Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mikołaj Rej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mikołaj Rej. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 marca 2021

Wiosno, wiosenko...

Dziś literacko o wiośnie, bo tak się cieszę, że w końcu przyszła! Przynajmniej ta astronomiczna. Na tę za oknem trzeba jeszcze trochę poczekać. Przypomniała mi się taka piosenka z dzieciństwa: Wiosno, wiosenko przyjdź tutaj, wołam Cię. Czy jesteś za górami, za rzeką za lasami, wiosno, wiosenko... Nie mogę nigdzie znaleźć autora tych słów. Może ktoś zna?

Wiosna gdy przyjdzie, co nią czynić? - pytał Mikołaj Rej pięćset lat temu. I zaraz sobie odpowiadał: 

Bo gdy przypadnie wiosna, azaż owo nie rozkosz z żonką, z czeladką po sadkoch, po ogródkoch sobie chodzić, szczepków naszczepić, drobne drzewka rozsadzić, niepotrzebne gałązki obcinać, mszyce pozbierać, krzaczki ochędożyć, okopać, trzaskowiskiem osypać? Bo tego trzeba, aby około młodego drzewka chwast nie rósł, bo co by miało drzewko róść, to mu onę wilgotność chwast wyciągnie. Też gdy młode drzewka rozsadzasz, niepotrzebne gałązki precz obrzeż i wirzch, jeśliby się wyniósł wysoko, bo nowo wsadzony korzeń, gdy jeszcze w sobie wilgotności nie ma, gdzie wiele gałęzi na górze, nie może ich używić. Też gdy szczepisz a pniaczek rozbijesz, tedy nożykiem nadobnie gniazdeczka, gdzie masz gałązkę wsadzić, wybierz, tedy i gałązka pięknie przystanie, i pniaczek jej nie ściśnie a nie zmorzy, i wnet ją snadniej sok obleje, iż się prędko przyjmie.

Także zamierzam w tym roku wieść żywot człowieka poczciwego na wsi, skoro podróżować nie można. Chociaż cały czas mam nadzieję, że uda mi się gdzieś wyskoczyć. Tymczasem cieszę się działką i wiosną. 

Na­plot­ko­wa­ła so­sna,

że już się zbli­ża wio­sna.

Kret skrzy­wił się po­nu­ro:

„Przy­je­dzie pew­nie furą”.

Jeż się na­je­żył sro­dze:

„Ra­czej na hu­laj­no­dze”.

Wąż syk­nął: „Ja nie wie­rzę.

Przy­je­dzie na ro­we­rze”.

Kos gwizd­nął: „Wiem coś o tym.

Przy­le­ci sa­mo­lo­tem”.

„Skąd zno­wu - rze­kła sro­ka -

Ja jej nie spusz­czam z oka

I w ze­szłym roku, w maju,

Wi­dzia­łam ją w tram­wa­ju”.

„Nie­praw­da! Wio­sna zwy­kle

Przy­jeż­dża mo­to­cy­klem!”

„A ja wam to do­wio­dę,

Że wła­śnie sa­mo­cho­dem”.

„Nie­praw­da, bo w ka­re­cie!”

„W ka­re­cie? Cóż pan ple­cie?

Oświad­czyć mogę krót­ko,

Przy­pły­nie wła­sną łód­ką”.

A wio­sna przy­szło pie­szo -

Już kwia­ty z nią się śpie­szą,

Już tra­wy przed nią ro­sną

I szu­mią: „Wi­taj wio­sno!”.

(Jan Brzechwa "Przyjście wiosny")

Już w po­wie­trzu wio­snę sły­szę…

Czy ty też?

Ser­ce pa­trzy w me za­ci­sze…

Czy ty wiesz?


Świat wio­śnie­je, w słoń­cu cały,

W świ­tach zórz…

Wró­ble się roz­świer­go­ta­ły:

„Cóż, czy już?” (...)

(Julian Tuwim)

Pozdrawiam wiosennie 😃



sobota, 9 czerwca 2018

Lublin renesansowy cz. 1/2

W starej części Lublina na każdym kroku można spotkać ślady literackie. I to sięgające nawet samych początków naszego piśmiennictwa. Dzisiejszy post poświecę zatem tym najstarszym właśnie, zaś kolejne innym pisarzom, współczesnym także. 


Ojcem naszego piśmiennictwa nie jest, jak się powszechnie uważa Mikołaj Rej ani Jan Kochanowski, ale Biernat z Lublina. On to bowiem wprowadził nasz język do literatury, a obaj wymienieni poeci pięknie rozwinęli jego dzieło. Tak nam tłumaczył profesor Jerzy Starnawski, kiedy studiowałam polonistykę. Myślę, że badacze staropolszczyzny się z nim zgadzają.


Biernat, a właściwie Bernard (bo podpisywał się Bernardus) to postać dość tajemnicza. Niewiele o nim wiemy, nie znamy nawet dokładnych dat jego życia. Nazywał siebie Lubelczykiem, bo urodził się w Lublinie w latach 60. XV wieku. Do historii literatury przeszedł jako pierwszy znany nam Polak tworzący w języku ojczystym. Kiedy umierał, Mikołaj Rej miał niewiele ponad dwadzieścia lat, a Jan Kochanowski jeszcze się nie narodził.

Tablica poświęcona Biernatowi na budynku dawnego ratusza miejskiego, Rynek 1

Jest autorem pierwszej książki wydrukowanej w języku polskim – "Raju dusznego" – wydanego w 1513 roku, której nazwisko twórcy znamy. Wcześniej (w 1508) wyszła drukiem po polsku tylko "Historyja umęczenia Pana naszego Jezusa Chrystusa", ale autor pozostaje anonimowy.

Brama Grodzka wiodąca do zamku

Wiadomo, że Biernat z Lublina był wykształconym księdzem, ale wypowiadał się krytycznie o  współczesnym mu Kościele Rzymskokatolickim, głosił swobodę myśli w kwestiach religijnych i jeszcze przed Lutrem podkreślał autorytet Ewangelii jako jedynego pewnego źródła wiary. Był przeciwnikiem wojny i kary śmierci. Także Lublin może się szczycić takim krajanem.


Przy ulicy Krakowskie Przedmieście 8 znalazłam tablicę informującą, że w tym miejscu stał dom, który kupił w 1563 roku Mikołaj Rej. Poprzednim jego właścicielem był Jan Gibel, prawdopodobnie dobry znajomy Reja. Pisarz chciał mieć gdzie się zatrzymywać, kiedy załatwiał interesy w Lublinie. Więcej o moich podróżach śladami  Mikołaja Reja przeczytacie tu: w-naglowicach-mikolaja-reja 


Dom Sebastiana Klonowica z wizerunkami pisarzy związanych z Lublinem: jego samego, Biernata z Lublina, Jana Kochanowskiego i Wincentego Pola 

W Lublinie przypomniałam sobie, że był taki pisarz, jak Sebastian Klonowic. Nie mówi się o nim w szkole, ale na studiach miałam jego twórczość. Żył w czasach Reja i Kochanowskiego i tak jak autor trenów, zmarł w Lublinie. W domu widocznym na powyższym zdjęciu. Na tym terenie pełnił funkcje pisarza sądu miejskiego, ławnika, wójta, burmistrza i rajcy.


Najbardziej znanym jego dziełem jest łaciński poemat moralistyczny "Philtron". Znajdziemy tam między innymi opis Lublina. Sebastian Klonowic zmarł w tym mieście w roku 1602 i został pochowany w nieistniejącym już kościele farnym pod wezwaniem  św. Michała Archanioła.


Kościół ten znajdował się bardzo blisko domu Klonowica. Był najstarszą gotycką świątynią w Lublinie. Legenda głosi, że pobudowano go z rozkazu księcia Leszka Czarnego, któremu ukazał się w tym miejscu Archanioł Michał.



W XIX wieku budynek fary był w fatalnym stanie po kilku pożarach. Został rozebrany w połowie stulecia. Obecnie na placu po farze można oglądać jej fundamenty. Odbywają się tam czasem koncerty.


Najcenniejsze rzeczy, takie jak chrzcielnica, dzwon Michał oraz tablica z epitafium Sebastiana Klonowica, trafiły do katedry lubelskiej. Obraz "Sen Leszka Czarnego" znalazł miejsce w kościele kapucynów, ołtarze trafiły do podlubelskich świątyń. 


Epitafium poświęcone Sebastianowi Klonowicowi w Archikatedrze Lubelskiej
Warto wspomnieć o jeszcze jednym dziele Klonowica. Mianowicie po śmierci Jana Kochanowskiego wydał on cykl wierszy pod tytułem "Żale nagrobne na ślachetnie urodzonego pana Jana Kochanowskiego", oddając w ten sposób hołd największemu poecie swoich czasów. Jan z Czarnolasu zmarł w Lublinie. Ale o tym w następnym poście. Zapraszam za kilka dni.

sobota, 9 kwietnia 2016

U Dionizosa na Podkarpaciu

Na początku kwietnia starożytni Grecy oddawali cześć bogu wina - Dionizosowi.  Z tych obrzędów, zwanych Wielkimi Dionizjami, wywodzi się dramat. Składaniu ofiar bowiem towarzyszył śpiew chóru, do którego później dołączyli aktorzy. Z Dionizji Wielkich urządzanych wiosną w miastach, wykształciła się tragedia. Z kolei Dionizje Małe, święta ku czci Dionizosa obchodzone jesienią na wsiach, dały początek komedii.

Na śniadanie tylko trochę
ułamałem sobie placka,
Za to wina dzban wypiłem;
(Anakreont "Piosenka")
Pierwsze przedstawienia odbywały się po prostu tam, gdzie mogliby się zebrać mieszkańcy całego miasta i obejrzeć duże widowisko, np. na zboczach wzgórz. Miało to poniekąd związek z ideą sztuki greckiej, głoszącej przyjaźń i zgodę z naturą. Spektakle zaczynały się o wschodzie słońca, a kończyły o jego zachodzie przez kilka dni z rzędu.

Nie dbałem nigdy o złoto, alem prosił tylko o to,
aby kufel stał przede mną, a przyjaciel pijał ze mną.
    A tymczasem robotnicy pieczę mieli o winnicy.
   
 (Jan Kochanowski "Z Anakreonta")

Dziś teatr wygląda zupełnie inaczej, ale po Dionizosie zostało nam zamiłowanie do wina :) Coraz częściej rozkoszujemy się nim, wzorem zachodnich Europejczyków, do obiadu czy kolacji.

Hej! żywo, ponczu, wina!  Niech się radość poczyna!
  
(F. D. Kniaźnin " Do księcia Adama Czartoryskiego")

O trunku tym jest mowa już w Biblii, kiedy to Jezus przemienia wodę w wino na weselu w Kanie Galilejskiej, a potem opowiada o robotnikach w winnicy. Pierwszym znanym w kulturze europejskiej poetą, zachwalającym zalety wina był starożytny Grek Anakreont, za jego przykładem poszedł Jan Kochanowski i wielu innych. Kilka cytatów wybrałam do opisu zdjęć. Zapraszam do lektury przy lampce polskiego wina. Na zdrowie!

Rzekł Gerwazy: "W tej ogromnej sieni
Brukowanej nie znajdziesz Pan tyle kamieni,
Ile tu pękło beczek wina w dobrych czasach;
Szlachta ciągnęła kufy z piwnicy na pasach...

(A. Mickiewicz "Pan Tadeusz")
Zapewne nie wszyscy wiedzą, że sporo winnic mamy także w Polsce. Tylko zarejestrowanych jest ponad trzysta. Produkuje się u nas wina wysokiej jakości, czasami dużo lepsze od niektórych francuskich czy włoskich.

Wina mieliśmy dosyć, a że dobre było,
Cieszyliśmy się pięknie i nieźle się piło.
(Ignacy Krasicki "Pijaństwo")

Niedawno odwiedziłam jedną z winnic na Podkarpaciu, gdzie miałam możliwość przyjrzenia się winoroślom, pracy przy nich, a także skosztowania tamtejszych trunków. 

A zwłaszcza kiedy wino wytrawione, czyste,
Przestajem na takowe prawdy oczywiste.
(j.w.)

Dowiedziałam się na przykład, że klimat w Polsce wcale nie jest tak niesprzyjający uprawie winorośli, jak się powszechnie uważa. Trzeba tylko znaleźć odpowiednio nasłoneczniony stok lub pole i dobrać odmiany, które poradzą sobie z naszymi warunkami. 

Jeśli niebios zdarzenie wino ludziom dało,
Na to, aby użyciem swoim orzeźwiało,
Użycie darów bożych powinno być w mierze. (j.w.)
Praca nie jest lekka, każdy krzew należy umiejętnie pielęgnować, w odpowiednim czasie, wykonując konkretne zabiegi. Satysfakcja z wyniku końcowego jest jednak ogromna.

Wino to światło słońca uwięzione w wodzie. (Galileusz)
zdjęcie - źródło: http://www.winnicajasiel.pl

Chcemy sobie być radzi?
Rozkaż, panie, czeladzi
Niech na stół dobrego wina przynaszają...
(Jan Kochanowski "Pieśń IX")

Przy piciu wina nie bądź zbyt odważny, albowiem ono zgubiło wielu.
(Stary Testament Mądrość Syracha  31,25)

Winnicy strzeże święty Urban - patron winiarzy, ogrodników i dobrego urodzaju. Jego posąg przybierano krzewem winorośli. Najbardziej czczony jest od XIII wieku, głównie w Austrii i w Niemczech.  Był siedemnastym papieżem, rządził Kościołem w III stuleciu.

Wino ludzi rozwesela, wino ludziom sił udziela,
a kto wina nie chce, niechaj wodę łechce! 

(Adam Naruszewicz "Do wina")

Oby błogosławił Winnicy Jasiel i innym polskim winiarzom, bo cudze chwalimy, a swego nie znamy. Czas to zmienić.

Wołowi, choćbyś wina nalał, pewnie leda w kałuży będzie wodę wolał.
  
(Mikołaj Rej)

poniedziałek, 15 lutego 2016

W Nagłowicach Mikołaja Reja

Skończyły się ferie, które spędziłam bardzo pracowicie, zbierając dla Was materiał na Świętokrzyskim Szlaku Literackim. Będzie z tego kilka postów, a zacznę od ojca polskiej literatury - Mikołaja Reja i jego Nagłowic.


Żył w XVI wieku, więc nic właściwie (oprócz twórczości) nie zachowało się do naszych czasów, co byłoby bezpośrednio związane z pisarzem. Całe szczęście, że jest dworek, który pod koniec XVIII wieku wybudował (na miejscu starego) właściciel Nagłowic Kacper Walewski. Bo Nagłowice właśnie, a nie miejsce urodzenia Mikołaja Reja (Żurawno, dziś na Ukrainie) kojarzą się z ojcem literatury polskiej. Już bowiem na początku XV wieku Nagłowice przeszły w posiadanie Rejów herbu Oksza. W 1410 roku w bitwie pod Grunwaldem uczestniczył Jan Rej z Nagłowic - przodek pisarza.


Mówimy zatem o Mikołaju Reju z Nagłowic, mimo że był właścicielem kilkunastu wsi a nawet założył dwa miasta - Rejowiec (gdzie zmarł) i Oksę (dziś Oksza, gdzie prawdopodobnie został pochowany, choć badacze nie są zgodni w tej kwestii). Pisarz bardzo dobrze na tych terenach gospodarzył - spławiał zboże, skupował ziemię, z zyskiem ją sprzedawał i zarządzał tak, że miał z czego utrzymać żonę i ośmioro dzieci.


Chociaż jego twórczość powstawała prawie pięćset lat temu, czyta się ją dziś świetnie. I spora część tego, co napisał, okazuje się aktualna. Nie wierzycie? Poczytajcie...


Nie ten jest mądry, kto wiele spraw umie, lecz kto złe od dobrego rozeznać rozumie.

Małe złodziejaszki wieszacie, wielkim – nisko się kłaniacie.



Nie mów co chcesz, abyś nie usłyszał czego nie chcesz.

Że dobrym być potrzeba i któż tego nie wie? Lecz dobry owoc rośnie nie na każdym drzewie.


Ale iż różne są czasy w roku, też są i różne przypadki i w gospodarstwie, i w każdej sprawie człowieka poczciwego, gdyż rok jest na czworo rozdzielon: naprzód wiosna, więc lato, potym jesień, więc zima. A w każdym z tych czasów i potrzebnego a różnego gospodarstwa, i rozkosznych czasów, i krotofil swych w swoim onym pomiernym a w spokojnym żywocie poczciwy człowiek może snadnie użyć. Bo gdy przypadnie wiosna, azaż owo nie rozkosz z żonką, z czeladką po sadkoch, po ogródkoch sobie chodzić, szczepków naszczepić, drobne drzewka rozsadzić, niepotrzebne gałązki obcinać, mszyce pozbierać, krzaczki ochędożyć, okopać, trzaskowiskiem osypać? Bo tego trzeba, aby około młodego drzewka chwast nie rósł; bo coby miało drzewko róść, to mu onę wilgotność chwast wyciągnie. 


Azaż nie rozkosz, jeśliże czytać umiesz, układszy się pod nadobnym drzeweczkiem między rozlicznymi pięknymi a woniającymi kwiateczki, albo także zimie na nadobnym a rozkosznym łóżeczku swoim, iż się rozmówisz z onymi starymi mędrcy, z onymi rozlicznymi filozofy, z których najdziesz wielkie pociechy starości swojej, w których najdziesz wielką naukę ku każdej rozważnej sprawie swojej?



Warto pamiętać, że w najbardziej znanej wypowiedzi Reja słowo "gęsi" jest przymiotnikiem (językiem gęsim nazywano łacinę, ze względu na to, że posługiwano się nią głównie na piśmie, a pisano gęsimi piórami, a także przez pamięć o legendzie, jak to gęsi Rzym uratowały). Ponadto łacina kojarzyła się Rejowi z gęganiem. Nie chodzi więc o porównanie Polaków do gęsi, ale o język gęsi w odróżnieniu od języka "swojego", czyli polskiego, w którym dopiero za czasów Reja zaczęto pisać na większą skalę. Ojca literatury polskiej docenił sam Kochanowski.




Powiedzenia takie jak "wykręcić się sianem", "łaska pańska na pstrym koniu jeździ" czy " jaki pan taki kram", których używa jeszcze moje pokolenie (młodsze chyba już nie), pochodzą właśnie z twórczości Mikołaja Reja.


Poeta był bardzo lubiany i towarzyski. W muzeum można przeczytać list opata sieciechowskiego Mikołaja Wereszczyńskiego, który opisuje co Rej jadał i pijał - pierwsza z czterech stron listu wymienia tylko to, co pisarz zjadał na śniadanie:)



Miło było w Nagłowicach, ale nie ma co za długo siedzieć w jednym miejscu, żeby nie być posądzonym o nadużywanie gościnności, o którym pisał Rej: przyjechali goście, trzy niedziele goszczą, ojedzą, opiją, jeszcze ściany oszczą.

Jedźmy więc dalej szlakiem świętokrzyskim i nie tylko...

czwartek, 3 lipca 2014

Wsi spokojna, wsi wesoła...

Mamy wakacje. Wielu ludziom kojarzą się one z przebywaniem na wsi. Nawet mieszczuchy chętnie zaszywają się gdzieś na łonie natury, zwłaszcza gdy pogoda dopisuje. Dlatego postanowiłam dać Wam odpocząć od "wielkiego świata" i poświęcić kilka wakacyjnych postów wiejskim motywom w literaturze. Nie sposób bowiem w jednym wspomnieć choćby o tych najważniejszych dziełach.



Większość naszych pisarzy urodziło się wśród pól malowanych zbożem rozmaitem, do nich tęskniło, mieszkając w miastach, nawet najpiękniejszych.

Zacznijmy więc od ojca polskiej literatury - Mikołaja Reja. Urodził się w Żurawnie pod Haliczem, podpisywał jako Mikołaj Rej z Nagłowic, ale nigdy w Nagłowicach nie mieszkał. Był to jednak majątek jego rodziny. W swoim debiutanckim utworze z 1543 r. (w tym samym roku ukazało się dzieło Mikołaja Kopernika O obrotach sfer niebieskich, które zrewolucjonizowało pogląd na wszechświat) zatytułowanym Krótka rozprawa między trzema osobami, Panem, Wójtem a Plebanem, przedstawił stosunki panujące na wsi, czyli można powiedzieć, w Rzeczpospolitej, która wtedy głównie wiejska była. 
Ale prawdziwie wielkim, jak na owe czasy, okazało się dzieło Żywot człowieka poczciwego. Mamy tu opis życia XVI- wiecznego szlachcica, którego największym szczęściem jest spokojne doglądanie swego majątku ziemskiego. Najpiękniejszą porą roku zaś wiosna. Można wreszcie po długiej zimie spędzać czas na powietrzu, porządkować ogród, cieszyć się z pierwszych roślin. 

Zaś lato gdy przyjdzie, co z nim czynić?



Rej miał na to odpowiedź:
Lato gdy przyjdzie, co z nim czynić. Nuż gdy przyjdzie ono gorące lato, azaż nie rozkosz, gdy ono wszystko, coś na wiosnę robił, kopał, śliweczki z pierwszego szczepienia twego; więc z ogródków ogóreczki, maluneczki, ogrodne ony ine rozkoszy. Ano młode masłka, syreczki nastaną, jajka świeże, ano kurki gmerzą, ano gąski gągają, ano jagniątka wrzeszczą, ano prosiątka biegają, ano rybki skaczą; tylko sobie mówić: "Używaj, miła duszo; masz wszystkiego dobrego dosyć " [...] .


Podobnie widział to Jan Kochanowski. W swojej Pieśni świętojańskiej o Sobótce oraz licznych fraszkach i pieśniach, pisanych przez niemal całe dorosłe życie, ukazywał wieś jako oazę spokoju, radości, beztroski. Chociaż dostrzegał też ciężką pracę chłopów. Panna VI (jedna z bohaterek wspomnianej pieśni) traktuje ją jednak z humorem:
Żyto sie w polu dostawa
I swoją barwą znać dawa,
Iż już niedaleko żniwo,
Miej sie do sierpa co żywo!
Sierpa trzeba oziminie,
Kosa sie zejdzie jarzynie;
A wy, młodszy, noście snopy,
Drudzy układajcie w kopy.

 Wtóruje jej Panna XII :

Wsi spokojna, wsi wesoła,
Który głos twej chwale zdoła?
Kto twe wczasy, kto pożytki
Może wspomnieć za raz wszytki?

Ten dąb mógłby słowami lipy Kochanowskiego śmiało powiedzieć:
 Gościu, siądź pod mym liściem, a odpocznij sobie!
Nie dójdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie...


W tej samej epoce, choć nieco później, tworzył mniej znany Szymon Szymonowic. Jego utwór "Żeńcy" jest do dziś śpiewany przez różne zespoły pieśni i tańca. To już nie jest idylliczny obraz wsi, ale opis ciężkiej pracy chłopów w czasie żniw:

Już południe przychodzi a my jeszcze żniemy;
Czy tego chce urzędnik, że tu pomdlejemy?
Głodnemu jako żywo syty nie wygodzi:
On nad nami z maczugą pokrząkając chodzi,
A nie wie, jako ciężko z sierpem po zagonie
Ciągnąć się...

tak się skarży jedna z chłopek (Oluchna) pracujących na polu. Lato nie wszystkim kojarzy się z odpoczynkiem...

Ale i praca żniwiarzy może być przyjemna. Taką była podobno nad Niemnem. W każdym razie według  Elizy Orzeszkowej:


W porze żniw na tej rozległej równinie ziemia wydawała się złotym fundamentem 
dźwigającym błękitną kopułę (...) żniwiarze wydawali się rojem istot nie tylko ruchliwych,
 ale też różnobarwnych...

Tak się ten widok spodobał Justynie (panience z dworu), że sama by się do roboty zabrała, gdyby wypadało. Smutna była, że siedzi bezczynnie. Z pomocą przyszedł jej Janek Bohatyrowicz. Wręczył sierp z sugestią, że jeśli panienka łaskawa, może smutek odegnać pracą. Odegnała:) 



Z ognistym rumieńcem Justyna pochylała się ku ziemi (...) Wesoła baba w czepku nad Justyna schylona, błyskając oczami gadała. (kadry z filmu "Nad Niemnem" w reż. Zbigniewa Kuźmińskiego)

Więcej widoków nadniemeńskich krajobrazów można zobaczyć w poście
Szlakiem Elizy Orzeszkowej

Do tych właśnie stron tęsknił na emigracji Adam Mickiewicz. Nikt tak pięknie nie opisał wsi, jak nasz poeta w "Panu Tadeuszu"! Wszyscy znamy te strofy:

Tymczasem przenoś moję duszę utęsknioną
Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych...


Do tych pól malowanych zbożem rozmaitem,
Wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem;


Gdzie bursztynowy świerzop,


gryka jak śnieg biała,




A wszystko przepasane, jakby wstęgą, miedzą
Zieloną, 

na niej z rzadka ciche grusze siedzą.

Na koniec jeden z najpiękniejszych opisów zachodu słońca. Oddajmy głos mistrzowi Adamowi:


Słońce ostatnich kresów nieba dochodziło,
Mniej silnie, ale szerzej niż we dnie świeciło,
Całe zaczerwienione, jak zdrowe oblicze
Gospodarza, gdy prace skończywszy rolnicze,
Na spoczynek powraca. Już krąg promienisty
Spuszcza się na wierzch boru i już pomrok mglisty,
Napełniając wierzchołki i gałęzie drzewa,
Cały las wiąże w jedno i jakoby zlewa;
I bór czernił się na kształt ogromnego gmachu,
Słońce nad nim czerwone jak pożar na dachu;
Wtem zapadło do głębi; jeszcze przez konary
Błysnęło jako świeca przez okienic szpary
I zgasło. 


Dobranoc Państwu.