Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Twardowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Twardowski. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 marca 2018

Ta karczma Rzym się nazywa!

W poprzednim poście pisałam o lustrze maga Twardowskiego. Przypomniało mi się wtedy, że kiedyś byłam w karczmie "Rzym", nazwanej tak na cześć słynnego utworu Adam Mickiewicza. Wieszcz opisał w nim spotkanie Twardowskiego z Mefistofelesem, pamiętacie?


Zgodnie z cyrografem mieli się spotkać w Rzymie, ale Twardowskiemu nie było tam po drodze, więc diabeł przydybał go w karczmie o takiej nazwie. 

Już i siedem lat uciekło,
Cyrograf nadal nie służy;
Ty, czarami dręcząc piekło,
Ani myślisz o podróży.

Ale zemsta, choć leniwa,
Nagnała cię w nasze sieci;
Ta karczma Rzym się nazywa,
Kładę areszt na waszeci."


Sprytnemu magowi i tym razem udało się wymknąć, dzięki tytułowej pani Twardowskiej.

Patrzaj, oto jest kobiéta,
Moja żoneczka Twardowska.

Ja na rok u Belzebuba
Przyjmę za ciebie mieszkanie,
Niech przez ten rok moja luba
Z tobą jak z mężem zostanie.

Przysiąż jej miłość, szacunek
I posłuszeństwo bez granic;
Złamiesz choć jeden warunek.
Już cała ugoda za nic."


Diabeł do niego pół ucha,
Pół oka zwrócił do samki,
Niby patrzy, niby słucha,
Tymczasem już blisko klamki.

Gdy mu Twardowski dokucza,
Od drzwi, od okien odpycha,
Czmychnąwszy dziurką od klucza,
Dotąd jak czmycha, tak czmycha.


Nie jest moim zamiarem reklamować karczmy, więc nie będę podawać adresu. Kto zechce, znajdzie w necie. Chciałam tylko zauważyć, że dobrze, że są takie miejsca, nawiązujące do literatury.

niedziela, 25 lutego 2018

Węgrów z lustrem Twardowskiego

Węgrów to miasto w województwie mazowieckim, którego początki sięgają średniowiecza. Położenie na szlaku handlowym tej osady przyczyniło się do jej szybkiego rozwoju na przełomie XIV i XV w., do tego stopnia, że w 1441 r. otrzymała prawa miejskie.


Starówkę zdobi przede wszystkim Bazylika Mniejsza Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny oraz świętych: Piotra, Pawła, Andrzeja i Katarzyny. Pierwotnie był to gotycki kościół parafialny z XVI wieku, od 1558 roku świątynia kalwińska, w latach 1565-1592 była w posiadaniu zboru braci polskich. W 1630 roku została odzyskana przez katolików. 


Wnętrze świątyni jest bogato zdobione w stylu barokowym polichromiami i freskami Michała Anioła Palloniego z lat 1707-1708. Niestety nie udało mi się zrobić zdjęć, ponieważ było za ciemno. Pan kościelny, obecny w czasie naszej wycieczki, nie był łaskaw zapalić więcej świateł, poza jednym przy ołtarzu. 


Dlatego powyższe zdjęcie jest jedynym, które mogłam zrobić wewnątrz świątyni. Na szczęście można było wejść do zakrystii i sfotografować autentyczne lustro Jana Twardowskiego. 


Wiąże się z nim legenda, która możecie przeczytać na kolejnym zdjęciu. Dodam tylko, że powieszono je tak, aby nikt nie mógł się w nim przejrzeć. Grozi to bowiem zobaczeniem swojej przyszłości, niestety nie tej pozytywnej. Podobno Napoleon zobaczył swoja klęskę pod Waterloo, a lustro nie straciło swej mocy, bo jeszcze kilkanaście lat temu przeglądający się w nim widzieli straszne rzeczy, które im się później przytrafiły.


Nie miałam ochoty się w nim przeglądać. Okazję taką znalazłam w dość wiernej kopii lustra maga Twardowskiego, która znajduje się w Domu Gdańskim przy Rynku. Ten zabytek pochodzi z XVIII wieku. Postawili go kupcy gdańscy, aby mieć miejsce rozmów handlowych prowadzonych z kupcami z Węgrowa, stąd jego nazwa.


Mam nadzieję, że przeglądanie się w tym lustrze niczym nie grozi. W każdym razie ja przyszłości nie zobaczyłam. I dobrze.


Obecna w Domu Gdańskim Miejska Biblioteka Publiczna posiada m.in. bogato wyposażony Gabinet Zbiorów Regionalnych. Jest tam również Muzeum Tkaniny Podlaskiej, prezentujące sztukę ludową z okolic Węgrowa.


W piwnicach Domu Gdańskiego znajduje się galeria wystaw czasowych i stałych. Moją szczególną uwagę zwróciły ozdoby z opłatków. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałam.


Jedna z wystaw jest poświęcona historii tego miasta. Z niej dowiedziałam się, że ogromne rozmiary Rynku są pozostałością starego Ratusza, którego fundamenty odkryto niedawno, przy okazji rewitalizacji Starówki.


Rzeczywiście Rynek wygląda imponująco, nawet nocą przy rozświetlonej fontannie i w blasku ozdób bożonarodzeniowych.


Węgrów na także zabytkowe zabudowania klasztorne wraz z kościołem, który zdobił freskami wspomniany już Michał Anioł Palloni. Wybrałam się specjalnie na wieczorną mszę św., żeby je zobaczyć, ale miałam pecha. W czasie kolędowym msze się nie odprawiały, a kościół był zamknięty.


Może będziecie mieli więcej szczęścia i zobaczycie freski Palloniego. Już wiem, że najlepiej wybrać się tam latem, kiedy światła więcej i kolędy brak.

piątek, 20 stycznia 2017

Dzień Babci

Moja Babcia ma prawie 90 lat. Jutro jej święto. Mogę je uczcić z jedną Babcią, Druga odeszła 18 lat temu (notabene w tym miesiącu skończyłaby 98 lat). Dziadków moich już nie ma na tym świecie. A jeszcze rok temu obchodziłam Dzień Dziadka z jednym z nich...
Zastanawiając się nad wierszami o babci, z przykrością stwierdziłam, że nie znam ich wiele. Głównie wierszyki dla dzieci. Ale znalazłam kilka poważniejszych. Poczytajcie.

Moja Babcia Irena


Zbigniew Herbert
"Babcia"

siedzę na jej kolanach
a ona mi opowiada
wszechświat
od piątku
do niedzieli

zasłuchany
wiem wszystko –
- co od niej
nie zdradza mi tylko swego pochodzenia
babcia Maria z Bałabanów
Maria Doświadczona
(...)

chce mi zaoszczędzić
kilku lat złudzenia

wie że doczekam
i sam poznam
bez słów zaklęć i płaczu
szorstką
powierzchnię
i dno
słowa

Aktualne zdjęcie Babci -  niedługo po Jej 89. urodzinach

 Maria Pawlikowska-Jasnorzewska 
"Babcia"

Za lat pięćdziesiąt siądzie przy fortepianie
(będzie miała wówczas wiosen siedemdziesiąt cztery)
babcia, co nosiła jumpery,
i przeżyła wielką wojnę nudną niesłychanie.
Babcia, za której czasów jeździły tramwaje,
samolot pierwszych kroków uczył się po niebie,
a ludzie przez telefon mówili do siebie,
nie widząc się nawzajem.
Babcia pamiętająca Krakusa i Wandę,
a w każdym razie Piłsudskiego i Focha,
która się upajała jazz-bandem
i odbierała listy od listonosza,
której młodość zeszła marnie, bez kikimobilu,
biofonu, wirocyklu i astrodaktylu,
wpatrzona w film swój blakły z uśmiechem tęsknoty,
zagra na fortepianie staroświeckie fokstroty. 

Moja Babcia 20 lat temu, kiedy została prababcią. Niewiele się zmieniła, prawda?

Anna Kamieńska
"Dzień Babci"

 Babcia to są miłe ręce,
 książka, herbata słodka,
 śmieszne słowa w dawnej piosence,
 suknia dla lalki i szarlotka.
 Babcia to bajka, której nie znamy,
 pudełeczka, perfumy, włóczka,
 babcia to mama mojej mamy,
 a ja jestem jej wnuczka.

A tu gdy została moją babcią...

Jan Twardowski
"Było"

wiersze staroświeckie co wzruszają teraz
z rymami jak należy z przecinkiem i kropką
z dworem co znikł nagle cicho i na zawsze
a wiadomo cisza większa niż milczenie
i pamięć już posłuszna gdy przeszłość przychodzi
z babcią co na werandzie cerowała dziurę
bez nożyczek zębami przegryzając nitkę...


Moi Dziadkowie - Irena i Edward - 1945 r.

Józefa Jucha
"Jak się czuję"

Kiedy ktoś zapyta, jak ja się dziś czuję, 
grzecznie mu odpowiadam, że „dobrze, dziękuję”. 
To, że mam artretyzm, to jeszcze nie wszystko, 
astma, serce mi dokucza i mówię z zadyszką, 
puls słaby, krew w cholesterol bogata… 
lecz dobrze się czuję, jak na moje lata.

Bez laseczki chodzić teraz już nie mogę, 
choć zawsze wybieram najłatwiejszą drogę. 
W nocy przez bezsenność bardzo się morduję, 
ale przyjdzie ranek… i znów dobrze się czuję. 
Mam zawroty głowy, pamięć „figle” płata 
lecz dobrze się czuję jak na swoje lata.
(...)
Dobra rada dla tych, którzy się starzeją 
Niech zacisną zęby i z życia się śmieją. 
Niech wstaną rano, „części” pozbierają, 
Niech rubrykę zgonów w prasie przeczytają, 
Jeśli ich nazwiska tam nie figurują, 
To znaczy, że są ZDROWI I DOBRZE SIĘ CZUJĄ.

WSZYSTKIM BABCIOM TEGO ŻYCZĘ W DNIU ICH ŚWIĘTA

Kocham Cię, Babciu

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Jeśli nie staniecie się jak dzieci...

Dziś, w Dniu Dziecka, poeta Jan Twardowski skończyłby 100 lat. Ci, którzy Go znali, są przekonani, że ocalił w sobie te cechy dziecka, które miał na myśli Jezus, mówiąc "Jeśli nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego" [Mt.18,3]
Świadczy o tym także twórczość ks. Jana.


Ławeczka poety przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, gdzie można posłuchać wierszy czytanych przez autora.



Dzieciństwo

Zabrałeś mi dzieciństwo a ono powraca
z chłopcem który biega po lesie za sójką
co mieszka raz wysoko albo całkiem nisko
po przeszłość trzeba wznieść się
by się przed nią schylić

zabrałeś moją młodość a ona się zjawia
mówi jakie nad Polską było niebo czyste
a starczyło na zawsze by spojrzeć raz tylko...


Dom, w którym mieszkał ks. Jan Twardowski przez prawie pół wieku.



dzieciństwo wiary

Moja święta wiaro z klasy 3b
z coraz dalej i bliżej
kiedy w kościele było tak cicho że ciemno
a w domu wciąż to samo więc inaczej
kiedy święty Antoni ostrzyżony i zawsze z grzywką
odnajdywał zagubione klucze
a Matka Boska była lepsza bo przedwojenna
kiedy nie miała pretensji do nikogo nawet zmokła kawka
a miłość była tak czysta że karmiła Boga
wielka i dlatego możliwa
kiedy martwiłem się żeby Pan Jezus nie zachorował
boby się komunia nie udała
kiedy rysowałem diabła bez rogów - bo samiczka
proszę ciebie moja wiaro malutka
powiedz swojej starszej siostrze
- wierze dorosłej żeby nie tłumaczyła
- dopiero wtedy można naprawdę uwierzyć
kiedy się to wszystko zawali

O ks. Twardowskim pisałam już tu:
http://mojepodrozeliterackie.blogspot.com/2014/08/warszawa-jana-twardowskiego.html

Na koniec wszystkim dzieciom, tym małym i dużym, życzę dziecięcej wiary, że wszystko jest możliwe...

środa, 24 grudnia 2014

Dzisiaj w Betlejem...

Przy świątecznym stole będziemy słuchać kolęd. Ale oprócz nich mamy wiele pięknych wierszy o tematyce bożonarodzeniowej. Zacznijmy od dzisiejszego solenizanta i jubilata zarazem, bowiem dziś właśnie, w imieniny Adama, Mickiewicz skończyłby 216 lat. Był jednym z tych pechowców, którzy prezent urodzinowy i imieninowy dostają pod choinkę.
Poezję bożonarodzeniową okraszę zdjęciami z Betlejem, w którym byłam sześć lat temu.


Gwiazda Bożonarodzeniowa w Grocie Betlejemskiej, w miejscu narodzenia Jezusa

Wierzysz, że się Bóg zrodził w betlejemskim żłobie,

Lecz biada ci, jeżeli nie zrodził się w tobie.

 (Adam Mickiewicz "Boże Narodzenie")

Jeden z witraży w Bazylice Narodzenia Pańskiego


Do nieba patrzysz w górę, a nie spojrzysz w siebie;

Nie znajdzie Boga, kto go szuka tylko w Niebie.

(j.w. "Gdzie niebo")

Wejście do kościoła postawionego w miejscu Narodzenia jest takie maleńkie.
Trzeba z pokorą pokłonić się Dzieciątku.


Słowo stało się ciałem, ażeby na nowo

Ciało twoje, człowieku, powróciło w słowo.

(j.w. "Słowo i ciało")

Po przekroczeniu tego niskiego progu szok! Zamiast ubogiej stajenki
 kościół w obrządku greckim! Do dziś miejsce Narodzenia jest podzielone
 między różne wyznania chrześcijańskie.



Przy wigilijnym stole
Łamiąc opłatek święty,
Pomnijcie, że dzień ten radosny
W miłości jest poczęty;

Że, jako mówi wam wszystkim
Dawne, odwieczne orędzie,
Z pierwszą na niebie gwiazdą
Bóg w waszym domu zasiędzie.

Sercem go przyjąć gorącym,
Na ścieżaj otworzyć wrota —
Oto, co czynić wam każe
Miłość, największa cnota.

A twórczych pozbawił się ogni,
Sromotnie zamknąwszy swe wnętrze,
Kto z bratem żyje w niezgodzie,
Depcąc orędzie najświętsze.

Wzajemne przebaczyć winy,
Koniec położyć usterce,
A z walki wyjdzie zwycięsko
Walczące narodu serce.
("Przy wigilijnym stole" Jan Kasprowicz)

Tak to, niestety, wygląda z zewnątrz.


Już wzdychał na myśl o Bożym Narodzeniu
o tym jak naprawde było
zaczął się modlić do świętej rewolucji w Betlejem
od której liczymy czas
kiedy znów zaczął merdać puszysty ogon tradycji
wprosiła się choinka za osiemdziesiąt złotych
elegancko ubrana
mlaskały kluski z makiem
kura po wigilii spieszyła na rosół
potem milczenie większe niż żal
i już na gwiazdkę stuprocentowy szalik przytulny jak kotka
żeby się nie ubierać za cienko
i nie kasłać za grubo
zdrzemnął się na dwóch fotelach
wydawało mu się że słowo ciałem się stało - i mieszkało poza nami
nawet usłyszał że za oknem przyszedł Pan Jezus
prosty jak kościół z jedną tylko malwą
obdarty ze śniegu i polskich kolęd
za wcześnie za późno nie w porę

nacisnął dzwonek, dzwonek był nieczynny

 ("Wigilia" Jan Twardowski), 


Widok po wyjściu z Bazyliki Narodzenia Pańskiego



I drzewa mają swą Wigilię...
W najkrótszy dzień bożego roku,
Gdy błękitnieje śnieg o zmroku;
W okiściach, jak olbrzymie lilie,
Białe smereki, sosny, jodły,
Z zapartym tchem wsłuchane w ciszę,
Snują zadumy jakieś mnisze,
Rozpamiętując święte modły.
Las niemy jest jak tajemnica,
Milczący jak oczekiwanie,
Bo coś się dzieje, coś się stanie,
Coś wyśni się, wyjawi lica.
Chat izbom posłał las choinki,

Któż jemu w darze dziw przyniesie?
Śnieg jeno spadł na drzewa w lesie,
Dłoniom gałęzi w upominki.
Las drży w napięciu i nadziei,
Niekiedy srebrne sfruną puchy
I polatują jak snu duchy...
Wtem bić przestało serce kniei,
Bo z pierwszą gwiazdą nieb rozłogów,
Z gęstwiny, rozgarniając zieleń,
Wynurza głowę pyszny jeleń
Z świeczkami na rosochach rogów...

("Wigilia w lesie"Leopold Staff)



W Betlejem zapada cicha noc...



ścierpły mi nogi
obudziłem się
z długiego
niewygodnego
snu

w świecie czystym

świetle
nowo narodzonym
w Betlejem a może
w innym ,,podłym" mieście

gdzie nikt nie mordował
dzieci
ani kotów
ani żydów ani palestyńczyków
ani wody ani drzew
ani powietrza

nie było przeszłości
ani przyszłości

trzymałem za ręce
tatę i mamę
czyli Pana Boga

i było mi tak dobrze
jakby
mnie nie było

("Bajka" Tadeusz Różewicz)



Takiej bajki Państwu na te święta życzę...

sobota, 9 sierpnia 2014

Warszawa Jana Twardowskiego

Jan Twardowski, warszawiak, nieco starszy od Pokolenia Kolumbów (rocznik 1915). Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej studiował polonistykę na UW. Był żołnierzem Armii Krajowej, walczył w Powstaniu Warszawskim. Został ranny na Woli. 






Po tych przeżyciach postanowił zostać księdzem. Traumatyczne doświadczenia wojenne sprawiły także, że doceniał życie, każdy jego przejaw w kwiatku, motylku czy biedronce. Ale przede wszystkim w człowieku. 






Zasłynął ze słów Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą... 
O wojnie nie pisał wiele. Oto jeden z nielicznych jego wierszy, dotyczących tych strasznych czasów:


Bóg Ci słońca na dłonie Twe nie żałował
ani ciszy na usta Twe zbyt mało dał---

broń bym zdobył dla Ciebie, o głodzie wędrował,

potajemnie orzechy na ołtarz Ci rwał.

Najświętsza, utracona, z rozkazami spalona---

w barykady równoczarnym strumieniu---
z Tobą twarz zapłakana, z Tobą bitwy do rana
i uśmiechy, i sen na kamieniu.
("Matka Boska Powstańcza")


Kościół Sióstr Wizytek na Krakowskim Przedmieściu, gdzie mieszkał od 1959 roku do śmierci

Niedawno przechodziłam obok tego kościoła i spotkała mnie niesamowita przygoda.
Kiedy robiłam zdjęcie pomnikowi Bolesława Prusa, stojącemu niedaleko, podeszła do mnie starsza pani. Zapytała czy interesuje mnie literatura. Oczywiście potwierdziłam. Zaprowadziła mnie do miejsca zamieszkania ks. Jana Twardowskiego. Nie można tam tak sobie wejść z ulicy, bo furtka jest zamknięta. Pani Wanda (bo tak ma na imię) znalazła kościelnego, który nas wpuścił.

Z Wandą Kierzkowską przed domem ks. Twardowskiego

Moim oczom ukazał się niesamowity widok. Te mury miały ponad 300 lat!



Zapytałam, jak to się stało, że Niemcy ich nie zburzyli, przecież to centrum Warszawy. Dowiedziałam się, że tam właśnie kwaterowali, więc oszczędzili to miejsce.

Okno pokoju, w którym mieszkał ks. Twardowski, na górze trzecie od lewej

Pani Wanda okazała się niezwykłą kobietą. Jako ośmioletnia dziewczynka przeżyła Powstanie Warszawskie. Opowiadała mi różne epizody. Na przykład jak jechała z mamą tramwajem, trzymając w ręku lalkę, w której ukryta była amunicja. Niemiec przyglądał się im, aż wreszcie zainteresował się tą lalką. Zażądał, żeby mu ją pokazała. A mała Wandeczka (jak jej imienniczka przed wiekami) sprzeciwiła się Niemcowi. Pokazała mu język! O dziwo zaśmiał się i wyszedł z tramwaju.

Oglądamy pamiątki, jakie wieszają turyści (jednak jacyś tu docierają) na tym drzewie w ogrodzie

Jest tam też kamień z wyrytym autografem poety


Na ławeczce obok domu, dostępnej dla wszystkich, można posłuchać wierszy Twardowskiego, czytanych przez niego samego


Dopiero żyć zaczniesz, gdy umrzesz, kochając.


Gdyby śmierci nie było, nikt z nas by już nie żył. Przemijamy, jak wszystko, by w ten sposób przetrwać.

Kiedy myślimy z wdzięcznością o zmarłych, dziękujemy Bogu, że przez tych, co odeszli, tyle nieraz otrzymaliśmy dobrego.



Jako rodowity warszawiak, powstaniec, poeta, powinien być pochowany na Powązkach. Tego zresztą chciał. Nie uszanowano jego woli. Spoczywa w okropnych (przynajmniej na razie) podziemiach Świątyni Opatrzności Bożej

Można odejść na zawsze, by stale być blisko - te słowa ks. Jana Twardowskiego, wypisane na jego płycie nagrobnej, niech mówią o wszystkich Bohaterach Warszawy, również tych, co grobów nie mają...