Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Kochanowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Kochanowski. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 grudnia 2022

Dwóch Janów Kochanowskich w Płocku

W moim mieście jest ulica Jana Kochanowskiego. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nie upamiętnia ona poety z Czarnolasu, ale rewolucjonistę, który zginął w 1907 roku, w czasie ataku na carski furgon pocztowy i w Płocku został pochowany. Czy mieszkańcy bloków przy tej ulicy zdają sobie z tego sprawę?

Właściwie nazywał się Józef Michalski i tylko przybrał sobie pseudonim renesansowego twórcy. Nawet nie pochodził z Płocka. W chwili śmierci miał niespełna dwadzieścia dwa lata. 

Dziwi mnie nadanie imienia ulicy (i całego osiedla!) w taki sposób, żeby jej nazwa jednoznacznie wprowadzała w błąd. Jeśli już chciano upamiętnić tego rewolucjonistę, to powinno się to zrobić pod jego nazwiskiem, nie zaś pseudonimem tożsamym z naszym największym poetą renesansu.

Katedra, w której odbywał się ingres

Warto wiedzieć, że Jan z Czarnolasu odwiedził Płock w marcu 1570 roku. Przybył na ingres, czyli uroczystość objęcia władzy nad diecezją przez nowego biskupa. Zaszczyt ten przypadł Piotrowi Myszkowskiemu, który wprowadzał Kochanowskiego w świat dworzan królewskich i sponsorował jego twórczość. 

Ołtarz w płockiej katedrze

Wdzięczny poeta przybył więc do płockiej katedry, aby towarzyszyć w tej doniosłej chwili swemu dobroczyńcy. Ingres to uroczystość nie tylko religijna, ale i towarzyska. W pierwszych ławach kościoła zasiadali więc urzędnicy z wojewodą i marszałkiem na czele oraz inne ważne osoby w regionie. Była też rodzina i znajomi nowego biskupa. Wybrani wcześniej księża składali przyrzeczenie posłuszeństwa, a do tronu szła procesja z darami. Na koniec orszak biskupi uroczyście przechodził główną ulicą miasta. W XVI wieku była nią ulica Tumska.

Widok na ulicę Tumską i katedrę

Temu wydarzeniu poświęcił poeta elegię zaczynającą się od słów Inter tot, Myscovi, equitum peditumque catervas, a wydaną później jako Elegia XIII z „Księgi pierwszej” (według innej numeracji Elegia X z „Księgi trzeciej”)

Herb Płocka nad Wisłą

W Płocku nie pamięta się wizyty ojca polskiej poezji, czci natomiast chłopaka z PPS, którego jedynym wyczynem było podłożenie bomby pod furgon pocztowy...

piątek, 28 maja 2021

Jest! Jest!

Nareszcie jest już piąta część "Podróży literackich". Jeszcze ciepłą trzymam w ręku i tą radością chcę się dziś z Wami podzielić:) 



Pierwszą wysyłam do pani Agnieszki, która odgadła bohatera mojej kolejnej książki:)


Wszystkie części można zamawiać na az44@wp.pl (z autografem😉)


Kończy się rok szkolny,  będę miała więcej czasu,  to zabiorę się za kolejną część "Podróży literackich". Już wiem, o kim 😉 Ciekawe czy zgadniecie?

niedziela, 11 kwietnia 2021

Z Janem Kochanowskim w Wilnie

Byłam w Wilnie chyba z pięć razy, a nie poświęciłam temu miastu żadnego postu. Raz tylko wspomniałam o nim przy okazji pisania o mojej wyprawie białorusko-litewskiej. Doprawdy nie wiem, jak to się stało! A przecież ze stolicą Litwy związanych było tak wielu polskich pisarzy! Przede wszystkim romantycy, ale nie tylko. Konwicki, Miłosz, Kraszewski, Orzeszkowa, a nawet Kochanowski! I o wizycie tego ostatniego w Wilnie dzisiaj Wam opowiem. 

Z uczniami VLO z Płocka przed kościołem pw. św. św. Janów,
 na dziedzińcu Uniwersytetu Wileńskiego


Jako sekretarz królewski jeździł poeta z Zygmuntem Augustem do stolicy Litwy co najmniej trzy razy. Pierwszy pobyt w roku 1563 trwał około pięciu miesięcy. Wiadomo, że utrzymywał kontakty z
Mikołajem Radziwiłłem „Czarnym”, bratem stryjecznym Barbary Radziwiłłówny, nieżyjącej już wtedy ukochanej żony króla. Pałac Radziwiłłów zwany Kardynalią znajdował się naprzeciwko kościoła pw. św. św. Janów. Niestety zburzono go po II wojnie światowej i wybudowano na jego miejscu szare betonowe budynki mieszkalne, które szpecą ten piękny zakątek Starówki. 

Zrekonstruowany Zamek Dolny, widok współczesny


W Wilnie Jan Kochanowski poznał doktora Piotra Roizjusza, który jest bohaterem znanej fraszki
O doktorze Hiszpanie. Swoje utwory poświęcał poeta także Krzysztofowi Radziwiłłowi „Piorunowi”, którego dwór znajdował się w pobliżu Bramy Zamkowej. 

Pozostałości Zamku Górnego

Dwa późniejsze, krótsze pobyty Kochanowskiego w Wilnie nastąpiły w roku 1565 i 1567. Pisał o tym mieście i przepływających przez nie rzekach Wilii i Wilence w swoich wierszach.

Więcej na ten temat znajdziecie w piątej części Podróży literackich, która ukaże się za dwa miesiące:)

niedziela, 10 stycznia 2021

Padwa, Padwa!

Podróżować nadal nie można, a nawet jeśli ktoś chciałby wyskoczyć gdzieś niedaleko, to pogoda nie sprzyja robieniu zdjęć. Zatem trzeba na razie zadowolić się oglądaniem starych. W takie mroczne dni najlepiej ze słonecznej Italii. Zabiorę Was dziś do Padwy, którą odwiedziłam w 2009 roku.

plac Prato della Valle


Włoskie miasto znane jest przede wszystkim z jednego z najstarszych uniwersytetów w Europie. Uczelnia powstała w 1222 roku dzięki grupie studentów i profesorów, którzy opuścili Uniwersytet Boloński, poszukując większych swobód. Jej motto brzmiało: Universa universis patavina libertas (Wolność Padwy jest dla każdego). O  tym, że nie były to puste słowa świadczy fakt nadania stopnia naukowego pierwszej w historii kobiecie już w XVII wieku. 25 czerwca 1678 Elena Lucrezia Cornaro Piscopia dostąpiła tego zaszczytu w dziedzinie filozofii.

Renesansowa siedziba uniwersytetu w Padwie (Palazzo del Bo)


Ze znanych osobistości studiujących na tym uniwersytecie można wymienić między innymi Dantego, Stefana Batorego, Mikołaja Kopernika, Pawła Włodkowica, Jana Zamoyskiego. To zacne grono powiększyło się w połowie roku 1552 o Jana Kochanowskiego. Studenci zrzeszeni byli w nacjach związanych z ich pochodzeniem, była też nacja polska, której konsyliarzem (doradcą, opiekunem) został późniejszy ojciec naszej poezji narodowej.

Wejście na dziedziniec uniwersytetu

Od 1539 roku główna siedziba uniwersytetu mieści się niemal w samym historycznym centrum, w Pałacu Bo (Palazzo del Bo, adres: Via 8 Febbraio 1848, 2). Możemy za darmo zajrzeć na dziedziniec lub zdecydować się na płatne zwiedzanie pomieszczeń z przewodnikiem. Cały pałac ozdobiony jest herbami rodów wspierających uniwersytet. Wśród nich można odnaleźć wizerunek herbowy Adama Naruszewicza.

Kiedy Janek Kochanowski przyjechał do Padwy, miał dwadzieścia dwa lata i oprócz nauki interesował się kobietami. Wiemy co nieco o jednej, która zawróciła mu wtedy w głowie. Miała na imię Lidia, choć badacze nie są pewni, czy na pewno chodzi o jedną dziewczynę. W każdym razie ktoś zainspirował studenta do pisania wierszy miłosnych.

Przypomnijmy początek najsłynniejszej z tego okresu fraszki Do dziewki.

„Daj, czegoć nie ubędzie, byś nawięcej dała; 

Daj, czego próżno dawać potem będziesz chciała

Kiedyć zmarski twarz zorzą, a gładkie zwierciadło

Okaże to na oko, że cię siła spadło.

Kościół Eremitani


Jan Kochanowski wyjechał z Padwy w 1555 roku. Niestety w budynku uniwersytetu nie doczekał się żadnego upamiętnienia. Jednak jest tablica, która przypomina o pobycie poety w Padwie. Znajduje się w kościele Eremitani (Pustelników) stojącym na placu o tej samej nazwie. 



poniedziałek, 3 grudnia 2018

U Firlejów w Janowcu

Kiedy usłyszałam, że potężne ruiny w Janowcu to pozostałość po zamku rodziny Firlejów, natychmiast skojarzyłam to nazwisko z Janem Kochanowskim. Wszak znam jego fraszkę "Do Mikołaja Firleja".

Mało na tym, że moje fraszki masz pisane,

Lecz je chcesz, Mikołaju, mieć i drukowane;

Ku ćci czy hańbie mojej? — Cóż, nie wierzysz temu

Żeś i sam w nich? Ba, jesteś, już wierz słowu memu...

Postanowiłam zatem zwiedzić te ruiny siedziby mecenasów czarnoleskiego poety.


Majątek ziemski Piotra Kochanowskiego, ojca autora trenów, sąsiadował z dobrami Piotra Firleja, kasztelana chełmskiego i starosty radomskiego. Także rodziny znały się od dzieciństwa poety. Lata jego życia przypadają na okres największej świetności właścicieli Janowca. Po studiach przebywał na dworze Andrzeja Firleja, wojewody lubelskiego. Magnaci niejednokrotnie wpierali Kochanowskiego, ale ich kontakt nie ograniczał się tylko do mecenatu.


Poeta przyjaźnił się z synem i bratem Jana Firleja, wojewody krakowskiego. Obaj mieli na imię Mikołaj. Stąd nie zawsze wiadomo, któremu z nich dedykowany jest utwór. Bo o Mikołajach z domu Firlejów wspomina Kochanowski w swej twórczości kilkakrotnie. W jednym zaś utworze, który nosi tytuł "Fragment XV", poeta wymienia aż trzech Mikołajów o tym nazwisku.


Jest tam hetman wielki koronny (zmarły w 1526 r.), jego syn, który zginął w bitwie pod Sokalem w 1519 roku oraz wojewoda lubelski, wnuk wspomnianego hetmana. Także upodobanie Firlejów do imienia Mikołaj stwarza historykom literatury niemałe komplikacje. Owe "Fragmenta" to utwory wydane po śmierci Jana z Czarnolasu (wcześniej niepublikowane), dzięki Firlejom właśnie.


Poeta bywał na dworach swoich mecenasów, także w Janowcu. 2 lipca 1580 roku uczestniczył tam w uroczystości nadania ordynacji dla władz miejskich. Dwa tygodnie później w sąsiednim Kazimierzu Dolnym wziął udział w sądzie rozjemczym w sprawie nieumyślnego zabójstwa niejakiej Barbary Kańskiej. Gościł w tym czasie w murach janowickiego zamku.


Dziś, mimo ogromnych zniszczeń, można zobaczyć dawną świetność siedziby Firlejów. Jej budowę zapoczątkował w 1508 roku jeden z Mikołajów Firlejów, który później pełnił funkcję starosty kazimierskiego. W drugiej połowie XVI wieku pracami nad przebudową zamku kierował Santi Gucci, nadworny architekt Zygmunta Augusta i Stefana Batorego, projektant m.in. wspaniałego zamku w Baranowie Sandomierskim. 


W czasie potopu szwedzkiego siedziba Firlejów została ograbiona i spalona. Odbudowali ją kolejni właściciele - Lubomirscy. Nie miała jednak szczęścia do nowych panów, bowiem jeden z nich Jerzy Marcin Lubomirski przegrał ją w karty. Szczęśliwy wygrany ani jego następcy nie mogli utrzymać zamku, przez co zaczął on popadać w ruinę.


Stan ten trwał do roku 1931, kiedy to nowy właściciel, Leon Kozłowski, próbował ratować budowlę. Remonty przerwała wojna i trudne czasy powojenne. Dopiero w roku 1975 ruiny zostały zakupione przez Muzeum Nadwiślańskie. Stopniowo remontowane są coraz większą atrakcją turystyczną.


Wybierzcie się tam koniecznie, przebywając w Kazimierzu Dolnym lub w okolicach. A zwiedzając zamek, miejcie w pamięci, że gościł w nim przed wiekami nasz mistrz z Czarnolasu. Zaś pierwszym właścicielom tego miejsca zawdzięczamy znajomość jego twórczości.

PS. Na zamku w Janowcu kręcono adaptację "Lalki" Prusa. Odcinek, w którym bohaterowie przebywają w ruinach zamku w Zasławiu.

poniedziałek, 18 czerwca 2018

Lublin renesansowy cz. 2/2

Polski renesans to przede wszystkim Jan Kochanowski. Pisałam o nim już kilkakrotnie, ale w lubelskim poście też nie może go zabraknąć. Po raz pierwszy przybył do tego miasta prawdopodobnie jako siedemnastolatek, kiedy po śmierci ojca trzeba było załatwiać sprawy spadkowe. Był zatem w miejscu, gdzie stoi teraz ten budynek.


Siedziba Trybunału Koronnego, wzniesiona na Rynku Starego Miasta w Lublinie, zastąpiła dawny drewniany ratusz, spalony w 1389 roku. Początkowo pełniła funkcję miejskiego ratusza, a od 1578 roku mieścił się tam Trybunał Koronny dla szlachty z Małopolski.


Wiemy też, że w 1569 Jan Kochanowski uczestniczył w sejmie lubelskim. Prawdopodobnie mieszkał wtedy w tej kamienicy na Rynku pod numerem 19, na której jest teraz jego wizerunek i cytat z "Pieśni XXIV".

O mnie Moskwa i będą wiedzieć Tatarowie,
I róznego mieszkańcy świata Anglikowie;
Mnie Niemiec i waleczny Hiszpan, mnie poznają,
Którzy głęboki strumień Tybrowy pijają.

Pod każdym z ośmiu okien przedstawione zostały sceny z życia poety, odbywające się w różnych miejscach, Czarnolesie, Królewcu, Warszawie, Krakowie, Padwie, Paryżu, Lublinie.


Na sąsiedniej kamienicy, która należała do wspomnianego w poprzednim poście Sebastiana Klonowica, również ujrzymy portret Kochanowskiego. Lublin uczcił go także pomnikiem, który można zobaczyć przy ulicy Narutowicza. Odsłonięty 27 września 1931 przez Janusza Jędrzejewicza na Rynku, przed gmachem Trybunału, został rozebrany w 1941 roku, aby przetrwał wojnę. W obecnym miejscu stoi od 1951 r.


Pierwotna lokalizacja pomnika miała większy sens, ponieważ Kochanowski zmarł na atak serca, nagle, właśnie przed wejściem do Trybunału. Jego ostatnia wizyta w tym mieście łączyła się z wniesieniem skargi do króla na zabicie przez Turków szwagra poety.


Został pochowany w Zwoleniu, o czym pisałam tutaj:
 http://mojepodrozeliterackie.blogspot.com/Zwolen


Skoro Jan Kochanowski uczestniczył w sejmie, na którym ustanowiono unię lubelską, to dlaczego nie ma go na obrazie Jana Matejki? Są za to osoby, których w ogóle nie było wtedy w Lublinie, na przykład Anna Jagiellonka czy zmarły dziewięć lat przed unią Jan Łaski.


No cóż, artysta miał swoją wizję tego historycznego wydarzenia, a można ją oglądać w zamku lubelskim. O samym obrazie Matejki pt. "Unia lubelska" możecie poczytać w Wikipedii, zwrócę tylko uwagę na jedną osobę.


Otóż ubrana na czarno brodata postać po prawej stronie to Andrzej Frycz Modrzewski, autor dzieła "O naprawie Rzeczypospolitej". Ceniony w swoich czasach pisarz, którego większość myśli jest aktualna do dziś.


Na przykład postulat zniesienia celibatu albo godnego wynagradzania nauczycieli... Jako przeciwnik wojny twierdził, że "żadne z niej korzyści nie są tak wielkie, aby mogły jej szkodom dorównać".


Modrzewski postulował zwołanie powszechnego soboru, który przywróciłby jedność chrześcijaństwu i otworzył Kościół na ludzi świeckich. Karcił kapłanów za rozpustne życie i obłudę wśród chrześcijan: "Wielu jawnie w nieczystości i występku żyjąc, przystępują w przepisanym czasie do spowiedzi i pomimo że poprawy żadnej w nich nie widać, bez trudności rozgrzeszenie otrzymują, do kommunji bywają dopuszczani" (pisownia oryginalna). Nic dziwnego, że Kościół zabronił publikacji tej części pracy.


Fasadę kamienicy przy Rynku 10 zdobi medalion z portretem Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Postacie symboliczne towarzyszące poecie znajdują się między pierwszym a drugim piętrem.


Niżej znajdziemy cytat z  dzieła „O naprawie Rzeczpospolitej”:

A iżby wojny wieść nigdy nie było potrzeba,
przeto pokój najwiedzej ile bądź może
ze wszystkimi ludźmi postronnemi ma być zachowan.
(pisownia oryginalna)

Dlaczego akurat na tej kamienicy? Czy ktoś wie?

piątek, 12 sierpnia 2016

Kaliningrad, czyli Królewiec

Miasto zostało założone w 1255 roku przez Krzyżaków (na miejscu pruskiej osady Tuwangste) na cześć czeskiego króla Przemysła Ottokara II, który stanął na czele wojsk krzyżackich podczas ich kolejnej wyprawy przeciwko Prusom. Krzyżacy postawili tu zamek  (nazwany Królewska Góra), który przetrwał aż do 1945 roku. Król  Kazimierz IV Jagiellończyk przyłączył ten królewski gród do Polski w roku 1454. Potem przechodził on z rąk krzyżackich do polskich i niemieckich kilkakrotnie aż do wieku XVIII, kiedy Rosjanie zaczęli rościć sobie pretensje do jego zajęcia. Ostatecznie w wyniku konferencji poczdamskiej (1945) miasto znalazło się w granicach ZSRR i 4 czerwca 1946 jego nazwę zmieniono na Kaliningrad (na cześć zmarłego wówczas Michaiła Kalinina).
Tyle Wikipedia.

Dworzec Główny w Kaliningradzie

Chciałam odnaleźć w tym brzydkim, poradzieckim mieście perełki dawnej świetności. Nie całkiem mi się to udało. Przede wszystkim nie ma śladu po dawnym uniwersytecie, który zapoczątkował Albrecht Hohenzollern w latach czterdziestych XVI wieku.

Pomnik Albrechta Hohenzollerna przed katedrą

Uniwersytet mógł się rozwijać dzięki królowi Polski Zygmuntowi Augustowi (ostatniemu z Jagiellonów), który w 1560 roku obdarzył go takimi samymi przywilejami, jakie posiadała Akademia Krakowska. Tu w latach 1551-1552 studiował Jan Kochanowski! Kontynuował później studia w Padwie, a następnie wrócił na rok do Królewca w 1555 r.

Najstarsza część Kaliningradu, tzw. Wyspa Kanta.W oddali katedra.

Z miejscem tym związany był także, żyjący w tym samym czasie, Stanisław Murzynowski - pisarz renesansowy, autor pierwszego przekładu Nowego Testamentu na język polski oraz pierwszego zbioru zasad polskiej ortografii. Oba te dzieła powstały w Królewcu i tam zostały wydane w 1551 roku. Dwa lata później Murzynowski zmarł w tymże mieście, mając zaledwie 25 lat. Skoro w tak młodym wieku tak wiele dokonał, zastanawiam się co by zrobił, gdyby żył chociaż drugie tyle...

Katedra św. Wojciecha i Najświętszej Marii Panny
Po dawnym uniwersytecie ani śladu. Zachowała się jedynie Katedra św. Wojciecha i Najświętszej Marii Panny, gdzie pochowany jest Immanuel Kant. Ten urodzony w 1724 roku w Królewcu filozof prawie nigdy nie opuszczał swojego miasta, aż do śmierci w 1804. Ukończył tamtejszy uniwersytet, później zaś na nim wykładał.


Najbardziej znany jest jego imperatyw kategoryczny, który brzmi: "Postępuj wedle takich tylko zasad, co do których możesz jednocześnie chcieć, żeby stały się prawem powszechnym".

Miejsce pochówku Kanta na tyłach katedry
Podobno sam bezwzględnie przestrzegał głoszonych przez siebie zasad moralnych. Znany był z prawdomówności i umiłowania wolności. Mówił, że dlatego się nie ożenił, żeby jej nie stracić.

Mauzoleum filozofa przylegające do katedry wzniesiono w 1924 r.,
 w 200. rocznicę jego śmierci.
Ważna była dla niego także wolność narodów. Żył w czasach, kiedy rozbierano nam Polskę - bezpośredniego sąsiada jego kraju. Opracował wtedy "Projekt Wieczystego Pokoju" (1795), w którym napisał m.in.: „żadne samoistne państwo (małe czy też duże, to rzecz obojętna) nie może być nabyte przez jakieś inne państwo drogą spadku, zamiany, kupna lub darowizny, gdyż jest ono społecznością ludzi, której nikt – prócz niego samego – nie może rozkazywać i dysponować nią” oraz „żadne państwo nie powinno mieszać się przemocą do ustroju i rządów innego państwa”. Odczytano to jako dezaprobatę rozbiorów Rzeczpospolitej.

Ławeczka ze słynnym cytatem z Kanta: Niebo gwieździste nade mną i prawo moralne we mnie.
Był znany z dokładności i rutyny. Każdy dzień wyglądał podobnie: wstawał o 5 rano, palił fajkę, przygotowywał się do wykładów, grał w bilard. Do historii przeszła regularność jego spacerów, wg których mieszkańcy Królewca mogli nakręcać zegarki. Zaczynał je zawsze o 15.30 bez względu na pogodę i szedł do zamku krzyżackiego, którego już nie ma (zniszczony przez obie wojny światowe, został ostatecznie rozebrany w 1945 r.)

Pregoła i dawna Wioska Rybna, po której filozof spacerował.
Kontynuował spacer wzdłuż rzeki Pregoły, a następnie koło katedry. Po przechadzce pracował w domu. Kładł się spać zawsze o 22.00.

Tablica na budynku stojącym w miejscu domu, w którym urodził się Kant
Może zaskakiwać fakt, że sowieci nie zrujnowali wszystkiego, co dotyczy niemieckiego filozofa, a nawet zatroszczyli się o miejsca z nim związane. Widocznie zadziałała tu ranga autora "Krytyki czystego rozumu" i siła jego myśli.

Pomnik filozofa postawiony w parku przy ul. Uniwersyteckiej w 1864 r. został zniszczony w 1945.
Obecny jest rekonstrukcją z 1992 r.

Niezwykłym zaskoczeniem był dla mnie pomnik Adama Mickiewicza. Brzydki, co prawda, ale jest. Poeta nigdy nie odwiedził tego miasta. Przepływał tylko obok, opuszczając na zawsze Imperium Rosyjskie. Pisał jednak w listach do przyjaciół, że w tamtejszym archiwum chciał szukać dokumentów dotyczących prawdziwej postaci Wallenroda, kiedy tworzył swoją powieść poetycką.

Tablica informująca o pomnikach w parku obok katedry

O Królewcu wspomniał Mickiewicz również w balladzie "Dudarz":
Kiedym wędrując przez kraje cudze
Królewiec zwiedził przechodem,
Wtenczas przypłynął z Litwy na strudze
Pasterz jakiś z tych stron rodem.


Mylnie ktoś może (po zdjęciach) stwierdzić, że Kaliningrad jest ładny. Nie byłam w muzeum bursztynu i paru innych jeszcze miejscach godnych uwagi, ale w przeważającej części miasto wygląda tak, jak na poniższych fotkach.



Dlatego myślę, że warto tam zajrzeć tylko na jeden, góra dwa dni.
Dziwię się Rosjanom, że choć minęło ćwierć wieku od upadku ZSRR, nadal pozostawili nazwę miasta pochodzącą od Michaiła Kalinina,odpowiedzialnego za wiele zbrodni (m.in. na polskich oficerach w Katyniu), prawej ręki Stalina. Powrót do tradycji grodu królów, nadałby inną rangę temu miejscu.
Królewiec, odpowiednik rosyjski Королевец lub niemiecki Königsberg to nazwy, które funkcjonowały przez wieki, obecna dopiero (i aż!) 70 lat. Czas na zmiany, Bracia Rosjanie!