Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rosja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rosja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 marca 2021

Petersburg oczami Iwaszkiewicza

Wróciłam ostatnio myślami do Petersburga. Zainspirowała mnie do tego mała książeczka, znaleziona w mojej biblioteczce. Swoją drogą, ileż tam jeszcze takich książek, odziedziczonych po dziadku i ciotce, które czekają na odkrycie! Otóż ostatnie moje "znalezisko" to Petersburg Jarosława Iwaszkiewicza. A że byłam w tym mieście, opowiem Wam dziś o nim inaczej niż wcześniej - słowami autora wspomnianej książeczki.

Swoją opowieść o stolicy carów zaczyna Iwaszkiewicz od tego, że choć urodził się w imperium rosyjskim (Polska była pod zaborami) nie był w jego stolicy. Dopiero kiedy została ona pozbawiona stołecznego charakteru i nazwana Leningradem, a pisarz skończył siedemdziesiąt siedem lat, nadarzyła mu się okazja zobaczenia na własne oczy miasta z jego snów. 

"Spotkanie to było i zawodem, i niespodzianką, a w każdym razie jednym z najsilniejszych wrażeń podróżniczych, jakie w ogóle przeżyłem. (...) Było to miasto,  o którym się tyle wiedziało od czasów najwcześniejszej młodości. (...) Zdawało się, że z książek znam tutaj każdy kamień, że wiem, jak wygląda Jeździec Miedziany i gdzie szedł z latarką Oleszkiewicz (...) i w jakim miejscu znaleziono zgubiony bot utopionego w przeręblu Rasputina. Przeżywało się to wszystko, ale się nie widziało".  

"Dziwne jest to w człowieku, że wiele, bardzo wiele sobie wyobraża, ale kiedy coś z rzeczy wyobrażanych zobaczy, jego uprzednie przeżycie nabiera innych rozmiarów i rozgrywa się w innym kolorycie".


"Pałac Zimowy, długi, ale i wysoki, położony nad samym brzegiem Newy, ma za tło owe pełne i wieczne jakby wezbrane wody..." W nim Ermitaż ze skarbcem, gdzie zgromadzono "klejnoty petersburskich władczyń, takie na przykład jak cztery zegarki cesarzowej Elżbiety, używane w zależności od barwy sukni, jeden wysadzany brylantami, drugi szafirami, trzeci szmaragdami, a czwarty rubinami. Jest tych klejnotów nieprzebrana ilość". Ten obraz przepychu zestawia Iwaszkiewicz z takimi oto petersburskimi ogłoszeniami prasowymi z tamtych czasów: "Do sprzedania trzydziestoparoletni tkacz z żoną i córką oraz ogier rasy wiackiej". "Dwa domy na sprzedaż... tamże dziwka dworska osiemnastoletnia i kareta czteromiejscowa".


"Parę kroków od naszego hotelu leży piękny plac, Plac Sztuk pięknych z wielką fasadą Rosyjskiego Muzeum i z ładnym pomnikiem Puszkina pośrodku". Tu właśnie wspominał Iwaszkiewicz Adam Mickiewicza "w pełnym rozkwicie młodości, humoru, pełnego wiary w siebie i nawet może wierzącego w szczęście". 

"Na tym placu, na tym trotuarze śmiał się, na tej ulicy gadał po francusku (pani Pawliszczewa, siostrzenica Puszkina, drwiła, że miał bardzo zły akcent, "nowogródzki", nawet nie wileński...) wsadzał panią Szymanowską do dworskiej karety, kiedy jeździła do Zimowego Pałacu na lekcje, których udzielała wielkiej Księżnej Marii, najmłodszej córce Mikołaja I". Chodzi oczywiście o Marię Szymanowską, z córką której po latach Mickiewicz się ożenił.

"Mickiewicz mimo swej młodości, mimo owego prowincjonalnego akcentu, z którego drwiła pani Pawliszczewa, nie daje się nabrać. (...) Widzi od razu, co jest prawdą, co jest istotne, i zadaje sobie sprawę z fasadowości, z blichtru, z fałszu i powierzchowności tej kultury. (...) Myślę, że Mickiewicz winien być wspominany w Leningradzie, chociażby skromnym pomnikiem". Iwaszkiewicz nie doczekał się tego pomnika, ale od 1998 roku (petersburskich obchodów Roku Mickiewiczowskiego, przypadających w 200. rocznicę urodzin poety) stoi on przed Szkołą Średnią nr 216 z rozszerzonym programem nauczania języka polskiego (Grafskij pier. nr 8)

"...serce bije trochę przyspieszonym tempem, kiedy się podchodzi do pomnika Piotra Wielkiego. Teraz już nie dlatego, że śpi w nim zagadka bytu tego olbrzymiego państwa, które Piotr skuł bezwzględną ręką - raczej jest to miejsce wspomnień innego typu..." Wspomnień związanych z Mickiewiczem, Puszkinem, Dostojewskim... Ale o tym już pisałam (tu: Petersburg)

piątek, 12 sierpnia 2016

Kaliningrad, czyli Królewiec

Miasto zostało założone w 1255 roku przez Krzyżaków (na miejscu pruskiej osady Tuwangste) na cześć czeskiego króla Przemysła Ottokara II, który stanął na czele wojsk krzyżackich podczas ich kolejnej wyprawy przeciwko Prusom. Krzyżacy postawili tu zamek  (nazwany Królewska Góra), który przetrwał aż do 1945 roku. Król  Kazimierz IV Jagiellończyk przyłączył ten królewski gród do Polski w roku 1454. Potem przechodził on z rąk krzyżackich do polskich i niemieckich kilkakrotnie aż do wieku XVIII, kiedy Rosjanie zaczęli rościć sobie pretensje do jego zajęcia. Ostatecznie w wyniku konferencji poczdamskiej (1945) miasto znalazło się w granicach ZSRR i 4 czerwca 1946 jego nazwę zmieniono na Kaliningrad (na cześć zmarłego wówczas Michaiła Kalinina).
Tyle Wikipedia.

Dworzec Główny w Kaliningradzie

Chciałam odnaleźć w tym brzydkim, poradzieckim mieście perełki dawnej świetności. Nie całkiem mi się to udało. Przede wszystkim nie ma śladu po dawnym uniwersytecie, który zapoczątkował Albrecht Hohenzollern w latach czterdziestych XVI wieku.

Pomnik Albrechta Hohenzollerna przed katedrą

Uniwersytet mógł się rozwijać dzięki królowi Polski Zygmuntowi Augustowi (ostatniemu z Jagiellonów), który w 1560 roku obdarzył go takimi samymi przywilejami, jakie posiadała Akademia Krakowska. Tu w latach 1551-1552 studiował Jan Kochanowski! Kontynuował później studia w Padwie, a następnie wrócił na rok do Królewca w 1555 r.

Najstarsza część Kaliningradu, tzw. Wyspa Kanta.W oddali katedra.

Z miejscem tym związany był także, żyjący w tym samym czasie, Stanisław Murzynowski - pisarz renesansowy, autor pierwszego przekładu Nowego Testamentu na język polski oraz pierwszego zbioru zasad polskiej ortografii. Oba te dzieła powstały w Królewcu i tam zostały wydane w 1551 roku. Dwa lata później Murzynowski zmarł w tymże mieście, mając zaledwie 25 lat. Skoro w tak młodym wieku tak wiele dokonał, zastanawiam się co by zrobił, gdyby żył chociaż drugie tyle...

Katedra św. Wojciecha i Najświętszej Marii Panny
Po dawnym uniwersytecie ani śladu. Zachowała się jedynie Katedra św. Wojciecha i Najświętszej Marii Panny, gdzie pochowany jest Immanuel Kant. Ten urodzony w 1724 roku w Królewcu filozof prawie nigdy nie opuszczał swojego miasta, aż do śmierci w 1804. Ukończył tamtejszy uniwersytet, później zaś na nim wykładał.


Najbardziej znany jest jego imperatyw kategoryczny, który brzmi: "Postępuj wedle takich tylko zasad, co do których możesz jednocześnie chcieć, żeby stały się prawem powszechnym".

Miejsce pochówku Kanta na tyłach katedry
Podobno sam bezwzględnie przestrzegał głoszonych przez siebie zasad moralnych. Znany był z prawdomówności i umiłowania wolności. Mówił, że dlatego się nie ożenił, żeby jej nie stracić.

Mauzoleum filozofa przylegające do katedry wzniesiono w 1924 r.,
 w 200. rocznicę jego śmierci.
Ważna była dla niego także wolność narodów. Żył w czasach, kiedy rozbierano nam Polskę - bezpośredniego sąsiada jego kraju. Opracował wtedy "Projekt Wieczystego Pokoju" (1795), w którym napisał m.in.: „żadne samoistne państwo (małe czy też duże, to rzecz obojętna) nie może być nabyte przez jakieś inne państwo drogą spadku, zamiany, kupna lub darowizny, gdyż jest ono społecznością ludzi, której nikt – prócz niego samego – nie może rozkazywać i dysponować nią” oraz „żadne państwo nie powinno mieszać się przemocą do ustroju i rządów innego państwa”. Odczytano to jako dezaprobatę rozbiorów Rzeczpospolitej.

Ławeczka ze słynnym cytatem z Kanta: Niebo gwieździste nade mną i prawo moralne we mnie.
Był znany z dokładności i rutyny. Każdy dzień wyglądał podobnie: wstawał o 5 rano, palił fajkę, przygotowywał się do wykładów, grał w bilard. Do historii przeszła regularność jego spacerów, wg których mieszkańcy Królewca mogli nakręcać zegarki. Zaczynał je zawsze o 15.30 bez względu na pogodę i szedł do zamku krzyżackiego, którego już nie ma (zniszczony przez obie wojny światowe, został ostatecznie rozebrany w 1945 r.)

Pregoła i dawna Wioska Rybna, po której filozof spacerował.
Kontynuował spacer wzdłuż rzeki Pregoły, a następnie koło katedry. Po przechadzce pracował w domu. Kładł się spać zawsze o 22.00.

Tablica na budynku stojącym w miejscu domu, w którym urodził się Kant
Może zaskakiwać fakt, że sowieci nie zrujnowali wszystkiego, co dotyczy niemieckiego filozofa, a nawet zatroszczyli się o miejsca z nim związane. Widocznie zadziałała tu ranga autora "Krytyki czystego rozumu" i siła jego myśli.

Pomnik filozofa postawiony w parku przy ul. Uniwersyteckiej w 1864 r. został zniszczony w 1945.
Obecny jest rekonstrukcją z 1992 r.

Niezwykłym zaskoczeniem był dla mnie pomnik Adama Mickiewicza. Brzydki, co prawda, ale jest. Poeta nigdy nie odwiedził tego miasta. Przepływał tylko obok, opuszczając na zawsze Imperium Rosyjskie. Pisał jednak w listach do przyjaciół, że w tamtejszym archiwum chciał szukać dokumentów dotyczących prawdziwej postaci Wallenroda, kiedy tworzył swoją powieść poetycką.

Tablica informująca o pomnikach w parku obok katedry

O Królewcu wspomniał Mickiewicz również w balladzie "Dudarz":
Kiedym wędrując przez kraje cudze
Królewiec zwiedził przechodem,
Wtenczas przypłynął z Litwy na strudze
Pasterz jakiś z tych stron rodem.


Mylnie ktoś może (po zdjęciach) stwierdzić, że Kaliningrad jest ładny. Nie byłam w muzeum bursztynu i paru innych jeszcze miejscach godnych uwagi, ale w przeważającej części miasto wygląda tak, jak na poniższych fotkach.



Dlatego myślę, że warto tam zajrzeć tylko na jeden, góra dwa dni.
Dziwię się Rosjanom, że choć minęło ćwierć wieku od upadku ZSRR, nadal pozostawili nazwę miasta pochodzącą od Michaiła Kalinina,odpowiedzialnego za wiele zbrodni (m.in. na polskich oficerach w Katyniu), prawej ręki Stalina. Powrót do tradycji grodu królów, nadałby inną rangę temu miejscu.
Królewiec, odpowiednik rosyjski Королевец lub niemiecki Königsberg to nazwy, które funkcjonowały przez wieki, obecna dopiero (i aż!) 70 lat. Czas na zmiany, Bracia Rosjanie!

piątek, 5 sierpnia 2016

Petersburg po raz ostatni

„Piotr Wielki, wznosząc Sankt Petersburg, nie chciał naśladować Europy, ale pragnął, aby Rosja była Europą. I zbudował miasto, które stało się oknem na świat, ale zarazem stworzyło własny mit. Rękę przyłożyli do tego zafascynowani nim liczni pisarze i artyści. Petersburg istnieje fizycznie i metafizycznie. Odbija się w sieci kanałów i literaturze. W myśleniu o nim trudno dziś odróżnić prawdę od zmyślenia...” - słowami Josifa Brodskiego (urodzonego w Petersburgu laureata literackiej nagrody Nobla) zacznę ostatni post o tym mieście.

Sobór na terenie Twierdzy Pietropawłowskiej 

Jego zaczątkiem była Twierdza Pietropawłowska - główne polityczne więzienie Rosji carskiej. Przebywali tu między innymi: Tadeusz Kościuszko, Julian Ursyn Niemcewicz, Fiodor Dostojewski, Maksym Gorki, Jan Kiliński... A jednym z pierwszych więźniów twierdzy był nastawiony opozycyjnie wobec reform ojca – syn Piotra I carewicz Aleksiej. 

Widok na Twierdzę Pietropawłowską przy zachodzącym słońcu około godziny 23.00

Sobór na terytorium twierdzy został wzniesiony na cześć Apostołów Piotra i Pawła, dlatego nazywany jest Pietropawłowskim. Tu znajduje się nekropolia Domu Romanowów. W tym miejscu spoczywają prawie wszyscy imperatorzy i imperatorowe Rosji.

W głębi po lewej stronie grób carycy Katarzyny II. Niestety nie można było podejść bliżej.

Niedawno powstała nowa kaplica, poświęcona rodzinie ostatnich Romanowów - cara Mikołaja II, jego żony i pięciorga dzieci. Zostali zamordowani na rozkaz Lenina w 1918 roku, teraz czci się ich jak świętych.

Kaplica ostatnich Romanowów w Soborze Pietropawłowskim na terenie twierdzy.

Dziadek Mikołaja II - car Aleksander II zginął zaś z ręki Polaka - Ignacego Hryniewieckiego w 1881 roku. Stało się to niedaleko Newskiego Prospektu - głównej ulicy Petersburga. Dziś stoi tam najpiękniejszy sobór, jaki widziałam - "Na krowi", czyli na krwi cara postawiony. 


Sobór "Na Krowi"

Ignacy Hryniewiecki, polski szlachcic studiujący w Petersburgu zrealizował to, o czym marzyli romantycy i ich następcy. Pamiętacie Kordiana Juliusza Słowackiego? Chciał namówić spiskowców do zamachu na cara, a gdy mu się to nie udało, sam podjął się tego zadania. Stracił przytomność, nerwy nie wytrzymały, zamachu nie było. Inaczej z Hryniewickim. Jemu udało się to, o czym inni marzyli na próżno.

Tablica na ścianie soboru, informująca o zamachu na Aleksandra II

 Adam Mickiewicz pisał w Ustępie do III cz. "Dziadów":

Ty nie śpisz, carze! noc już wkoło głucha,

Śpią już dworzanie - a ty nie śpisz, carze;

Jeszcze Bóg łaskaw posłał na cię ducha,

On cię w przeczuciach ostrzega o karze.

Lecz car chce zasnąć, gwałtem oczy zmrużą,

Zaśnie głęboko - dawniej ileż razy

Był ostrzegany od anioła stróża

Mocniej, dobitniej, sennymi obrazy.

On tak zły nie był, dawniej był człowiekiem;

Powoli wreszcie zszedł aż na tyrana,

Anioły Pańskie uszły, a on z wiekiem

Coraz to głębiej wpadał w moc szatana.

(Adam Mickiewicz "Oleszkiewicz" w: "Ustęp")


Sobór "Na krowi". Zachwycające mozaiki.

Aleksander II przeżył sześć zamachów. Dopiero Hryniewiecki zdołał zabić znienawidzonego przez Polaków cara. Władca był świadom konieczności zmian i złagodzenia despotyzmu. Wprowadził wiele reform, w tym reformę uwłaszczeniową, która zniosła pańszczyznę, ale nie polepszyła losu chłopów, bo jak mówiono, wraz z kajdanami zdjęła również buty. Znacznie skrócił czas trwania służby wojskowej, zreformował sądownictwo i szkolnictwo. Mimo tego pozostał wrogiem Polaków.

Baldachim upamiętniający miejsce zamachu na Aleksandra II
 13 marca 1881 roku 26 -letni Ignacy Hryniewiecki rzucił bombę pod nogi cara, sam ginąc. Rannego Aleksandra II przewieziono do Pałacu Zimowego, gdzie jeszcze tego samego dnia zmarł. Dziś znajduje się tam jego popiersie i tablica informująca o dacie i miejscu śmierci.

Pokój w Pałacu Zimowym, gdzie car zmarł.
Ale Pałac Zimowy to przede wszystkim Ermitaż - największe muzeum sztuki w Rosji i chyba w Europie. W 1766 caryca Katarzyna II poprosiła francuskiego filozofa Denisa Diderota, by w jej imieniu kupował obrazy z kolekcji francuskich. W ten sposób do Sankt Petersburga trafiły płótna Poussina, Watteau, Rembrandta, Rubensa, Rafaela, Tycjana i wielu innych znakomitych malarzy. Potem trafiały tu arcydzieła nie zawsze legalną drogą...

Pałac Zimowy

Moją uwagę przykuły szczególnie Madonny z Dzieciątkiem nieocenionego Leonarda da Vinci. Dla mnie najcenniejsze zdobycze Ermitażu.

"Madonna karmiąca Dzieciątko" Leonarda da Vinci

"Madonna Benois" Leonarda da Vinci

A także obrazy Rubensa, które niezmiennie mnie rozśmieszają... Nie tylko rubensowskie kształty kobiet, ale i mężczyzn:)

Próbowałam zachować powagę, patrząc na Bachusa Rubensa:)

Naprzeciwko Pałacu Zimowego, w innej części Ermitażu, można zobaczyć malarstwo impresjonistów, Picassa i wielu innych znanych artystów. Jak zwykle zachwyciłam się Monetem i Renoirem. Fotografie niestety nie oddają cudowności impresjonizmu.

Claude Monet "Kobieta w ogrodzie"

Nie sposób na zdjęciach zobaczyć tej trójwymiarowości, wynikającej z nakładania na siebie farby punkcikami, lekkości przez brak konturów...

Auguste Renoir "W ogrodzie"

Zawsze fascynowała mnie zdolność malarzy do uchwycenia chwili, jak na zdjęciu... 

Późny wieczór nad Newą, około godziny 22.00
Na koniec białe noce. Nie mam niestety zdjęć robionych po północy, ponieważ przez pierwsze dni byliśmy tak zmęczeni, że padaliśmy około 23.00. Pod koniec pobytu zamierzaliśmy wybrać się nocą nad Newę, żeby zobaczyć otwierające się mosty, ale pogoda pokrzyżowała plany - lało jak z cebra. Może jeszcze kiedyś dane mi będzie zobaczyć białe noce w Petersburgu, chociaż wątpię. Tyle nieznanych miejsc czeka na odkrycie...

Zachód słońca nad Newą, około godziny 23.00

Szli owi młodzi podróżni nad brzegiem
Ogromnej Newy; lubią iść o zmroku,
Bo czynowników unikną widoku
I w pustym miejscu nie zejdą się z szpiegiem.

Adam Mickiewicz "Oleszkiewicz"

czwartek, 28 lipca 2016

Śladami Dostojewskiego po Petersburgu

Fiodor Michajłowicz Dostojewski choć urodził się w Moskwie, był bardziej związany z Petersburgiem. Zamieszkał w nim już w 17. roku życia (podobnie jak Puszkin). Tam też zmarł. W tym mieście rozgrywa się akcja najsłynniejszej jego powieści - "Zbrodnia i kara". Udało mi się zobaczyć kilka miejsc związanych z pisarzem i bohaterami jego książek.

Kamienica przy ul. Kazańskiej, jedno z pierwszych mieszkań Dostojewskiego w Petersburgu
Młody Dostojewski należał do tzw. Koła Pietraszewskiego, założonego przez socjalistę Michaiła Butaszewicza-Pietraszewskiego. Pisarz spotykał się na tzw. „piątkach”, spotkaniach towarzyskich, podczas których dyskutowano na tematy filozoficzne i społeczne. 23 kwietnia 1849 roku został aresztowany przez funkcjonariuszy carskiej tajnej policji i osadzony w Twierdzy Pietropawłowskiej.

Newa i Twierdza Pietropawłowska

Po wielomiesięcznym śledztwie, 16 listopada 1849 roku Komisja Sądu Wojskowego skazała Dostojewskiego i innych członków organizacji na karę śmierci. W grudniu 1849 roku kara ta została zamieniona na cztery lata katorgi na Syberii. Potem pisarz uzyskał zezwolenie na osiedlenie się w Petersburgu, do którego przybył 29 listopada 1859. 

Wejście do Twierdzy Pietropawłowskiej

Zamieszkał już gdzie indziej. W kamienicy, w której obecnie znajduje się muzeum pisarza. Łatwo tam dotrzeć, wysiadając z metra na stacji Dostojewskaja.


Po lewej stronie od wyjścia z metra zobaczymy pomnik pisarza (który pokażę dalej). Do muzeum należy udać się w prawą stronę po wyjściu ze stacji metra i iść do skrzyżowania z ulicą Dostojewskiego.

Muzeum Dostojewskiego w domu, w którym mieszkał. 
Na skrzyżowaniu zobaczymy muzeum. Warto tam wejść, bo wszystko jest takie, jakby pisarz dalej tam mieszkał. Jakby wyszedł na chwilę i miał zaraz wrócić. W przedpokoju znajdziemy nawet jego kapelusz i parasol.

Pokój, który Dostojewski lubił najbardziej. Nad łóżkiem "Madonna Sykstyńska" Rafaela

Do dziś wisi tu kopia obrazu Rafaela "Madonna Sykstyńska", którą pisarz otrzymał w 1880 roku na urodziny. Lubił ten obraz i często zamyślał się, patrząc na niego - jak pisała we wspomnieniach żona Dostojewskiego.

Pokój jadalny

Gabinet pisarza. Tu powstała powieść "Bracia Karamazow"
Miałam szczęście być w Petersburgu 2 lipca, kiedy obchodzono Dzień Dostojewskiego. Data ta nie jest bezpośrednio związana z pisarzem, ale z jego najsłynniejszą powieścią "Zbrodnia i kara", której akcja rozgrywa się właśnie w tym mieście na początku lipca 1865 roku.



Młodzi ludzie ubrani w koszulki z napisem "Dzień Dostojewskiego", recytowali fragmenty utworów pisarza, rozdawali ulotki i gazetki, wydane specjalnie na tę okoliczność.



Otrzymałam też mapkę, która bardzo ułatwiła mi pójście śladami Rodiona Raskolnikowa. Oczywiście udałam się tam niezwłocznie:)



Dzięki tej mapce znalazłam dom, w którym mieszkał Dostojewski w trakcie pisania "Zbrodni i kary".


A nawet mieszkanie bohatera tejże powieści! Niesłychane, że postać fikcyjna upamiętniona jest w ten sposób (podobnie jak Wokulski z "Lalki" Prusa w Warszawie). Tablica informuje, że tragiczne losy ludności Petersburga stały się podstawą wizji Dostojewskiego dla dobra całej ludzkości.




W 1866 roku napisał on bowiem o losach byłego studenta, Rodiona Raskolnikowa, który zamordował i okradł starą lichwiarkę. Powieść ukazała się w tym samym roku w odcinkach, w czasopiśmie „Russkij Wiestnik”, a rok później wyszła w formie książki pt. "Zbrodnia i kara".


Na początku lipca, w dzień nadzwyczajnie upalny, przed wieczorem wyszedł na miasto ze swego nędznego, sublokatorskiego pokoiku, odnajmowanego przy uliczce S-kiej, pewien młody człowiek i wolnym krokiem, jakby niezdecydowanie, skierował się w stronę mostu K-go.

Tu, przy ul. Sadowej mieszkała Alona Iwanowna, lichwiarka, którą zabił Raskolnikow

Miałam także okazję zobaczyć uniwersytet, już niezwiązany bezpośrednio z Dostojewskim, choć... przecież Raskolnikow był studentem prawa na tejże uczelni.


Zaskoczeniem była dla mnie informacja, że studiował tu, a potem wykładał sam Dimitrij Mendelejew - odkrywca (w roku 1869, a więc w czasach Dostojewskiego) prawa okresowości pierwiastków chemicznych.


Na uniwersytecie w Petersburgu jest tablica poświęcona Mendelejewowi oraz jego gabinet.
 

Trafiłam akurat na uroczystość rozdania dyplomów. Piękna aula, cudownie ubrani absolwenci i profesorowie przemawiający po... angielsku. Nie mogłam oprzeć się chęci sfotografowania się z jednym ze studentów:)


Pomyślałam sobie, że gdyby Rodion Raskolnikow miał warunki do ukończenia studiów, nie stałby się mordercą...


Przemierzając ulice Petersburga, zupełnie przypadkiem natknęłam się na kawiarnię o wdzięcznej nazwie "Idiota". Tak zatytułowana jest jedna z powieści Dostojewskiego, ukończona trzy lata po wydaniu "Zbrodni i kary". Oczywiście weszłam do środka.

Wnętrze kawiarni "Idiota"
Niestety panujące tam ciemności uniemożliwiły zrobienie dobrych zdjęć bez lampy, a przecież nie będę ludziom świecić po oczach. W każdym razie kawiarenka była nieduża, klimatyczna, pełna książek i wizerunków Dostojewskiego. I droga.


To tyle, co chciałam Wam pokazać z moich wojaży śladami Dostojewskiego. Za tydzień po raz ostatni Petersburg - pokażę to, co według mnie warte omówienia, a co nie zmieściło się w poprzednich postach. Będą również białe noce, o które pytaliście w komentarzach:) Zapraszam.