środa, 5 lutego 2014

Białoruś (ojczyzno moja?)

       Postanowiłam, wbrew wszystkiemu, robić to, co lubię i jakoś przeżyć:) Pracując w szkole, dość szybko zorientowałam się, że są ograniczenia, których nie pokonam. Marzyło mi się na przykład, aby uczyć literatury tam, gdzie powstawała. Choćby omawiać "Świteziankę" nad Świtezią! Nie muszę chyba wyjaśniać, że to niełatwe zadanie. Ale możliwe! W ubiegłym roku wybrałam się z moimi licealistami na Białoruś i faktycznie czytaliśmy ballady Adama Mickiewicza "w nowogródzkiej stronie (...) gdzie Świteź jasne rozprzestrzenia łona".


 Odgrywaliśmy różne scenki z ballad wieszcza. 


Młodzież świetnie się bawiła, ucząc przy tym:)



 Nad brzegiem Świtezi ujrzeliśmy wielki kamień, na którym napisane były (z błędami, co prawda) słowa ze "Świtezianki".









 Fotografie posłużyły nam potem do układania logicznych gałązek TOC, służących do utrwalenia wiadomości.


Jest i Świtezianka!


Oczywiście odwiedziliśmy też inne miejsca związane z Mickiewiczem:


 Zaosie, w którym podobno się urodził (do dziś naukowcy się spierają na ten temat)


 Dyrektor muzeum, pan Anatol Jeumiankou, przebrał młodzież za Zosię i Tadeusza, 


polecając im pełnić honory gospodarzy domu


W dworku w Zaosiu koło Nowogródka, który swego czasu należał do ojca Mickiewicza, można dziś zobaczyć, jak wyglądała dawna siedziba szlachecka. 


Został odbudowany w oparciu o ryciny Edwarda Pawłowicza z 1843 r., a urządzony według opisów zawartych w "Panu Tadeuszu"



Zwiedziliśmy też nowogródzki dom Mickiewiczów


W 1803 roku ojciec poety - Mikołaj Mickiewicz - kupił w tym miejscu działkę i pobudował dom. Odziedziczył go brat Adama - Franciszek. Brał jednak udział w Powstaniu Listopadowym, za co skonfiskowano mu ten majątek. Potem dom zmieniał kilkakrotnie właścicieli, aż wreszcie w 1938 roku powstało w nim muzeum. Zniszczony w czasie II wojny światowej, został odbudowany w 1955 roku, w stulecie śmierci Mickiewicza.


Nie można było pominąć dwóch pięknie zachowanych zabytków:


zamku w Mirze, który w roku 2000 został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, zaś Mickiewiczowi posłużył do opisu siedziby Horeszków w "Panu Tadeuszu"


 oraz pałacu Radziwiłłów w Nieświeżu






W gęstym lesie, za wsią zabitą dechami, spotykali się Filomaci i Filareci. Do dziś stoi tam głaz, oznaczony stosowną tabliczką w języku rosyjskim i angielskim




Ojczyzna Adama Mickiewicza (nie Litwa ani nie Polska dzisiaj) okazała się krajem pięknym,  gościnnym, wbrew wcześniejszym obawom niektórych rodziców moich licealistów. Szkoda, że granica, wizy utrudniają wyjazd na Białoruś. 
Tak blisko a daleko tak...



Dostaliśmy wizę tylko na sześć dni. Nie zdążyłam pokazać swoim uczniom wszystkiego, co chciałam. Tego, co widziałam, będąc w "kraju lat dziecinnych" wieszcza rok wcześniej. 
Ale o tym w następnym poście:)

13 komentarzy:

  1. Też bym chciała tam pojechać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku, fajna sprawa! ciekawe ile to kosztowalo?

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiza niecałe sto zł na osobę i autokar (my płaciliśmy po 200 zl cena zależna od ilości osób). Noclegi, sniadania i kolacje za darmo u zaprzyjaźnionej młodzieży z Nowogródka (wcześniej gościliśmy ją u nas). Obiady we własnym zakresie. Gdyby nie wizy, byłoby jeszcze taniej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzeba sie ubiegac o grupowa nie wiem dokladnie ile kosztuje ale jest o wiele tansza, bi alorus to kraj jak najbardziej do zwiedzenia i na swoj sposob ciekawy

      Usuń
  4. Agnieszko, masz piękny i nostalgiczny blog.Przypomniałaś mi naszą wspaniałą wyprawę do Nowogródka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajne :) tylko nie należy nigdy cytować z pamięci, żeby nie pisać "pozłacane pszenicą". Mickiewicz zapewne chciał uniknąć zdwojonego przedrostka po- w jednym wersie. I jeszcze co do prototypu zamku Horeszków. Myślę, że Mirowi ten zaszczyt nie należy. Zamek Horeszków był mały, broniło go skutecznie dwóch strzelców - zamek Mirskich - ogromny. Bardziej tu pasuje fortalicja w Gojcieniszkach lub zamek w Czerwonym Dworze (oba te zamki Mickiewicz widział). Serdeczności dla Autorki, AF

    OdpowiedzUsuń
  6. Oczywiście, że powinno być "wyzłacane"! (Jak mnie denerwuje ten angielski cudzysłów, ale tu się nie da polskiego zastosować)
    Mea culpa! Już poprawiam. Nie ma to jak profesorskie oko! Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  7. Agnieszko, gratuluje. Robisz cos co dociera do naszej mlodziezy. Mysle, ze powinnas ukladac program do szkol licealnych. Taki sposob uczenia historii literatury na pewno daje efekty. Wanda

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie lekcje licealiści zapamiętają na zawsze.
    Wspaniała wyprawa, jestem pod wrażeniem!
    Z racji własnych zainteresowań bardzo chciałabym kiedyś odwiedzić radziwiłłowski Nieśwież.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nieswiez robi wrazenie przy czym wiekszosc eksponatow to repliki ale i tak fajnie zrobione

      Usuń
  9. Super pomysł, widać pasję i zacięcie polonistki idealnej. Pozdrawiam koleżankę po fachu:)

    OdpowiedzUsuń

Pozostawienie komentarza (choćby anonimowego) daje mi poczucie, że warto dalej tworzyć ten blog, bo ktoś go jednak czyta:)