Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Józef Piłsudski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Józef Piłsudski. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Nałkowska w Grodnie

Moja trzecia wizyta w Grodnie zaowocowała poznaniem muzeum, o którym dotąd nie miałam pojęcia. Jednak podróże kształcą:) Powszechnie wiadomo, że w tymże nadniemeńskim grodzie mieszkała Eliza Orzeszkowa i w jej domu są dziś ekspozycje do zwiedzania. Ale kto z Was wie o muzeum Zofii Nałkowskiej w tym mieście? 

Rzeka Niemen płynąca przez Grodno

Autorka Granicy zamieszkała tu latem 1923 roku wraz z drugim mężem, podpułkownikiem Janem Jurem Gorzechowskim, który otrzymał rozkaz przeniesienia się do Grodna. Spędzili w nim niemal trzy lata (do końca kwietnia 1926 roku). W tym czasie wyjeżdżali do Warszawy, Górek, a nawet Szwajcarii i Francji, ale ich dom był nad Niemnem przy ulicy Kirchowej 5, przemianowanej w latach trzydziestych na Akademicką (nazwa aktualna do dziś).

Wejście do muzeum znajdującego się w gmachu uniwersytetu
"Grodno jest daleko brzydsze niż Wilno" - pisała w Dziennikach 15 września 1923. - "[...] przez całe lato mieszkam w tym mieście, które położone jest prześlicznie, a zbudowane w sposób okropny, brudne, cuchnące, odrapane, zeszpecone przez ludzi". Swój ambiwalentny stosunek do niego wyraziła również w szkicu pt. Grodno, zamieszczonym w 45. numerze "Tygodnika Ilustrowanego" z 1926 roku. Doceniała jego historię, kulturotwórczą rolę, zachwycała się jego położeniem, ale jednocześnie drażnił ją prowincjonalny charakter, pospolitość tego miejsca.


Jednak dla Nałkowskiej najważniejsi byli ludzie, wśród których się obracała. Profesja męża oficera narzucała krąg znajomych, ale pisarka poszerzała go, jak mogła. Bywała w towarzystwie ziemiaństwa, grodzieńskiej inteligencji, tamtejszej palestry, działaczy społecznych.
  

Wśród nich był także Józef Piłsudski. W Dzienniku pod datą 3 października 1925 roku zanotowała, że jej dawniejsze wyobrażenia nie prysły przy bezpośrednim spotkaniu z Marszałkiem. Była nim zachwycona, choć drażnił ją autorytarny ton jego wypowiedzi. „To, co uczuwam - pisała - bywa podziwem, ale nie jest nigdy sympatią. Jest zbyt inny”. Jego literackie upodobania, zwłaszcza dzieła Sienkiewicza, były wówczas passé, tym bardziej ciekawe wydały się Nałkowskiej rozmowy o nich. Nie podzielała też jego niechęci do prozy Dostojewskiego czy Żeromskiego.


Bardzo leżał jej na sercu rozwój intelektualny kobiet. Organizowała dla nich spotkania, aby mogły wymieniać poglądy, rozmawiać o książkach, nowinkach. Jednocześnie były to dla pisarki okazje do poznania różnych postaw i zachowań, które dawały materiał do kreacji bohaterów jej utworów. W Grodnie właśnie ujrzała prototypy między innymi Zenona Ziembiewicza (głównego bohatera Granicy) i jego kobiet. Tu ukończyła Romans Teresy Hannert, napisała Dom nad Łąkami i kilka szkiców.


Te niespełna trzy lata życia nad Niemnem były bardzo owocne dla Nałkowskiej. Po przeprowadzce do Warszawy wróciła tutaj jeszcze na dwa tygodnie w styczniu 1927, by - jak stwierdziła w Dziennikach - „zlikwidować swoje życie tam”. Po raz ostatni przebywała w Grodnie w październiku 1929, gdzie podczas uroczystości odsłonięcia pomnika Elizy Orzeszkowej reprezentowała PEN Club i wygłosiła okolicznościową mowę. Wypadało więc upamiętnić także jej pobyt w tym mieście.

Krystyna Poczobut opowiada o Nałkowskiej

Inicjatorką i organizatorką Muzeum Zofii Nałkowskiej przy Katedrze Filologii Polskiej Państwowego Uniwersytetu im. Janki Kupały była badaczka jej twórczości Swietlana Musijenko. Jej także zawdzięczamy otwarcie kierunku polonistyki na tej uczelni. 16 maja 1989 roku zainaugurowano działalność muzeum. To tylko jeden pokój, ale zaaranżowany tak, że nie chce się z niego wychodzić. 


Zobaczymy w nim wiele pamiątek po pisarce, zdjęcia, listy, rękopisy, pierwsze wydania jej dzieł... Poczujemy ducha epoki, słuchając opowieści pani Krystyny Poczobut. Warto tam zajrzeć, przebywając w Grodnie, do którego teraz możemy pojechać bez wizy. 

Główny deptak w Grodnie

Korzystałam z pracy Bolesława Farona „Obca” w Grodnie. Nadniemeńskie lata Zofii Nałkowskiej, dostępnej tu: "Obca" w Grodnie

wtorek, 5 grudnia 2017

Piłsudski skończyłby dziś 150 lat!

W dniu urodzin Marszałka chcę podzielić się z Wami książką o nim, a właściwie o kobietach w jego życiu, którą właśnie czytam i przypomnieć post o Zułowie - miejscu, gdzie przyszedł na świat. Nie będę recenzować książki, ani jej streszczać, żeby nie odbierać Wam przyjemności z lektury. Zacytuję tylko kilka fragmentów, pasujących do dzisiejszego dnia. 



"Maria Piłsudska swe czwarte dziecko i drugiego z kolei syna powiła w Zułowie 5 grudnia 1867 roku, a jego narodzinom towarzyszyło bardzo znamienne wydarzenie, które zwolennicy wpływu sił nadprzyrodzonych na ludzkie życie mogliby zinterpretować jako swoiste proroctwo mówiące o przyszłych losach noworodka. (...) była mroźna noc, a na dworze szalała burza śnieżna. (...) cały dwór był rzęsiście oświetlony, a wokół rodzącej krzątało się wiele osób. Całe to zamieszanie zauważyli przejeżdżający nieopodal rosyjscy oficerowie, którzy widząc światła w oknach i cienie gorączkowo przemieszczających się osób podejrzewali, że odbywa się tam jakieś tajne zebranie konspiracyjne. Na szczęście, kiedy zorientowali się, jaka jest prawdziwa przyczyna takiego stanu rzeczy, bezzwłocznie odjechali."


"Chłopca ochrzczono już dziesięć dni później w kościółku pod wezwaniem patrona Litwy, św. Kazimierza w Sorokpolu, który istnieje do dzisiaj".


"Sam Piłsudski podkreślał, że to właśnie matka nauczyła swe dzieci samodzielnego myślenia, jak również rozwinęła w nich wysokie poczucie godności osobistej."


"...jako prezent dostawał zawsze książki. Po latach wspominał, że te podarunki nie zawsze sprawiały mu przyjemność, ale przynajmniej starał się udawać radość z ich otrzymania, bowiem jak mówił: trzeba było honor podtrzymywać".


Warto jeszcze zajrzeć do moich starych postów poświęconych Piłsudskiemu: tam-gdzie-urodzi-sie-marszałek oraz Piłsudski w przedwojennym podręczniku

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Nasi w Berlinie

Dziś chcę opowiedzieć o miejscu, zaskakującym dla mnie. Znajduje się w stolicy naszych zachodnich sąsiadów, a ma związek z kilkoma sławnymi Polakami.


Katedra św. Jadwigi w Berlinie, bo o niej mowa, została zbudowana w stylu klasycystycznym w latach 1747–1773, ale początki diecezji sięgają czasów panowania na tym terenie... naszego władcy Bolesława III Krzywoustego!

Diecezja została założona w 1124 roku przez Bolesława III Krzywoustego.
Wyprawy wojenne księcia zakończyły się w latach 20. XII w. militarnym i politycznym sukcesem. Integrację nowo przyłączonych terenów z pozostałymi ziemiami Bolesława Krzywoustego miała umożliwić chrystianizacja Pomorza i organizacja struktur kościelnych. Możemy sobie to bardziej wyobrazić, jak popatrzymy na mapę Pomorza Zachodniego.

By MesserWoland - own work created in Inkscape, based on w:pl:user:Michał P.'s map, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1080224

Pięćset lat później postawiono w Berlinie katedrę. Zgoda na budowę kościoła katolickiego w kraju protestantów była skutkiem wygranej II wojny śląskiej, która doprowadziła do przyłączenia Śląska do królestwa Prus. Fryderyk II liczył na pozyskanie tym gestem szlachty śląskiej, która w dalszym ciągu skłaniała się ku Austrii. Można też tym wyjaśnić wybór patronki Śląska – św. Jadwigi na patronkę budowanej świątyni.

Katedra św. Jadwigi w Berlinie za czasów Ignacego Krasickiego

Wówczas biskupem (a następnie arcybiskupem) na tych terenach był Ignacy Krasicki. Właśnie on konsekrował w 1774 roku tę świątynię. Jako pruski poddany po I rozbiorze Polski musiał często bywać w Berlinie, tam też zmarł w 1801 roku. 


Został pochowany w tymże kościele. Próżno jednak szukać tam jego grobu. W roku 1829 jego prochy przeniesiono do Katedry Gnieźnieńskiej dzięki staraniom Juliana Ursyna Niemcewicza. W podziemiach jest jeszcze płyta upamiętniająca pochówek Krasickiego w Katedrze św. Jadwigi, ale nie wpuszczono mnie tam. Zapewne widział ją Karol Wojtyła, kiedy w 1975 roku, jeszcze jako kardynał, odwiedził tę świątynię.


Największym jednak zaskoczeniem była dla mnie informacja, że w tejże katedrze odbyła się msza pogrzebowa Józefa Piłsudskiego! Odprawiono ją 18 maja 1935 r. z rozkazu Adolfa Hitlera, który zasiadł przy symbolicznej trumnie Marszałka. 

źródło: http://natemat.pl/143089,smierc-pilsudskiego-wstrzasnela-hitlerem-europa-utracila-wielkiego-obronce-pokoju

W uroczystości wzięli udział przedstawiciele III Rzeszy, m.in. Joseph Goebbels, Konstantin von Neurath oraz wysocy przedstawiciele NSDAP oraz Wehrmachtu, a także nuncjusz apostolski w Niemczech Cesare Orsenigo. Po nabożeństwie dwie kompanie Wehrmachtu oddały Marszałkowi honory wojskowe.


Próbowałam sobie to wszystko wyobrazić, będąc w tej świątyni. Wydała mi się dziwna. Nie czułam atmosfery, którą zwykle znajduję w kościołach. II wojna światowa nie oszczędziła tego budynku. Został poważnie zniszczony w 1943 roku.


Odbudowano go w latach 1952–1963. Jak widać nie grzeszy urodą. Ale jest ważny z polskiego punktu widzenia. Zatem jak będziecie w Berlinie, zajrzyjcie do Katedry św. Jadwigi, mając w pamięci powyższe fakty, związane z naszymi wielkimi rodakami.

środa, 11 listopada 2015

Piłsudski w przedwojennym czasopiśmie dla dzieci.

Dziś podzielę się z Wami unikatową rzeczą, którą otrzymałam od pani Reginy z Kowna. Jako Polka zamieszkała na Litwie musiała ocalić od zapomnienia język przodków. Pomógł jej w tym "Płomyczek", a dokładnie jego przedwojenne wydania. W Dniu Niepodległości wybrałam te strony,  które dotyczą Józefa Piłsudskiego. Zapraszam do lektury.



Kartki trochę podarte, ale mają przecież już 77 lat!









Na koniec taka wzruszająca czytanka...


Z okazji naszego narodowego święta życzmy sobie pokoju i mądrych decyzji nowego rządu, bez względu na to czy on się nam podoba, czy nie. 

czwartek, 20 sierpnia 2015

Tam, gdzie urodził się Marszałek

Ubiegłotygodniowe Święto Wojska Polskiego, ustanowione w dniu cudu nad Wisłą, spędziłam w Zułowie na Litwie - w miejscu urodzenia Józefa Piłsudskiego. Marszałek jest przede wszystkim bohaterem narodowym, ale jest też bohaterem literackim wielu książek. Jeszcze za życia pojawiał się w tekstach Stanisława Wyspiańskiego, Stefana Żeromskiego, Stanisława Witkiewicza, Juliusza Kadena-Bandrowskiego czy też Kazimiery Iłłakowiczówny, poetki i jednocześnie osobistej sekretarki Marszałka. 
Uczestniczenie w obchodach święta narodowego w miejscu urodzenia Naczelnika w dniu 95. rocznicy zwycięstwa nad bolszewikami było niezwykłym przeżyciem.

Jeśli dotrzecie do tego znaku (Zułowo to po litewsku Zalavas), to znaczy, że trzeba się cofnąć

Niestety nie ma tam rodzinnego dworku Piłsudskich, ale miejsce, gdzie stał, jest godnie upamiętnione. Brakuje tylko znaku drogowego, informującego, jak tam dojechać. Po dotarciu do wsi, od miejscowych dowiadujemy się, że trzeba się cofnąć z pół kilometra pod las i wyboistą drogą jechać jeszcze kilkaset metrów.
5 grudnia 1867 roku w dworze Zułów znajdującym się koło wsi Zułowo urodził się przyszły Marszałek Polski. Dwór Piłsudskich zniszczono w 1939 roku. Zostały jedynie fundamenty oraz kilka zabudowań służby.


Budynek należący  niegdyś do służby rodziny Marszałka

Od dziesięciu lat terenem tym opiekuje się Związek Polaków na Litwie. Miejsce jest bardzo zadbane, dzięki prezesowi ZPL Michałowi Mackiewiczowi i społecznie tu pracującej młodzieży, zrzeszonej w poszczególnych kołach oddziału święciańskiego. Planuje się utworzenie Rezerwatu Pamięci Narodowej.




W miejscu, gdzie stał dom Piłsudskich 10 października 1937 roku Prezydent RP Ignacy Mościcki wraz z żoną Marszałka Aleksandrą Piłsudską posadzili dąb. Obecnie jest on otoczony płotem w biało-czerwonych barwach, na którego furtce widnieją inicjały Józefa Piłsudskiego.




Obok postawiono płytę informującą o tym wydarzeniu. Tu właśnie w czasie uroczystości składa się kwiaty i zapala znicze.




Dwadzieścia stel i zasadzonych dębów stanowi panteon chwały ludzi i wydarzeń, które w polskiej historii odegrały znaczącą rolę.







     Aleja Pamięci Narodowej strzeżona  w trakcie uroczystości 95. rocznicy Bitwy Warszawskiej.

Zebranych w Zułowie rodaków witali prezes ZPL Michał Mackiewicz i konsul generalny Stanisław Cygnarowski

Polacy tłumnie przybyli na tę uroczystość  z oddalonego o 70 km Wilna 

A niektórzy z oddalonego o prawie 600 km Płocka!

Polskie Studio Teatralne zaprezentowało wzruszający program patriotyczny

Nie zabrakło też poczęstunku. Była grochówka, kotlet mielony z kaszą i surówką, wędliny, warzywa...


Smakowity udziec wieprzowy miał wzięcie zwłaszcza z piwem "1410", upamiętniającym wspólne zwycięstwo Polaków i Litwinów.



I choć średnia wieku przybyłych tam Polaków wynosiła 50+, nie brakowało też młodzieży. Jest więc nadzieja, że miejsce to nie będzie zapomniane przez następne pokolenia.





Oby tylko nigdy nie musiały brać udziału w prawdziwej walce...



czwartek, 1 maja 2014

Śladami rodaków w Szwajcarii - cz. 1. Rapperswil

Spełniło się jedno z moich głównych marzeń - zwiedzić Szwajcarię śladami polskich pisarzy. 
A było ich tam mnóstwo, że wymienię tylko Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego, Malczewskiego, Orzeszkową, Sienkiewicza, Kraszewskiego, Żeromskiego, Conrada-Korzeniowskiego, Wierzyńskiego, Zofię Kossak. Do tego inni wielcy: Jan Łaski, Tadeusz Kościuszko, Józef Piłsudski, Ignacy Jan Paderewski, Maria Skłodowska-Curie, Ignacy Mościcki, Karol Szymanowski, Artur Rubinstein, Gabriel Narutowicz, Eugeniusz Bodo... 
O tym, dlaczego znaleźli się w Szwajcarii i co tam robili, można poczytać na stronie Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Bernie:
http://www.berno.msz.gov.pl/pl/informacje_konsularne/polonia_w_szwajcarii/
Ja podzielę się tylko tym, co widziałam na własne oczy, odwołując się do wiedzy koniecznej dla wytłumaczenia mojej fascynacji :-)
Chodziłam po ziemi, po której i oni kroczyli, byłam w miejscach, gdzie mieszkali, a niektórzy nawet zmarli. Poświęcę temu zatem kilka postów.



Zaczynamy od Rapperswilu, gdzie mieści się od ponad 140 lat centrum polskości w Szwajcarii

Jest to urocze miasteczko w północnej części kraju. 

Stefan Żeromski, który spędził tu cztery lata, pisał:
Z okna (...) pokoju roztacza się widok na miasteczko Rapperswil rozesłane u stóp zamku, 
na olbrzymią taflę jeziora (...) i na gromady Alp...


Już z daleka widać XIII-wieczny zamek, w którym mieści się Muzeum Polskie. O jego historii i teraźniejszości możecie przeczytać na http://www.muzeum-polskie.org/

Wejście do Muzeum. Po lewej stronie Kolumna Barska (zwana Kolumną Wolności) wzniesiona w 1868 roku, w setną rocznicę Konfederacji Barskiej, zawiązanej przez szlachtę sprzeciwiającą się rosnącym wpływom Rosji w Polsce. 


Na cokole widnieje herb Rzeczpospolitej Obojga Narodów, napis Magna Res Libertas
 
(Wolność jest rzeczą wielką) oraz inskrypcje w języku polskim i niemieckim głoszące:
Niespożyty Duch Polski stuletnią krwawą walką protestujący przeciw ciemiężącej go przemocy
 z wolnej ziemi Helwetów przemawia do sprawiedliwości Boga i świata



Muzeum zostało założone w roku 1870 przez polskiego emigranta Władysława hr. Broël-Platera, przy znacznym wsparciu  szwajcarskich przyjaciół skupionych wokół pisarza Gotfryda Kellera. Otwarcie 23 października było niezwykle uroczyste.  W setną rocznicę tego wydarzenia powieszono tę tablicę.


Niezwykły dziedziniec zamku



Nadspodziewanie miło przyjęły mnie panie Sara Prokopienia i Elżbieta Eberle (na zdjęciu ze mną pani Ela)



Na ścianach portrety naszych Wielkich




Po tych panach również znajdziemy pamiątki w tym muzeum


Żeromski przez cztery lata zajmował się tutejszą biblioteką, która wtedy mieściła się w zamku


Można zobaczyć wiele pamiątek po naszej dwukrotnej noblistce.


Ćwiczebna klawiatura Ignacego Jana Paderewskiego, której używał podczas długich podróży pociągiem po USA, dla zachowania elastyczności palców


Salonik romantyczny

W tym samym pomieszczeniu, w drugiej jego części, nasi nobliści w dziedzinie literatury.
Czworo Polaków w jednym stuleciu to niemało. Więcej laureatów tej nagrody w XX wieku miały tylko: Francja, Niemcy, USA, Szwecja, Hiszpania, Rosja, Włochy i Wielka Brytania. 


Muzeum przechowuje niezwykle cenne starodruki


Książki z XVII wieku, a nawet starsze


Faksymile manuskryptu głównego dzieła Mikołaja Kopernika O obrotach ciał niebieskich


List królowej Marii Kazimiery do męża Jana III Sobieskiego oraz medaliony z ich portretami rzeźbionymi w kości słoniowej


Są też włosy Tadeusza Kościuszki, któremu poświęcę odrębny post


W tym zamku powstawały nowele i opowiadania, które Żeromski wydał w 1895 roku, m.in. Siłaczka, Doktor Piotr, Rozdzióbią nas kruki, wrony...

Nie sposób opisać wszystkich unikatów znajdujących się w Muzeum Polskim,
odsyłam więc do podanej wyżej strony internetowej i zachęcam do odwiedzenia Rapperswilu.

Przejdźmy teraz do sąsiadującej z zamkiem kamienicy Burghof, gdzie od roku 1987 mieści się
biblioteka i archiwum Muzeum Polskiego.

Serdecznie przyjęły mnie tam (od lewej):
pani kierownik Anna Piotrowska oraz panie Mariola Sigrist i Monika Jastrzębiec Czepielewska

Zbiory tej biblioteki są niesamowite! Opowiadała mi o nich pani Anna Piotrowska:
Prezentowane w Bibliotece grafiki, dokumenty i listy zostały zgromadzone przez Jana Nowaka Jeziorańskiego w okresie jego pracy w RWE w Monachium. W ramach rekreacji szperał on w tamtejszych antykwariatach i wyławiał interesujące go polonika. Swoją kolekcję dał nam w depozyt. Przed śmiercią zapisał ją Ossolineum, a Ossolineum chwilowo pozwala nam na jej dalszą ekspozycję. 

Są na przykład listy Henryka Sienkiewicza (o którego pobycie w Szwajcarii napiszę niebawem)


A także innego naszego noblisty -  Władysława Reymonta (jaki charakter pisma!)


Kilkadziesiąt rysunków Norblina w jednym pomieszczeniu robi wrażenie...


Nad biurkiem widok Warszawy z XVIII wieku (dzieło Canaletta)

Tu widać lepiej. I czapki legionistów nad wejściem.

Zdjęcie Józefa Piłsudskiego z Ignacym Daszyńskim (Marszałkiem Sejmu)
oraz list Naczelnika do doktora Romana Zagórskiego, lekarza psychiatry

Także tu nie sposób wymienić wszystkiego.
Oto widok z biblioteki na rapperswilską Starówkę

W tej samej kamienicy, w której mieści się biblioteka,
znajduje się pokój gościnny, z którego mogłam skorzystać.
Nocują tam pisarze, naukowcy, którzy zatrzymują się w tym mieście
 i korzystają z zasobów Muzeum Polskiego

Koniecznie należy wybrać się na spacer po okolicy

Widoki niezwykłe...


Ale na mnie czas! Jeszcze tyle śladów pisarzy przede mną... O czym w kolejnych postach:)