Nazywany kluczem do Podola i całej Rzeczpospolitej Kamieniec Podolski to dziś miasto na Ukrainie, liczące ponad sto tysięcy mieszkańców. Założone przez Litwinów w XI wieku, było w granicach Polski (z przerwami) już od czasów Kazimierza Wielkiego aż do II rozbioru w 1793 roku.
W naszej literaturze rozsławił je Henryk Sienkiewicz, umieszczając w nim akcję "Pana Wołodyjowskiego". Tytułowy bohater, nazwany przez pisarza Hektorem kamienieckim, ginie pod gruzami twierdzy, nie chcąc jej oddać Turkom.
| Twierdza kamieniecka. Widok współczesny. |
Wołodyjowski zaś zdjął hełm z głowy; chwilę spoglądał jeszcze na tę ruinę, na to pole chwały swojej, na gruzy, trupy, odłamy murów, na wał i na działa, następnie podniósłszy oczy w górę, począł się modlić... Ostatnie jego słowa były: – Daj jej, Panie, moc, by zaś cierpliwie to zniosła, daj jej spokój!... Ach!... Ketling pospieszył się, nie czekając nawet na wyjście regimentów, bo w tej chwili zakołysały się bastiony, huk straszliwy targnął powietrzem: blanki, wieże, ściany ludzie, konie, działa, żywi i umarli, masy ziemi – wszystko to porwane w górę płomieniem, pomieszane, zbite jakby w jeden straszliwy ładunek, wyleciało w powietrze... Tak zginął Wołodyjowski, Hektor kamieniecki, pierwszy żołnierz Rzeczypospolitej.
Twierdza, której do końca bronił bohater Sienkiewicza, wygląda imponująco. W roku 1672 faktycznie bronił jej kawalerzysta w chorągwi hetmana Jana Sobieskiego Jerzy Wołodyjowski. Na tej postaci wzorował się Sienkiewicz tworząc "małego rycerza". Nawet dał mu tak samo na imię, ale bohater "Trylogii" wolał używać drugiego. Wszak w rozdziale IX pierwszego tomu "Potopu" wyjaśnia Kmicicowi: Właściwie, to ja jestem Jerzy Michał, ale że święty Jerzy smoka tylko roztratował, a święty Michał całemu komunikowi niebieskiemu przewodzi i tyle już nad piekielnymi chorągwiami odniósł wiktoryj, przeto jego wolę mieć za patrona.
Zarówno prawdziwy, jak i fikcyjny Wołodyjowski zginął w miejscu widocznym na powyższym zdjęciu (placyk zarośnięty trawą po lewej). Przemówienie księdza odprawiającego mszę pogrzebową bohatera "Trylogii" należy do najpiękniejszych tekstów retorycznych, jakie czytałam i słyszałam. Znacie je, prawda?
| Widok na Basztę Tęczyńską |
Dla Boga, panie Wołodyjowski! Larum grają! wojna! nieprzyjaciel w granicach! a ty się nie zrywasz? szabli nie chwytasz? na koń nie siadasz? Co się stało z tobą, żołnierzu? (...)
Twarz mu pobladła, czoło okryło się potem, głos drżał. Uniósł go żal nad małym rycerzem, żal nad Kamieńcem, żal nad zgubioną rękoma wyznawców księżyca Rzeczpospolitą i taką wreszcie kończył swoją mowę modlitwą:
— Kościoły, o Panie, zmienią na meczety i koran śpiewać będą tam, gdzieśmy dotychczas Ewangelię śpiewali. Pogrążyłeś nas, Panie, odwróciłeś od nas oblicze Twoje i w moc sprosnemu Turczynowi nas podałeś. Niezbadane Twoje wyroki, lecz kto, o Panie! teraz opór mu stawi? jakie wojska na kresach wojować go będą? (rozdział LVI)
Historycy twierdzą, że po krótkim oblężeniu, 26 sierpnia 1672 roku, załoga poddała na honorowych warunkach Kamieniec Turkom, ze względu na przeważające siły wroga. Podczas ewakuacji zamku nastąpił przypadkowy wybuch w prochowni, co interpretowano później jako gest rozpaczy majora artylerii kamienieckiej Hejkinga (Sienkiewiczowskiego Ketlinga), który miał podpalić 200 beczek prochu, zabijając przy tym 500 do 800 ludzi, głównie komputowych Kozaków. W wybuchu zginął m.in. komendant obrony zamku, pułkownik Jerzy Wołodyjowski.
Czy był to przypadek, czy gest rozpaczy i bohaterstwa, nie dowiemy się już nigdy. Literacka wersja bardziej do mnie przemawia.
| Łuk Triumfalny króla Stanisława Augusta z roku 1781 prowadzący do katedry |
"Mały rycerz" ślubował nie oddać twierdzy kamienieckiej w tym właśnie kościele - w Katedrze pw. śś. Piotra i Pawła. Do dziś odbywają się tam msze św. w języku polskim w każdy poniedziałek, czwartek i piątek o godzinie 8.00 rano oraz w niedzielę o 8.30. Oczywiście również w święta. Więcej jest jednak mszy odprawianych po ukraińsku, co zrozumiałe.
| Katedra pw. św. Piotra i Pawła |
Przed tym ołtarzem odbyło się owo ślubowanie.
Nazajutrz wielkie było w katedrze nabożeństwo. (...) Po ukończeniu mszy, ksiądz biskup obrócił się do ludu z monstrancyą; wówczas mały rycerz wstał i klęknąwszy na stopniach ołtarza, tak rzekł wzruszonym, choć spokojnym głosem:
— Za osobliwe dobrodziejstwa i szczególniejszą protekcyę, jakąm ja od Pana Boga najwyższego i Syna Jego jedynego otrzymał, do również szczególniejszej poczuwając się wdzięczności, ślubuję i przysięgam, iż jako On i Syn Jego mnie wspomogli, tako i ja do ostatniego tchu Krzyża świętego będę bronił. A mając komendę starego zamku sobie powierzoną, pókim żyw i rękoma i kolanami ruchać mogąc, pogańskiego nieprzyjaciela, w sprosności żyjącego, do zamku nie puszczę, ni z murów nie ustąpię, ni szmaty białej nie zatknę, choćby mi też pod gruzami pogrześć się przyszło… Tak mi dopomóż Bóg i święty Krzyż — Amen! (rozdział L)
| Ołtarz w katedrze kamienieckiej |
Jan Sobieski pomścił Hektora kamienieckiego i innych obrońców twierdzy, pokonując rok później Turków pod Chocimiem. Kamieńca jednak nie udało się odzyskać, ponieważ część wojsk litewskich pod wodzą hetmana Paca opuściła Podole. W celu szachowania twierdzy pod kontrolą turecką, hetman Jabłonowski wybudował w 1692 roku nad Dniestrem fortecę Okopy Świętej Trójcy.
pisałam o niej tu: Okopy Świętej Trójcy. Polska odzyskała Kamieniec w 1699 roku na mocy traktatów karłowickich i pozostał w jej granicach jeszcze przez prawie sto lat.
O Chocimiu napiszę za kilka dni.