Genewa kojarzy mi się przede wszystkim z Juliuszem Słowackim. Poeta mieszkał tam w latach 1833-1836. Pisał wtedy m.in. swój największy dramat pt. "Kordian". Przez okno widział szczyt Mont Blanc, na którym jego wyobraźnia poetycka kazała umieścić tytułowego bohatera utworu, wygłaszającego monolog (o tym niebawem:)
| Fontanna uważana za najwyższą w Europie (140 m) |
| Nie widział także tej kamienicy, wybudowanej w miejscu zburzonego pensjonatu Klaudyny Pattey, w którym mieszkał. Wspomniana przez poetę fontanna, stała w ogrodzie, którego również nie ma. |
Z listów Słowackiego do matki wiemy, jak wyglądał jego dzień. Wstawał wcześnie, aby mieć czas na poranną toaletę i na śniadaniu, podawanym o 9.00, prezentować się godnie. Lubił jajka gotowane na miękko, mięso na zimno i pieczywo. Do tego herbata, później kawa. Udawał się potem do miasta do "salonu lektur" przy Grand Rue 11 i odwiedzał znajomych. Często też spędzał czas w towarzystwie córki właścicielki pensjonatu, Eglantyny. Trzydziestoletnia panna zakochała się w nim i liczyła na małżeństwo, jednak poeta nie był nią zainteresowany. Ta niezręczna sytuacja była główną przyczyną opuszczenia przez niego Genewy. Znajdujemy taką informację w jego liście do matki: "...uciekłem - a to dlatego, że biedna córka [właścicielki] domu (...) zaczęła schnąć (...)- i matka domyśliła się o co rzecz idzie, i musiałem postąpić sumiennie, to jest odjechać..." (cyt. za: Z. Sudolski Słowacki. Opowieść biograficzna", Warszawa 1999) W styczniu 1836 roku poeta wyruszył do Włoch.
| W domu pani Pattey Słowacki miał wenę. Oprócz wspomnianego "Kordiana", napisał tu "Balladynę", "Godzinę myśli" i kilka innych utworów. Do dziś wisi w tym miejscu tablica upamiętniająca naszego poetę. |
Przebywając na szwajcarskiej ziemi, Słowacki odbywał liczne podróże z przyjaciółmi. W sierpniu 1834 roku wyruszył z rodziną Wodzińskich w Alpy. Płynęli statkiem przez Jezioro Genewskie, w górach zaś wędrowali na mułach. Owocem tej wycieczki były piękne wiersze oraz poemat "W Szwajcarii". Oto jego fragment:
Poszedłem za nią przez góry, doliny,
I szliśmy razem u stóp tej lawiny,
Gdzie śnieg przybiega aż do stóp człowieka
Odtąd szczęśliwi byliśmy i sami,
Płynąc szwajcarskich jezior błękitami,
I nie wiem, czy tam była łódź pod nami;
Bom z duchy prawie zaczynał się bratać,
Chodzić po wodach i po niebie latać;
A ona tak mię prowadziła wszędzie!
Raz — że nie była niebieskim aniołem,
Myślałem całe długie pół godziny;
Myślałem całe długie pół godziny;
Wyspowiadałem się potem z tej winy —
pisał o Marii Wodzińskiej. Kto dziś potrafi tak kochać?!
Chyba tylko Adam Mickiewicz mógłby to równie pięknie wyrazić. Obaj poeci spotkali się w Genewie w lipcu 1833 roku. Znali się już od dawna, jeszcze z czasów wileńskich.
Jesienią 1834 roku Słowacki zachwycał się świeżo wydanym "Panem Tadeuszem". W liście do matki z 18 grudnia czytamy: "Bardzo piękny poemat (...) Natura cała żyje i czuje. (...) Chciałbym, abyście ten poemat prędko czytać mogli..."
Niewiele osób zapewne wie, że Słowacki też pisał swojego "Pana Tadeusza", dalsze losy bohaterów Mickiewiczowskiego poematu. Zachowały się jedynie fragmenty.
Mickiewicz także przebywał w Genewie i to niejednokrotnie. Po raz pierwszy w roku 1830 w towarzystwie arystokratycznej rodziny Chlustinów, którą poznał w Rzymie. Anastazja Chlustin wprowadziła go do towarzystwa jako "Byrona polskiego".
Drugi pobyt w tym mieście miał miejsce rok później, kiedy Mickiewicz jechał z Włoch przez Szwajcarię na ziemie polskie, aby uczestniczyć w Powstaniu Listopadowym. Jak wiemy, nie przekroczył granicy zaboru rosyjskiego.
W lipcu 1833 roku znów znalazł się w Szwajcarii, m. in. w Genewie, aby opiekować się umierającym przyjacielem Stefanem Garczyńskim. Pięć lat później odwiedził Genewę, kiedy starał się o pracę (dostał ją w Lozannie, o czym pisałam tydzień temu). Po raz ostatni zatrzymał się nad Jeziorem Genewskim, kiedy wraz ze swoim Legionem przemierzał drogę z Włoch do Paryża. Także był w tym mieście co najmniej pięć razy, nie znalazłam tam jednak po nim żadnego śladu:-(
Po trzecim z naszych wieszczów - Zygmuncie Krasińskim także śladu nie ma. A był w Genewie również kilkakrotnie. Po raz pierwszy 3 listopada 1829 roku jako siedemnastoletni chłopak przyjechał w towarzystwie swego opiekuna, pana Jakubowskiego i kamerdynera Lintnera. Zatrzymał się w Hotelu de la Balance (który został zburzony w połowie XX wieku). Tutaj 11 sierpnia 1830 roku poznał Adam Mickiewicza. Razem (w towarzystwie wspomnianego opiekuna i kamerdynera oraz poety Antoniego Edwarda Odyńca) wybrali się na dwutygodniową wycieczkę w Alpy.
Ponownie Krasiński zatrzymał się w tym mieście od marca 1831 do maja roku następnego. Wiemy z listów, że lubił pływać łódką po Jeziorze Genewskim. Zastanawiam się, czy przepływał koło wysepki poświęconej dziś Jeanowi Jacquesowi Rousseau.
Ponownie Krasiński zatrzymał się w tym mieście od marca 1831 do maja roku następnego. Wiemy z listów, że lubił pływać łódką po Jeziorze Genewskim. Zastanawiam się, czy przepływał koło wysepki poświęconej dziś Jeanowi Jacquesowi Rousseau.
|
| Rodacy wystawili mu pomnik na wyspie nazwanej jego imieniem. Wysepka ta znajduje się w samym centrum miasta, na Jeziorze Genewskim |
| Warto tam sobie posiedzieć, zwłaszcza jeśli nie ma zbyt wielu turystów. |
| Genewa znana jest dziś jako siedziba wielu ważnych organizacji międzynarodowych. Na przykład ONZ. |
| Naprzeciwko głównego wejścia stoi 12 metrowe metrowe krzesło ze złamaną nogą. Niewtajemniczonym wydać się może dziwne, a nawet śmieszne. Tymczasem jest symbolem bardzo ważnej sprawy. |
| To dzieło Daniela Berseta powstało w 1997 roku w proteście przeciwko podkładaniu min w czasie działań wojennych. Od min bowiem ginie głównie ludność cywilna i to długo jeszcze po zakończeniu wojen. |
| Krzesło symbolizuje człowieka z oderwaną przez minę nogą. Ustawione na Placu Narodów 27 maja 1997 roku stoi (z przerwą na remont placu) do dziś |
| Po drugiej stronie ulicy znajduje się siedziba ONZ, którą można zwiedzać |
| Organizacja Narodów Zjednoczonych powstała w 1945 roku, tuż po zakończeniu II wojny światowej. |
| Jej celem jest zapewnienie pokoju i bezpieczeństwa międzynarodowego, rozwój współpracy między narodami oraz popieranie przestrzegania praw człowieka. |
| Główna siedziba organizacji mieści się w Nowym Jorku, ale ta genewska jest nie mniej znana, choćby z tej sali, pokazywanej często w mediach. |
| Sala Posiedzeń Rady, w której można podziwiać piękne malowidła ścienne. |
| Zobaczyć to wszystko jednego dnia, to niełatwe zadanie. Należy mi się odpoczynek na najdłuższej ławce świata - 120 m! |
![]() |
| Wśród kwiatów tak licznych w tym pięknym mieście |
![]() |
| Wiosna w pełni a godzinę drogi stąd, na Mont Blanc, leży śnieg! Ale o tym innym razem:) |







