środa, 12 czerwca 2019

Bolonia uniwersytecka

Włoskie miasto o wdzięcznej nazwie Bolonia, w którym jest najstarszy uniwersytet, chciałam odwiedzić już dawno. Udało mi się to dopiero w tym roku. Zachwyciły mnie tam przede wszystkim arkady i najstarsza część uczelni. Ale po kolei.


Nad Bolonią górują średniowieczne wieże. Kiedyś było ich ponad sto, do dziś zachowało się dwadzieścia. Najsłynniejsza z nich i najwyższa to Asinella. Obok stoi pochodząca również z XII wieku Garisenda. Są krzywe, ponieważ przechyliły się już w trakcie powstawania wskutek obniżenia się fundamentów. Bolońskie wieże miały charakter obronno-mieszkalny. Budowano je w czasach zagrożenia ciągłymi wojnami. Niewygodne do mieszkania, z czasem traciły swe funkcje i rozbierano je lub niekonserwowane się zawalały. Te dwie krzywe wieże, stojące w centrum, są symbolem Bolonii. Studenci bolońscy wierzą, że nie można wchodzić na wieżę Asinellę, dopóki nie ukończy się studiów, bo można nie zdać egzaminów.


Inna charakterystyczna dla tego miasta budowla to Bazylika św. Petroniusza. Zaczęto ją budować już w XIV wieku i do dziś właściwie nie ukończono. Kolejni papieże sprzeciwiali się jej rozbudowie, aby nie stała się większa niż ta w Watykanie. Mimo to jest siódmą co do wielkości świątynią katolicką na świecie (piąte miejsce zajmuje nasza licheńska).


Ale nie po to przyjechałam do Bolonii, żeby zwiedzać kościoły, tylko by zobaczyć najstarszy na świecie uniwersytet. Założony już w XI wieku nie miał stałej siedziby aż do czasów renesansu. Nieliczni wtedy studenci uczyli się od mistrzów w ich domach lub miejscach publicznych. Tutaj nauki pobierał Dante Alighieri, Francesco Petrarca, Torquato Tasso czy też w XX  wieku Umberto Eco. Obok znanych pisarzy wymienić koniecznie trzeba naszego astronoma Mikołaja Kopernika, którego śladów szukałam pół dnia. I znalazłam! Ale o tym za chwilę.


Wielu Polaków studiowało w Bolonii w czasach średniowiecza i renesansu. Aż dwunastu było rektorami tej uczelni. Ale ze znanych nazwisk możemy wymienić tylko Kopernika. Czasami podejrzewa się o to Jana Kochanowskiego, ale ten studiował w Padwie i nie ma żadnego potwierdzenia, że kiedykolwiek odwiedził Bolonię. 


Najstarsza część uniwersytetu, Palazzo dell'Archiginnasio, jest otwarta dla zwiedzających od godziny 15.00 do 19.00. Bezpłatnie można zobaczyć przepiękne wnętrza pełne rzeźb, tablic pamiątkowych oraz herbów. Dwie klatki schodowe prowadzą na piętro, gdzie znajdują się sale do nauki prawa, filozofii, literatury i medycyny. Dziś jest to tylko muzeum, studenci uczą się w nowszych budynkach.


Ściany tworzą ogromny kompleks heraldyczny, złożony z sześciu tysięcy herbów. Każdy wskazuje imię i nazwisko wybitnego studenta oraz jego kraj lub miasto. Znalazłam kilku Polaków!


Interesująca jest sala anatomiczna z XVII wieku, w której odbywały się pierwsze legalne sekcje zwłok. Cała z drewna jodłowego, została wiernie odbudowana po zniszczeniu jej w wyniku bombardowań w 1944 roku. Uwagę przykuwa biały stół, na którym kładziono nieboszczyka, który służył do nauki anatomii.


Przez kilka godzin szukałam jakiegoś śladu po najznamienitszym studencie tej uczelni - Mikołaju Koperniku. Żaden przewodnik nie potrafił mi nic powiedzieć na ten temat. Dopiero jedna z pań wytłumaczyła, że nie ma w tych murach pamiątki po astronomie, ponieważ kiedy on studiował w Bolonii, ten budynek dopiero powstawał. Na szczęście pamiętała, gdzie mogę znaleźć tablicę z  jego nazwiskiem.


Po obejrzeniu wszystkich tych pięknych sal, udałam się na Via Galliera, gdzie rzeczywiście odnalazłam dużą tablicę upamiętniającą pobyt naszego uczonego w tym mieście.


To niedaleko najstarszej części uniwersytetu, pieszo jakieś dziesięć minut. Warto się przejść, jak już tam będziecie.


21 komentarzy:

  1. Piękna wycieczka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie fascynująca, zwłaszcza że długo oczekiwana.

      Usuń
  2. Urzekła mnie Bolonia, chociaż w wielu miejscach zabytki były przysłonięte z powodu renowacji. Też odwiedziłam Palazzo dell'Archiginnasio
    Moje zdjęcia w dalszym ciągu czekają na publikację.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z chęcią je zobaczę, jak opublikujesz :) Pozdrawiam również.

      Usuń
  3. Kolejny dowód, że marzenia się spełniają...;o) Dziękuję za piękną "podróż"...:o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dziękuję za odwiedziny. Marzenia się spełniają, choć nie wszystkie...

      Usuń
    2. Bo w marzenia nie należy wątpić mimo wdzięku wszystkich punktów ludzkiej niepewności. A jeśli jeszcze zaprząc je do rydwanu z galopem wiedzy podpartej nauką - trzymając w jednej dłoni płonący kaganek zaś w drugiej wodze pewności obranego kierunku - stają się owe marzenia osiągalne olśnieniem.
      Tak właśnie było z; De revolutionibus orbium coelestium.

      Usuń
  4. Brawa wielkie! Przyjemnie się czytało.

    OdpowiedzUsuń
  5. Następna wspaniała podróż.
    Moje uznanie.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bolonia nas zachwyciła, też zwiedzaliśmy Uniwersytet i właściwie tylko z tej części pobytu mam posta, reszta jak to u mnie czeka na publikację. Fajnie czytać o miejscu w którym się już było i porównywać wrażenia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna, prawda? Ciekawa jestem Pana zdjęć. Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  7. Czesc Agni,
    Nice to read your blog,
    Regards from Madrid

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hola Ferni, thanks. I forgot your nameday two weeks ago :( Best wishes!

      Usuń
    2. :) Thank you!!

      Usuń
  8. Faktycznie Kochanowski kojarzył mi się z Bolonią, a okazuje się, że niepotrzebnie! Dzięki za to sprostowanie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj, w Bolonii studiowało wielu Polaków, a rektorami było aż dwunastu!
    Jan Polak rektor w latach 1284-1348, Marcin Król z Żurawicy, Jan z Przemyśla, Marcin Bylica, Mikołaj Wodka z Kwidzyna.
    Tutaj studiował także Wincenty Kadłubek, Andrzej Korzycki (arcybiskup gnieźnieński, sekretarz Zygmunta Starego i królowej Bony), Jarosław Bogoria ze Skotnik (fundator katedry gnieźnieńskiej), Bernard Wapowski (kronikarz Zygmunta Starego), Wojciech Oczko (lekarz Zygmunta Augusta, Stefana Batorego, Zygmunta III Wazy), Andrzej Krzycki (prymas Polski), Iwo Odrowąż (biskup krakowski). Teofil Lenartowicz prowadził na uniwersytecie wykłady z literatury słowiańskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, zwłaszcza za Lenartowicza! Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  10. Naprawdę super blog. Lubie na niego wchodzić.

    OdpowiedzUsuń

Pozostawienie komentarza (choćby anonimowego) daje mi poczucie, że warto dalej tworzyć ten blog, bo ktoś go jednak czyta:)