wtorek, 2 września 2014

Nauczycielski trud. Mickiewicz w Kownie

Zaczynamy kolejny rok szkolny. Jedni jako uczniowie, inni jako rodzice uczniów, a jeszcze inni jako nauczyciele. W roli tego ostatniego rozpoczynał rok szkolny 1819/20 sam Adam Mickiewicz. W Kownie. Świeżo upieczony absolwent Uniwersytetu Wileńskiego musiał odpracować stypendium, dzięki któremu mógł ukończyć studia. Nie była to praca z powołania, narzekał raczej, że musi uczyć "tępe żmudzkie łby". I czuł się bardzo samotny. Co prawda pobyt umilała mu kowieńska Wenus - Karolina Kowalska, ale była ona żoną powiatowego lekarza, więc romans był trochę skomplikowany.



Płyta na Starym Rynku w Kownie z informacją, że w tym budynku mieszkał i uczył
w latach 1819-23 poeta Adam Mickiewicz

Do przyjaciół pisał: "Nuda i nuda, i po trzecie nuda; same powolności i flakowatości w głowie". Gdy wreszcie nadeszły upragnione wakacje, wyjechał z Kowna czym prędzej. Udał się do Tuhanowicz, do kolegi Michała Wereszczaki. Tam poznał jego siostrę Marię, nazywaną Marylą. Nie była to piekność, ale ujęła poetę inteligencją, oczytaniem, pokrewną duszą. Była niestety już zaręczona. Zresztą Mickiewicz w 1820 roku był za młody i za biedny na to, żeby mysleć o małżeństwie. Po wakacjach wrócił więc do Kowna.







Mieszkał w gmachu dawnego kolegium jezuickiego, w którym mieściła się Kowieńska Szkoła Powiatowa. Były w niej cztery klasy i ponad stu uczniów. Mickiewicz opiekował się biblioteką szkolną, uczył literatury, historii i prawa. Dużo czytał.

Ten budynek, należący do kolegium jezuickiego, na pewno widywał poeta codziennie.









Do starego gmachu dobudowano nowoczesny i mieści się tu dziś gimnazjum jezuickie.









Widok z Rynku na gmach kolegium jezuickiego, w którym mieszkał i uczył Mickiewicz











W roku szkolnym 1820/21 poeta stracił dwie bliskie sobie osoby - umarła jego matka i wyszła za mąż Maryla. W tym czasie powstało kilka liryków, m.in. "Romantyczność".
Przyszły kolejne wakacje i znów pojechał do majątku Wereszczaków. Ale nie było już tam Maryli. Mieszkała z mężem w Bolciennikach. Mickiewicz błąkał się po Tuhanowiczach i wspominał zeszłe lato z ukochaną. Z tych wspomnień narodziła się IV część "Dziadów". Niedługo potem dokończył też II część dramatu. Z Marylą spotykał się potajemnie, pisali do siebie listy. Nie przeszkodziło mu to jednak romansować z żoną kowieńskiego lekarza Karoliną Kowalską.



Pokazuję okna mieszkania państwa Kowalskich. Naprzeciwko wynajmował pokój Mickiewicz. Karolina dawała mu znak światłem, jak mąż wyjeżdżał do chorych. W oddali widać ratusz.



Ten ratusz.

Jednocześnie do Maryli pisał: "Kochana Mario, ja ciebie szanuję u ubóstwiam jak niebiankę. Miłość moja jest tak niewinna i boską, jak jej przedmiot (...) Powiedziałaś mnie, żem stracił czas przybyciem do Wilna... Chwytany za słówka, odsyłany do Kowna, wtenczas, kiedym chciał patrzeć na ciebie i mówić do ciebie!" 17 października 1822 
Zakochany chodził po kowieńskiej dolinie, która teraz nosi jego imię.

 


Tu szukał weny, tworząc część ballad...





Tu powstawała "Grażyna"...


Kamień, na którym widać wyryte (podobno ręką Mickiewicza) inicjały AM


oraz datę 1823 


Fragment  płyty pod kamieniem, na której wyryto po litewsku cztery wersy z "Grażyny":
Widziałem piękną dolinę przy Kownie,
Kędy rusałek dłoń wiosną i latem
Ściele murawę, kraśnym dzierzga kwiatem;
Jest to dolina najpiękniejsza w świecie.
Autograf poety i jego nazwisko po litewsku.


W listopadzie 1823 roku, w wyniku procesu Filomatów i Filaretów, Mickiewicz został zamknięty w wileńskim więzieniu. 
Wyszedł z niego w kwietniu 1824 roku. Nie musiał już wracać do Kowna. Musiał jednak opuscić Litwę. 

Jedna z ulic w centrum Kowna nosi imię poety.




Mimo że Mickiewicz mieszkał w Kownie ponad trzy lata (z przerwami), nie znajdziemy żadnego jego utworu poświęconego temu miastu. Jedynie krótki obraz czternastowiecznego Kowna Kiejstuta w "Konradzie Wallenrodzie". Jest za to (choćby w "Dziadach") współczesna mu Warszawa, w której nigdy nie był. Tak blisko a daleko tak...


Wyjeżdżamy z Kowna. Wracamy do centrum Polski, którego Mickiewicz nigdy nie widział na własne oczy...

14 komentarzy:

  1. Świetny post. z du za przyjemnością powędrowałam szlakami naszego wieszcza.
    Kochliwy był z niego gość.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak się w historii "podziało", że polskie nie może być w Polsce. Najważniejsze, że pamięć trwa tak jak dzieła wieszcza są niezapomniane.

    OdpowiedzUsuń
  3. Takiej wiedzy właśnie brakuje na lekcjach literatury...Poeta jako Człowiek...Jak zawsze chylę głowę przed Twoją pasją...:o)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiedziałam o tym romansie z żoną kowieńskiego lekarza:) Spacerowałam po Kownie w 2009 roku, tylko w owej dolinie nie byłam, niestety! Gdzie ona jest położona? Na obrzeżach miasta może?

    PS. Przepraszam, ale wkradł się błąd we wpisie: "W listopadzie 1923 roku".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dolina jest na obrzeżach, ale nie wiem dokładnie gdzie, bo zawiózł nas tam znajomy Litwin. Sama bym pewnie nie trafiła. Coś mi się kojarzy, że blisko jest ZOO lub jakiś znany park.
      Bardzo dziękuję za znalezienie błędu w dacie! Oczywiście, że 1823, już poprawiłam:) Jak to dobrze, że Was mam, moi Czytelnicy!

      Usuń
    2. Dobrze wiedzieć. Dzięki Tobie odkrywam wiele tropów geograficzno-literackich!

      Usuń
  5. Kolejny miły spacer w twoim towarzystwie po miejscach do których nigdy nie dotrę. I jakoś tak serce rośnie, że ostały się tam znaki pamięci o polskim wieszczu. Zakątek, w którym powstawała Grażyna przeuroczy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kowno kojarzy mi się właśnie z Mickiewiczem, bo będąc tam przewodniczka cytowała nam urywki niektórych utworów, a te krótsze recytowała w całości. Nie dowiedziałam się nic o Kownie za to bardzo dużo o Mickiewiczu. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę interesujący post! Odbyłam fantastyczną podróż! Pozdrawiam ciepło. :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ceglany budynek, który należy do kolegium jezuickiego to dawny dom - kupiecki. Jest to tak zwany Dom Perkuna. Tutaj mieści się niewielkie Muzeum Adama Mickiewicza na pierwszym piętrze, a w podziemiach można oglądać eksponaty kupieckie. W Domu Perkuna mieścił się pierwszy w mieście teatr dramatyczny na około 100 widzów. Tu, między innymi, w 1861 odbyła kowieńska premiera opery „Halka” Stanisława Moniuszki. Po 1865 roku, kiedy teatr przeniesiono do Ratusza, a Dom Perkuna przekazano jezuitom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezwykle cenne informacje. Bardzo dziękuję i pozdrawiam Panią serdecznie.

      Usuń
  9. Edmund, 31 08 2016
    Jestem starym Litwinem z Wilna, ale często bez konkretnego celu odwiedzam Kowno. Chodzę,robię zdjęcia,a odpoczywając - notatki. Te dwaj miasta są tak odmienne, jak olej i woda (albo Malyla i Karolina).Pozdrawiam Autorkę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Edmund przeprasza Adama i Maryli - to chyba wiek (83) robi swoje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pod wrażeniem Pana wieku! Moja babcia jest z tego pokolenia, ale nigdy nie dotknęła komputera, nie mówiąc już o internecie! Pozdrawiam Pana bardzo serdecznie.

      Usuń

Pozostawienie komentarza (choćby anonimowego) daje mi poczucie, że warto dalej tworzyć ten blog, bo ktoś go jednak czyta:)