Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ukraina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ukraina. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 października 2019

Mickiewicz w Szabo

Trwa sezon winogronowy. Zabiorę więc Was dziś do winnicy. Jednej z największych w Europie, bo leżącej na ponad 1200 hektarach w miejscowości Szabo na Ukrainie. Około 70 kilometrów na południowy zachód od Odessy. 


W roku 1825 Adam Mickiewicz zwiedzał powstałą tam trzy lata wcześniej (a więc w roku wydania jego "Ballad i romansów") winnicę, dziś słynną na całą Europę, a może i dalej. Nie było tam wtedy muzeum wina, które można zwiedzać dziś.


Poeta pojechał do Szabo przy okazji wycieczki do nieodległego Akermanu (o którym pisałam tu: http://mojepodrozeliterackie.blogspot.com/2019/09/w-poszukiwaniu-stepow-akermanskich)


Winnica istniała wtedy zaledwie trzeci sezon, ale mógł już pić młode wino. Tak przynajmniej twierdził przewodnik, który oprowadzał nas po tym miejscu. Niestety o pobycie Mickiewicza nic więcej nie wiedział. O Puszkinie, który również tam był i którego portret wisi w jednym z pomieszczeń, też nie powiedział wiele. Popiersie tego rosyjskiego poety znajdziemy w piwnicy, gdzie w beczkach przechowywane jest wino. 


Zwiedzanie trwało godzinę, na koniec zaproszono nas na degustację (oczywiście z dopłatą), ale mnie najbardziej podobał się film, prezentujący pracę w winnicy, z podkładem muzycznym z "Czterech pór roku" Vivaldiego. Wspaniale się to oglądało na wielkim ekranie. Nagrałam dla Was fragmencik.


Bachus w tym roku był łaskawy. Winorośl obrodziła, wino się robi:) Starożytne powiedzenie, że mężczyźnie do szczęścia potrzebne są: kobieta, wino i śpiew chyba nie traci na aktualności:) Przy dobrym winie zaśpiewajmy fragment Mickiewiczowskiej "Pieśń Filaretów":
Hej, użyjmy żywota!
Wszak żyjem tylko raz;
Niechaj ta czara złota
Nie próżno wabi nas.
(...)
Mierz siłę na zamiary,
Nie zamiar podług sił.


Jakie lubicie wino? Ja najbardziej czerwone wytrawne. Na odmianach, szczepach się nie znam... Przede mną wyprawa do winnic gruzińskich, może się czegoś nauczę:)

piątek, 20 września 2019

W poszukiwaniu stepów akermańskich

Adam Mickiewicz nas oszukał! Tak, wszystkich zrobił w balona, nabił w butelkę czy jak tam się jeszcze mówi... Kiedy? Jak? W 1826 roku, dołączając do sonetów krymskich wiersz "Stepy akermańskie"! Owszem jest to sonet, ale nie krymski. A takie właśnie rozpoczyna. 


Miałam ze sobą ów tomik, kiedy wyruszyłam na podbój stepów akermańskich. Nie znajdują się one na Krymie, ani nawet nie po drodze z Odessy na ten półwysep i nie opisał ich Mickiewicz po tej wyprawie, tylko dużo wcześniej. W Odessie poznał poeta Karola Marchockiego, który zaprosił go do swego domu w Akermanie, gdy Mickiewicz dowiedział się o pobycie w tej miejscowości swego znajomego Serafina Haciskiego. 


Akerman to dziś ukraińskie miasto Białogród, położone około osiemdziesięciu kilometrów na południowy zachód od Odessy (a więc w przeciwną stronę niż Krym). Góruje nad nim twierdza, której początki sięgają VI wieku, a która była lennem królów Polski w XIV wieku. Swą nazwę Akerman zawdzięcza Turkom. W ich języku oznacza białą twierdzę.


Zwiedzał ją Mickiewicz wiosną 1825 roku. Dziś nie jest specjalnie atrakcyjna dla turysty. Wewnątrz  udostępnione tylko jedno małe pomieszczenie, ale nic tam nie ma. Warto jednak wejść na mury, z których rozciąga się piękny widok.


Z jednej strony leman Dniestru, czyli zatoka, która powstała z zalanego, ujściowego odcinka głębokiej doliny rzecznej lub cofającego się morza (w tym wypadku Morza Czarnego), z drugiej zaś miasto Białogród i okoliczne wsie.


Rozglądałam się za stepami. Przecież były rozległe jak ocean... Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu... pisał Mickiewicz. 


Tam z dala błyszczy obłok? tam jutrzenka wschodzi?
To błyszczy Dniestr, to weszła lampa Akermanu...


Pytałam o nie okolicznych mieszkańców. Odpowiadali, że stepów już nie ma... Zasiedlone, zalesione.
Nie ma już stepów akermańskich. Zostały tylko u Mickiewicza. Tym cenniejsze jest przekazywanie wiedzy o nich. Przed twierdzą, w której, jak wspomniałam, niewiele można zobaczyć, jest pewna rekompensata dla turysty. Założono średniowieczne miasteczko, gdzie można kupić pamiątki, odpocząć, zjeść, wypić piwo czy też posłuchać baśni i legend związanych z tym miejscem. Szkoda, że nie czytają tam sonetu Mickiewicza. 


Dlaczego poeta zaliczył "Stepy akermańskie" do sonetów krymskich a nie odeskich? Nie pasowały tematycznie. Odeskie bowiem nie mówią o przyrodzie, ale są wyrazem uczucia miłości do kobiety. Zachwyt nad jej urodą od rana do wieczora. Najlepiej to ujmują sonety Dzień dobry i Dobranoc, pisane z myślą o Karolinie Sobańskiej.
(...)
Dzień dobry, nie pozwalasz ucałować ręki?
Każesz odejść, odchodzę: oto masz sukienki,
Ubierz się i wyjdź prędko — dzień dobry ci powiem.



(...)
Dobranoc, już uciekłaś i drzwi chcesz zatrzasnąć.
Dobranoc ci przez klamkę, — niestety! zamknięta!
Powtarzając: dobranoc! nie dałbym ci zasnąć.


W pobliżu twierdzy akermańskiej można je sobie poczytać na specjalnej ławeczce dla zakochanych w "Akermańskiej miłowarni". Mickiewicz jednak był tu bardzo samotny. Swój najsłynniejszy sonet, który napisał właśnie po tej podróży, zakończył słowami: 
W takiéj ciszy — tak ucho natężam ciekawie,
Że słyszałbym głos z Litwy. — Jedźmy, nikt nie woła!


I pojechał na Krym, gdzie mógł choć przez chwilę, podziwiając nowe dla niego orientalne krajobrazy, zapomnieć o swojej samotności.

piątek, 6 września 2019

Mickiewicz w Odessie

17 lutego/1 marca 1825 roku trzech filomatów, skazanych na "osiedlenie się w oddalonych od Polski guberniach" przybyło z Petersburga do Odessy. Adam Mickiewicz, Franciszek Malewski i Józef Jeżowski. Ten pierwszy miał tu rozpocząć pracę jako nauczyciel w Liceum Richelieu. Jednak nigdy do tego nie doszło, bo car postanowił skierować trzech wygnańców do którejś z wewnętrznych guberni Rosji. Sprawa się przeciągała i zanim zarządzono o ich dalszym losie, spędzili w Odessie prawie dziewięć miesięcy (Malewski krócej). Pracy jednak nie dostali, jedynie zapewniono im skromny pobyt w budynku szkoły. 


Patron liceum kojarzy nam się zapewne ze słynnym kardynałem Richelieu, ale to nie on. Armand Emmanuel Sophie Septemanie du Plessis, książę de Richelieu był francuskim politykiem okresu restauracji i walczył w armii Imperium Rosyjskiego podczas najazdu Napoleona na Rosję. Za swoje zasługi został generał-gubernatorem noworosyjsko-besarabskim. Przeprowadził w tym regionie meliorację gruntów, a Odessa za jego rządów stała się pierwszym portem Morza Czarnego. W okresie, kiedy Richelieu zarządzał tym miastem, liczba mieszkańców wzrosła z 8 tysięcy w 1804 roku do 35 tysięcy w 1813 roku. Był poliglotą, znał też język polski.

Budynek dawnego liceum im. Richelieu przy ul. Deribasowskiej
Dziś w budynku dawnego liceum jego imienia mieszczą się sklepy i mieszkania prywatne. Jest tablica upamiętniająca pobyt naszego wieszcza w tym miejscu. Bardzo trudno było zrobić zdjęcie bez ludzi, bo to główny deptak Odessy. Latem tłumy przewijają się tu zarówno w ciągu dnia jak i nocą. Tutaj właśnie powstawały sonety z cyklu odeskiego oraz zamysł i pierwsze fragmenty Konrada Wallenroda. Tu także Mickiewicz zajmował się tłumaczeniem z włoskiego dwóch sonetów Petrarki oraz dwóch ustępów z Boskiej komedii Dantego.


Już za czasów Mickiewicza Odessa była wielkim centrum handlowym, zamieszkałym przez ponad czterdzieści tysięcy ludzi różnych narodowości. Większość stanowili... Polacy, Włosi, Grecy i Francuzi! Mogli więc nasi przybysze obracać się w kręgu rodaków. Przyjmowani byli (zwłaszcza Mickiewicz) w salonach Branickich, Rzewuskich, Potockich, Zaleskich, Sobańskich... Można powiedzieć, że poeta spędzał tam czas całkiem przyjemnie, mimo że regularnie donoszono rosyjskim władzom o przebiegu jego pobytu. 


Zapewne bywał też na spektaklach. Dzisiejszy budynek Teatru Opery i Baletu nie jest jednak tym, który mógł odwiedzać. Tamten spłonął w pożarze w 1873 roku. Obecny, wzniesiony w latach 80. XIX wieku miał być wysadzony przez Niemców w 1944 roku. Na szczęście jednak stróż teatralny, Polak nazwiskiem Wiśniewski (imienia nigdzie nie mogłam znaleźć), rozbroił instalację i do wybuchu nie doszło. Powinni mu powiesić na tym gmachu tablicę pamiątkową, a nie znają nawet jego imienia...


Warto wybrać się do tej opery, nawet jeśli nie jest się pasjonatem tego typu dzieł, dla widoku wnętrza budynku. Zwłaszcza że bilet można już kupić za równowartość naszych 8 (ośmiu!) złotych. Jeśli chcecie zaszaleć, można wybrać najdroższą lożę za 50 zł, ale wtedy należy to zrobić wcześniej. W dniu spektaklu były już tylko najtańsze bilety, ale jak widać na zdjęciach, nie były to złe miejsca.


Trafiliśmy na balet Don Kichote, który niewiele miał wspólnego z treścią utworu Cervantesa, ale balety podobno tak mają. Nie znam się. W każdym razie było na co popatrzeć. Przepiękna sala, dekoracje i oczywiście taniec artystów. Nawet młodzież chciała zostać do końca. Ale wróćmy do Mickiewicza.

pałac gen. Witta

Do polskich salonów w Odessie wprowadzili poetę państwo Zalescy, poznani przez niego nieco wcześniej w Pustowarówce. Bywał także w pałacu generała Jana Józefowicza Witta, którego kochanka Karolina Sobańska opiekowała się Mickiewiczem podczas jego pobytu w Odessie i na Krymie. Opieka ta polegała na rozkochaniu go w sobie i donoszeniu władzom rosyjskim o każdym jego kroku. Dodajmy, że Karolina była  rodzoną siostrą Eweliny Hańskiej (wielkiej miłości Balzaka) oraz pisarza Henryka Rzewuskiego.


Naprzeciwko pałacu Witta jest dziś Muzeum Literatury. Warto tam zajrzeć ze względu na piękne aranżacje wnętrz, ekspozycji, ale przede wszystkim zobaczymy kącik poświęcony Mickiewiczowi. Stoi tam szafa z pierwszymi wydaniami jego dzieł, zdjęciami, pamiątkami. Jest na co popatrzeć.


Wszystkie sale są bardzo interesujące. Każda przedstawia inny okres w dziejach literatury. Mnie najbardziej podobała się ekspozycja romantyzmu, ale ciekawe były naprawdę wszystkie. Bilet kosztował jakieś grosze, podobnie jak do opery. To chyba jeszcze pozostałość po Związku Radzieckim, w którym kultura miała być dla wszystkich dostępna.


Mickiewicz korzystał z zaproszeń zarówno polskich jak i rosyjskich arystokratów, którzy chętnie przyjmowali znanego już wtedy poetę. Ale nie szukał tylko rozrywki. O tym, że spotkania te nie miały charakteru wyłącznie towarzyskiego świadczą słowa Karola Kaczkowskiego: "Widywaliśmy się ukradkiem bojąc się, abyśmy sobie wzajemnie biedy nie narobili". Odessa była bowiem wówczas jednym z ośrodków opozycji. Z tego zresztą względu car zabronił Mickiewiczowi nauczać w tamtejszym liceum.


Szczególnie lubił poeta spędzać czas w domu państwa Zaleskich. Pani Joanna darzyła go głębokim uczuciem i nieba by mu przychyliła, żeby tylko był częstym gościem w jej salonie. Zachowały się listy, z których możemy poznać kilka szczegółów jego pobytu u Zaleskich. Czytamy w nich: "Jedna z dam, z lekka przegrywając akordy, prosiła Mickiewicza, aby usiadł przy niej, przy fortepianie, i pieśń do jej wtóru zaśpiewał. (...) Na podany więc temat zaczął wielki wieszcz śpiewając improwizować; a śpiewając pieśń sielankową najbardziej lubił nutę starej Karpińskiego sielanki: Już miesiąc zeszedł." Sielanka ta jest znana pod tytułem "Laura i Filon". 


Mickiewicz miał powodzenie u dam w Odessie, szczególny związek łączył go jednak ze wspomnianą wyżej Karoliną Sobańską. Jej dedykował kilka napisanych wtedy utworów. Między innymi część sonetów czy piękny wiersz Pożegnanie. Do D. D. Inicjały oznaczają tajemniczą Donnę Giovannę (jak u Boccaccia czy Dantego) i nie wszyscy historycy literatury zajmujący się biografią wieszcza zgadzają się, że chodzi o Sobańską. 
Dwa tygodnie przed opuszczeniem Odessy Mickiewicz napisał Dumania na dzień odjazdu, w których gorzko stwierdzał: 
...roje pięknych niewiast spotykałem co dzień. 
Chcą mnie poznać - dlaczego? - że jestem przychodzień!
Lećmy! szczęściem zostały pióra do powrotu:
Lećmy i nigdy odtąd nie zniżajmy lotu!

Pomnik wieszcza stoi przy placu Aleksandryjskim
Adam Mickiewicz opuścił Odessę 12/24 listopada 1825 roku i udał się do Moskwy. Kilka miesięcy później ukażą się jego sonety odeskie (razem z bardziej znanymi krymskimi), które są jednymi z najpiękniejszych wierszy miłosnych w naszej literaturze.
Syn poety, Władysław, pisał: "Bolesne Adam wywiózł z Odessy doświadczenie. Tam się przekonał, że jak miłość jest dla pewnych istot jedynie zabawą towarzyską, tak dla drugich patryotyzm bywa tylko powierzchownym pokostem. Opisując później nieznane mu salony warszawskie, Mickiewicz miał na myśli różne typy przeważnie w Odessie widziane".

poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Polacy w Odessie

Właśnie wróciłam z Odessy. Zanim jednak opowiem Wam o pobycie pisarzy w tym pięknym mieście, kilka słów o Polakach tam żyjących. Nasi rodacy zamieszkują te tereny od XV wieku, kiedy to król Władysław Jagiełło postanowił sprowadzać stąd pszenicę. Miasto założono w 1794 roku i częściowo Polacy przyczynili się do jego świetności. Swoje pałace budowali tu Potoccy, Braniccy, Sobańscy, Brzozowscy... W Odessie działali również polscy architekci: Feliks Gąsiorowski (Hotel Imperiał/Spartak, dom Nowikowa, Muzeum Archeologiczne), Lew Włodek (Hotel Pasaż), Mikołaj Tołwiński (m.in. Biblioteka Uniwersytecka i inne budynki uniwersyteckie, Dyrekcja Kolei).  Jedną z największych aptek prowadzili Gajewski i Popowski. Mieszkało tu wielu polskich lekarzy, adwokatów i inżynierów.

Port w Odessie i słynne schody potiomkinowskie

W mieście istniały dwie księgarnie polskie, ostatnią zamknięto w 1990 roku. W tym samym roku powstało Polskie Kulturalno-Oświatowe Towarzystwo im. A. Mickiewicza. Od 1995 roku oficjalna nazwa Stowarzyszenia brzmi Związek Polaków na Ukrainie Oddział im. A. Mickiewicza w Odessie. Miałam przyjemność spotkać się z jego członkami i porozmawiać o ich działalności. Przyjęto nas bardzo serdecznie, herbatą, ciastkami, cukierkami, a przede wszystkim uśmiechem i życzliwością. Niezwykle miłe panie, Swietłana Zajcewa-Wełykodna i Anastazja Strelcowa, opowiadały o codziennym życiu naszych rodaków w tej części Ukrainy. 


Przy Związku Polaków od 1997 roku działa szkoła sobotnio-niedzielna, do której uczęszcza około trzystu osób. Najmłodszy uczeń ma pięć lat a najstarszy osiemdziesiąt trzy! Łączy się tu naukę języka polskiego (na wszystkich poziomach) z wiedzą o kulturze, tradycjach i historii naszego kraju. Dzięki temu szkoła może pochwalić się laureatami konkursów, olimpiad, zaś absolwenci podejmują studia w Polsce i uzyskują Kartę Polaka.


Są dwie grupy teatralne: Studio Teatralne im. Aleksandra Fredry, działające od 2007 roku oraz powstałe trzy lata później Studio Teatralne POLOT. Działa też chór, w którego repertuarze są zarówno utwory religijne, patriotyczne, jak i rozrywkowe. Uświetnia on swoimi występami uroczystości nie tylko polskie, ale również miejskie. Promocją polskiej muzyki zajmuje się także zespół popowy "Kolorowe jarmarki".


Przy szkole działa biblioteka założona w 2001 roku. Księgozbiór liczy ponad 200 woluminów. Na ręce pani prezes przekazałam swoją książkę "Podróże literackie. Mickiewicz", wszak tenże poeta jest patronem Związku Polaków w Odessie.

Z panią prezes Swietłaną Zajcewą-Wełykodną 

Bardzo spodobały mi się prace pań z grupy "Kreatywne Mickiewiczówny", które za pomocą różnych technik rękodzielniczych wyczarowują ozdoby, dekoracje i prezenty. 


Najmłodsi mają swój zespół "Krakowiaczek". Dzieci w wieku 5-10 lat poznają w nim polskie tradycje, a swym śpiewem i tańcem umilają czas nie tylko członkom Stowarzyszenia.


W każdą niedzielę o godzinie 11.00 około trzystu osób uczestniczy we mszy św. odprawianej po polsku w Katedrze Wniebowzięcia NMP.


Na koniec pamiątkowe zdjęcie z Polakami, którzy właśnie przyszli na lekcję. Bardzo serdecznie ich pozdrawiam! Podziwiam zapał i zaangażowanie pani prezes i wszystkich członków Związku. 
Nie żegnamy się jeszcze z Odessą, wrócę za kilka dni z nowym postem, tym razem śladami kogo? Mickiewicza oczywiście:)


piątek, 15 lutego 2019

Sienkiewicz we Lwowie

Po raz pierwszy Sienkiewicz zawitał do Lwowa jako niespełna 30-letni początkujący pisarz w 1875 roku. O tej podróży nie mamy jednak więcej wiadomości. Dopiero następna w marcu 1879 roku jest już dobrze znana. Odbyła się z okazji wystawienia przez tamtejszy teatr sztuki Sienkiewicza "Na jedną kartę".


Edwardowi Leo, ówczesnemu redaktorowi "Gazety Polskiej" donosił:  "Do Lwowa jadę dlatego, że tam grać będą moją sztukę, o której już "Gazeta Narodowa" pisała z wielkimi pochwałami". (Leo E., Listy, t. III, cz. 1, s. 486) 
Otrzymał wtedy propozycję objęcia redakcji "Nowin". Był już wówczas znanym korespondentem ze Stanów Zjednoczonych, w których przebywał w latach 1876-78. We Lwowie poproszono go o podzielenie się wrażeniami z pobytu za oceanem. Wygłosił wtedy dwa odczyty w sali ratuszowej. Pierwszy 10 maja zatytułowany "Z Nowego Jorku do Kalifornii", drugi pięć dni później na temat "Osady polskie w Stanach Zjednoczonych Północnej Ameryki". Publiczność jednak nie dopisała, zwłaszcza na drugim odczycie, zjawiło się zaledwie kilkanaście osób.
Mieszkał wtedy przy pl. Halickim 14 w Księgarni Polskiej. Dziś jest tam mieszkanie prywatne.

Tu mieszkał Sienkiewicz w 1879 r.

Kolejny raz pisarz odwiedził Lwów w kwietniu dopiero w roku 1900 jako znany i uwielbiany autor "Trylogii" i "Quo vadis". Zamieszkał w dopiero co wybudowanym Hotelu George. Znajduje się on przy zbiegu ulic Szewczenki i Mickiewicza. Gościli tam między innymi Honoriusz Balzak, Ignacy Jan Paderewski, Józef Piłsudski, Władysław Reymont, Jan Kiepura. Jego nazwa upamiętnia George'a Hofmanna, właściciela poprzedniego hotelu stojącego w tym miejscu.

Hotel George we Lwowie

W 1900 roku młodzież lwowska w liczbie dwóch tysięcy urządziła Sienkiewiczowi owację z okazji 25-lecia pracy twórczej. Dwukrotnie w tej samej sali ratuszowej, co przed dwudziestoma laty, czytał swoje dzieła. Tym razem sala pękała w szwach. Pisarz wybrał opis bitwy pod Grunwaldem - epilog właśnie zakończonych "Krzyżaków". Dochód z odczytów przekazał na czytelnię akademicką we Lwowie oraz na budowę pomnika Adama Mickiewicza w tym mieście. 


Odsłonięcie pomnika nastąpiło 30 października 1904 roku. Honorowym gościem był wówczas Władysław Mickiewicz, najstarszy syn poety. W tym samym roku, w lutym Henryk Sienkiewicz otrzymał dyplom honorowego obywatelstwa Lwowa. Przebywał wtedy w Krakowie, gdzie odwiedzili go prezydent miasta Godzimir Małachowski wraz ze swoim zastępcą Stanisławem Ciuchcińskim oraz radnym Stanisławem Głąbińskim. Oprócz dyplomu pisarz otrzymał wtedy złoty medal z napisem "Henrykowi Sienkiewiczowi obywatelowi honorowemu miasto Lwów". Nie dane mu już było więcej odwiedzić Lwowa. Pozostałe dwanaście lat życia spędzi na zachodzie Europy.

Widok na pomnik Mickiewicza i hotel George

Od lwowskich dziennikarzy dowiedział się, że ludność Zbaraża protestowała przeciwko zabudowaniu placu przy tamtejszym kościele. Uważała bowiem, że jest tam pochowany (zgodnie z informacją w "Ogniem i mieczem") uwielbiany przez nią Longinus Podbipięta. Sienkiewicz wyjaśnił wtedy, że jest to postać fikcyjna. Ale to już całkiem inna historia.

środa, 14 listopada 2018

Leopold Staff skończyłby dziś 140 lat

Dożył prawie osiemdziesiątki, brał udział w życiu literackim trzech epok, znany i ceniony za życia, dziś już jest chyba nieco zapomniany. Leopold Staff urodził się we Lwowie. Kiedy byłam tam po raz pierwszy kilka lat temu, pokazano mi ślad po tablicy upamiętniającej poetę na kamienicy, w której mieszkał. W tym roku pojechałam do Lwowa ponownie i znalazłam to miejsce z nadzieją, że tablica już jest. Niestety, tylko ślad zaszpachlowano.

Miejsce zamieszkania Staffa - zdjęcie z 2014 roku

Trudno. Ukraińcy nie chcą pamiętać o naszym poecie. Wobec tego chociaż my o nim pamiętajmy. Czy wiecie, że w 1950 roku był nominowany do literackiej Nagrody Nobla? Zdobył ją wtedy Bertrand Russell.

To samo miejsce w roku 2018

A pisał pięknie, mądrze, dojrzale. Wiele jego utworów nie straciło nic na aktualności. Przypomnijmy sobie kilka z nich.

Odys

Niech cię nie niepokoją
Cierpienia twe i błędy
Wszędy są drogi proste,
lecz i manowce są wszędy.

O to chodzi jedynie,
By naprzód wciąż iść śmiało,
Bo zawsze się dochodzi
Gdzie indziej, niż się chciało.

Zostanie kamień z napisem:
Tu leży taki a taki.
Każdy z nas jest Odysem,
Co wraca do swej Itaki.


Kamienica przy ulicy Krakowskiej 26 we Lwowie, stan obecny


Kochać i tracić

Kochać i tracić, pragnąc i żałować,
Padać boleśnie i znów się podnosić,
Krzyczeć tęsknocie "precz!" i błagać "prowadź!"
Oto jest życie: nic, a jakże dosyć...

Zbiegać za jednym klejnotem pustynie,
Iść w toń za perłą o cudu urodzie,
Ażeby po nas zostały jedynie
Siady na piasku i kręgi na wodzie.

Lwów 2018


ARS POETICA

Echo z dna serca, nieuchwytne,
Woła mi: "Schwyć mnie, nim przepadnę,
Nim zblednę, stanę się błękitne,
Srebrzyste, przezroczyste, żadne!"


Łowię je spiesznie jak motyla,
Nie, abym świat dziwnością zdumiał,
Lecz by się kształtem stała chwila
I abyś, bracie, mnie zrozumiał.


I niech wiersz, co ze strun się toczy,
Będzie, przybrawszy rytm i dźwięki,
Tak jasny jak spojrzenie w oczy
I prosty jak podanie ręki.

Opera Lwowska

Leopold Staff był poliglotą. Zawdzięczamy mu przekłady z języka greckiego, łacińskiego, włoskiego, francuskiego i niemieckiego. Tłumaczył między innymi elegie łacińskie Jana Kochanowskiego, "Cierpienia młodego Wertera" Goethego, anonimowe "Kwiatki świętego Franciszka z Asyżu"...

Grób Staffa na Powązkach.  Źródło Wikipedia
Poeta pochowany jest na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie, z którą był związany przez ponad 30 lat. Gdybym mieszkała w stolicy, poszłabym dziś na jego grób...

sobota, 27 października 2018

Chocim zdobyty!

Twierdza w Chocimiu zasłynęła z dwóch siedemnastowiecznych zwycięskich bitew Rzeczpospolitej z Turkami. W 1621 roku pokonał sułtana hetman Jan Karol Chodkiewicz. Zaś w 1673 roku hetman Jan Sobieski odniósł zwycięstwo nad wojskami tureckimi pod wodzą Husejna Paszy. 

Chocimska forteca - głosi napis

Pierwszy sukces opisał barokowy twórca, urodzony zresztą w roku tej bitwy, Wacław Potocki. Jego "Transakcja wojny chocimskiej" znana także pod tytułem "Wojna chocimska" to epos, którego źródłem były dzienniki, pamiętniki i listy uczestników chocimskiej batalii, głównie Jakuba Sobieskiego - ojca późniejszego króla.

Za tą bramą ukaże się twierdza z zamkiem

Potocki pisał swoją epopeję pod koniec lat 60. XVII wieku, kiedy to Rzeczpospolita, wymęczona licznymi wojnami, potrzebowała "pokrzepienia serc". Sięgnął zatem do wydarzeń z roku 1621, aby podnieść na duchu rodaków. 

Trzeba jeszcze kawałek dojść, aby ukazał się wspaniały widok

...mądry hetman stanął i tyle zostawił
Turkom pola, że ani wszytkich wojsk swych sprawił
Osman, ani kiedy chciał, prócz lekkiej gonitwy,
Nie mógł nam dać ogólnej na swym polu bitwy
(w. 2473-2476)

Zamek chocimski w całej okazałości

Bohaterami uczynił Potocki autentyczne postacie historyczne, takie jak Jan Karol Chodkiewicz czy Stanisław Lubomirski, które przyczyniły się do tego zwycięstwa. Pierwszy hetman zmarł w czasie oblężenia pod Chocimiem. Przed śmiercią przekazał swoją buławę Lubomirskiemu i ten dokończył dzieła.
Tak ci Osman i w polu przegraje i doma,
I na wiatr poszła jego impreza łakoma.
(w. 9990-9991)

Chocim zdobyty!

Zwycięstwo pod Chocimiem wykorzystał również do krzepienia serc Polaków Henryk Sienkiewicz. Sięgnął jednak do drugiej bitwy, tej z roku 1673.  W trzeciej części swojej trylogii, gdy pogrzebał już w ruinach twierdzy kamienieckiej Michała Wołodyjowskiego, wspomniał o Chocimiu:

Studnia na dziedzińcu zamkowym

W rok przeszło po upadku Kamieńca, gdy uciszyły się jako tako niezgody stronnictw, wystąpiła nareszcie Rzeczpospolita w obronie swych granic wschodnich.
I wystąpiła zaczepnie. Wielki hetman Sobieski poszedł w trzydzieści jeden tysięcy jazdy i piechoty w sułtańskie ziemie, pod Chocim, by uderzyć na potężniejsze nierównie zastępy Husseina-baszy stojącego pod tymże zamkiem. (...) Hetman otoczył wojskami ów obóz i wiadomo było powszechnie, iż chce wstępnym bojem go zdobyć. 
("Pan Wołodyjowski", epilog)

Po zamku można swobodnie się poruszać

Przypomniał Sienkiewicz czytelnikowi bohatera pierwszej części swego cyklu - Jana Skrzetuskiego, któremu kazał na stare lata pod Chocimiem walczyć. Towarzyszyli mu synowie, których urodziła Helena.

Jedna z komnat zamkowych

A między rycerstwem w senatorskie godności nieprzystrojonym błyszczał nad innych pan pułkownik Skrzetuski, słynny zbarażczyk, żołnierz na wzór rycerstwu podawany, wszystkich wojen, jakie od trzydziestu lat prowadziła Rzeczpospolita, uczestnik. Sędzielizna pokrywała mu już głowę, lecz za to otaczało go sześciu synów siłą do sześciu dzików podobnych.

Kule armatnie z XVII stulecia

Z takim to rycerstwem stanął pod Chocimiem pan Sobieski. Za krzywdy Rzeczypospolitej w pierwszym rzędzie, lecz i za swoje prywatne pragnęli się mścić ci żołnierze, albowiem w ciągłych z pogaństwem walkach na tej krwią przesiąkniętej ziemi niemal każdy jakieś kochane głowy utracił, jakichś strasznych nieszczęść nosił w sobie wspomnienie.

W piwnicach narzędzia tortur

Dnia 9 listopada 1673 roku od harców poczęła się wyprawa. Gromady Turków wychyliły się od rana zza wałów, gromady polskiego rycerstwa pospieszyły ku nim chciwie. Padali ludzie z obu stron, z większą jednak turecką szkodą.



Siła dokazał także pan Skrzetuski, koło którego synowie na kształt lwiąt rozżartych walczyli. Ze smutkiem i żałością rozmyślali potem ci rycerze, czego by w takim dniu nie dokazał szermierz nad szermierze, pan Wołodyjowski, gdyby nie to że od roku już w Bogu, w sławie i w ziemi spoczywał. Inni wszakże, którzy w jego szkole uczyli się walczyć, zebrali dość chwały dla niego i dla siebie na owym krwawym polu. (...) Polskie wojska wpadły w tak wielki zapał bojowy, że jeszcze nie odsapnąwszy dobrze po bitwie, Chocim zdobyły. 

Twierdza chocimska - widok współczesny

Od roku 1991 Chocim należy do Ukrainy. Na zawsze jednak zostanie symbolem zwycięstwa polskiego oręża.