sobota, 20 grudnia 2014

Boże Narodzenie w prozie

Opisów Bożego Narodzenia w naszej literaturze jest sporo. Zastanawiałam się, przygotowując ten post, co wybrać. Zdecydowałam jednak, że nie będę się rozdrabniać, tylko oddam głos Reymontowi. On bowiem najpiękniej i najpełniej opisał te święta, a dziś prawie nikt tego nie czyta. Nawet w szkole obowiązkowy jest tylko pierwszy tom "Chłopów", więc do drugiego, w którym znajduje się poniższy opis, uczniowie nie docierają.

Zobaczcie zatem, co się zmieniło w przeżywaniu Bożego Narodzenia w ciągu ostatnich stu lat.


Borynowie przy kolacji wigilijnej


W Wigilię przed godnymi świętami już od samego świtania wrzał przyspieszony, gorączkowy ruch w całych Lipcach.(...)

Boć to Gody szły, Pańskiego Dzieciątka święto, radosny dzień cudu i zmiłowania Jezusowego nad światem, błogosławiona przerwa w długich, pracowitych dniach, to i w ludziskach budziła się dusza z zimowego odrętwienia, otrząsała się z szarzyzny, podnosiła się i szła radosna, czująca mocno na spotkanie narodzin Pańskich!

I u Borynów był taki sam rwetes, krętanina i przygotowania.(...)

W każdej chałupie, zarówno u bogacza, jak i u komornika, jak i u tej biedoty ostatniej, przystrajano się i czekano z namaszczeniem, a wszędy stawiano w kącie od wschodu snop zboża, okrywano ławy czy stoły płótnem bielonym, podścielano sianem i wyglądano oknami pierwszej gwiazdy. (...)



Boryna się przeżegnał i podzielił opłatek pomiędzy wszystkich, pojedli go ze czcią, kieby ten chleb Pański.

– Chrystus się w onej godzinie narodził, to niech każde stworzenie krzepi się tym chlebem świętym! – powiedział Rocho.

A chociaż głodni byli, boć to dzień cały o suchym chlebie, a pojadali wolno i godnie.

Najpierw był buraczany kwas, gotowany na grzybach z ziemniakami całymi, a potem przyszły śledzie w mące obtaczane i smażone w oleju konopnym, później zaś pszenne kluski z makiem, a potem szła kapusta z grzybami, olejem również omaszczona, a na ostatek podała Jagusia przysmak prawdziwy, bo racuszki z gryczanej mąki z miodem zatarte i w makowym oleju uprużone, a przegryzali to wszystko prostym chlebem, bo placka ni strucli, że z mlekiem i masłem były, nie godziło się jeść dnia tego. (...)

Rocho wyjął z zanadrza książkę okręconą w różaniec i zaczął z niej czytać cichym a głęboko wzruszonym głosem:

–Jako to stała się nam nowina, Panna porodziła Syna; aż w judejskiej ziemie, w Betlejem, nie bardzo podłym mieście, narodził się Pan w ubóstwie; na sianie, w stajni lichej, między bydlątkami, co w tej radosnej nocy cichej były Mu bratami. – A ta sama gwiazda, co i dzisiaj świeci, spłonęła wówczas dla tej świętej Dzieciny – i drogę wskazywała trzem królom, co chociaż pogany i czarne jako te sagany, a serca mieli czujące i z krajów dalekich, zza mórz nieprzejrzanych, zza gór srogich przybiegli z darami, by prawdzie dać świadectwo." (...)

Ruszyli wszyscy do obory, a Witek ze światłem przodem.



Jagna połamała opłatek na pięć części i przychylając się nad każdą krową, czyniła krzyż święty między rogami, a wtykała po kawałku w gębule, na szerokie, ostre ozory.

– A koniom to nie dacie? – zagadnęła Józka.

– Nie było ich w onym czasie przy Narodzeniu, to nie można. (...)

Kościół był zapchany do cna, aż do tego ostatniego miejsca w kruchcie, że którzy byli ostatni, to już na mrozie pod drzwiami pacierz mówili.

Ksiądz wyszedł ze mszą pierwszą, organy zagrały, a naród się zakołysał, pochylił i na kolana padł przed majestatem Pańskim.

I już cicho było, nikt nie śpiewał, a modlił się każdy wpatrzony w księdza i w tę świeczkę, co płonęła wysoko nad ołtarzem, organy huczały przyciszoną a tak tkliwą nutą, że mróz szedł przez kości, czasem ksiądz się odwrócił, rozkładał ręce, powiadał w głos łacińskie święte słowo, to naród wyciągał ramiona, wzdychał głęboko, pochylał się w skrusze pobożnej, bił się w piersi i modlił żarliwie.


Potem zaś, gdy się msza skończyła, ksiądz wlazł na ambonę i prawił długo, nauczał o tym dniu świętym, przestrzegał przed złem, gromił, rękami wytrząchał i grzmiał tym słowem palącym,– że jaki taki westchnął ciężko, kto się bił w piersi, kto się w sumieniu z win kajał, kto się zamedytował, któren znów co miętszy, a kobiety zwłaszcza, płakał – bo ksiądz mówił gorąco a tak mądrze, że każdemu to szło prosto do serca i do rozumu, juści, że tym ino, co słuchali, bo wiela było takich, których śpik morzył z gorąca.

Niezapomniany Franciszek Pieczka jako
lipecki duszpasterz

...huknęły znowu organy i ksiądz zaśpiewał:

W żłobie leży, któż pobieży.

Naród się zakołysał, powstał z klęczek, wraz też pochwycił nutę i pełnymi piersiami, a z mocą ryknął jednym głosem:

Kolędować małemu! (...)

Borynowie dopiero na samym świtaniu powrócili z kościoła i ledwie w pacierz potem już cały dom chrapał...

Odpoczynku i radości w te święta...

13 komentarzy:

  1. Dziękuję za ten świąteczny wpis. Cudowny...

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło, że przypomniałaś ten fragment. Bardzo dobry wpis na ten czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Pozdrawiam przedświątecznie.

      Usuń
  3. Nie docenialam Reymonta, bo w szkole nie docenia się takich spraw. Teraz dopiero widzę, ze słusznie dali mu tego Nobla. Pozdrawiam Teresa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod tą opinią obiema rękami:)

      Usuń
  4. Tradycja, pozwala pamiętać.Ja robię potrawę wigilijną, bo Babcia ją robiła....
    Należałam do tych czytających lektury przed czasem, filmy mnie drażniły, nie spełniały tego co było w mojej wyobraźni ale Chłopi, choć skróceni zostali sfilmowani dobrze i własnie Święta są tam bardzo ważne, cóż one wyznaczały czas odpoczynku i pracy...

    Wypoczynku i radości w te nadchodzące Święta!

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak i ja doceniłam Reymonta po latach. Piękny świąteczny wpis. Także życzę spokojnych i pogodnych świąt.

    OdpowiedzUsuń
  6. Może w świątecznym wolnym czasie po "Chłopów" sięgnę.
    Wesołych Świąt Bożego Narodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja znam opis tych świąt: i z książki i z filmu... Czytałam "Chłopów" w liceum z przyjemnością - do końca.
    Twoje posty są dla mnie często sentymentalną podróżą do lat szkolnych.
    Dziękuję i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam Reymonta za jego życie, co "skrętami bieży". Oddał serce literaturze, a jego chłopski kalendarz niesamowity po latach. Pięknych Świąt życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdrowych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo Wam dziękuję za życzenia. Z serca je odwzajemniam.

    OdpowiedzUsuń

Pozostawienie komentarza (choćby anonimowego) daje mi poczucie, że warto dalej tworzyć ten blog, bo ktoś go jednak czyta:)