Odwiedzając niedawno Toruń, zastanawiałam się, który pisarz jest jakoś związany z tym miastem. Bo przecież nie tylko Kopernik, o którym jako autorze "De revolutionibus orbium coelestium" już pisałam. Dowiedziałam się, że w Toruniu urodził się Janusz Leon Wiśniewski, naukowiec i pisarz współczesny, znany szerzej dzięki książce oraz jej adaptacji pt. "S@motność w Sieci".
| Wejście do domu przy ul. Podgórnej 32, w którym pisarz spędził dzieciństwo. |
Odważyłam się napisać do niego z prośbą o podanie śladów jego bytności w tym mieście. Odpowiedział po 31 minutach. Dzięki temu mogę Wam pokazać dom rodzinny pisarza. Szpitala, w którym się urodził, już nie ma, ale zdradzę ciekawostkę, że był chyba najcięższym noworodkiem w dziejach tej placówki. Ważył bowiem 6100 gram.
| Tu mieszkał z rodzicami i babcią Martą, pojawiającą się w "Na Fejsie z moim synem" |
Od początku XXI wieku prowadzę notatnik, w którym zapisuję tytuły wszystkich czytanych książek oraz najważniejsze dla mnie zdania, dzięki temu wiem, że "S@motność w Sieci" przeczytałam we wrześniu 2006 roku, a "Na Fejsie z moim synem" w lutym 2012. Ta ostatnia jest jedną z niewielu książek, do których wracam. I wcale nie dlatego, że redagowała ją niejaka Agnieszka Zielińska (nie ja 😄) ani nawet dlatego, że w Piekle będę obchodzić urodziny razem z narratorką i kimś jeszcze.
I nawet nie dlatego, że podoba mi się język tej powieści, oparty na popularnym w baroku łacińskim barbaryzmie. Ani że uwielbiam humor autora. Myślę, że wracam do niej przez to, że wpycha mnie w "głęboką intelektualną kałużę". Kałużę, w której jako humanistka, przekonana we wczesnej młodości o zbędności uczenia się przedmiotów tzw. ścisłych, dziś nieco masochistycznie taplać się lubię, mając złudną nadzieję, że jednak zrozumiem fizyczno-chemiczne wywody dra habilitowanego J.L. Wiśniewskiego. Bo z chemii "jedyne, co znam, to cukry, a w zasadzie cukier", jak mawiała bohaterka mojej ulubionej książki tegoż autora. Fascynuje mnie jednak wszechświat i jego odkrywanie, dlatego ciągle powtarzam moim uczniom, żeby nie dzielili nauki na przedmioty, ale starali się znaleźć punkty wspólne. Zbyt szeroki to temat, by go teraz rozwijać. Wróćmy do Torunia.
![]() |
| Instytut Fizyki UMK, gdzie studiował przyszły pisarz. Genialnie wplata elementy fizyki w swoich powieściach. |
Miałam za mało czasu, aby odwiedzić wszystkie miejsca, które podał mi Znany Torunianin. Ważna dla niego była na przykład Biblioteka UMK na Bielanach, gdzie przeczytał mnóstwo książek. W powieści "Bikini" napisał, że "(...) autorzy piszą książki tylko po to, aby napisać to jedno jedyne zdanie". Coś w tym jest, ale czy "Hamlet" naprawdę napisany był tylko dla słynnego "To be or not to be"?
Gdybym miała wybrać po jednym zdaniu z każdej przeczytanej jego książki, to dziś (nie wiem czy jutro) byłyby te:
"Ze wszystkich rzeczy wiecznych miłość trwa najkrócej." ("S@motność w sieci");
"Czasami prawdziwa miłość ujawnia się dopiero wtedy, gdy nie wszystko do końca się rozumie..."
("Intymna teoria względności")
("Intymna teoria względności")
"Okazuje się, że ludzki mózg google'uje!" (czyli "nie tylko łączy się z daną informacją określoną liczbą skojarzeń, ale ustala automatycznie ich ważność") - "Między wierszami"
"Ludzie się od Boga plecami odwracają, aby zauważył, że jego urzędnicy na ziemi nóż im w te plecy wbili." ("Na Fejsie z moim synem")
| Piernik J.L. Wiśniewskiego w swoistej Alei Gwiazd na Starówce w Toruniu, tuż przy wejściu do sklepu firmy Kopernik, mieszczącego się w Domu Artusa w Toruniu |
W każdym razie te słowa zanotowałam sobie podczas czytania. Przede mną jeszcze wiele książek Wiśniewskiego... Nie zapomniał w nich o swoim rodzinnym mieście.
| Miałam szczęście zobaczyć Festiwal Światła w Toruniu |
"Słucham koncertu noworocznego orkiestry z Wiednia i patrzę na panoramę Frankfurtu. Ale myślę o Toruniu. Tam powinienem dzisiaj być. Tak mi podpowiada jakiś wewnętrzny głos. może to sumienie, a może genom? Ważne daty powinny być związane z najważniejszymi miejscami. (...) Dla mnie Toruń był i jest najważniejszy. I będzie tak pewnie do końca." ("Między wierszami")
| Piękne iluminacje na budynku Collegium Maximum UMK |
"Każdy ma chyba swoje Betlejem, które wymienia bez zastanowienia pytany o to, skąd jest. Okazuje się, że to nie tylko cecha, którą wykształcił w sobie i może się nią szczycić wyłącznie homo sapiens. To coś o wiele bardziej pierwotnego..." (j.w.)
"Do Torunia wróciłam i błąkałam się po świecie, tęskniąc za mężczyzną, który nie miał odwagi do mnie powrócić. Czasami do parku na Bydgoskim Przedmieściu w Toruniu chodziłam i na mojej ulubionej ławce niedaleko stawu z łabędziami płakałam." ("Na Fejsie...")
"...ja synuś Wigilię Bożego Narodzenia (...) świętuję. I świętować do końca świata zamierzam. Z choinką (...), z pierogami kapustą i grzybami wypełnionymi (...), z barszczem naszym polskim, a nie ukraińskim, że słomą pod obrusem i wolnym krzesłem obok mnie przed pustym talerzem czekającym na zbłąkanego i samotnego. I opłatkiem na talerzyku najpiękniejszym, jaki można mieć. Trochę potłuczonym, ale takim najbardziej do tego jak u nas w kuchni na Podgórnej w Toruniu podobnym." (j.w.)
Może kiedyś Janusz Leon Wiśniewski powróci do swego Betlejem, ku uciesze jego polskich czytelników?
