Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maria Konopnicka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maria Konopnicka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 marca 2024

Wesołych świąt!

Tak mi się czasem wydaje, o Chryste, 

Że nie tam kędyś daleko, za morzem, 

Aleś tu u nas, miał drogi cierniste, 

I żeś tu naszem przechodził się zbożem, 

Puszczając palce po harfie tych kłosów, 

Co mają ludzki jęk i echa głosów. 

(...)

I zdaje mi się, że tu leżysz w grobie, 

Który jest ciężkim zawalon kamieniem, 

I że straż pilna czyni się przy tobie… 

Ale ja czekam z tęsknotą i drżeniem, 

Bo wiem, i czuję, że tu też, o Panie, 

W dniu trzecim będzie twoje zmartwychwstanie! 

(Maria Konopnicka W Wielki Piątek)

Radosnych, ale też refleksyjnych świąt Wam życzę!

poniedziałek, 28 listopada 2022

O Konopnickiej w Płocku

Na zakończenie Roku Konopnickiej w pięknej sali Towarzystwa Naukowego Płockiego miałam przyjemność mówić o swoich podróżach śladami autorki Roty

Zaprosiła mnie pani dr Wioletta Żórawska, przewodnicząca Sekcji Nauk Humanistycznych TNP. Zdjęcia są autorstwa pana Macieja Wróbla.


Skupiłam się na ciekawostkach z biografii pisarki, a ilustracją do nich były zdjęcia miejsc, w których owe elementy biograficzne zaistniały. Począwszy od Suwałk, gdzie Maria przyszła na świat, poprzez Kalisz, Bronów, Szczawnicę, Warszawę, Arkadię, Kraków, Zurych, Wiedeń, Paryż, Niceę, Żarnowiec i wiele innych miejsc, aż po Lwów, gdzie pisarka zmarła i została pochowana.


W ciągu godziny zdążyłam opowiedzieć mniej więcej połowę tego, co jest w mojej książce o Konopnickiej. Goście chętnie po nią sięgali, podobnie jak po pozostałe tytuły z serii Podróże literackie.


Po wykładzie rozgorzała dyskusja na temat związku Konopnickiej z Marią Dulębianką. Prym wiodła pani Małgorzata Ogonowska, polonistka, a jej adwersarzem był pan Adam Kotkiewicz, antykwariusz. 


Uwielbiam takie spotkania. Jeśli ktoś chciałby mnie zaprosić na wykład (może być też online) o jednym z bohaterów moich książek lub zakupić Podróże literackie bezpośrednio u mnie z dedykacją, podaję mail: az44@wp.pl 

niedziela, 15 maja 2022

Noc Muzeów z nową książką

Za nami Noc Muzeów. Spędziłam ją na promocji nowej książki z serii "Podróże literackie". Tym razem bohaterką jest Maria Konopnicka, która za tydzień obchodzić będzie 180. rocznicę urodzin. Jest wszak nieśmiertelna!


Zaproszono mnie do Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu. Ze względu na zbyt dużą odległość, połączyliśmy się online. Pan dyrektor Paweł Bukowski przyjął mnie niezwykle życzliwie. 

Opowiadałam o życiu pisarki przez pryzmat miejsc, w których przebywała, a które ja również odwiedziłam. Pytania zebranych w muzeum gości rozwinęły się w ciekawą dyskusję. Mam nadzieję, że ponownie zawitam do Żarnowca, nie tylko online. 

Tego samego dnia (a właściwie nocy), dzięki uprzejmości pani dyrektor Joanny Banasiak, gościłam w Książnicy Płockiej. Można było kupić moje książki i otrzymać autograf 😉 Zabawa była przednia, przygotowano na tę noc wiele atrakcji. Przede wszystkim była "Prywatka u Władka", bowiem Książnica nosi imię Władysława Broniewskiego. 

Nie zabrakło też chwili refleksji, poezji, klimatu, który uwielbiam. Już po raz siódmy Książnica otworzyła swe gościnne progi do północy. Ciekawe, co przygotuje za rok😉 

A moje książki można zamawiać z autografem na az44@wp.pl

poniedziałek, 4 kwietnia 2022

Kaliskie lata Marii Konopnickiej

Maria Konopnicka z domu Wasiłowska zamieszkała z rodziną w Kaliszu, kiedy miała siedem lat. Jej ojciec otrzymał w tutejszym trybunale posadę prawnika. Był też pierwszym nauczycielem swoich czterech córek i syna. Zapoznawał ich z poezją Kochanowskiego, Karpińskiego i Mickiewicza (zakazanego wówczas przez rosyjskie władze), co po latach Maria wspominała ze wzruszeniem.

Mieszkali w pałacu Puławskich (wcześniej Puchalskich) przy placu Kilińskiego 4. Pierwsze pięć lat pobytu w Kaliszu upływało Marii w miarę beztrosko. Dopiero śmierć matki w marcu 1854 roku zmieniła rodzinną atmosferę. Odtąd „dom sierocy”, jak pisała później, był „prawie zakonnym domem, nie przyjmowano w nim i nie oddawano żadnych wizyt, nie prowadzano żadnych wesołych światowych rozmów, a spacery, na które nas ojciec prowadził, miały za cel zwykły – cmentarz”.

W kancelarii ojca poznała swego męża, Jarosława Konopnickiego. Zasięgał porad prawnych w sprawach gospodarskich, zarządzał bowiem kilkoma majątkami ziemskimi. Spodobała mu się dwanaście lat młodsza od niego córka prawnika i poprosił o jej rękę. Był wysoki, przystojny, wesoły, a co najważniejsze, pochodził z szanowanej ziemiańskiej rodziny i nie oczekiwał posagu, został więc zaakceptowany jako zięć. Maria była nim oczarowana. Po ślubie, który odbył się w kościele św. Mikołaja 10 września 1862, przyjechał po nią ze służbą dwoma powozami, z mnóstwem kwiatów i drogimi bombonierkami. Zabrał ją do Bronowa, gdzie gospodarował u boku starego ojca, Wawrzyńca Konopnickiego.

Kalisz pamięta o pisarce. W październiku 1969 roku na skwerze przy gmachu Uniwersytetu imienia Adama Mickiewicza ustawiono jej pomnik dłuta Stanisława Horno-Popławskiego. Na budynku, w którym mieszkała, możemy zobaczyć tablicę pamiątkową z wizerunkiem Konopnickiej. 

Więcej o Kaliszu w życiu i twórczości autorki Roty będzie można przeczytać w siódmej części Podróży literackich, która ukaże się w przyszłym miesiącu.

środa, 1 grudnia 2021

Szczawnickie ślady Konopnickiej

W 1875 roku Maria Konopnicka przyjechała do Szczawnicy na leczenie gardła. Wynajęła skromną kwaterę na tak zwanym Miedziusiu, nie było jej bowiem stać na hotel. Niestety, dom ten już nie istnieje. W jego miejscu stoi dziś tablica upamiętniająca pobyt pisarki.


Była już wtedy matką sześciorga dzieci (urodziła ośmioro, ale dwóch synów zmarło w pierwszym roku życia), zmęczoną samotnym ich wychowywaniem. Mąż bowiem wciąż był nieobecny w domu, ale to opowieść na inną okazję. Postanowiła wreszcie zadbać o siebie i wyjechała do uzdrowiska.


Niewiele wiemy o jej pobycie w Szczawnicy. Zapewne, jak większość kuracjuszy, brała kąpiele i piła wodę leczniczą. Podobno też romansowała, towarzyszyli jej często dwaj panowie: Konstanty Krynicki i Korneli (!) Dąbrowski. Rozczarowana nieudanym małżeństwem i zmęczona gromadą potomstwa, pozwoliła sobie zacząć żyć po swojemu. Wcześniej tworzyła jedynie baśnie dla swoich dzieci. Teraz w Szczawnicy uległa urokowi nie tylko mężczyzn, ale także Pienin. I z tego zachwytu powstał cykl dziewięciu wierszy pt. W górach.


Wysłała go do "Tygodnika Ilustrowanego" i ku jej ogromnej radości, cykl został opublikowany. Nie koniec na tym. Traf chciał, że przeczytał go Henryk Sienkiewicz i bardzo pozytywnie odniósł się do niego w "Gazecie Polskiej" z 26 października 1876 roku. Zachwycił go zwłaszcza wiersz Przygrywka. 


Oto jego fragment:

EJ! ujrzę raz na oczy insze sianożęci,
Insze kurhany!
Ej! posłyszę ja przecież, jak to ludzie gwarzą
Obcym mi gwarem…
I wypatrzę miesiączek, z jaką wstaje twarzą
Nad cudzym jarem…
I dowiem się raz wreszcie, gdzie tęcza podziewa
Wstążek swych końce
I jakie tam piosenki o zmroku rozbrzmiewa
Echo mdlejące.
U nas w wiosce znam wszystko… wszystkiegom już syta,
Aż do znudzenia…
Co dzień zza tego wzgórza słońce rankiem świta,
Nic się nie zmienia.
Wiem, gdzie rosną dziewanny, a gdzie niezabudki
W przydrożnym rowie;
Wiem, gdzie szary słowiczek zwił domekmalutki
W naszej dąbrowie;
Wiem, gdzie ojciec łan orze, gdzie matka wybiela
Cieniutkie płótna;
Wiem, jak w święto wieczorem grzmi wiejska kapela
Jak fletnia smutna…
Lasek, cmentarz, kościółek, starego plebana
Znam już z pamięci…
Tęskno mi! – Hej, pociąga dal sina, nieznana,
Wabi i nęci!

Sienkiewicz napisał wtedy między innymi: "Cóż to za śliczny wiersz (…) Zacząłem go czytać z lekceważeniem, jak wszystkie takie ulotne poezyjki, a skończyłem zachwycony (…) Nie znam tej poetki (…) W każdym razie ta pani, czy panna ma prawdziwy talent…"
To dodało Konopnickiej skrzydeł! Uwierzyła w siebie i zaczęła podejmować różne tematy w swojej twórczości. Do Szczawnicy powracała w listach i wierszach. 


Pod koniec lat osiemdziesiątych XIX pisała do stryja: „Nie znam Krynicy, ale znam pokrewną jej i podobno piękniejszą co do widoków na Pieniny, Szczawnicę. One to góry podały mi po raz pierwszy pióro do ręki, bo tak w duszę mnie ten świat górski uderzył, jak laska Mojżeszowa w skałę. Cudna, cudna tam przyroda. (...) Przypominam sobie, że sama będąc kiedyś w Szczawnicy, budziłam się co rano jakby z niedowierzaniem, że jestem w tak cudnym, tak uroczym otoczeniu”. 


Zachwytów nad pienińską przyrodą nie zabrakło w jej twórczości.
Pod moją chatą Dunajec biały/Dziwną pieśń śpiewa, bijąc ze skały.
Srebrne jej tony po żwirze pieszczą,/Mienią się w tęczę – jak w harfę wieszczą
O siedmiu strunach wiązanych zlotem./Od brzegu fale biją z łoskotem,
A dalej płaczą – a dalej mgleją,/Aż w toń najgłębszą rozbłękitnieją.
I cicho… ciszej… wtóry pochwycą,/Patrząc się w niebo modrą źrenicą.

czwartek, 21 października 2021

Konopnicka w Dąbrowie Górniczej

Właśnie ogłoszono, ze patronką roku 2022 będzie między innymi Maria Konopnicka, z okazji przypadającej wówczas 180. rocznicy jej urodzin. Cieszę się z tego wyboru, bo kolejną książkę, którą właśnie zaczęłam, poświęcam tej poetce. To było naturalne, że po Orzeszkowej zabrałam się za jej koleżankę:)  Większość podróży śladami Konopnickiej mam już za sobą, ale kilka jeszcze przede mną. Niedawno wróciłam z Dąbrowy Górniczej, gdzie pojechałam zainspirowana przez Karolinę - moją Czytelniczkę, autorkę bloga https://na-sciezkach-codziennosci.blogspot.com Odnalazłam tam kilka miejsc, związanych z pobytem Konopnickiej i o tym dziś krótko na świeżo.

Poetka odwiedzała to miasto podczas wizyt u córki Zofii, której mąż, Bolesław Królikowski, pracował w Hucie Bankowej. Ich małżeństwo trwało zaledwie dwanaście lat. W 1902 roku Bolesław zmarł, a Zofia wyjechała do Paryża i wyszła powtórnie za mąż za... Adama Mickiewicza. Oczywiście nie był to nasz wieszcz, tylko jego krewny (zmarł w obozie niemieckim w Oświęcimiu w 1942 roku).

Najstarszy dworzec kolejowy w Dąbrowie Górniczej (z 1847 roku)

Maria Konopnicka udawała się do Dąbrowy koleją. Jest kilka stacji kolejowych w tym mieście. Najstarsze z nich, które pamiętają czasy pisarki, to dziś ruina. Powstawały na szlaku Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej w połowie XIX wieku i domagają się gruntownego remontu. 

Królikowscy mieszkali na poddaszu nieistniejącego już domu przy ulicy Przybylaka. Stamtąd było niedaleko do huty, w której pracował Bolesław. Z jej kominów codziennie wydobywał się dym. Widok ten stał się inspiracją do napisania nowelki pod takim tytułem. 

Naprzeciwko Huty Bankowej odnajdziemy krzyż z 1834 roku, który zapewne nie umknął uwadze poetki, przechadzającej się ulicą Sobieskiego. Pracownicy huty postanowili odlać go na pamiątkę pierwszego wytopu rudy żelaza. Stoi tu już ponad sto osiemdziesiąt lat, z przerwą, bo w PRL-u został przeniesiony na ulicę Barlickiego. Powrócił na swoje miejsce w roku 1990.

Przy ulicy 3 Maja znajdziemy budynek, w którym bywała Maria Konopnicka. Jest to Resursa Obywatelska. Dziś pusta i mocno zaniedbana. Aż strach było wchodzić po rozwalających się schodach. Dawniej miejsce tętniące życiem, goszczące między innymi dwie nasze pisarki - Konopnicka i Orzeszkową.

Budynek dawnej Resursy Obywatelskiej

 Wybudowana pod koniec XIX wieku Resursa była bardzo nowoczesna, oświetlana przy pomocy energii elektrycznej, doprowadzonej z Huty Bankowej. Miała salę balową ze sceną, organizowano w niej koncerty i rauty. Przemysłowcy, kupcy i właściciele ziemscy Dąbrowy, utworzyli Klub Towarzyski. Mieściło się tutaj między innymi Biuro Rady Zjazdu Przemysłowców Górniczych, Towarzystwo Muzyczne oraz kilka innych stowarzyszeń. Tu odbył się pierwszy w Zagłębiu pokaz kinematografu. Szkoda że dziś budynek jest w tak opłakanym stanie. 

Deptak przy ul. 3 Maja

Do Dąbrowy Górniczej wpadłam tylko na kilka godzin, przejazdem. Nie miałam więc czasu jej poznać. Konopnicka przyjrzała się jej bardziej szczegółowo. Ale o tym już w książce. 

piątek, 16 lipca 2021

U Konopnickiej w Bronowie

Nie można spokojnie podróżować po wielkim świecie, to ograniczam się do naszego ukochanego kraju. A jest w nim wiele do odkrycia. Na przykład niepozorny domek w Bronowie w województwie łódzkim, gdzie przez dziesięć lat mieszkała Konopnicka. 


Zaledwie dwudziestoletnia Maria przeprowadziła się tu po ślubie z Jarosławem Konopnickim we wrześniu 1862 roku. Dom, należący do ojca męża, był stary, kryty słomianą strzechą, modrzewiowe ściany zapadały się w ziemię. Jarosław kazał go otynkować, żeby wytrzymał jeszcze jakiś czas. Na dole było pięć pokojów, na górze jeden, w którym najczęściej Maria lubiła przebywać.


Na szczęście był duży, zadbany ogród, gdzie mogła wychodzić z dziećmi. A miała ich tu ośmioro. Dziewięć miesięcy po ślubie urodził się Tadeusz. Później Władysław i Stefan, którzy zmarli zaraz po urodzeniu w latach 1864–1865. Następna była Zofia (ur. 1866), po niej Stanisław (ur. 1867), Jan (ur. 1868), Helena (ur. 1870) i najmłodsza Laura (ur. 1872). Wszyscy urodzili się w tym domu. 


Tutaj powstały pierwsze utwory poetki. Pisała najpierw dla swoich dzieci i o nich, co odzwierciedlają tytuły: Książka dla Tadzia i Zosi, O Janku Wędrowniczku, Lalki moich dzieci, Jak się dzieci w Bronowie z Rozalią bawiły, Żabka Helusi, Co Staś widział w polu... Bohaterem tych tekstów był też dziadek Wawrzyniec (teść pisarki), niańka Rozalia i dzieci z okolicznych domów. 


Mimo domu pełnego dzieci, Konopnicka czuła się samotna. Była taką sierotką Marysią wśród swoich siedmiu krasnoludków (ósmy urodził się, kiedy opuszczali ten dom). Jarosława ciągle nie było. Polował, procesował się, załatwiał interesy. Bardziej troszczył się o chłopów niż własną rodzinę. Jego demokratyczne poglądy sprawiły, że zadłużył majątek jeszcze bardziej i już w 1868 roku przestał być jego właścicielem. Nieuregulowanie spraw finansowych z nabywcą Bronowa pozwoliły Konopnickim mieszkać tu jeszcze cztery lata. Kiedy zaś nowy dziedzic, Artur Dzierzbicki, wypłacił należną sumę, rodzina wyprowadziła się do Gusina. 


Z Bronowa właśnie Maria zaczęła przesyłać swoje pierwsze utwory do druku. Ale dopiero przychylna recenzja poematu W górach, która wyszła spod pióra Henryka Sienkiewicza w 1876 roku, otworzyła jej drogę do popularności. 


Jarosław Konopnicki nie był zachwycony literacką działalnością żony. Miała rodzić kolejne dzieci, dbać o nie i czekać na niego z utęsknieniem. Po dziesięciu latach takiego życia Maria miała dość. Ale to już inna historia.


Dziś w Bronowie pamiętają o Konopnickiej. Na miejscu modrzewiowego dworku stoi murowany, w którym swą siedzibę ma Filia Biblioteki Pedagogicznej w Sieradzu. Znajdują się tam izby muzealne: Izba Pamięci Marii Konopnickiej i Izba Zbiorów Oświatowych oraz Izba Wystaw Czasowych.


Możemy też zobaczyć salon i salonik kawowy oraz klasę szkolną z lat pięćdziesiątych XX wieku. W latach 1944 – 1979 funkcjonowała tu siedmioklasowa, a potem ośmioklasowa szkoła podstawowa.


Odbywają się tu różne imprezy kulturowe, dedykowane głównie dzieciom. Są wystawy, konkursy i inne atrakcje. Szkoda tylko, że w niedzielę, kiedy człowiek ma czas wybrać się z rodziną w takie miejsce, jest ono zamknięte. 

wtorek, 1 grudnia 2020

Tragiczny finał miłości do Konopnickiej

Jest takie miejsce w Wiedniu, związane z naszą pisarką, w którym wydarzyła się tragedia. Jego dzisiejsi mieszkańcy zapewne o tym nie wiedzą. Miejsce to znajduje się około kilometra od pomnika Mozarta. Idąc od niego pieszo, dojdzie się w kilkanaście minut. Ale po kolei.

W 1897 roku Maria Konopnicka wynajęła skromny pokój z kuchnią na piątym piętrze w kamienicy przy Josefstädterstrasse 48. Zamierzała skupić się na pracy biograficzno-krytycznej o Mickiewiczu. Od "Tygodnika Ilustrowanego" otrzymała propozycję napisania jej na przypadające w następnym roku stulecie urodzin wieszcza. Warunki w tym wiedeńskim mieszkaniu nie były najlepsze, brakowało pieca, urządzenie stanowiła niewielka sofa, stół i parę krzeseł. Jednak na coś lepszego nie było poetki stać. Odkrywanie Mickiewicza i wiedeńskie pączki, które uwielbiała, słodziły jej pobyt w tym mieście. 


Od kilku miesięcy podążał za nią w miejsca, gdzie przebywała, Maksymilian Gumplowicz. Był historykiem i pierwszym lektorem języka polskiego na Uniwersytecie Wiedeńskim. Miał robić doktorat. Jego rodzice znali poetkę z jej pobytu w Grazu i ojciec, Ludwik Gumplowicz, wpadł na pomysł, żeby pomogła Maksowi w pisaniu rozprawy doktorskiej. Niestety chłopak zakochał się w niej bez wzajemności. Ani rodzice, ani sama Maria nie mogli mu wybić z głowy tego zauroczenia. 

Josefstädterstrasse

W listopadzie 1897 roku wystawał pod kamienicą przy Josefstädterstrasse 48, chodził za nią, ilekroć wyszła na ulicę, oświadczał się, klękając na chodniku. Maria straszyła go policją, ale nic nie pomagało. Rodzice Maksymiliana nabrali pewności, że popadł w chorobę umysłową, skoro ugania się za "starą babą", jak ją nazywał w listach Ludwik Gumplowicz. Konopnicka miała wówczas pięćdziesiąt pięć lat. Maksymilian zaś trzydzieści dwa.


Wreszcie w połowie listopada doszło do tragedii. Gumplowicz chciał siłą wtargnąć do mieszkania zajmowanego przez poetkę, a gdy mu się to nie udało, strzelił sobie w głowę. Zabrano go do szpitala i wydawało się, że przeżyje. Jednak po dwóch tygodniach leczenia zmarł. 

 To tu rozegrała się ta tragedia 

Z listów Dulębianki, przyjaciółki Konopnickiej, wiemy, że poetka bardzo przeżyła śmierć swojego adoratora. Sama jednak nigdy nie wypowiadała się na ten temat. Nie chciała dawać pożywki prasie, która tylko czekała na podobne sensacje. Sprawa ta ujrzała światło dzienne również na ziemiach polskich, ale to nie był pierwszy i ostatni skandal z udziałem autorki O krasnoludkach i sierotce Marysi. 


Niestety, lubiany przez nią Wiedeń zbyt straszne pozostawił wspomnienia, aby mogła do niego jeszcze kiedykolwiek powrócić.

wtorek, 2 kwietnia 2019

Żarnowiec Konopnickiej

Byliście w Żarnowcu? Nie? To wybierzcie się koniecznie! Zwłaszcza latem musi tam być pięknie.


Dworek ten z XVIII-XIX w. i XIX-wieczny park nad rzeką, wykupiono w 1903 r. od Jadwigi z Czeczelów Biechońskiej i jako dar społeczeństwa przekazano Marii Konopnickiej. Poetka przyjechała do Żarnowca wraz z przyjaciółką, malarką Marią Dulębianką.


W dworku przebywali m.in. Henryk Sienkiewicz, Stanisław Wyspiański, Włodzimierz Tetmajer i Lucjan Rydel. Poetka mieszkała tu z przerwami przez 7 lat, do 1910 r., kiedy to nie powróciła ze swej ostatniej podróży do Lwowa, gdzie zmarła.


Do 1956 r. dworek pozostawał w posiadaniu rodziny Konopnickiej. W tymże roku córka poetki Zofia Mickiewiczowa przekazała go państwu. Od 15 września 1960 r. mieści się tu Muzeum Marii Konopnickiej. W jego zbiorach można znaleźć liczne pamiątki po poetce, m.in. pierwodruki oraz reedycje jej dzieł. We wnętrzach można obejrzeć także meble i wyposażenie z czasów życia pisarki.


Główna ekspozycja muzeum - wnętrza mieszkalne („Gabinet”, „Sień” i „Jadalnia”) urządzone są zgodnie z duchem epoki. Udostępnia się także „Pokój Kredensowy” i „Kuchnię” oraz trzy pomieszczenia na piętrze („Pokój”, „Pracownię” i „Łazienkę”), gdzie mieszkała i tworzyła przyjaciółka Konopnickiej – malarka Maria Dulębianka.


Moją uwagę przykuły szczególnie piękne kufry i szkatułki malowane ręcznie, w dodatku z dedykacją dla pisarki. Popatrzcie sami.


Secesyjna jadalnia cudownie oddaje ducha epoki. Chciałoby się zasiąść do tego stołu z Marią 
Konopnicką...


Wcześniej jednak ktoś musiałby przygotować posiłek w kuchni. Dobrze jest zobaczyć taką sprzed stu lat.


I książki, które pamiętam z dzieciństwa...


Na uwagę zasługuje także zabytkowy park o powierzchni 3,5 ha. Najstarsze drzewa sięgają 200 lat. Z uwagi na wartości historyczno-przestrzenne parku utworzono w 2004 r. ścieżkę przyrodniczą, która składa się z 40 stanowisk i przebiega przez całą jego powierzchnię.


Muzeum zaprasza też na wystawy czasowe. Tylko do 12 maja można oglądać wystawę NIE RZUCIM ZIEMI, SKĄD NASZ RÓD  z okazji 100-lecia Odzyskania przez Polskę Niepodległości 1918-2018 i 110. rocznicy napisania w Żarnowcu Roty 1908-2018