czwartek, 27 września 2018

Ostatnia szansa!

Drodzy Czytelnicy!
Jutro kończy się zbiórka na wydanie mojej książki. Kto chciałby jeszcze wesprzeć, zapraszam tu: https://zrzutka.pl/gbm7e3

Na pierwszą ratę już jest. Dziękuję wszystkim, którzy się dołożyli :)

poniedziałek, 17 września 2018

Okopy Świętej Trójcy Krasińskiego

Dziś kolejna rocznica agresji Związku Radzieckiego na Polskę w 1939 roku. Rosjanie i Ukraińcy byli równie bezwzględni (a nawet gorsi) jak Niemcy. Szerząc zdobycze rewolucji, nie cofali się przed niczym. Rewolucji, której oblicze odsłonił już sto lat  wcześniej (w latach 30. XIX wieku) Zygmunt Krasiński w "Nie-Boskiej komedii". I nie była to śmieszna sztuka. Wręcz przeciwnie. Pokazywała tragizm społeczeństwa, które nie godzi się już na wyzysk arystokracji, ale alternatywą jest władza żądnych zemsty analfabetów.

Brama Lwowska broniąca warowni od zachodu


W swoim dramacie Krasiński przedstawił Okopy Świętej Trójcy jako ostatni bastion arystokratów broniących się przed rewolucjonistami. Na czele tych pierwszych stał Hrabia Henryk (wielką literą piszemy tu hrabiego, bo tak określał tę postać autor), przywódcą drugich był Pankracy.

Dzwonnica kościoła w Okopach Świętej Trójcy

W "Nie-Boskiej komedii" zwyciężyli rewolucjoniści. Hrabia Henryk popełnił samobójstwo, nie chcąc żyć w świecie przez nich rządzonym, a Pankracy tryumfował. Do czasu.

Wejście do rzymskokatolickiego kościoła Świętej Trójcy

W chwili, kiedy uznał się panem świata, ukazał mu się Chrystus. Jego światło oślepiło Pankracego i po chwili padł martwy, zdążywszy jeszcze z pogardą krzyknąć: Galilejczyku, zwyciężyłeś!


U Krasińskiego Bóg nie pozwolił, żeby żądni krwi prostacy rządzili światem. Szkoda że Chrystus nie poraził tak Stalina czy innego tyrana...


Słowa Pankracego z dramatu można dziś przeczytać w kościele w Okopach Świętej Trójcy. Świątynia ta została spalona przez UPA w 1943 roku i dopiero w 2012 roku rozpoczęto jej odbudowę.


Jest to niewielki barokowy budynek zbudowany na planie prostokąta w latach 1700-1705. Po raz pierwszy został zniszczony podczas konfederacji barskiej. Wtedy to konfederaci na czele z Kazimierzem Pułaskim bronili się w nim przez dwanaście tygodni. Część z nich, razem z Pułaskim, zdołała wydostać się z rosyjskiego okrążenia. Reszta, która pozostała w kościele, została zamordowana. Świątynię całkowicie zniszczono. Odbudowano ją dopiero na początku XX wieku, ale nie przetrwała II wojny światowej. Po jej zakończeniu ruiny służyły jako magazyn. Kościół zrekonstruowano dopiero 4 lata temu dzięki Stowarzyszeniu Przyjaciół Podola i dofinansowaniu polskiego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Od 2014 roku odprawiana jest tam Msza Święta.


Okopy Świętej Trójcy to nazwa miejscowości, która wzięła swój początek wraz z wybudowaniem tu warowni za czasów Jana III Sobieskiego. Twierdza miała ogromne znaczenie strategiczne, ponieważ leżała w rozwidleniu dwóch dużych rzek: Zbrucza i Dniestru. Powstała w 1692 roku i aż do napaści ZSRR 17 września 1939 r. (nie licząc wcześniejszych rozbiorów Polski) wyznaczała granicę Rzeczpospolitej, była najdalej wysuniętym krańcem naszego państwa.

Zasłuchani w opowieść pana Stanisława Nagórniaka

Zygmunt Krasiński zwiedzał te tereny jeszcze w dzieciństwie, kiedy wraz z ojcem, generałem Wincentym Krasińskim, podróżował po Podolu. Przewodnik, pan Stanisław Nagórniak, bardzo ciekawie opowiadał historię tego miejsca, a ja wyobrażałam sobie sceny z "Nie-Boskiej..." Patrzyłam w przepaść, w którą rzucił się Hrabia Henryk, kiedy zdał sobie sprawę z przewagi prymitywów, którzy sięgają po władzę...


Tę wspaniałą wycieczkę odbyłam z krakowskim Biurem Podróży "Abdar". 

poniedziałek, 10 września 2018

Krzemieniec Słowackiego

Minęła kolejna rocznica urodzin Juliusza Słowackiego. Przyszedł na świat 209 lat temu w Krzemieńcu, który dziś jest po stronie ukraińskiej. Udało mi się niedawno tam dotrzeć.

W oddali góra zamkowa, zwana Górą Bony i ruiny zamku
Słowacki pisał w "Godzinie myśli" o mieście swego urodzenia:

Tam - pod okiem pamięci - pomiędzy gór szczytem
Piękne miasto wieżami wytryska
Z doliny, wąskim nieba nakrytej błękitem.
(...)
Tam stoi góra, Bony ochrzczona imieniem
Większa nad inne - miastu panująca cieniem;

Dom rodzinny Słowackiego. Dziś muzeum poety.

Choć mieszkał w nim krótko, uważał za swoją małą ojczyznę i wracał do niej w swojej twórczości.

Popiersie wieszcza przed domem
Miał zaledwie dwa lata, kiedy wraz z rodzicami zamieszkał w Wilnie. Jego ojciec otrzymał bowiem posadę profesora na uniwersytecie.

Pięcioletni Julek jako Amor namalowany przez Jana Rustema

Niestety, jego wspaniale zapowiadająca się kariera zakończyła się 10 listopada 1814 roku, kiedy to Euzebiusz Słowacki umarł na gruźlicę. Dwa miesiące przed śmiercią spisał testament, dzięki któremu żona i syn mieli dostatnie życie. Jednak oprócz majątku, przekazał Juliuszowi również gruźlicę.

Wnętrze muzeum krzemienieckiego
W 1814 roku wdowa z synem wróciła do Krzemieńca i zamieszkała w domu swych rodziców, gdzie dziś znajduje się muzeum poety.

Salon w domu Słowackich z obrazem namalowanym przez Juliusza
Nie zachowało się wiele oryginalnych rzeczy po rodzinie Słowackich. Przyjmuje się, że są to tylko trzy eksponaty: obraz namalowany przez Juliusza, pianino jego matki i makatka własnoręcznie przez nią wykonana. 
Pianino matki poety
Wdowieństwo pięknej pani Salomei nie trwało długo. Już w 1818 roku starał się o nią również profesor Uniwersytetu Wileńskiego August Bécu i został przyjęty. Ślub odbył się w tym samym kościele, gdzie ochrzczono Juliusza i kilka miesięcy po nim dziewięcioletni Julek (z matką i jej nowym mężem) znów przeniósł się do Wilna.

Makatka pani Salomei
 Licząc z grubsza, można powiedzieć, że poeta mieszkał w Krzemieńcu zaledwie sześć lat, z czego dwóch pierwszych nie pamiętał. Mimo to właśnie krzemieniecki dom dziadków, a nie wileński ojczyma, uznawał za swój dom rodzinny.


Krzemieniec upamiętnił swego poetę pomnikiem przed domem-muzeum oraz epitafium w kościele  pw. św. Stanisława Biskupa - jedynym na Wołyniu, którego Rosjanie nie zamknęli po wojnie.

Kościół parafialny pw. św. Stanisława Biskupa. 
Okupanci nie zniszczyli pomnika Słowackiego, gdyż dali się przekonać, że to poeta rewolucyjny.

Ołtarz główny w kościele pw. św. Stanisława Biskupa
Epitafium poety, dłuta Wacława Szymanowskiego (autora pomnika Chopina w Łazienkach), zostało odsłonięte w setną rocznicę urodzin Słowackiego.

Epitafium Słowackiego z roku 1909. Rosjanie go nie zniszczyli, uznając poetę za piewcę rewolucji
Warto wspomnieć też o Liceum Krzemienieckim (wcześniej Gimnazjum Wołyńskim), do którego uczęszczał Juliusz Słowacki, ale go nie ukończył z powodu przeprowadzki do Wilna.

Kościół pw. św. Ignacego Loyoli i Stanisława Kostki i zabudowania
 klasztorne jezuitów z XVIII w., obecnie Sobór Przemienienia Pańskiego.
Tu ochrzczono Juliusza 5 września 1809 r.
Szkoła ta, założona na początku XIX wieku przez Tadeusza Czackiego w siedzibie dawnego Kolegium Jezuickiego, odegrała ważną rolę w rozwoju polskiej kultury na Wołyniu. Jej biblioteka, oparta na księgozbiorze króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, liczyła 50 tysięcy woluminów, co na ówczesne czasy było liczbą imponującą.

Liceum Krzemienieckie w gmachu dawnych zabudowań klasztornych jezuitów
Nauczali tu między innymi Joachim Lelewel, Aleksander Mickiewicz (brat Adama) i Euzebiusz Słowacki (ojciec Juliusza). Ten ostatni, w czasie, kiedy poeta przyszedł na świat, wygłosił odczyt "O potrzebie wykładu nauk w języku narodowym". 

Gmach liceum wymaga remontu
Znani uczniowie tej szkoły (oprócz Słowackiego) to między innymi: Antoni Malczewski - poeta romantyczny, pierwszy Polak, który wszedł na Mont Blanc; Gustaw Olizar – polski hrabia, publicysta, poeta, pamiętnikarz, czy też Stanisław Worcell – polski działacz polityczny, publicysta, powstaniec listopadowy, którego pamiętam ze szkolnego podręcznika do historii.


Suplement, opisujący moje zaskoczenie w Krzemieńcu, znajdziecie tu:
http://towianizm.blogspot.com