piątek, 12 sierpnia 2016

Kaliningrad, czyli Królewiec

Miasto zostało założone w 1255 roku przez Krzyżaków (na miejscu pruskiej osady Tuwangste) na cześć czeskiego króla Przemysła Ottokara II, który stanął na czele wojsk krzyżackich podczas ich kolejnej wyprawy przeciwko Prusom. Krzyżacy postawili tu zamek  (nazwany Królewska Góra), który przetrwał aż do 1945 roku. Król  Kazimierz IV Jagiellończyk przyłączył ten królewski gród do Polski w roku 1454. Potem przechodził on z rąk krzyżackich do polskich i niemieckich kilkakrotnie aż do wieku XVIII, kiedy Rosjanie zaczęli rościć sobie pretensje do jego zajęcia. Ostatecznie w wyniku konferencji poczdamskiej (1945) miasto znalazło się w granicach ZSRR i 4 czerwca 1946 jego nazwę zmieniono na Kaliningrad (na cześć zmarłego wówczas Michaiła Kalinina).
Tyle Wikipedia.

Dworzec Główny w Kaliningradzie

Chciałam odnaleźć w tym brzydkim, poradzieckim mieście perełki dawnej świetności. Nie całkiem mi się to udało. Przede wszystkim nie ma śladu po dawnym uniwersytecie, który zapoczątkował Albrecht Hohenzollern w latach czterdziestych XVI wieku.

Pomnik Albrechta Hohenzollerna przed katedrą

Uniwersytet powstał dzięki królowi Polski Zygmuntowi Augustowi (ostatniemu z Jagiellonów), który w 1560 roku obdarzył go takimi samymi przywilejami, jakie posiadała Akademia Krakowska. Tu w latach 1551-1552 studiował Jan Kochanowski! Kontynuował później studia w Padwie, a następnie wrócił na rok do Królewca w 1555 r.

Najstarsza część Kaliningradu, tzw. Wyspa Kanta.W oddali katedra.

Z miejscem tym związany był także, żyjący w tym samym czasie, Stanisław Murzynowski - pisarz renesansowy, autor pierwszego przekładu Nowego Testamentu na język polski oraz pierwszego zbioru zasad polskiej ortografii. Oba te dzieła powstały w Królewcu i tam zostały wydane w 1551 roku. Dwa lata później Murzynowski zmarł w tymże mieście, mając zaledwie 25 lat. Skoro w tak młodym wieku tak wiele dokonał, zastanawiam się co by zrobił, gdyby żył chociaż drugie tyle...

Katedra św. Wojciecha i Najświętszej Marii Panny
Po dawnym uniwersytecie ani śladu. Zachowała się jedynie Katedra św. Wojciecha i Najświętszej Marii Panny, gdzie pochowany jest Immanuel Kant. Ten urodzony w 1724 roku w Królewcu filozof prawie nigdy nie opuszczał swojego miasta, aż do śmierci w 1804. Ukończył tamtejszy uniwersytet, później zaś na nim wykładał.


Najbardziej znany jest jego imperatyw kategoryczny, który brzmi: "Postępuj wedle takich tylko zasad, co do których możesz jednocześnie chcieć, żeby stały się prawem powszechnym".

Miejsce pochówku Kanta na tyłach katedry
Podobno sam bezwzględnie przestrzegał głoszonych przez siebie zasad moralnych. Znany był z prawdomówności i umiłowania wolności. Mówił, że dlatego się nie ożenił, żeby jej nie stracić.

Mauzoleum filozofa przylegające do katedry wzniesiono w 1924 r.,
 w 200. rocznicę jego śmierci.
Ważna była dla niego także wolność narodów. Żył w czasach, kiedy rozbierano nam Polskę - bezpośredniego sąsiada jego kraju. Opracował wtedy "Projekt Wieczystego Pokoju" (1795), w którym napisał m.in.: „żadne samoistne państwo (małe czy też duże, to rzecz obojętna) nie może być nabyte przez jakieś inne państwo drogą spadku, zamiany, kupna lub darowizny, gdyż jest ono społecznością ludzi, której nikt – prócz niego samego – nie może rozkazywać i dysponować nią” oraz „żadne państwo nie powinno mieszać się przemocą do ustroju i rządów innego państwa”. Odczytano to jako dezaprobatę rozbiorów Rzeczpospolitej.

Ławeczka ze słynnym cytatem z Kanta: Niebo gwieździste nade mną i prawo moralne we mnie.
Był znany z dokładności i rutyny. Każdy dzień wyglądał podobnie: wstawał o 5 rano, palił fajkę, przygotowywał się do wykładów, grał w bilard. Do historii przeszła regularność jego spacerów, wg których mieszkańcy Królewca mogli nakręcać zegarki. Zaczynał je zawsze o 15.30 bez względu na pogodę i szedł do zamku krzyżackiego, którego już nie ma (zniszczony przez obie wojny światowe, został ostatecznie rozebrany w 1945 r.)

Pregoła i dawna Wioska Rybna, po której filozof spacerował.
Kontynuował spacer wzdłuż rzeki Pregoły, a następnie koło katedry. Po przechadzce pracował w domu. Kładł się spać zawsze o 22.00.

Tablica na budynku stojącym w miejscu domu, w którym urodził się Kant
Może zaskakiwać fakt, że sowieci nie zrujnowali wszystkiego, co dotyczy niemieckiego filozofa, a nawet zatroszczyli się o miejsca z nim związane. Widocznie zadziałała tu ranga autora "Krytyki czystego rozumu" i siła jego myśli.

Pomnik filozofa postawiony w parku przy ul. Uniwersyteckiej w 1864 r. został zniszczony w 1945.
Obecny jest rekonstrukcją z 1992 r.

Niezwykłym zaskoczeniem był dla mnie pomnik Adama Mickiewicza. Brzydki, co prawda, ale jest. Poeta nigdy nie odwiedził tego miasta. Przepływał tylko obok, opuszczając na zawsze Imperium Rosyjskie. Pisał jednak w listach do przyjaciół, że w tamtejszym archiwum chciał szukać dokumentów dotyczących prawdziwej postaci Wallenroda, kiedy tworzył swoją powieść poetycką.

Tablica informująca o pomnikach w parku obok katedry

O Królewcu wspomniał Mickiewicz również w balladzie "Dudarz":
Kiedym wędrując przez kraje cudze
Królewiec zwiedził przechodem,
Wtenczas przypłynął z Litwy na strudze
Pasterz jakiś z tych stron rodem.


Mylnie ktoś może (po zdjęciach) stwierdzić, że Kaliningrad jest ładny. Nie byłam w muzeum bursztynu i paru innych jeszcze miejscach godnych uwagi, ale w przeważającej części miasto wygląda tak, jak na poniższych fotkach.



Dlatego myślę, że warto tam zajrzeć tylko na jeden, góra dwa dni.
Dziwię się Rosjanom, że choć minęło ćwierć wieku od upadku ZSRR, nadal pozostawili nazwę miasta pochodzącą od Michaiła Kalinina,odpowiedzialnego za wiele zbrodni (m.in. na polskich oficerach w Katyniu), prawej ręki Stalina. Powrót do tradycji grodu królów, nadałby inną rangę temu miejscu.
Królewiec, odpowiednik rosyjski Королевец lub niemiecki Königsberg to nazwy, które funkcjonowały przez wieki, obecna dopiero (i aż!) 70 lat. Czas na zmiany, Bracia Rosjanie!

10 komentarzy:

  1. Nigdy nie zastanawiałam się nad nazwą tego miasta, które kojarzy mi się tylko z handlem przygranicznym. O jego pięknej historii dowiedziałam się od Ciebie, Dzięki. Adrianna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez granicę i stosunki z Rosją ten kierunek jest mało popularny turystycznie. I faktycznie znany głównie z wymiany handlowej. Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. W Kaliningradzie byłam jedynie na lotnisku, muszę wybrać się do miasta chociaż na jeden dzień...

    OdpowiedzUsuń
  3. Raczej bym na powrót do nazwy nie liczyła...;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielu nie śniło nawet, że ZSRR się kiedyś rozpadnie...

      Usuń
  4. Z tego, co wiem, Rosjanie oficjalnie nie zmienili nazwy Kaliningradu, ale wszyscy stamtąd i tak mówią na swoje miasto "Kenig". Wiem, bo do niedawna moja wioska była dosłownie zalana turystami stamtąd, pełno ich było w sklepach, kawiarniach, no wszędzie. Przyjeżdżali w ramach małego ruchu turystycznego, a ja podsłuchiwałam :))) Z niektórymi rozmawiałam.
    A Ty byłaś jeszcze w ramach tego ruchu przygranicznego czy na wizę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A o tym nie wiedziałam. Musiałam mieć wizę. Wyrobilam ją przy okazji lotu do Petersburga. A Kaliningrad zaliczyłam po drodze :)

      Usuń
  5. Tak sobie właśnie ostatnio myślałam, że w relacjach z danych miejsc zwykle piszę o tych ładnych, fotografuję te interesujące i komuś może się wydawać, że dane miejsce jest takie super, a nie zawsze tak jest. Chyba muszę zmienić sposób pisania, albo przynajmniej zrobić tak jak Ty z Kaliningradem, pokazując też tę mniej atrakcyjną część.

    Co do samego Kaliningradu, na razie nie mam go w planach, ale kiedyś - kto wie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się pisać prawdę, a ona nie zawsze jest piękna...

      Usuń

Pozostawienie komentarza (choćby anonimowego) daje mi poczucie, że warto dalej tworzyć ten blog, bo ktoś go jednak czyta:)