Blog o podróżach śladami pisarzy, poetów i bohaterów literackich. Oryginalne zdjęcia, krótkie, aczkolwiek treściwe komentarze polonistki-pasjonatki.
czwartek, 18 kwietnia 2019
piątek, 12 kwietnia 2019
Sienkiewicz w Londynie
Kiedy w 1876 roku Henryk Sienkiewicz udał się w podróż do Ameryki, trasa wiodła m.in. przez Londyn. Dwa lata później, wracając ze Stanów Zjednoczonych także zatrzymał się w tym mieście. O pobycie w nim pisał, przesyłając korespondencję "Gazecie Polskiej". Zamieszkał w hotelu Charing Cross, wybudowanym w 1860 roku (a więc wtedy nowym) i do dziś istniejącym. Sienkiewicz pisał o nim:
![]() |
| Hotel Charing Cross za czasów Sienkiewicza (zdjęcie ze strony https://www.ianvisits.co.uk) |
"Jest to gmach mało co mniejszy od naszych powiatowych miasteczek, a z pewnością ruchliwszy. Nie umiejąc po angielsku, poprosiliśmy na migi o numer. Kazano nam wejść, a raczej wsadzono nas wraz z naszymi kuframi do jakiegoś małego pokoiku i pojechaliśmy wraz z owym pokoikiem, czyli elewatorem, jak tu nazywają, w górę, nie wiem już, na które piętro; następnie znaleźliśmy się na korytarzu, a następnie w pokoju, który przeznaczono nam na mieszkanie. Wkrótce wszedł jakiś ospowaty dżentelmen i począł coś do nas mówić pocierając sobie kolano. Odpowiedziałem mu: „All right!”, czego nauczyłem się od pewnego warszawskiego literata, który wprawdzie nie umie więcej po angielsku, ale którego akcent podziwiają roznosiciele i cały skład redakcji, do której należy. Pomyślałem sobie przy tym, że gdyby w szkołach uczono mnie w swoim czasie zamiast mnóstwa innych rzeczy choć trochę angielskiego, moja edukacja byłaby o wiele zupełniejszą."
Dzień następny pisarz poświęcił na obejrzenie Londynu. "Zwiedziłem Westminster, gdzie widziałem adwokatów i sędziów w długich białych perukach, przechadzających się pod gotyckimi krużgankami i pokrzepiających dżinem wyczerpane wymiarem sprawiedliwości siły, zwiedziłem British Museum, gdzie znów widziałem przynajmniej połowę greckiego Akropolu przeniesioną w kieszeniach turystów, ogród zoologiczny, kościół Św. Pawła i inne pamiątkowe gmachy".
Pisarz nie wspomina nic o teatrze Szekspira The Globe, który znajdował się nad Tamizą od końca XVI wieku. Stan dzisiejszy to replika z końca XX wieku, za czasów Sienkiewicza teatr ten nie istniał. Purytanie zamknęli go już w 1642 roku, a dwa lata później został zburzony.
![]() |
| Teatr Szekspira "The Globe" |
W Hyde Parku Sienkiewicz spotkał szesnastoletniego chłopca, który żebrał. Nie mógł się nadziwić, że w tak bogatym, wysoko rozwiniętym kraju, jest tyle nędzy. Dał mu szylinga i tak opisał reakcję obdarowanego: "Chłopak wytrzeszcza oczy. Szylinga?... Ależ on nigdy nie miał razem tyle pieniędzy! Szylinga? (...) A jednak (jako wolny obywatel) ma Indie, Kanadę, Australię, pałace, ogrody! Straszne społeczne zagadnienie."
Dziwił się, że kobiety chodzą po ulicach same, bez niczyjej ochrony. Dowiedział się jednak, że nie są zaczepiane, bo za to grozi kara więzienia.
![]() |
| Sala w jednej z londyńskich szkół. Strój kobiety z czasów Sienkiewicza |
Jego uwagę zwrócił żółty dom, w którym mieszkały same dziewczęta. Pisarz dowiedział się, że to kobiety dawniej pracujące na ulicy, którym dano szansę na lepsze życie. "Nie każą tu im pokutować za przeszłość, ale każą o niej zapomnieć. Otaczają je atmosferą czystą: pracy, pogody, spokoju i niewinności, a atmosfera ta obejmuje je i przesiąka w najbardziej zepsute serca. Potem uczą, dają umiejętność zarobku; potem znajdują zarobek i puszczają na świat."
Spacerując nad Tamizą, żałował, że długa podróż, jaką miał przed sobą, nie pozwala mu dokładniej się przyjrzeć innym instytucjom dobroczynnym.
![]() |
| Tamiza i London Bridge |
Londyn nie zachwycił go specjalnie. Może z wyjątkiem kolei. Doceniał jej szybkość i nowoczesność.
O londyńskim metrze pisał: "Czym dla Paryża są omnibusy jeżdżące na wszystkie i we wszystkie strony, tym dla Londynu podziemne koleje żelazne. Rozchodzą się pod całym miastem; biegną pod domami, pod ulicami, pod Tamizą. Przychodzimy nad jakąś obszerną jamę w kamienicy, w której to jamie widać schody wiodące na dół; kupujemy bilety i zszedłszy kilkadziesiąt stopni, znajdujemy się na obszernej stacji kolei żelaznej.
O londyńskim metrze pisał: "Czym dla Paryża są omnibusy jeżdżące na wszystkie i we wszystkie strony, tym dla Londynu podziemne koleje żelazne. Rozchodzą się pod całym miastem; biegną pod domami, pod ulicami, pod Tamizą. Przychodzimy nad jakąś obszerną jamę w kamienicy, w której to jamie widać schody wiodące na dół; kupujemy bilety i zszedłszy kilkadziesiąt stopni, znajdujemy się na obszernej stacji kolei żelaznej.
Przelatujemy jak wicher od stacji do stacji; jedni wysiadają, drudzy wsiadają. Nie wiem, gdzie jesteśmy i gdzie wysiąść należy. Przez chwilę w szybach wagonu mignęło światło dzienne, potem znów ciemno i coraz duszniej, na koniec lokomotywa staje, wysiadamy i znów oddycham pełną piersią: jesteśmy na ulicy wśród białego dnia, sklepów, powozów, natłoku ludzi i deszczu."
Koleją żelazną dostał się do Liverpoolu, a stamtąd statkiem do Nowego Jorku. Ale to już całkiem inna historia...
wtorek, 2 kwietnia 2019
Żarnowiec Konopnickiej
Byliście w Żarnowcu? Nie? To wybierzcie się koniecznie! Zwłaszcza latem musi tam być pięknie.
Dworek ten z XVIII-XIX w. i XIX-wieczny park nad rzeką, wykupiono w 1903 r. od Jadwigi z Czeczelów Biechońskiej i jako dar społeczeństwa przekazano Marii Konopnickiej. Poetka przyjechała do Żarnowca wraz z przyjaciółką, malarką Marią Dulębianką.
W dworku przebywali m.in. Henryk Sienkiewicz, Stanisław Wyspiański, Włodzimierz Tetmajer i Lucjan Rydel. Poetka mieszkała tu z przerwami przez 7 lat, do 1910 r., kiedy to nie powróciła ze swej ostatniej podróży do Lwowa, gdzie zmarła.
Do 1956 r. dworek pozostawał w posiadaniu rodziny Konopnickiej. W tymże roku córka poetki Zofia Mickiewiczowa przekazała go państwu. Od 15 września 1960 r. mieści się tu Muzeum Marii Konopnickiej. W jego zbiorach można znaleźć liczne pamiątki po poetce, m.in. pierwodruki oraz reedycje jej dzieł. We wnętrzach można obejrzeć także meble i wyposażenie z czasów życia pisarki.
Główna ekspozycja muzeum - wnętrza mieszkalne („Gabinet”, „Sień” i „Jadalnia”) urządzone są zgodnie z duchem epoki. Udostępnia się także „Pokój Kredensowy” i „Kuchnię” oraz trzy pomieszczenia na piętrze („Pokój”, „Pracownię” i „Łazienkę”), gdzie mieszkała i tworzyła przyjaciółka Konopnickiej – malarka Maria Dulębianka.
Moją uwagę przykuły szczególnie piękne kufry i szkatułki malowane ręcznie, w dodatku z dedykacją dla pisarki. Popatrzcie sami.
Secesyjna jadalnia cudownie oddaje ducha epoki. Chciałoby się zasiąść do tego stołu z Marią
Konopnicką...
Wcześniej jednak ktoś musiałby przygotować posiłek w kuchni. Dobrze jest zobaczyć taką sprzed stu lat.
Na uwagę zasługuje także zabytkowy park o powierzchni 3,5 ha. Najstarsze drzewa sięgają 200 lat. Z uwagi na wartości historyczno-przestrzenne parku utworzono w 2004 r. ścieżkę przyrodniczą, która składa się z 40 stanowisk i przebiega przez całą jego powierzchnię.
Muzeum zaprasza też na wystawy czasowe. Tylko do 12 maja można oglądać wystawę NIE RZUCIM ZIEMI, SKĄD NASZ RÓD z okazji 100-lecia Odzyskania przez Polskę Niepodległości 1918-2018 i 110. rocznicy napisania w Żarnowcu Roty 1908-2018
piątek, 22 marca 2019
Pierwsze recenzje
niedziela, 10 marca 2019
Połąga - nadbałtyckie Zakopane
Połąga to nadbałtycki kurort litewski, który z małej rybackiej wioski rozwinął się dzięki rodzinie Tyszkiewiczów w XIX i na początku XX wieku. Wcześniej była własnością królów polskich. Mnie zainteresowała ze względu na przebywanie w niej naszych literatów. I to nie byle jakich!
Mickiewicz, Sienkiewicz, Reymont, Witkiewicz, Rydel, Miciński... to tylko niektórzy z naszych pisarzy, którzy wybierali się tam na wypoczynek. Niekiedy bardzo twórczy. Reymont napisał tam III tom powieści "Chłopi", za którą otrzymał Nagrodę Nobla. Poetom Połąga dawała natchnienie do lirycznych implikacji. Na przełomie XIX i XX wieku miejscowość stała się tak popularna w polskim środowisku artystycznym, że nazywano ją "nadbałtyckim Zakopanem". Architektura willi wtedy budowanych przypomina polskie chaty góralskie.
Wille te nazywane były imionami pochodzącymi z twórczości Henryka Sienkiewicza i Adama Mickiewicza. Była "Oleńka", "Danusia", "Zbyszko", "Ursus", "Aldona"... Hrabina Zofia Tyszkiewiczowa w XIX wieku była właścicielką ośmiu takich rezydencji. Udało mi się odnaleźć tylko "Grażynę". Znajduje się ona przy głównym deptaku, prowadzącym do morza. Dziś mieści się tam restauracja. Prawdopodobnie znalazłam też "Aldonę", ale napisu już nie było.
Adam Mickiewicz po raz pierwszy przybył do Połągi w lipcu 1821 roku, ale niewiele wiemy o tym pobycie, poza tym że trwał dziesięć dni. Więcej wiadomo o jego drugie i ostatniej wyprawie nad morze litewskie latem 1824 roku. Badacze podejrzewają, że wypoczynek po wyjściu z więzienia, które opuścił w kwietniu tego roku, nie był jedynym celem wyjazdu do tej miejscowości. Połąga leżała bowiem na trasie do Królewca i był to jeden z najbardziej rozpowszechnionych szlaków nielegalnego ruchu emigracyjnego.
Mickiewicz prawdopodobnie już wtedy chciał się przedostać na Zachód. Nie był tam jednak sam. Towarzyszył mu Karol Nieławicki, który otrzymał nakaz pilnowania byłego więźnia. Być może poeta nie był jeszcze gotowy do opuszczenia na zawsze swojej ojczyzny. Dojrzał do tego kroku kilka lat później.
Podczas pobytu nad Bałtykiem do albumu Eleonory ze Śledziejewskich Nieławickiej wpisał wiersz pod tytułem "W imionniku***"
Błogo temu, kto w twojej pamięci utonie,
Jak ten koral lub owa jagoda perłowa,
Co ją woda Bałtycka w swym przeczystym łonie
Pod lazurową barwą na wieki przechowa.
Lecz ja jak drobny kamyk ni krasą korali,
Ni wdziękiem perłowego dochodzący blasku,
Chciałbym choć jedną chwilkę poigrać w tej fali,
Nim zapomniany legnę w niepamięci piasku.
Natrafiłam akurat na festyn na plaży. Palono ognisko, tańczono i śpiewano. Na stosie widniała liczba 100, oznaczająca 100-lecie odzyskania przez Litwę niepodległości, ponieważ nasi sąsiedzi, podobnie jak my, obchodzili tę rocznicę w 2018 roku.
Mickiewicz marzył o tym momencie całe życie. "Urodzony w niewoli, okuty w powiciu" on tylko jedną taką wiosnę (z nadzieją na niepodległość) miał w życiu, jak pisze w "Panu Tadeuszu". Kiedy nadzieja zgasła, napisał "Konrada Wallenroda", w którym pokazał lisią taktykę walki z silniejszym wrogiem. W tymże utworze mamy piękne wersy o Połądze:
...na wybrzeżach Połągi,
Gdzie grzmiącymi piersiami białe roztrąca się morze
I z pienistej gardzieli piasku strumienie wylewa:
»Widzisz, mawiał mi starzec, łąki nadbrzeżnej kobierce?...
Tu właśnie "na wybrzeżach Połągi" Halban tłumaczył młodemu Walterowi:
Wolnym rycerzom, powiadał, wolno wybierać oręże
I na polu otwartym bić się równymi siłami;
Tyś niewolnik: jedyna broń niewolników jest zdrada.
Zostań jeszcze i przejmij sztuki wojenne od Niemców,
Staraj się zyskać ich ufność. Dalej obaczym, co począć.
Przebywając w Połądze, Mickiewicz mieszkał w willi nazwanej później "Aldoną". Prawdopodobnie to ten dom na zdjęciu, bo adres się zgadza. Jest tu teraz "Dom iluzji", czyli miejsce, w którym za pomocą różnych luster i innych sprzętów można oszukać swoje zmysły i przenieść się w inny świat. Nie miałam ochoty na taką zabawę, zwłaszcza za kilkanaście euro.
Ślad Mickiewicza odnalazłam niespodziewanie w starej aptece, mieszczącej się w budynku z lat 20. XIX wieku, czyli pamiętającego czasy poety. Na ścianie, tuż przy wejściu, wisiał obrazek przedstawiający chatę rybacką, w której Mickiewicz mieszkał w czasie swojego pobytu w Połądze. Tak przynajmniej można przeczytać w starych opracowaniach.
W przepięknym pałacu Tyszkiewiczów jest Muzeum Bursztynu. Zobaczycie tam naprawdę cudne rzeczy. Same wnętrza warto obejrzeć.
piątek, 1 marca 2019
Podróże literackie. Mickiewicz
Jest już moja książka!
Wszystkich z Państwa, którzy dołączyli do zrzutki na nią, proszę o podanie adresu na az44@wp.pl , pod który mam przesłać egzemplarz. Jestem bardzo wdzięczna Wam, Czytelnicy mojego bloga, że mobilizujecie mnie do dalszej pracy, do kolejnych podróży i pisania o nich. Jeśli książka się sprzeda, wydam drugi tom, tym razem poświęcony Sienkiewiczowi. Trzymajcie kciuki!
Można ją kupić w Internecie na stronach wydawnictwa i różnych księgarni (wystarczy wpisać tytuł i wyskoczą), ale wtedy ja otrzymam tylko jedną trzecią ceny. Jeśli więc chciałby ktoś kupić bezpośrednio ode mnie (z dedykacją), proszę pisać na mój adres mailowy az44@wp.pl
Będą też w księgarniach tradycyjnych, ale nie wiem, których. Czytajcie i polecajcie, proszę.
sobota, 23 lutego 2019
Iłża Leśmiana
Kto wie, gdzie był malinowy chruśniak, opisany w erotyku Bolesława Leśmiana? Już odpowiadam: w miasteczku Iłża, na północnym krańcu Wyżyny Kieleckiej. Stamtąd pochodziła matka poety - Emma Sunderland. Tam też mieszkała jego ciotka Gustawa, do której przyjeżdżał na wakacje.
| Podzamcze 38 w Iłży, dom ciotki Leśmiana, w którym poeta spędzał wakacje |
Mieszkał wtedy w domu ciotki na Podzamczu 38, za nim właśnie był malinowy chruśniak, w którym spędzał upojne chwile ze swą ukochaną. A była nią Teodora Lebenthal, zwana Dorą. Zanim jednak opowiem o tym romansie, kilka słów o domu Sunderlandów. W miejscu, gdzie jest obecnie, w II połowie XVIII wieku zbudowano spichlerz, który w XIX wieku stał się własnością pradziadka poety od strony matki - Lewiego Selig Suderlanda. Przybył on do Iłży z Anglii, aby z inspiracji Stanisława Staszica założyć fabrykę fajansu. Jego wnuk Seweryn (wuj poety) wyremontował budynek, dając mu współczesny wygląd. Po upadku fabryki i pożarze w 1903 roku obiekt przystosowano wyłącznie do celów mieszkalnych. Sunderlandowie sprzedali go w roku 1956. Obecnie mieszka tu kilka rodzin.
Bolesław Leśmian przyjechał do Iłży po raz pierwszy w 1902 roku. Wtedy zakochał się w swojej kuzynce Celinie, ale największą miłością jego życia okazała się poznana piętnaście lat później jej koleżanka - Teodora Lebenthal. Ten właśnie zakazany związek żonatego już wtedy poety utrwalony został na kartach tomiku "Łąka", w cyklu erotyków "W malinowym chruśniaku". Romans trwał do śmierci Leśmiana, a Dora do końca życia wspominała czas spędzony z poetą.
Warto wspomnieć, że była to jak na owe czasy, niezwykła kobieta. Studiowała medycynę w Paryżu, prowadziła w Warszawie gabinet dermatologiczny, a kiedy Leśmian popadł w kłopoty finansowe z powodu nieuczciwości swego zastępcy na stanowisku rejenta (który zdefraudował pokaźną sumę), Dora sprzedała mieszkanie, żeby uratować ukochanego przed więzieniem. Przeżyła go o pięć lat. Zmarła w Iłży, zaraziwszy się od pacjenta w szpitalu, gdzie pracowała, tyfusem.
Iłżeckiemu ogrodowi ciotki poświęcił Leśmian kilka wierszy. Oto fragment jednego z nich:
Taka cisza w ogrodzie, że się jej nie oprze
Żaden szelest, co chętnie taje w niej i ginie.
Czerwieniasta wiewiórka skacze po sośninie,
Żółty motyl się chwieje na żółtawym koprze.
W centrum Iłży w 2017 roku otwarto Izbę Bolesława Leśmiana. Mieści się na pierwszym piętrze budynku przy Placu 11 Listopada 2, nad Punktem Informacji Turystycznej. Jest tam ekspozycja tematyczna, inspirowana opisami mieszkań Leśmianów (w Hrubieszowie, Zamościu i przy ulicy Marszałkowskiej 17 w Warszawie), dzięki której możemy wyobrazić sobie codzienne życie poety i jego rodziny.
W trzech pomieszczeniach znajdziemy około trzystu eksponatów. Salon wypełniają oryginalne meble z okresu dwudziestolecia międzywojennego. Jest wśród nich kredens z przedwojenną szklaną zastawą, damska toaletka z biżuterią i przyborami do pielęgnacji urody, stół, na którym leżą albumy z rodzinnymi zdjęciami. Moją uwagę przykuła zwłaszcza genealogia poety.
Bogate archiwum ofiarowane przez panią Krystynę Brzechwę, córkę autora "Akademii pana Kleksa" (brata stryjecznego Leśmiana), zawiera cenne dokumenty, listy, fotografie i obrazy relacjonujące historię przodków i krewnych poety, zasymilowanych Żydów polskich, zasłużonych dla rozwoju naszej gospodarki i kultury. Pocztówki przedstawiające miejsca licznych przeprowadzek i podróży Leśmianów pomagają odtworzyć zmienne koleje losu najbliższej rodziny pisarza.
W gabinecie - miejscu pracy Leśmiana - zobaczymy maszynę do pisania, ulubione pióro poety, dokumenty notarialne, zdjęcia, a nawet filiżankę z kawą i popielniczkę z papierosami - dwa nałogi pisarza. Ekspozycja zawiera też egzemplarze „Chimery” i „Skamandra” z pierwodrukami utworów Leśmiana, pierwsze wydania jego tomów poetyckich. Na ścianach wiszą obrazy Celiny Sunderland, fotografie i odznaczenia gospodarza izby.
Niezwykłym zaskoczeniem jest widok samego Leśmiana. Jak żywy spogląda w okno z nostalgią, jakby chciał dostrzec w nim dawne, dobre czasy...
Do Iłży muszę jeszcze wrócić, bo krótkiego zimowego dnia nie zdążyłam zwiedzić znajdującego się tam zamku, u podnóża którego rozciągał się Leśmianowski malinowy chruśniak.
Pisząc ten tekst, korzystałam ze strony http://www.ilza.turystyka.pl/izba-boleslawa-lesmiana-w-ilzy/
Subskrybuj:
Posty (Atom)



























