzielę miałam niezwykłą przyjemność wysłuchać bajek Ignacego Krasickiego w wykonaniu aktorów z Teatru Klasyki Polskiej. Rzecz miała miejsce w Łazienkach Królewskich.

Czekoladki na powitanie
W samo południe miłośnicy poezji w różnym wieku zebrali się w niewielkiej sali Ermitażu, aby wysłuchać utworów naszego oświeceniowego twórcy. W zaproszeniu na to wydarzenie można było przeczytać, że „Przyjaciele”, „Mądry i głupi”, „Ptaszki w klatce” i „Lew pokorny” dostarczą inspirującego materiału do refleksji, zapewnią szlachetną rozrywkę, wzruszą, rozbawią, urzekną pięknem polszczyzny i zachwycą bogactwem myśli. Tak też się stało.

Od lewej: Bartosz Turzyński, Marta Dylewska, Ksawery Szlenkier, Lidia Sadowa

Aktorzy Teatru Klasyki Polskiej (na zdjęciu powyżej) przypomnieli starszej a przybliżyli młodszej publiczności najpiękniejsze bajki i przypowieści Ignacego Krasickiego. Te dydaktyczne utwory są w większości aktualne do dziś, pokazują bowiem ludzkie wady i zalety, niezmienne od stuleci. 


Brak charakteryzacji i dekoracji sprzyjał skupieniu uwagi na tekstach Krasickiego i muzyce im towarzyszącej. A była to muzyka nietypowa. Za pomocą instrumentów, które widzicie poniżej, pani Marta Maślanka i aktorzy Teatru Klasyki Polskiej naśladowali głosy zwierząt z utworów oświeceniowego poety. Było wesoło 😃


Zapewne kojarzycie melodię graną przez Jankiela z „Pana Tadeusza” w adaptacji Andrzeja Wajdy – to właśnie Marta Maślanka zagrała na cymbałach kompozycję Wojciecha Kilara.

Marta Maślanka

Z przyjemnością wysłuchałam mądrych tekstów w pięknym wykonaniu. Zabrakło mojej ulubionej „Dewotki”, ale rozumiem, że nie jest to bajka dla dzieci, które stanowiły znaczną część widowni. 
Teatr Klasyki Polskiej zaprasza także na inne przedstawienia  https://teatrklasykipolskiej.pl/repertuar/

wtorek, 23 kwietnia 2024

Dzień książki

23 kwietnia to data śmierci dwóch słynnych pisarzy - Williama Szekspira (który podobno zmarł w dniu swoich urodzin) i  Miguela de Cervantesa. Obaj odeszli w tym samym roku 1616. UNESCO w roku 1995 wybrało tę datę na Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich w celu promowania czytelnictwa, edytorstwa i ochrony własności intelektualnej. 

Mimo rozwoju różnych nośników i elektronicznych metod zapisu, książka papierowa ma się dobrze. Nic nie zastąpi jej dotyku i zapachu, przyjemności kartkowania po wielokroć. Obecnie czytam "Tancerkę Degasa" Kathryn Wagner. A co Wy czytacie?

Niezmiennie polecam swoje książki. Zarówno te z serii "Podróże literackie", jak i powieść "Towiańscy". Wersję papierową znajdziecie najtaniej u mnie (z autografem), a jeśli ktoś woli ebook czy pdf, to zapraszam tu: https://www.swiatksiazki.pl/towianscy-7095050-e-book.html lub tu: https://www.e-bookowo.pl/self-publishing/towianscy,1,e-book-pdf.html

A za miesiąc spotykamy się na Międzynarodowych Targach Książki w Warszawie! Zapraszam do mojego stoiska w PKiN w dniach 23-26 maja.

niedziela, 14 kwietnia 2024

Werona Romea i Julii

Omawiałam niedawno z licealistami dramat Szekspira "Romeo i Julia". Chciałam im pokazać Weronę, którą odwiedziłam w 2009 roku. Zaglądam na blog, a tu nie ma Werony... Byłam pewna, że o niej pisałam. Cóż, muszę to nadrobić, zabieram więc Was do miasta zakochanych.

Na Weronę mieliśmy pół dnia, więc skupiliśmy się na zobaczeniu słynnego balkonu Julii Capuletti. Podobno Szekspir nie zmyślił tej historii. W jego czasach znane były dzieje dwojga młodych, którzy zakochali się w sobie, choć pochodzili z nienawidzących się rodów. Dramaturg dodał kilka szczegółów, między innymi plan ojca Laurentego i tak powstała najbardziej chyba znana na świecie tragedia miłosna. 

Tak zwany Dom Julii (Casa di Giulietta) to naprawdę kamienica należąca do rodu Cappello. Mieści się przy via Capello 23. Zaaranżowana została na potrzeby turystyki dopiero w XX wieku. Miasto, kupując budynek w 1905 roku, wykorzystało podobnie brzmiące nazwy rodów oraz jego umiejscowienie. Podobno wcześniej był tu dom publiczny. Balkon dobudowano dopiero w 1935 roku. Można na niego wejść za 6 euro, ale kolejka zniechęca.

Na środku dziedzińca znajduje się drzewko miłości. Zakochani piszą życzenia i wieszają na drzewku licząc, że się spełnią. Mnóstwo tutaj również kłódeczek z inicjałami zakochanych. Pomnik Julii ma dużo jaśniejszą prawą pierś, bowiem istnieje legenda, że trzeba ją pogłaskać, żeby mieć szczęście w miłości. To głaszczą. Wytarli nie tylko prawą...

W Weronie istnieje też dom Romea, w którym w XV wieku mieszkał ród Montecchich. Przed średniowieczną kamienicą kolejek jednak nie ma. Budynek należy do prywatnych właścicieli i nie można wejść do środka. Mieliśmy za mało czasu, żeby poznać miasto. Zdążyliśmy jeszcze tylko kupić serduszko z wyszywanymi imionami u pani, która robiła je na miejscu. 

Kilka godzin na Weronę to zdecydowanie za mało. Jednak lepiej to niż nic. Jest jeszcze tyle miejsc do odwiedzenia...

sobota, 30 marca 2024

Wesołych świąt!

Tak mi się czasem wydaje, o Chryste, 

Że nie tam kędyś daleko, za morzem, 

Aleś tu u nas, miał drogi cierniste, 

I żeś tu naszem przechodził się zbożem, 

Puszczając palce po harfie tych kłosów, 

Co mają ludzki jęk i echa głosów. 

(...)

I zdaje mi się, że tu leżysz w grobie, 

Który jest ciężkim zawalon kamieniem, 

I że straż pilna czyni się przy tobie… 

Ale ja czekam z tęsknotą i drżeniem, 

Bo wiem, i czuję, że tu też, o Panie, 

W dniu trzecim będzie twoje zmartwychwstanie! 

(Maria Konopnicka W Wielki Piątek)

Radosnych, ale też refleksyjnych świąt Wam życzę!

niedziela, 3 marca 2024

Dzień Pisarza

W Międzynarodowym Dniu Pisarza pokażę Wam swoją bibliotekę i ulubione książki. Mam ich sporo, więc może nie wszystkie, tylko te, do których zajrzałam ostatnio.


Cała moja biblioteczka domowa liczy ponad tysiąc woluminów. Oprócz tych, które widzicie na powyższym zdjęciu, są jeszcze egzemplarze poupychane w innych miejscach w domu. 


Najcenniejsze dla mnie są zbiory odziedziczone po dziadku. Książki z lat 40. i 50. XX wieku. Jedna jest z 1928 roku: "Dziesięciolecie Polski odrodzonej".


W mojej biblioteczce jest sporo biografii. Nie tylko mojego autorstwa oczywiście 😂Lubię czytać o życiu znanych ludzi. Najczęściej nie są to wesołe historie, ale przybliżają daną osobę jak nic innego.


Są też książki nie z mojej branży. Lubię poszerzać wiedzę z innych dziedzin, kompletnie mi nieznanych. 
I na koniec trochę poezji. Oprócz tej wielkiej narodowej, dwa tomiki osobiście mi znanych  poetów: Ani Zielińskiej z Lublina i Macieja Woźniaka z Płocka. 
 

Po wiele z tych książek sięgałam nie raz. Niektóre jeszcze czekają na swoje pięć minut. Nie wiem czy starczy mi życia, żeby każdą z nich docenić...

środa, 14 lutego 2024

Sorrento zakochanych

Sorrento. Pod tą nazwą kryje się miejscowość położona nad Zatoką Neapolitańską naprzeciw Wezuwiusza, która słynie z przepięknych widoków. Jej nazwa pochodzi od mitycznych Syren - Surrentum. Sorrento to także przydomek Delfiny Potockiej, który nadał zakochany w niej poeta Zygmunt Krasiński, na pamiątkę miejsca, gdzie narodziła się ich miłość. Pomyślałam, że to dobry temat na dzisiejsze walentynki 😃

Sorrento odwiedzali też inni nasi pisarze, między innymi Juliusz Słowacki, który uciekł tu przed zbyt hałaśliwym, jak dla niego, Neapolem. Nie jest to jednak historia, którą warto wspominać w dniu patrona zakochanych. Zajmijmy się więc Zygmuntem i Delfiną.


Spotkali się w Wigilię 1838 roku. Ona miała wtedy 31 lat, on prawie 27. Przyjechał z ojcem do Neapolu i obaj zostali zaproszeni na świąteczną kolację do domu matki Delfiny, wdowie po majorze Stanisławie Komarze. Generał Wincenty Krasiński znał tę rodzinę od dawna, a i Zygmunt w dzieciństwie widywał państwa Komarów i ich potomstwo. Jako dorośli spotkali się jednak po raz pierwszy. Poeta od razu zwrócił szczególną uwagę na najstarszą Delfinę. 

Widok z tarasu Villi Comunale na Zatokę Neapolitańską i Wezuwiusz

Była już trzynasty rok żoną Mieczysława Potockiego, który ją bił i zdradzał, więc od niego uciekła do matki. Nie mieli dzieci, choć urodziła pięcioro, wszystkie jednak zmarły we wczesnym dzieciństwie. Zygmunt dostrzegł w niej "duszę żywą i silną", żądną "spokoju jakiegoś promiennego po tylu nieszczęściach". Wiemy to z listu poety do Adama Sołtana. Dostrzegł też kaprysy rozpuszczonej arystokratki, które nie pozwalały mu jej z początku nawet polubić!

Na dół można zjechać windą. Koszt w obie strony to niecałe dwa euro.

Kłócili się o byle co i przekomarzali, ale po kilku tygodniach zbliżyli się do siebie, co nie było na rękę ojcu Zygmunta. Zaplanował on bowiem dla siebie inną synową. Miała nią być hrabianka Branicka. Toteż w połowie lutego 1839 roku zabrał syna do Rzymu. Odtąd zaczęła się wielka korespondencja miłosna między Delfiną a Zygmuntem, trwająca do końca jego życia, czyli przez dwadzieścia lat, obfitując w pięć tysięcy listów, z czego jedynie jedna siódma przetrwała do naszych czasów. 


Ale skupmy się na Sorrento. Delfina i Zygmunt uciekali tego uroczego miejsca, ilekroć byli w Neapolu. A spotkali się już po dwóch miesiącach, najpierw w Rzymie, skąd udali się do Neapolu, a stamtąd robili wypady do Sorrento. Zachwycony miastem i jego nazwą, zaczął Krasiński tak nazywać Delfinę w listach do przyjaciół. Po kilkutygodniowych wojażach (byli nawet w Splügen, gdzie Mickiewicz tęsknił za Marylą, patrz: Splugen) musieli się znowu rozstać. 

W Sorrento urodził się Torquato Tasso,  włoski poeta,
uważany za jednego z najwybitniejszych twórców włoskiego renesansu

Listy Krasińskiego do Delfiny stały się jednym wielkim poematem o miłości. Poeta przelewał na papier całą tęsknotę za ukochaną, ale także dzielił się z nią niemal każdą chwilą, spędzona bez niej. Kiedy ich romans nabrał rozgłosu, Sorrento było ich schronieniem przez wścibskimi oczyma. Nie było tam bowiem tylu znajomych, co w Neapolu czy Rzymie. "Nigdy jeszcze w życiu w tak fantastyckim a zarazem serce rozrywającym położeniu się nie znalazłem" - pisał poeta do Konstantego Gaszyńskiego (pisownia oryginalna). Ojciec nalegał na ślub z Elizą Branicką, a Zygmunt był coraz mocniej zakochany w Delfinie, która w tym czasie rozwodziła się z Potockim.
 

Do Jerzego Lubomirskiego pisał: "Biedny Sorrento, wczoraj cały wieczór opowiadałem mu, nad jaką przepaścią stoję... Sorrento był dla mnie anielskim..." Innym razem prosił przyjaciela: "Ach, napisz mi o Sorrencie i o sobie napisz..." Ożenił się z Elizą Branicką, ale nie rozstał z Delfiną. Miał świadomość, że "Sorrento może w pewnych chwilach uczuć w sobie prawo do pogardy" nad nim. Jednak Delfina zgodziła się kontynuować ten romans. O tym szczególnym trójkącie pisałam w 2018 roku: https://mojepodrozeliterackie.blogspot.com/nicea

Ogród cytrynowy w Sorrento

Nie ma w Sorrento żadnych śladów po zakochanych. Warto jednak odwiedzić to miejsce. Uroczo położone na pięćdziesięciometrowym klifie jest "krajem, gdzie cytryna dojrzewa", jak pisał Mickiewicz. Słynie z produkowanego tutaj likieru limoncello, babeczek o tejże nazwie oraz lodów cytrynowych. Unikatowa jest także ceramika z wzorami cytryn.

Mieliśmy mało czasu na zwiedzanie miasta, ale trafiliśmy na cytrusowy ogród (Giardini de Cataldo), gdzie można było bezpłatnie przechadzać się między drzewami cytryn i pomarańczy. Podaje się tam babeczki limoncello. Są z alkoholem, pyszne. 

Ponieważ w Sorrento nie ma ani jednej darmowej plaży dla turystów (na jedynej bezpłatnej mogą przebywać tylko mieszkańcy), można sobie pospacerować w dostępnych nad zatoką miejscach pełnych barów i straganów oraz przy porcie. 

Wróćmy na koniec do Zygmunta Krasińskiego. Luty był szczególnym miesiącem w jego życiu. W nim przyszedł na świat, pokochał kobietę swego życia, w lutym też zmarł. 14 lutego 1839 roku, w przeddzień pierwszego rozstania się z Delfiną, Zygmunt napisał: 

Ledwom cię poznał, już cię żegnać muszę,

A żegnam ciebie, jak gdybym przez wieki

Żył z tobą razem i kochał twą duszę, 

A teraz jechał w jakiś kraj daleki

I nie miał nigdy już obaczyć ciebie, 

Chyba gdzieś – kiedyś – po śmierci – tam, w niebie!

Miejmy nadzieję, że tam się spotkali.