Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tadeusz Kościuszko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tadeusz Kościuszko. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 września 2022

Co robił Żeromski pod Racławicami?

Wracając z wakacyjnych wojaży, zupełnie przypadkiem przejeżdżałam przez Racławice. Nazwa znana nie tylko z historii, ale i literatury, przykuła moją uwagę. A kiedy zobaczyłam wielki pomnik chłopa na armacie, wiedziałam od razu, że musi to być Bartosz Głowacki. Zatrzymaliśmy się więc, by porobić kilka zdjęć. 

Jak widać, w tej małopolskiej wsi i okolicy żywa jest pamięć kościuszkowskiego zrywu z 1794 roku. Pomnik przywódcy chłopów postawiono w 200. rocznicę bitwy pod Racławicami. Jest naprawdę monumentalny. Nie wdrapywałam się na kopiec, ale myślę, że jestem niższa niż koła tej armaty, a sam Głowacki ma z dziesięć metrów. 

Bohater wspomniany jest między innymi w Weselu Wyspiańskiego, kiedy Czepiec mówi Dziennikarzowi: "Z takich jak my był Głowacki".

Pomnikowa postać autorstwa Mariana Koniecznego trzyma w prawej ręce czapkę, w lewej zaś kosę, popularną wtedy broń chłopów, zwanych od tego kosynierami. Wokół rozciąga się pole, na którym Polacy pod dowództwem Tadeusza Kościuszki pokonali Rosjan. 


Do legendy przeszedł epizod bitwy, kiedy to Bartosz ugasił odpalony lont rosyjskiej armaty swoją czapką. Za to bohaterstwo otrzymał szlacheckie nazwisko Głowacki, a przez samego Tadeusza Kościuszkę został mianowany chorążym Grenadierów Krakowskich. Dwa miesiące później zmarł w wyniku ran odniesionych w bitwie pod Szczekocinami. 


Na pobliskim wzgórzu znajdował się w średniowieczu zamek obronny. W XX wieku archeologowie odnaleźli w tym miejscu srebrny denar Władysława Łokietka, pięć zbrojników pancerza, kościane szpile i szydła oraz dwa kołki do naciągania strun instrumentu. Pośród zachowanych fundamentów rośnie pięć lip, posadzonych w setną rocznicę racławickiego zrywu. Mają one symbolizować pięciu generałów, biorących udział w powstaniu 1794 roku: Kościuszkę, Madalińskiego, Ślaskiego, Zajączka i Mangeta. 


W maju 1918 roku przybył tu wraz z grupą młodzieży Stefan Żeromski. Postawiono wtedy drewniany krzyż, który stał do 1955 roku. Przewrócił się, a jego miejsce w 1982 roku zajął nowy, który jest tam do dziś. 

wtorek, 10 stycznia 2017

Pierwszy z Brzegu

Ten rok zacznę patriotycznie. Jest taki obraz, na którym znajdziemy bohaterów narodowych, wieszczów i inne osobowości zapisane na kartach naszej historii. Mowa o płótnie Jana Styki "Polonia", namalowanym w setną rocznicę Konstytucji 3 Maja.


Niedawno odwiedziłam Muzeum Piastów Śląskich w Brzegu, gdzie dzieło to jest przechowywane. Całe muzeum jest godne polecenia, ale dziś skupię się na jednym obrazie.


Szkice do "Polonii" Jan Styka rozpoczął w 1890 roku w dworku Karscha w Kielcach, gdzie wówczas mieszkał. Dzieło rok później skończył we Lwowie, a po II wojnie światowej obraz trafił do Wrocławia. Jest spory (prawie 6 m na 3 metry), a powstał dla uczczenia setnej rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja.


Polska przedstawiona jest jako młoda, przykuta do skały kobieta z tablicą, na której widnieje napis: "Konstytucja 3 maja 1791 roku". Widzimy ludzi wszystkich stanów. Szlachta, chłopi i mieszczanie składają hołd naczelnikowi Tadeuszowi Kościuszce, wiodącemu lud zbrojny w kosy do walki o wolność.


Naprzeciwko Kościuszki klęczy Jan Kiliński, od prawej ksiądz Augustyn Kordecki, przeor Jasnej Góry z czasów potopu szwedzkiego, za nim stoją gen. Kazimierz Pułaski, książę Józef Poniatowski, gen. Jan Henryk Dąbrowski. Podnoszą w górę broń gotową do walki.


Lewa strona obrazu to zdrajcy z konfederacji targowickiej i radomskiej. Co tam robi Stańczyk? Przygrywa im na tamburynie? Bije na alarm? Ucieka zatrwożony? Kto wie, niech pisze w komentarzach.


Aniołowie czekają na poległych w walce o niepodległość Polski. Prawa strona obrazu jest dla mnie najbardziej interesująca. Można powiedzieć, że ze względu na nią wybrałam się do tego muzeum. Otóż widzimy Adama Mickiewicza wpatrzonego w Polskę, za nim stoją Henryk Sienkiewicz, Zygmunt Krasiński, Juliusz Słowacki, Józef Ignacy Kraszewski, Seweryn Goszczyński... Dalej Jan Matejko, Stanisław Moniuszko, Fryderyk Chopin, Michał Kleofas Ogiński, Joachim Lelewel, Aleksander Fredro, Juliusz Kossak, Wincenty Pol, Artur Grottger...


Prawie wszyscy patrzą w jednym kierunku - na Polskę. Tylko jedna postać, odwrócona do niej bokiem, wskazuje ręką krzyż. To Andrzej Towiański, filozof, reformator religijny, który uważał, że u podstaw krzyża leży odrodzenie naszego narodu. Tylko dzięki realizacji zasad ewangelicznych może się polepszyć jego sytuacja. Dopóki Polacy nie zmienią się na lepsze jako ludzie, dopóty próżne będą nadzieje związane z odzyskaniem ojczyzny. Nawet gdy Polska będzie wolna, nie można będzie w niej dobrze i spokojnie żyć, jeśli nie znikną nasze wady. Nie widział siebie w roli wodza, jak Mickiewicz, dlatego do grupy swoich uczniów odwrócony jest przodem. 


Bardzo się ucieszyłam, że Andrzej Towiański znalazł się wśród "wybitnych osobowości, które miały wpływ na dzieje Polski", jak głosi notatka pod obrazem. I to nie w byle jakim miejscu - najbliżej aniołów, najdalej od zdrajców, namalowanych po lewej stronie płótna. Świadczy to chyba o świadomości malarza, kim był filozof z Antoszwińcia. To mało dziś znana, ale warta wspomnienia postać, swego czasu mistrz dla Mickiewicza, Słowackiego i wielu innych.


Odwiedźcie Muzeum Piastów Śląskich w Brzegu. Kopie tego i innych wystawionych tu obrazów nie dadzą Wam takich przeżyć, jak oryginały. A poza malarstwem jest tam jeszcze wiele do zobaczenia.

poniedziałek, 10 października 2016

Maciejowice, Podzamcze Zamoyskich

10 października 222 lata temu rozegrała się bitwa pod Maciejowicami. Bitwa, o której się mówi, że zakończyła dzieje I Rzeczypospolitej. Jej przebieg, przyczyny klęski i skutki zostawiam historykom. Tu chciałabym Wam pokazać miejsca z nią związane, które niedawno odwiedziłam.


Zwiedzanie tych okolic rozpoczęłam od Ratusza w Maciejowicach, gdzie znajduje się Muzeum Tadeusza Kościuszki. Sam ratusz powstał na przełomie XVIII/XIX wieku  z inicjatywy hrabiego Stanisława Kostki Zamoyskiego (męża Zofii z Czartoryskich Zamoyskiej, o której pisałam miesiąc temu). 


Muzeum prowadzi stałą ekspozycję poświęconą życiu Tadeusza Kościuszki oraz archeologiczną, opartą o zabytki wydobyte podczas kilkuletnich badań na stanowisku kultury łużyckiej w Maciejowicach.


Zobaczymy tam m.in. autentyczny fragment łóżka, na którym leżał ranny po bitwie Tadeusz Kościuszko. Nie będę pokazywać wszystkich sal. Odwiedźcie to miejsce sami.


Jadąc w stronę Podzamcza, miniemy osobliwy pomnik - kosy ustawione na sztorc. Szkoda tylko, że rdzewieją, nikt chyba od lat ich nie konserwuje.


W Podzamczu, dawnej posiadłości Zamoyskich, nocował Kościuszko przed bitwą. Tu także został ranny i wzięty do niewoli. Ten majątek, położony niedaleko Puław, był ukochanym miejscem Zofii Zamoyskiej. Podczas bitwy maciejowickiej dom został uszkodzony. 


Do dziś zachował się pień lipy, pod którą znaleziono rannego Naczelnika. Obok rosną nowe drzewa - "dzieci" tego, które pamięta Kościuszkę.


Władysław Zamoyski (syn Zofii) wspominał, że jemu i jego rodzeństwu pokazywano ślady bitwy, kule karabinowe i armatnie zebrane po niej. Było to miejsce, gdzie Zofia uczyła swe dzieci patriotyzmu.


Cóż dziś zostało? Kilka ruin, nieoznaczonych nawet, więc trudno się zorientować, co w nich było.



Czy to pozostałości dawnego domu Zamoyskich? Czy może to ten nowszy budynek, również w opłakanym stanie?


Jedyny gmach wyglądający dziś przyzwoicie na tym terenie, to Izba Przyrodniczo-Leśna im. Jana Pawła II.


Na jej stronie internetowej możemy przeczytać, że znajduje się ona w oficynie po dawnej posiadłości Zamoyskich w zespole pałacowo-parkowym w Podzamczu.


Zespół pałacowo-parkowy? Może 200 lat temu, ale na pewno nie dziś. Kolejne miejsce, które przynosi rozczarowanie. Szkoda...

sobota, 7 czerwca 2014

Śladami rodaków w Szwajcarii - cz.6. Solura

Jadąc z Lozanny do Zurychu, mijamy Solurę.
(niem. Solothurn; nieoficjalnie: fr. Soleureret. Soloturnwł. Soletta)
To miasto w północno-zachodniej Szwajcarii, w kantonie Solura, nad rzeką Aare, liczące ok. 15,5 tys. mieszkańców. W jego historii szczególne znaczenie ma liczba 11. Kanton Solury był jedenastym, który wstąpił do Konfederacji Szwajcarskiej. 
W mieście jest jedenaście kościołów i kaplic, a także jedenaście historycznych fontann. Kościół św. Ursusa ma jedenaście ołtarzy i dzwonów, a schody zewnętrzne prowadzące do głównego wejścia mają podest co jedenaście stopni. W centrum miasta znajduje się grający melodię zegar, na tarczy którego jest jedenaście godzin. Lokalny browar o nazwie Öufi, co w lokalnej gwarze znaczy 11, produkuje piwo o tej samej nazwie.

Tu żył i zmarł Tadeusz Kościuszko. Tyle Wikipedia:) 

Ten bohater (nie literacki a narodowy) ma w literaturze szczególne miejsce.
Przywołajmy tylko kilka dzieł, w których pojawia się jego nazwisko.

Już za życia Naczelnika powstawały utwory na jego cześć. Julian Ursyn Niemcewicz (także ranny pod Maciejowicami) tak opisał ten straszny dzień 10 października 1794 roku w utworze "Smutki": 

Gdy mnie wiodą przez pola, zasłane już trupem, 
Gdy chciwy nieprzyjaciel, dzielący się łupem 
Wesela i zwycięstwa okrzyki już szerzył 
Co za okropny odgłos w uszy me uderzył 
„Kościuszko już nie żyje, Kościuszko pojmany!” 
Zdrętwiałem, a niepomny na własne me rany, 
Los wodza, przyjaciela rzewnie opłakuję. 
Aleć poczet żołnierzy z wolna postępuje, 
Na łożu z dzid i liścia polnego usłanym, 
Kurzawą i czarną krwią zewsząd oblanym, 
Mężu dzielny! Na połyś zdrętwiały spoczywał, 
Ostatek szat rozdartych rany twe okrywał. 


Najwspanialsza nasza epopeja zawiera w tytule imię Tadeusza Kościuszki. 
W I księdze Mickiewiczowskiego poematu czytamy:

Dobrze mój Tadeuszu, (bo tak nazywano
Młodzieńca, który nosił Kościuszkowskie miano
Na pamiątkę, że w czasie wojny się urodził)
Dobrze mój Tadeuszu, żeś się dziś nagodził
Do domu, właśnie kiedy mamy panien wiele.
Stryjaszek myśli wkrótce sprawić ci wesele; 
                                                                   
 - tymi słowy zwraca się Wojski do młodego Soplicy, który właśnie przybył do rodzinnego domu (po naukach w mieście) i oglądał, co się w nim zmieniło:

Też same widzi sprzęty, też same obicia,
Z którymi się zabawiać lubił od powicia,
Lecz mniej wielkie, mniej piękne niż się dawniej zdały.
I też same portrety na ścianach wisiały:
Tu Kościuszko w czamarce krakowskiej, z oczyma
Podniesionymi w niebo, miecz oburącz trzyma;
Takim był, gdy przysięgał na stopniach ołtarzów,
Że tym mieczem wypędzi z Polski trzech mocarzów,
Albo sam na nim padnie. 


Ojciec Adama Mickiewicza brał udział w Insurekcji Kościuszkowskiej i stąd kult Naczelnika w jego domu. Tym bardziej dziwne, że poeta, który dziesięć razy przemierzał Szwajcarię, nie był nigdy w Solurze. Nawet gdy jako towiańczyk przejeżdżał obok tego miasta. A przecież uczniowie Andrzeja Towiańskiego obdarzali czcią Tadeusza Kościuszkę.

Inny towiańczyk - Juliusz Słowacki - pisał o Kościuszce w poemacie "Wacław":

Kłaniało mu się chłopstwo, żydy, zborze, 
Dziwne! Serdeczna miłość tyle może! 
Gdzie ona wstanie, a rządzić zaczyna, 
Nic tam oporu próżnego nie stawi: 
Nic nie pnie wyżej – wszystko się nagina, 
Wszystko krzyż bierze, a mąk nie przeklina, 
Taki był ów duch – pół ludzki i boski, 
Pierwszy narodu anioł – Kościuszki. 

Maria Konopnicka poświęciła część swojego "Śpiewnika historycznego" Insurekcji 1974, a rok ten nazwała Kościuszkowskim:

O ty wielki roku, 
Kościuszkowski roku, 
Wybłysłeś jak zorza, 
Z naszych klęsk pomroku 
Gasły nam z kolei 
Gwiazdy w burz zamieci 
Tyś świecił nad narodem 
Jak jutrznia nadziei. 

Pięknie o Naczelniku napisała też Maria Dąbrowska:

Są wielcy ludzie, co mają pomniki z żelaza, 
Inni mają z kamienia, ze spiżu, z marmuru. 
Dla Kościuszki nie wystarczał nam jeden metal lub kamień. 
On ma pomnik ze wszystkiej ziemi polskiej. 

I jeszcze Kazimierz Wierzyński - "Pamiątka z Solury":

Cicho, dobrze ci było w muszli tego miasta,
Które czerwony szpaler starych baszt obrasta,
Gdyś schowany wśród wnęków, jak sztandar po chwale,
Letnią nocą zasypiał tutaj, generale.


Zajrzyjmy zatem do domu, w którym spędził ostatnie lata swego życia i w którym zmarł Tadeusz Kościuszko.
Dom ten nietrudno odnaleźć.
Wystarczy przejść przez bramę dzielącą starą część miasta od nowej


I znaleźć się na Starówce.


Tu przy Gurzelngasse 12 stoi dom Zeltnera, w którym Kościuszko mieszkał w latach 1815-1817. Z rodziną Zeltnerów zaprzyjaźnił się, przebywając we Francji. Kiedy postanowił osiąść w Szwajcarii, Franciszek Ksawery Zeltner przyjął go jak członka rodziny. Kościuszko był nawet ojcem chrzestnym młodej Zeltnerówny, która na jego cześć otrzymała pierwsze imię Tadeusza (Tadea). Pamiętał o niej, pisząc testament.



W tej kamienicy zmarł 15 października 1817 roku prawdopodobnie na skutek
powikłań pogrypowych. Tadea Emilia Zeltner zabrała, zgodnie z wolą Naczelnika,
 jego serce do posiadłości w miasteczku Vezia, skąd w 1895 r. przewieziono je
do Muzeum Polskiego w Rapperswilu, zaś w 15 października 1927 roku,
w sto dziesiątą rocznicę śmierci, do Warszawy.

Od 1936 roku mieści się w tym domu na pierwszym piętrze Muzeum Kościuszki

Tablica z białego marmuru z uwieńczonym laurem popiersiem Kościuszki, z herbami Polski Litwy i Rusi upamiętnia fakt, że w tym domu zmarł naczelny wódz Polaków. Została wmurowana w 1865 roku przez weteranów Powstania Styczniowego

Od wielu lat kustoszem Muzeum jest pan Benedykt Drewnowski

Ciekawie opowiadał o pobycie Kościuszki w tym miejscu i pamiątkach związanych z Naczelnikiem




Jakże inna była polszczyzna tamtych czasów!





Uwagę szczególnie przyciąga ozdobna urna, w której przechowywane było serce Kościuszki. Szczęśliwie ocalała z II wojny światowej w podziemiach  katedry św. Jana w Warszawie. Od 1983 roku serce spoczywa w kaplicy Zamku Królewskiego, a urna trafiła z powrotem do Szwajcarii jako dar dla tego muzeum

Nad wejściem do saloniku obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Na ścianie trzy wizerunki
 Tadeusza Kościuszki, namalowane w różnych okresach jego życia

Cennym elementem zbioru jest oryginalny obraz szwajcarskiego malarza Henryka Rietera "Kościuszko na łożu śmierci" (po lewej). Zachowała się część ówczesnej boazerii białej ze złotym ornamentem, a część ścian pokryta jest również oryginalną czerwono-beżową tkaniną.


Muzeum Kościuszki w Solurze zaprasza w soboty w godzinach 14-16 lub, po uzgodnieniu z kustoszem, każdego innego dnia. Kontakt: http://kosciuszkomuseum.ch/kontakt_polski.html

I jak zawsze zabrakło czasu na zobaczenie czegoś więcej... Na nocleg trzeba było zdążyć do Zurychu.

czwartek, 1 maja 2014

Śladami rodaków w Szwajcarii - cz. 1. Rapperswil

Spełniło się jedno z moich głównych marzeń - zwiedzić Szwajcarię śladami polskich pisarzy. 
A było ich tam mnóstwo, że wymienię tylko Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego, Malczewskiego, Orzeszkową, Sienkiewicza, Kraszewskiego, Żeromskiego, Conrada-Korzeniowskiego, Wierzyńskiego, Zofię Kossak. Do tego inni wielcy: Jan Łaski, Tadeusz Kościuszko, Józef Piłsudski, Ignacy Jan Paderewski, Maria Skłodowska-Curie, Ignacy Mościcki, Karol Szymanowski, Artur Rubinstein, Gabriel Narutowicz, Eugeniusz Bodo... 
O tym, dlaczego znaleźli się w Szwajcarii i co tam robili, można poczytać na stronie Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Bernie:
http://www.berno.msz.gov.pl/pl/informacje_konsularne/polonia_w_szwajcarii/
Ja podzielę się tylko tym, co widziałam na własne oczy, odwołując się do wiedzy koniecznej dla wytłumaczenia mojej fascynacji :-)
Chodziłam po ziemi, po której i oni kroczyli, byłam w miejscach, gdzie mieszkali, a niektórzy nawet zmarli. Poświęcę temu zatem kilka postów.



Zaczynamy od Rapperswilu, gdzie mieści się od ponad 140 lat centrum polskości w Szwajcarii

Jest to urocze miasteczko w północnej części kraju. 

Stefan Żeromski, który spędził tu cztery lata, pisał:
Z okna (...) pokoju roztacza się widok na miasteczko Rapperswil rozesłane u stóp zamku, 
na olbrzymią taflę jeziora (...) i na gromady Alp...


Już z daleka widać XIII-wieczny zamek, w którym mieści się Muzeum Polskie. O jego historii i teraźniejszości możecie przeczytać na http://www.muzeum-polskie.org/

Wejście do Muzeum. Po lewej stronie Kolumna Barska (zwana Kolumną Wolności) wzniesiona w 1868 roku, w setną rocznicę Konfederacji Barskiej, zawiązanej przez szlachtę sprzeciwiającą się rosnącym wpływom Rosji w Polsce. 


Na cokole widnieje herb Rzeczpospolitej Obojga Narodów, napis Magna Res Libertas
 
(Wolność jest rzeczą wielką) oraz inskrypcje w języku polskim i niemieckim głoszące:
Niespożyty Duch Polski stuletnią krwawą walką protestujący przeciw ciemiężącej go przemocy
 z wolnej ziemi Helwetów przemawia do sprawiedliwości Boga i świata



Muzeum zostało założone w roku 1870 przez polskiego emigranta Władysława hr. Broël-Platera, przy znacznym wsparciu  szwajcarskich przyjaciół skupionych wokół pisarza Gotfryda Kellera. Otwarcie 23 października było niezwykle uroczyste.  W setną rocznicę tego wydarzenia powieszono tę tablicę.


Niezwykły dziedziniec zamku



Nadspodziewanie miło przyjęły mnie panie Sara Prokopienia i Elżbieta Eberle (na zdjęciu ze mną pani Ela)



Na ścianach portrety naszych Wielkich




Po tych panach również znajdziemy pamiątki w tym muzeum


Żeromski przez cztery lata zajmował się tutejszą biblioteką, która wtedy mieściła się w zamku


Można zobaczyć wiele pamiątek po naszej dwukrotnej noblistce.


Ćwiczebna klawiatura Ignacego Jana Paderewskiego, której używał podczas długich podróży pociągiem po USA, dla zachowania elastyczności palców


Salonik romantyczny

W tym samym pomieszczeniu, w drugiej jego części, nasi nobliści w dziedzinie literatury.
Czworo Polaków w jednym stuleciu to niemało. Więcej laureatów tej nagrody w XX wieku miały tylko: Francja, Niemcy, USA, Szwecja, Hiszpania, Rosja, Włochy i Wielka Brytania. 


Muzeum przechowuje niezwykle cenne starodruki


Książki z XVII wieku, a nawet starsze


Faksymile manuskryptu głównego dzieła Mikołaja Kopernika O obrotach ciał niebieskich


List królowej Marii Kazimiery do męża Jana III Sobieskiego oraz medaliony z ich portretami rzeźbionymi w kości słoniowej


Są też włosy Tadeusza Kościuszki, któremu poświęcę odrębny post


W tym zamku powstawały nowele i opowiadania, które Żeromski wydał w 1895 roku, m.in. Siłaczka, Doktor Piotr, Rozdzióbią nas kruki, wrony...

Nie sposób opisać wszystkich unikatów znajdujących się w Muzeum Polskim,
odsyłam więc do podanej wyżej strony internetowej i zachęcam do odwiedzenia Rapperswilu.

Przejdźmy teraz do sąsiadującej z zamkiem kamienicy Burghof, gdzie od roku 1987 mieści się
biblioteka i archiwum Muzeum Polskiego.

Serdecznie przyjęły mnie tam (od lewej):
pani kierownik Anna Piotrowska oraz panie Mariola Sigrist i Monika Jastrzębiec Czepielewska

Zbiory tej biblioteki są niesamowite! Opowiadała mi o nich pani Anna Piotrowska:
Prezentowane w Bibliotece grafiki, dokumenty i listy zostały zgromadzone przez Jana Nowaka Jeziorańskiego w okresie jego pracy w RWE w Monachium. W ramach rekreacji szperał on w tamtejszych antykwariatach i wyławiał interesujące go polonika. Swoją kolekcję dał nam w depozyt. Przed śmiercią zapisał ją Ossolineum, a Ossolineum chwilowo pozwala nam na jej dalszą ekspozycję. 

Są na przykład listy Henryka Sienkiewicza (o którego pobycie w Szwajcarii napiszę niebawem)


A także innego naszego noblisty -  Władysława Reymonta (jaki charakter pisma!)


Kilkadziesiąt rysunków Norblina w jednym pomieszczeniu robi wrażenie...


Nad biurkiem widok Warszawy z XVIII wieku (dzieło Canaletta)

Tu widać lepiej. I czapki legionistów nad wejściem.

Zdjęcie Józefa Piłsudskiego z Ignacym Daszyńskim (Marszałkiem Sejmu)
oraz list Naczelnika do doktora Romana Zagórskiego, lekarza psychiatry

Także tu nie sposób wymienić wszystkiego.
Oto widok z biblioteki na rapperswilską Starówkę

W tej samej kamienicy, w której mieści się biblioteka,
znajduje się pokój gościnny, z którego mogłam skorzystać.
Nocują tam pisarze, naukowcy, którzy zatrzymują się w tym mieście
 i korzystają z zasobów Muzeum Polskiego

Koniecznie należy wybrać się na spacer po okolicy

Widoki niezwykłe...


Ale na mnie czas! Jeszcze tyle śladów pisarzy przede mną... O czym w kolejnych postach:)