Mamy wakacje. Wielu ludziom kojarzą się one z przebywaniem na wsi. Nawet mieszczuchy chętnie zaszywają się gdzieś na łonie natury, zwłaszcza gdy pogoda dopisuje. Dlatego postanowiłam dać Wam odpocząć od "wielkiego świata" i poświęcić kilka wakacyjnych postów wiejskim motywom w literaturze. Nie sposób bowiem w jednym wspomnieć choćby o tych najważniejszych dziełach.
Większość naszych pisarzy urodziło się wśród pól malowanych zbożem rozmaitem, do nich tęskniło, mieszkając w miastach, nawet najpiękniejszych.
Zacznijmy więc od ojca polskiej literatury - Mikołaja Reja. Urodził się w Żurawnie pod Haliczem, podpisywał jako Mikołaj Rej z Nagłowic, ale nigdy w Nagłowicach nie mieszkał. Był to jednak majątek jego rodziny. W swoim debiutanckim utworze z 1543 r. (w tym samym roku ukazało się dzieło Mikołaja Kopernika O obrotach sfer niebieskich, które zrewolucjonizowało pogląd na wszechświat) zatytułowanym Krótka rozprawa między trzema osobami, Panem, Wójtem a Plebanem, przedstawił stosunki panujące na wsi, czyli można powiedzieć, w Rzeczpospolitej, która wtedy głównie wiejska była.
Ale prawdziwie wielkim, jak na owe czasy, okazało się dzieło Żywot człowieka poczciwego. Mamy tu opis życia XVI- wiecznego szlachcica, którego największym szczęściem jest spokojne doglądanie swego majątku ziemskiego. Najpiękniejszą porą roku zaś wiosna. Można wreszcie po długiej zimie spędzać czas na powietrzu, porządkować ogród, cieszyć się z pierwszych roślin.
| Zaś lato gdy przyjdzie, co z nim czynić? |
Rej miał na to odpowiedź:
Lato gdy przyjdzie, co z nim czynić. Nuż gdy przyjdzie ono gorące lato, azaż nie rozkosz, gdy ono wszystko, coś na wiosnę robił, kopał, śliweczki z pierwszego szczepienia twego; więc z ogródków ogóreczki, maluneczki, ogrodne ony ine rozkoszy. Ano młode masłka, syreczki nastaną, jajka świeże, ano kurki gmerzą, ano gąski gągają, ano jagniątka wrzeszczą, ano prosiątka biegają, ano rybki skaczą; tylko sobie mówić: "Używaj, miła duszo; masz wszystkiego dobrego dosyć " [...] .
Podobnie widział to Jan Kochanowski. W swojej Pieśni świętojańskiej o Sobótce oraz licznych fraszkach i pieśniach, pisanych przez niemal całe dorosłe życie, ukazywał wieś jako oazę spokoju, radości, beztroski. Chociaż dostrzegał też ciężką pracę chłopów. Panna VI (jedna z bohaterek wspomnianej pieśni) traktuje ją jednak z humorem:
Żyto sie w polu dostawa
I swoją barwą znać dawa,
Iż już niedaleko żniwo,
Miej sie do sierpa co żywo!
Sierpa trzeba oziminie,
Kosa sie zejdzie jarzynie;
A wy, młodszy, noście snopy,
Drudzy układajcie w kopy.
Wtóruje jej Panna XII :
Wsi spokojna, wsi wesoła,
Który głos twej chwale zdoła?
Kto twe wczasy, kto pożytki
Może wspomnieć za raz wszytki?
| Ten dąb mógłby słowami lipy Kochanowskiego śmiało powiedzieć: Gościu, siądź pod mym liściem, a odpocznij sobie! Nie dójdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie... |
W tej samej epoce, choć nieco później, tworzył mniej znany Szymon Szymonowic. Jego utwór "Żeńcy" jest do dziś śpiewany przez różne zespoły pieśni i tańca. To już nie jest idylliczny obraz wsi, ale opis ciężkiej pracy chłopów w czasie żniw:
Już południe przychodzi a my jeszcze żniemy;
Czy tego chce urzędnik, że tu pomdlejemy?
Głodnemu jako żywo syty nie wygodzi:
On nad nami z maczugą pokrząkając chodzi,
A nie wie, jako ciężko z sierpem po zagonie
Ciągnąć się...
tak się skarży jedna z chłopek (Oluchna) pracujących na polu. Lato nie wszystkim kojarzy się z odpoczynkiem...
Ale i praca żniwiarzy może być przyjemna. Taką była podobno nad Niemnem. W każdym razie według Elizy Orzeszkowej:
![]() |
| W porze żniw na tej rozległej równinie ziemia wydawała się złotym fundamentem dźwigającym błękitną kopułę (...) żniwiarze wydawali się rojem istot nie tylko ruchliwych, ale też różnobarwnych... |
Tak się ten widok spodobał Justynie (panience z dworu), że sama by się do roboty zabrała, gdyby wypadało. Smutna była, że siedzi bezczynnie. Z pomocą przyszedł jej Janek Bohatyrowicz. Wręczył sierp z sugestią, że jeśli panienka łaskawa, może smutek odegnać pracą. Odegnała:)
![]() |
| Z ognistym rumieńcem Justyna pochylała się ku ziemi (...) Wesoła baba w czepku nad Justyna schylona, błyskając oczami gadała. (kadry z filmu "Nad Niemnem" w reż. Zbigniewa Kuźmińskiego) |
Do tych właśnie stron tęsknił na emigracji Adam Mickiewicz. Nikt tak pięknie nie opisał wsi, jak nasz poeta w "Panu Tadeuszu"! Wszyscy znamy te strofy:
![]() |
Tymczasem przenoś moję duszę utęsknioną
Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych...
|
![]() |
Do tych pól malowanych zbożem rozmaitem,
Wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem;
|
| Gdzie bursztynowy świerzop, |
![]() |
| gryka jak śnieg biała, |
![]() |
| A wszystko przepasane, jakby wstęgą, miedzą
Zieloną,
|
![]() |
| na niej z rzadka ciche grusze siedzą. |
Na koniec jeden z najpiękniejszych opisów zachodu słońca. Oddajmy głos mistrzowi Adamowi:
Dobranoc Państwu.







