Blog o podróżach śladami pisarzy, poetów i bohaterów literackich. Oryginalne zdjęcia, krótkie, aczkolwiek treściwe komentarze polonistki-pasjonatki.
środa, 24 stycznia 2024
Pompeje oczami romantyków
środa, 10 stycznia 2024
Romantycy na Wezuwiuszu
Za oknem zima, miło więc wrócić pamięcią do ciepłych dni. Ostatnia moja podróż zagraniczna odbyła się wiosną zeszłego roku. Wędrowałam wtedy po dawnym Królestwie Neapolu, ale nie zdążyłam opisać jeszcze wszystkich zwiedzonych wtedy miejsc, więc z chęcią wracam. O samym Neapolu przeczytacie tu: https://mojepodrozeliterackie.blogspot.com/search/label/Neapol
| Wezuwiusz widziany z autostrady |
Dziś o wulkanie strzegącym miasta, a zarazem zagrażającym okolicznym mieszańcom, czyli o Wezuwiuszu. Zacznijmy od zwiedzania go przez Mickiewicza. Poeta miał tę okazję 1 czerwca 1830 roku. W towarzystwie Antoniego Edwarda Odyńca i trzech innych współtowarzyszy wspinał się na szczyt wulkanu przez półtorej godziny (nam to zajęło godzinę, ale do pewnego momentu podjechaliśmy samochodem). W XIX wieku można było za to zejść do krateru, co dziś jest zabronione. „Byłem w kraterze Wezuwiusza nad samą paszczą i zajrzałem w gardziel, w jego ogniu zapaliłem laskę i cygaro.” – pisał Mickiewicz do Franciszka Malewskiego, filomaty i przyjaciela z czasów wileńskich. Z relacji Odyńca wynika, że poeta, zobaczywszy Wezuwiusz po raz pierwszy jeszcze z daleka, zdjął czapkę, aby oddać cześć temu cudowi natury. Ze szczytu wulkanu podziwiali Zatokę Neapolitańską i sam Neapol.
Sześć lat później, również w czerwcu, wspiął się na Wezuwiusz Juliusz Słowacki. Przyglądał się mu bacznie już z okien neapolitańskiego pokoju. Wiemy to z listów do matki: „Od piętnastu już dni siedzę w oknie moim, na ulicy św. Łucji, w Neapolu, patrząc na błękitne morze, na Wezuwiusz, na Neapol ciągnący się w półokręgu na lewo, w dzień biały, w nocy jaskrawy tysiącem świateł. (...) Zachwycony jestem Neapolem, nigdy przedtem nie miałem wyobrażenia o Neapolu – nie wiedziałem, jak ten Wezuwiusz stoi na straży z boku zatoki, otoczony u spodu białym wieńcem małych domków – nie wiedziałem, że można mieszkać o 12 kroków od brzegu morskiego i mieć morze dziedzińcem domu swojego, a Wezuwiusz latarnią stojącą u bramy”.
| Wezuwiusz od strony morza |
| Widok z Wezuwiusza na Neapol |
Na Wezuwiusz wszedł wraz z czwórką przyjaciół. Wybrali się pod wieczór, drogę oświetlając sobie pochodniami. Nocowali w domku pustelnika, znajdującym się tuż przed samym szczytem, tak by obserwować wschód słońca:
„(...) przed wschodem słońca ruszyliśmy dalej. Trudno się było drapać po osypującym się popiele, ale widok roztrzaskanego szczytu Wezuwiusza wynagrodził nam trud podjęty. Nic piękniejszego, jak ten piekielny obraz żużlowych skał. Niektóre czerwone się wydają jak ogień, inne złotym kolorem siarki umalowane błyszczą od wschodzącego słońca, z niektórych miejsc wydobywają się białe kosmyki dymu. Dalej ogromna przepaść krateru, cicha teraz i połykające rzucane w nią kamienie z ogromnym hukiem. Gdzieniegdzie żużle jeszcze gorące i ciepłe powietrze z ziemi wydobywa się jak z pieca. – Z tej równiny żużlowej widzieliśmy wschód słońca. Nieraz już ta gwiazda zastawała mnie na szczytach gór. Może już mnie zna z twarzy witając mnie tak często pierwszego na ziemi.”
![]() |
| Neapol widziany z Wezuwiusza |
Przyznawał się matce do wyobrażeń, których nie powstydziłby się współczesny twórca horrorów:
„Na wulkanie przychodziły mi do głowy różne dziwaczne myśli. Na przykład – myślałem sobie, że nie byłoby cudem wielkim przyrodzenia, gdyby trumny złych ludzi, zakopane w ziemi, przerzynały się przez nią jak strumienie i wpadały podziemnymi drogami do żaru wulkanicznego”. Kiedy pod koniec czerwca na miesiąc przeniósł się do Sorrento, znów widział wulkan z okna wynajętego mieszkania. Matce przesłał oryginalną pamiątkę z Wezuwiusza: „wanienkę z lawy na łzy po Julku”.
![]() |
| Droga na szczyt wulkanu |
Do Teofila Januszewskiego pisał:
Patrzałem na Wezuwiusz, aż po lawy ścianie
Drący się księżyc wejdzie, na kraterze stanie
I stamtąd białe czoło obróci do świata.
Tak zrodzone na grobie dziecko twego brata,
Któremu pierwsza grobu lilia rówieśniczką,
Zamyśloną na ludzi spojrzało twarzyczką
Z cichej ojca mogiły… Gdzie nasz lazurowy
Golf? i ciche przy białym księżycu rozmowy?
| Jeszcze trochę do krateru... |
![]() |
| Koniczyna (czterolistna!) na zastygłej lawie |
![]() |
| Krater Wezuwiusza |
czwartek, 12 października 2023
Słowacki w Wilnie
![]() |
| Grób ojca poety na Rossie |
![]() |
| Portret Ludwiki Śniadeckiej, domena publiczna |
![]() |
| Tabliczka pamiątkowa w Zaułku Literackim |
poniedziałek, 4 września 2023
Pomnik Słowackiego w Miłosławiu
214 lat temu urodził się Juliusz Słowacki. Dziś jednak nie o nim, ale o jego pomniku. Otóż nie tak dawno przejeżdżałam przez Miłosław. Właścicielem tej wielkopolskiej miejscowości był w XIX wieku Józef Kościelski, wielki miłośnik poety. W 1899 roku ufundował pierwszy na ziemiach polskich monument Słowackiego.
Pozwolenie na jego pobudowanie w swoim prywatnym parku musiał otrzymać od władz w Berlinie. Starania trwały kilka miesięcy, aż wreszcie w 90. rocznicę urodzin poety pomnik został odsłonięty. Jego autor, Władysław Marcinkowski, tak pisał o swoim dziele: Trzeba ten pomnik oglądać wieczorem, na tle dębów i świerków, przy oświetleniu księżyca, w uroczym ustroniu miłosławskiego parku, aby się przekonać, że go owiewa dziwny czar poezji i smętku, pod którego wrażeniem człowiek mimo woli wzdycha i szeptem powtarza „Smutno mi Boże”.
Córka fundatora, Katarzyna Kościelska, pozowała artyście do postaci przytulonej do stóp cokołu, symbolu prostej dziewczyny z ludu. We wrześniu 1899 roku na odsłonięcie pomnika zjechało się ponad trzysta osób ze wszystkich trzech zaborów. Wśród nich był Henryk Sienkiewicz, który wygłosił patriotyczną mowę. Pisarz poznał wtedy Marię Radziejewską, czwartą z pięciu kobiet swego życia, które miały na imię Maria.
Miłosławski pomnik Słowackiego przetrwał do czasów współczesnych. W okresie II wojny światowej zdemontowano jedynie popiersie poety, które przetrwało wojnę, schowane w piwnicy pobliskiego folwarku. Po zakończeniu wojny trafiło na dawne miejsce.
Poeta nigdy nie był w Miłosławiu, ale w czasie Wiosny Ludów już bardzo chory przyjechał do Wielkopolski i zatrzymał się w Poznaniu. Cieszył się jak dziecko na wieść o zwycięstwie polskiego oddziału pod Miłosławiem 30 kwietnia 1848 roku. Tydzień później został zmuszony przez władze pruskie do opuszczenia Wielkopolski. Rok później już nie żył.
Warto zobaczyć jego miłosławski pomnik. Stoi w pięknym dużym parku, w którym znajdują się liczne stawy, trzy wyspy, cztery kanały, nad którymi przerzucono mostki, a także sieć dróżek spacerowych. Ozdobą parku są aleje, wśród nich grabowo-lipowa, prowadząca do drewnianego krzyża i grabowa wiodąca w kierunku pomnika Słowackiego. W dawnym pałacu Kościelskich (na terenie parku) mieściło się między innymi gimnazjum im. Juliusza Słowackiego, a obecnie jest tu Zespół Szkolno-Przedszkolny. Uczniom i pracownikom tej placówki życzę dobrego roku szkolnego.
czwartek, 22 czerwca 2023
Słowacki w Neapolu
| Teatr St. Carlo, do którego uczęszczał Słowacki |
poniedziałek, 3 kwietnia 2023
Słowacki w grobie Agamemnona
Nie nad grobem a w nim, jest to bowiem wielka budowla, do środka której można wejść. Juliusz Słowacki zrobił to w 1836 roku, ja kilka miesięcy temu. Pomyślałam, że warto o tym napisać właśnie dziś, w rocznicę śmierci poety.
piątek, 12 lipca 2019
Florencja okiem Słowackiego
| Widok na Florencję z placu Michała Anioła |
Poeta zawitał do Florencji 17 lipca 1837 roku, wracając z Ziemi Świętej. Miał zamiar pozostać w tym mieście kilka miesięcy, ale zeszło mu półtora roku. Przebywało tam kilkoro jego znajomych, między innymi Antonina, Herman i Józef Potoccy, Zenon Brzozowski, a także Bernard Zaydler, który znalazł mu mieszkanie przy via dei Bianchi nr 4216 (obecnie 7).
Miał do dyspozycji dwa pokoje za 27 franków miesięcznie. W sierpniu pisał do matki, że mieszkanie jest śliczne i zmieścił się nawet fortepian, który kupił i gra na nim po kilka godzin dziennie. Ulubionym jego miejscem spacerowym był teren wokół katedry. "Nieraz marzę sobie, że tak chodził po tych kamieniach zamyślony Dante" - zwierzał się matce.
| Katedra Santa Maria del Fiore |
Odwiedzał także pusty grób Dantego w kościele Santa Croce. Więcej o pisarzu i jego grobach tu: Florencja Dantego. W tym samym sierpniowym liście do Salomei Słowackiej pisał: "Ładna, bardzo ładna Florencja - a jednak smutno mi w niej".
| Kościół Santa Croce |
| Piazza della Signoria |
![]() |
| Kopia Dawida Michała Anioła na placu imienia rzeźbiarza |
| Widok na Florencję z placu Michała Anioła |
| Rzeka Arno we Florencji |
![]() |
| Nagrobek Charlotty Bonaparte w kościele Santa Croce |

















