Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tbilisi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tbilisi. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 listopada 2019

Dagny w Tbilisi

W ten zaduszkowy czas przypomniał mi się grób młodej kobiety, która pojechała do stolicy Gruzji (zwanej wtedy Tyflisem) na wakacje i już z niej nie wróciła. Mowa o Dagny Juel, norweskiej pisarce, pianistce i tłumaczce, która ma to nieszczęście, że jeśli w ogóle się o niej mówi, to tylko jako o żonie Stanisława Przybyszewskiego.


Polskiego króla bohemy końca XIX wieku poznała w Berlinie, gdzie kończyła studia muzyczne. Pobrali się po kilku miesiącach znajomości w sierpniu 1893 roku. Był to związek nietypowy. On nie zerwał romansu z matką swoich dzieci Martą Foerder (która półtora roku później urodzi mu trzecie dziecko, a gdy będzie w ciąży z czwartym, popełni samobójstwo), ona była muzą malarza Edvarda Muncha (to po odtrąceniu przez Dagny Munch namaluje swój słynny "Krzyk"), a także Augusta Strindberga, Tadeusza Boya-Żeleńskiego i wielu artystów modernizmu z przełomu wieków XIX i XX. Po początkowej szalonej miłości do Dagny i spłodzeniu z nią dwojga dzieci, Stanisław Przybyszewski był coraz mniej zainteresowany żoną. Wyjeżdżał na całe miesiące, pozostawiając ją z małymi dziećmi i jej wielbicielami.


Jeden z nich - Władysław Emeryk - syn właściciela kopalni miedzi i manganu na Kaukazie, ślepo w niej zakochany, zaproponował Przybyszewskim wspólny wyjazd do Gruzji. Dagny miała nadzieję, że czas spędzony z mężem i dziećmi przyczyni się do odnowy jej małżeństwa. Do wspólnego wyjazdu jednak nie doszło. Przybyszewski zakochany już wtedy w Jadwidze Kasprowiczowej, żonie słynnego młodopolskiego poety, wysłał Dagny z synem w towarzystwie Emeryka obiecując, że niebawem do nich dołączy. Zamieszkali w Hotelu Grand w Tbilisi (wtedy Tyflis), w kamienicy, którą widać na powyższym zdjęciu. Dziś nie ma już tam hotelu, są mieszkania prywatne i sklepy.


Pod oknami pokoju, w którym mieszkała Dagny z synkiem Zenonem postawiono pianino (wszak była pianistką). Wisi tam również tablica pamiątkowa z informacją o tragicznej śmierci pani Juel. Po mężu posługiwała się nazwiskiem Przybyszewska, więc myślę sobie, że tę tablicę ufundował jakiś Norweg, a w swojej ojczyźnie jest zapewne znana pod panieńskim nazwiskiem.


Kiedy szaleńczo w niej zakochany Władysław Emeryk nie zdołał nakłonić jej do związku z nim, zastrzelił ją w pokoju hotelowym, a następnie popełnił samobójstwo. Było to 5 czerwca 1901 roku, trzy dni przed 34. urodzinami Dagny. W dniu jej urodzin została pochowana w stolicy Gruzji. Mąż nie był zainteresowany sprowadzeniem jej stamtąd, nie przybył na pogrzeb, nie zainteresował się też losem syna, który został tam sam. Za to pisał do nowej kochanki, Jadwigi Kasprowiczowej: "Ituchna najsłodsza, Pani Dagny odebrała sobie życie razem z Emerykiem. Przeczytaj «Kurier Warszawski» z 5 czy 6 czerwca i przekonasz się, że prawda. Kocham Cię, jadę, wezmę Zenona ze sobą – i wracam". Po syna jednak nie pojechał. Zaopiekowała się nim przyjaciółka Dagny - Władysława Tomaszewska.


Mogiłę Dagny Przybyszewskiej łatwo odnaleźć na najstarszym cmentarzu w Tbilisi. Wchodząc główną bramą, należy skręcić od razu w pierwszą małą uliczkę w lewo. Jest pochowana między ogrodzeniem cmentarza a płotkiem widocznym na poniższym zdjęciu.


Na nagrobku widnieją dwa jej nazwiska (panieńskie Juell skróciła sobie jeszcze na studiach do Juel). Gruzini nie palą zniczy, więc nic nie mogłam kupić. Na szczęście wzięłam ze sobą z Polski dwa znicze na baterię. Ciekawa jestem, czy ktoś pomodlił się przy jej grobie w ten zaduszkowy weekend.