sobota, 1 sierpnia 2015

Powstanie Warszawskie - odnalezione zapiski sprzed 71 lat

Pisałam już o cudownym odnalezieniu dzienników pani Jadwigi Dembowskiej - Ferens, dziś dziewięćdziesięcioletniej warszawianki, która jako młoda dziewczyna spisywała swoje przeżycia wojenne (koniec wojny oczami świadka). 

Zapiski z pierwszych dni Powstania chwytają za serce. Milknę więc, oddając im głos...




1.8.1944  godz. 17sta  wtorek
Oczekiwany dzień pięcioletniej niewoli, walki, zmagań, wysiłków przyniosło nam poobiedzie pamiętnego 1 sierpnia 44 r.
Rozbrzmiały salwami mury Warszawy, roztętniało nowym życiem i gwarem miasto, nie pojedyncze ulice lecz domy, strychy, podziemia, wszystko, co żyje i co umiłowało wolność, chwyciło za broń.
Zrozumiałam! Jakiż niewypowiedziany niepokój zagościł w mej duszy! Nie dotarła do mnie sieć, nie zawiadomiono, zapomniano?!!
Łudziłam się jednak nadzieją, która jedyna mi pozostała. Tak było do następnego dnia. Kiedy jednak po zbadaniu sytuacji walk, przekonałam się, że jestem na cyplu, z którego nie można wyjść, byłam zrozpaczona. Ale to nic, może niedługie chwile przyniosą zmianę sytuacji i jakoś tam wywinę się. Żyłam w jakiejś ekstazie, nie mogąc usiedzieć na miejscu. Okno, drzwi, schody to była moja trasa. Nerwy też wyszły na skórę jak przewody elektryczne źle izolowane, w których łatwo dochodzi do spięcia. Strych, piwnica, rozmowy z powstańcami, takie to młode chłopaki, biało czerwone opaski, tylko trzy granaty. Żadnej innej broni. Męki!!
Co one robią Ada, Ryśka, Jaga, Ewa? Pewnie są daleko! A tu człowieku nosa wyścibić, bo te cholery siedzą w szpitalnym bunkrze i grzeją seriami w Dobrą, Solec.






2.08.1944 środa N.M. Panny dzień
Elektrownia opanowana przez naszych. Nasi mają zdobywać szpital. Wychylam się, tamto „robactwo” umieściło się w oknach, gmera, łazi, strzela. Nagła jakaś cisza. Ciotka siedzi w kuchni przy stole. Wychylam się i … Okropny szum. Przebłyskiem świadomości wiem, że łapię się za głowę i walę się na podłogę. Koniec. Umieram! Ale nie, słyszę, baby uciekają. Podnoszę się i otwierając palcami oczy, sprawdzam czy działają. Boże niech Ci będą dzięki – widzę!!!





Do moich uszu jak zza mgły dolatuje rwetest, wrzask. Szparami oczu poprzez krew widzę ich osłupiałe twarze, a ze mnie jak z prosiaka cieknie falami krew. Widzę, że trzeba samemu działać. Łapię ręcznik, moczę go i okładam gębę. Bowiem dostałam w sam pysk. W międzyczasie towarzystwo oprzytomniało, znalazła się miednica z wodą i z octem dla zachowania krwi. Co robić, wzięłam więc mordę, zanurzyłam w wodę i kiedy ją wyjęłam rozległ się cioci okrzyk, a to ją urządzili w samą twarz, to dziewczynę zeszpecili! A tymczasem mnie coś ci się robi miękko pod sercem, zdjęłam zakrwawioną bluzkę i idę się położyć. Na środku pokoju zrobiłam klapę. Położono mnie na tapczanie. Obłożono pysk mokrymi szmatami i leżałam w błogim spokoju, jeśli można tak nazwać obecny harmider. Po pewnym czasie musiałyśmy zejść na dół, bo taka była strzelanina. I wtedy oczom moim ukazała się maska mojej twarzy. Czarna z okiem jak bulwa poszarpana morda. Tak się zakończył smutny epizod, bowiem musiałam stale leżeć okładana miksturami. Byłam na ustach całego domu. Przychodzono mnie oglądać jak niezwykłą ofiarę powstania w naszym domu. No i zostałam tym sposobem uwięziona na dłuższy czas. Myśląc jednakże, że to kwestia paru dni.








Warszawa nie bije się o Warszawę. Nieważne są ulice, domy, pomniki. Nieważne jest miasto. My nie bijemy się o miasto. To wielka pomyłka ze strony Niemców. Niech i całe dzielnice rozpadną się w kupę gruzów, niech walą się domy i pomniki. Nam nie żal. (…)
…choć to miasto kochamy i zżyliśmy się z nim, choć każdy zaułek muru, każdy kąt wiąże nas z Tobą, Warszawo, przecież nie o Twoje najdroższe kąty to bój. Nie o Twoje barykady i ulice, nie o Twoje Łazienki, Uniwersytety, Poczty i drapacze, tyś tylko służebnicą. My w Tobie szukamy Polski. Poprzez Ciebie, Warszawo, któraś miastem powstań, rzezi Kilińskiego i Traugutta, rewolucji, miastem Starzyńskiego, konspiracji, bijemy się o cały polski świat, o cały polski byt na dziś i na jutro.
O przestrzeń wielką dla płuc młodego i zdrowego narodu, potrzebującego wolności, powietrza. Bijemy się poprzez Ciebie, Warszawo, o bloki fabryk łódzkich i dźwigi okrętów polskich portów, o piece hut górnośląskich i podziemia kopalń, o urok Kaszub, o polski Wschód, przepojony kulturą naszych dziadów… O wszystko, co jest Ojczyzną. (…)

Płynie dziś w żyłach Warszawy krew wszystkich synów Ojczyzny.




Niesamowita dojrzałość niespełna dziewiętnastoletniej dziewczyny…


POSTSCRIPTUM

Dochodzi północ 1 sierpnia 2015 r. Właśnie wróciłam z warszawskich obchodów rocznicy wybuchu Powstania. Stolica cudownie świętuje. Zachwyciła mnie zwłaszcza młodzież i tym chciałam się z Wami podzielić. Czternastoletnia dziewczyna przebrana za sanitariuszkę urzekła mnie skromnością i warkoczami. Niech pozostanie anonimowa, chyba że w komentarzu sama się przedstawi (zgodziła się na publikację zdjęcia). Ma dokładnie tyle lat, co pani Jadwiga- bohaterka dzisiejszego postu - w dniu wybuchu II wojny światowej.





I niesamowici chłopcy - Kapela Sztajer - śpiewający warszawskie piosenki na balkonie bloku stojącego naprzeciwko Pomnika Małego Powstańca. Można ich znaleźć na Facebooku.




Dopóki mamy taką młodzież, dopóty o polskość możemy być spokojni...

18 komentarzy:

  1. Najcenniejsze świadectwo tamtego czasu - zapisane "na gorąco" przeżycia mają po latach największą wartość.
    Co przy nich znaczą wszystkie naukowe mądrości historyków?
    Zawsze czytam takie wspomnienia ze ściśniętym sercem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzeba to koniecznie opublikować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, rodzina pani Jadwigi się nie zgadza...

      Usuń
  3. a ja dzisiaj o 17 klęknąłem na ulicy i łzy poleciały , to za tych młodych co za mnie walczyli ..ech chłopaki i dziewczyny wielcy byliście

    Grzegorz P

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawe, ale też i przejmujące. Fajnie, że to opublikowałaś.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny tekst, takie wspomnienia są najcenniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziarska dziewczyna!

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowite.... Naprawdę podziwiam za możliwość posiadania takich wspomnień. To prawdziwa historia...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam wiele szczęścia, że natknęłam się na te dzienniki.

      Usuń
  8. czytając te wspomnienia mam wrażenie że czas się zatrzymał....dobrze,że żyjemy w lepszych czasach basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby tamte czasy już nigdy się nie powtórzyły.

      Usuń
  9. Moja córka w tym roku kończy 14 lat... i widzę, że już w tym wieku losy naszego kraju nie są jej obojętne.
    Myślę, że z taką młodzieżą możemy być spokojne o losy Polski .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim od nas zależy, jakie spojrzenie na ojczyznę będą miały nasze dzieci.

      Usuń
  10. Dziękuję za wskazówkę... postaram się częściej do Ciebie zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. "Bijemy się poprzez Ciebie, Warszawo, ... O wszystko, co jest Ojczyzną".

    Poruszające...

    Ten dziennik to dokument wielkiej wagi. Rozumiem, że Muzeum Powstania Warszawskiego zainteresowało się nim?


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, rodzina autorki nie chce go udostępnić.

      Usuń

Pozostawienie komentarza (choćby anonimowego) daje mi poczucie, że warto dalej tworzyć ten blog, bo ktoś go jednak czyta:)