Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joachim Lelewel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joachim Lelewel. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 stycznia 2017

Pierwszy z Brzegu

Ten rok zacznę patriotycznie. Jest taki obraz, na którym znajdziemy bohaterów narodowych, wieszczów i inne osobowości zapisane na kartach naszej historii. Mowa o płótnie Jana Styki "Polonia", namalowanym w setną rocznicę Konstytucji 3 Maja.


Niedawno odwiedziłam Muzeum Piastów Śląskich w Brzegu, gdzie dzieło to jest przechowywane. Całe muzeum jest godne polecenia, ale dziś skupię się na jednym obrazie.


Szkice do "Polonii" Jan Styka rozpoczął w 1890 roku w dworku Karscha w Kielcach, gdzie wówczas mieszkał. Dzieło rok później skończył we Lwowie, a po II wojnie światowej obraz trafił do Wrocławia. Jest spory (prawie 6 m na 3 metry), a powstał dla uczczenia setnej rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja.


Polska przedstawiona jest jako młoda, przykuta do skały kobieta z tablicą, na której widnieje napis: "Konstytucja 3 maja 1791 roku". Widzimy ludzi wszystkich stanów. Szlachta, chłopi i mieszczanie składają hołd naczelnikowi Tadeuszowi Kościuszce, wiodącemu lud zbrojny w kosy do walki o wolność.


Naprzeciwko Kościuszki klęczy Jan Kiliński, od prawej ksiądz Augustyn Kordecki, przeor Jasnej Góry z czasów potopu szwedzkiego, za nim stoją gen. Kazimierz Pułaski, książę Józef Poniatowski, gen. Jan Henryk Dąbrowski. Podnoszą w górę broń gotową do walki.


Lewa strona obrazu to zdrajcy z konfederacji targowickiej i radomskiej. Co tam robi Stańczyk? Przygrywa im na tamburynie? Bije na alarm? Ucieka zatrwożony? Kto wie, niech pisze w komentarzach.


Aniołowie czekają na poległych w walce o niepodległość Polski. Prawa strona obrazu jest dla mnie najbardziej interesująca. Można powiedzieć, że ze względu na nią wybrałam się do tego muzeum. Otóż widzimy Adama Mickiewicza wpatrzonego w Polskę, za nim stoją Henryk Sienkiewicz, Zygmunt Krasiński, Juliusz Słowacki, Józef Ignacy Kraszewski, Seweryn Goszczyński... Dalej Jan Matejko, Stanisław Moniuszko, Fryderyk Chopin, Michał Kleofas Ogiński, Joachim Lelewel, Aleksander Fredro, Juliusz Kossak, Wincenty Pol, Artur Grottger...


Prawie wszyscy patrzą w jednym kierunku - na Polskę. Tylko jedna postać, odwrócona do niej bokiem, wskazuje ręką krzyż. To Andrzej Towiański, filozof, reformator religijny, który uważał, że u podstaw krzyża leży odrodzenie naszego narodu. Tylko dzięki realizacji zasad ewangelicznych może się polepszyć jego sytuacja. Dopóki Polacy nie zmienią się na lepsze jako ludzie, dopóty próżne będą nadzieje związane z odzyskaniem ojczyzny. Nawet gdy Polska będzie wolna, nie można będzie w niej dobrze i spokojnie żyć, jeśli nie znikną nasze wady. Nie widział siebie w roli wodza, jak Mickiewicz, dlatego do grupy swoich uczniów odwrócony jest przodem. 


Bardzo się ucieszyłam, że Andrzej Towiański znalazł się wśród "wybitnych osobowości, które miały wpływ na dzieje Polski", jak głosi notatka pod obrazem. I to nie w byle jakim miejscu - najbliżej aniołów, najdalej od zdrajców, namalowanych po lewej stronie płótna. Świadczy to chyba o świadomości malarza, kim był filozof z Antoszwińcia. To mało dziś znana, ale warta wspomnienia postać, swego czasu mistrz dla Mickiewicza, Słowackiego i wielu innych.


Odwiedźcie Muzeum Piastów Śląskich w Brzegu. Kopie tego i innych wystawionych tu obrazów nie dadzą Wam takich przeżyć, jak oryginały. A poza malarstwem jest tam jeszcze wiele do zobaczenia.

sobota, 30 kwietnia 2016

Brukselskie tropy Dąbrowskiej i Lelewela

Bruksela kojarzy nam się przede wszystkim ze stolicą Unii Europejskiej. Toteż będąc tam, nie omieszkałam zobaczyć budynków Parlamentu Europejskiego. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie szukała śladów literackich, zwłaszcza polskich. Szukałam, szukałam i znalazłam:) 


Ale po kolei. Pierwsze kroki skierowałam do dzielnicy, w której znajdują się budynki unijne. Wyglądały imponująco. Znane z telewizji, a jednak inaczej się je odbiera "na żywo". W środku niestety nie pozwolono robić zdjęć.


Nasza flaga powiewa wśród innych europejskich. Mimo wszystko czułam dumę.


Nowoczesna Bruksela to także Atomium – monumentalny model kryształu żelaza, powiększony 165 miliardów razy, zlokalizowany w dzielnicy Laeken. Został zbudowany z okazji Wystawy Światowej w Brukseli w 1958 (EXPO-58) jako symbol ówczesnych naukowych oraz technicznych osiągnięć "wieku atomu". 


Ja jednak zdecydowanie wolę zabytki. Ponieważ Bruksela jest siedzibą króla belgijskiego, jest tam pałac królewski. Niestety nie dane było mi go zwiedzić, bo trafiłam akurat na przygotowania do święta narodowego. Pałac był ogrodzony barierkami, kordonem policji i ledwo udało mi się zrobić to zdjęcie.


Najbardziej jednak podobał mi się Rynek Starego Miasta nazywany tu Grand Place. W roku 1998 został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jego historia sięga XIV wieku. Nie widziałam przedtem tylu wspaniałych kamienic w jednym miejscu.

Przepiękny ratusz z XV wieku (zniszczony dwieście lat później i odbudowany w XVIII w.) Szczytowe osiągnięcie gotyku

W Brukseli dzieje się część akcji powieści "Noce i dnie" Marii Dąbrowskiej. Najstarsza córka Niechciców - Agnieszka studiuje tam nauki przyrodnicze i wraz ze swoim ukochanym Marcysiem agituje w środowisku studenckim na rzecz walki o wolność Polaków.


Jest początek XX wieku. Belgowie sami zaledwie kilka dziesięcioleci wcześniej wybili się na niepodległość i dobrze rozumieli nasze dążenia. W Brukseli Agnieszka i Marcin wzięli ślub, być może właśnie w tym kościele.

KATEDRA ŚW. MICHAŁA I ŚW. GUDULI 

Był to wątek autobiograficzny samej Marii Dąbrowskiej. Jesienią 1907 roku wyjechała do Lozanny, gdzie podjęła studia na wydziale nauk społecznych i przyrodniczych. Kontynuowała je w roku następnym na Université Libre w Brukseli. Tam też 26 lipca 1911 roku odbył się jej ślub z Marianem Dąbrowskim.

Ciekawe czy właśnie tu się pobrali. Nie mogę znaleźć tej informacji.

Dąbrowski zorganizował w Brukseli Stowarzyszenie Polskie im. Joachima Lelewela, w którego pracach Maria od początku brała czynny udział i figurowała wśród członków założycieli. Za swoją główną działalność Stowarzyszenie uważało samokształcenie, propagowanie kultury i literatury polskiej oraz popularyzację dzieła i imienia Joachima Lelewela. 

Ten uczony, profesor historii na Uniwersytecie Wileńskim za czasów Adama Mickiewicza, któremu wieszcz zawdzięcza uwolnienie z więzienia, mieszkał w Brukseli w latach 1833-61. Podejmował tu próby zjednoczenia emigracji polskiej wokół programu powstańczego a także republikańskiego. 


Gdy tworzono w 1834 roku Uniwersytet Brukselski, Lelewel był jednym z pierwszych mianowanych profesorów, a gdy powstała w 1840 roku Biblioteka Królewska, poproszono go o stworzenie i poprowadzenie Gabinetu Numizmatycznego, którego został honorowym prezesem aż do śmierci. Znał 12 języków. Wiele ważnych jego prac naukowych zostało napisanych oraz wydanych w Brukseli. Ich stałym nabywcą i miłośnikiem był też król Belgów Leopold I. 


Lelewela nazywano w Brukseli polskim Diogenesem i uważano za symbol niepodległościowych aspiracji narodu polskiego i polskich tradycji demokratycznych. Na domu, w którym mieszkał przy rue des Eperonniers 58, wmurowano dzięki staraniom przyjaciół i władz miejskich, tablicę pamiątkową. Jego grób znajduje się w Wilnie na zabytkowym cmentarzu na Rossie.

Figurka rozczarowuje swoimi rozmiarami

Na koniec jeszcze jedna z turystycznych atrakcji miasta - figurka-fontanna Manneken pis, czyli siusiający chłopiec. To symbol Brukseli, wykonany z brązu. Ciekawe są legendy z nim związane. Jedna dotyczy syna królewskiego, który zaginął i odnaleziono go w trakcie wykonywania tej czynności fizjologicznej. Druga mówi o chłopcu, który w XIV w. uratował miasto przed wysadzeniem, sikając na palący się lont.

Chciałabym jeszcze kiedyś wrócić do tego miasta. Oby było tam bezpiecznie...