czwartek, 1 maja 2014

Śladami rodaków w Szwajcarii - cz. 1. Rapperswil

Spełniło się jedno z moich głównych marzeń - zwiedzić Szwajcarię śladami polskich pisarzy. 
A było ich tam mnóstwo, że wymienię tylko Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego, Malczewskiego, Orzeszkową, Sienkiewicza, Kraszewskiego, Żeromskiego, Conrada-Korzeniowskiego, Wierzyńskiego, Zofię Kossak. Do tego inni wielcy: Jan Łaski, Tadeusz Kościuszko, Józef Piłsudski, Ignacy Jan Paderewski, Maria Skłodowska-Curie, Ignacy Mościcki, Karol Szymanowski, Artur Rubinstein, Gabriel Narutowicz, Eugeniusz Bodo... 
O tym, dlaczego znaleźli się w Szwajcarii i co tam robili, można poczytać na stronie Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Bernie:
http://www.berno.msz.gov.pl/pl/informacje_konsularne/polonia_w_szwajcarii/
Ja podzielę się tylko tym, co widziałam na własne oczy, odwołując się do wiedzy koniecznej dla wytłumaczenia mojej fascynacji :-)
Chodziłam po ziemi, po której i oni kroczyli, byłam w miejscach, gdzie mieszkali, a niektórzy nawet zmarli. Poświęcę temu zatem kilka postów.



Zaczynamy od Rapperswilu, gdzie mieści się od ponad 140 lat centrum polskości w Szwajcarii

Jest to urocze miasteczko w północnej części kraju. 

Stefan Żeromski, który spędził tu cztery lata, pisał:
Z okna (...) pokoju roztacza się widok na miasteczko Rapperswil rozesłane u stóp zamku, 
na olbrzymią taflę jeziora (...) i na gromady Alp...


Już z daleka widać XIII-wieczny zamek, w którym mieści się Muzeum Polskie. O jego historii i teraźniejszości możecie przeczytać na http://www.muzeum-polskie.org/

Wejście do Muzeum. Po lewej stronie Kolumna Barska (zwana Kolumną Wolności) wzniesiona w 1868 roku, w setną rocznicę Konfederacji Barskiej, zawiązanej przez szlachtę sprzeciwiającą się rosnącym wpływom Rosji w Polsce. 


Na cokole widnieje herb Rzeczpospolitej Obojga Narodów, napis Magna Res Libertas
 
(Wolność jest rzeczą wielką) oraz inskrypcje w języku polskim i niemieckim głoszące:
Niespożyty Duch Polski stuletnią krwawą walką protestujący przeciw ciemiężącej go przemocy
 z wolnej ziemi Helwetów przemawia do sprawiedliwości Boga i świata



Muzeum zostało założone w roku 1870 przez polskiego emigranta Władysława hr. Broël-Platera, przy znacznym wsparciu  szwajcarskich przyjaciół skupionych wokół pisarza Gotfryda Kellera. Otwarcie 23 października było niezwykle uroczyste.  W setną rocznicę tego wydarzenia powieszono tę tablicę.


Niezwykły dziedziniec zamku



Nadspodziewanie miło przyjęły mnie panie Sara Prokopienia i Elżbieta Eberle (na zdjęciu ze mną pani Ela)



Na ścianach portrety naszych Wielkich




Po tych panach również znajdziemy pamiątki w tym muzeum


Żeromski przez cztery lata zajmował się tutejszą biblioteką, która wtedy mieściła się w zamku


Można zobaczyć wiele pamiątek po naszej dwukrotnej noblistce.


Ćwiczebna klawiatura Ignacego Jana Paderewskiego, której używał podczas długich podróży pociągiem po USA, dla zachowania elastyczności palców


Salonik romantyczny

W tym samym pomieszczeniu, w drugiej jego części, nasi nobliści w dziedzinie literatury.
Czworo Polaków w jednym stuleciu to niemało. Więcej laureatów tej nagrody w XX wieku miały tylko: Francja, Niemcy, USA, Szwecja, Hiszpania, Rosja, Włochy i Wielka Brytania. 


Muzeum przechowuje niezwykle cenne starodruki


Książki z XVII wieku, a nawet starsze


Faksymile manuskryptu głównego dzieła Mikołaja Kopernika O obrotach ciał niebieskich


List królowej Marii Kazimiery do męża Jana III Sobieskiego oraz medaliony z ich portretami rzeźbionymi w kości słoniowej


Są też włosy Tadeusza Kościuszki, któremu poświęcę odrębny post


W tym zamku powstawały nowele i opowiadania, które Żeromski wydał w 1895 roku, m.in. Siłaczka, Doktor Piotr, Rozdzióbią nas kruki, wrony...

Nie sposób opisać wszystkich unikatów znajdujących się w Muzeum Polskim,
odsyłam więc do podanej wyżej strony internetowej i zachęcam do odwiedzenia Rapperswilu.

Przejdźmy teraz do sąsiadującej z zamkiem kamienicy Burghof, gdzie od roku 1987 mieści się
biblioteka i archiwum Muzeum Polskiego.

Serdecznie przyjęły mnie tam (od lewej):
pani kierownik Anna Piotrowska oraz panie Mariola Sigrist i Monika Jastrzębiec Czepielewska

Zbiory tej biblioteki są niesamowite! Opowiadała mi o nich pani Anna Piotrowska:
Prezentowane w Bibliotece grafiki, dokumenty i listy zostały zgromadzone przez Jana Nowaka Jeziorańskiego w okresie jego pracy w RWE w Monachium. W ramach rekreacji szperał on w tamtejszych antykwariatach i wyławiał interesujące go polonika. Swoją kolekcję dał nam w depozyt. Przed śmiercią zapisał ją Ossolineum, a Ossolineum chwilowo pozwala nam na jej dalszą ekspozycję. 

Są na przykład listy Henryka Sienkiewicza (o którego pobycie w Szwajcarii napiszę niebawem)


A także innego naszego noblisty -  Władysława Reymonta (jaki charakter pisma!)


Kilkadziesiąt rysunków Norblina w jednym pomieszczeniu robi wrażenie...


Nad biurkiem widok Warszawy z XVIII wieku (dzieło Canaletta)

Tu widać lepiej. I czapki legionistów nad wejściem.

Zdjęcie Józefa Piłsudskiego z Ignacym Daszyńskim (Marszałkiem Sejmu)
oraz list Naczelnika do doktora Romana Zagórskiego, lekarza psychiatry

Także tu nie sposób wymienić wszystkiego.
Oto widok z biblioteki na rapperswilską Starówkę

W tej samej kamienicy, w której mieści się biblioteka,
znajduje się pokój gościnny, z którego mogłam skorzystać.
Nocują tam pisarze, naukowcy, którzy zatrzymują się w tym mieście
 i korzystają z zasobów Muzeum Polskiego

Koniecznie należy wybrać się na spacer po okolicy

Widoki niezwykłe...


Ale na mnie czas! Jeszcze tyle śladów pisarzy przede mną... O czym w kolejnych postach:)

piątek, 25 kwietnia 2014

Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu

W związku z kanonizacją Jana Pawła II przypomniałam sobie o swoich podróżach do Rzymu.
Byłam tam dwukrotnie. Po raz pierwszy jako nastolatka z rodzicami i bratem jeszcze w XX wieku, drugi raz w 2009 roku. Zdjęcia z tej pierwszej wyprawy są fatalnej jakości, nie było wersji cyfrowej, więc można tylko zrobić fotki ze starych odbitek.

Pamiętam, że trzeba było stać w długiej kolejce, żeby dostać się do Watykanu. Dziś tych barierek i kolejek nie ma.

Jan Paweł II w każdą środę wychodził do ludzi na Placu św. Piotra lub (jak tu) w Auli Pawła VI

Oj, słabe te zdjęcia, ale cóż, to było w ubiegłym stuleciu...
Poza tym tłum ludzi i emocje nie pozwalały skupić się na dobrym ujęciu.

Papież jaki młody jeszcze...


Druga moja bytność w Watykanie odbyła się już za Benedykta XVI. 
Podróże te były także literackie, bowiem odwiedziłam miejsca związane z "Quo vadis", a Rzym to też miasto wielkich pisarzy, ale o tym kiedy indziej. Dziś skupię się na Watykanie i osobie Jana Pawła II, też pisarza przecież.



Młody Karol Wojtyła fascynował się twórczością Jana Kochanowskiego, odzwierciedla to jego zbiór wierszy Renesansowy psałterz. Potem bliska mu była literatura romantyczna, zwłaszcza Cypriana Norwida i Juliusza Słowackiego.


Karol Wojtyła z kołnierzykiem a la Słowacki

Badając poglądy Andrzeja Towiańskiego nabrałam przekonania, że Jan Paweł II znał je, w dużej części podzielał i nawet wdrażał.  Myślę tu o odnowie Kościoła, ekumenizmie, stosunku do Żydów. Nie przypadkiem te idee są zbieżne u obu z nich. Karol Wojtyła jako student polonistyki na UJ uczył się u profesora Stanisława Pigonia, zafascynowanego towianizmem, ale to temat bardzo złożony, nie na ten post. Zainteresowanych odsyłam na towianizm.blogspot.com

Wróćmy do Watykanu.

Widok dobrze nam znany z telewizji - Bazylika św. Piotra

W tym oknie Jan Paweł II pojawiał się przez ponad 26 lat!


Watykanu strzeże gwardia szwajcarska. Przystojne chłopaki:)
Pytam o drogę do Muzeum Watykańskiego, które naprawdę warto odwiedzić.

Początki kolekcji związane są ze zbiorem dzieł zgromadzonych
 przez papieży Sykstusa IV
 i Juliusza II, czyli sięgają XV wieku. 

Powiększane były podczas pontyfikatów kolejnych następców św. Piotra.
Udostępnione zostały publiczności już (dopiero?) w 1787
 w celu pogłębienia znajomości sztuki i kultury.

Zdjęcie nie oddaje uroku tych schodów :(

Ani tej posadzki:((

Tym bardziej tego wnętrza...

W tejże Kaplicy Sykstyńskiej Karol Wojtyła stał się Janem Pawłem II. Na ścianie Sąd ostateczny Michała Anioła, a ja przyglądam się umieszczonemu na suficie Stworzeniu Adama
(zdjęcie fatalne, bo robione z ukrycia, nie wolno tam fotografować)
Wychodzimy z muzeum i wracamy do Bazyliki św. Piotra

Tu kolejne dzieło Michała Anioła - Pieta

Zaś w tym miejscu, w podziemiach podobno znajduje się grób św. Piotra
Komu wysłałam tę kartkę? Nie pamiętam...


                                    Rzym to nie tylko chluba Kościoła, ale też miejsca dla niego wstydliwe

Giordano Bruno na tym placu w roku 1600 został spalony za swoje poglądy,
 nieakceptowane wtedy przez Kościół



Czesław Miłosz pisał: W Rzymie na Campo di Fiori 
                     Kosze oliwek i cytryn...


Tu na tym właśnie placu 
Spalono Giordana Bruna, 
Kat płomień stosu zażegnął 
W kole ciekawej gawiedzi. 
A ledwo płomień przygasnął, 
Znów pełne były tawerny, 
Kosze oliwek i cytryn 
Nieśli przekupnie na głowach. 


Papież dopiero w 2004 roku oficjalnie przeprosił za Inkwizycję.
W liście skierowanym do autorów 800-stronicowego opracowania dotyczącego historii Inkwizycji podkreślił znaczenie badań umożliwiających Kościołowi "wyrażenie skruchy za błędy popełnione
 w służbie prawdy poprzez uciekanie się do nieewangelicznych metod". 

A to już Koloseum 


Kiedyś działy się tu ponoć rzeczy straszne...

Teraz odprawia się tu Drogę Krzyżową w Wielki Piątek


Po starożytnym Rzymie zostały ruiny, ale też kultura!


Po naszym papieżu także nie tylko ten grób...