sobota, 25 października 2014

Prozatorskie nie znaczy prozaiczne (opisy jesieni)

Opisy przyrody w prozie to fragmenty, które z reguły się omija, czytając powieści czy opowiadania. A szkoda. Można w nich dostrzec piękno opisywanego krajobrazu i talent pisarza. Dlatego dziś postanowiłam je Wam trochę przybliżyć, wszak jesień mamy wciąż cudną.




Słońce (...) przygrzewało jeszcze niezgorzej - wisiało w połowie drogi między południem a zachodem nad lasami, że już (...) grusze po polach, a nawet zeschłe i twarde skiby kładły za się cienie mocne i chłodne. Cisza była na polach opustoszałych i upajająca słodkość w powietrzu... 
...wieś grała w słońcu jesiennymi barwami sadów - niby czerwono-żółta liszka, zwinięta na szarym liściu łopianu...
(W.St.Reymont "Chłopi", t. 1 "Jesień")




Poranek był jasny i chłodny, a że zaś przymrozek orzeźwił powietrze, to i raźniej się poruszali, i zgiełkliwiej; wychodzili gromadniej na pola, którzy do kopania szli z motyczkami a koszykami na ręku,dojadając śniadań, którzy z pługiem ciągnęli na ścierniska...
Takiego widoku już dziś nie ujrzymy na polskich polach.

Droga była pusta i zasłana opadłym liściem tak obficie, że wyboje i głęboko powyrzynane koleiny pokryły się rdzawozłocistym kobiercem, pociętym pręcami cieniów, jakie rzucały pnie topoli, bo słońce z boku świeciło.
(j.w.)





U Żeromskiego opis jesieni mam być tłem smutnego losu bohatera, toteż i pora roku nie będzie piękna.

Ponura jesień zwarzyła już i wytruła w trawach i chwastach wszystko, co żyło. Obdarte z liści, szczerniałe rokiciny żałośnie szumiały, zniżając pręty aż do samej ziemi. Bure obłoki podarte i rozczochrane leciały szybko, prawie po powierzchniach tych pól obumarłych i przez deszcz chłostanych.
(Stefan Żeromski "Rozdziobią nas kruki, wrony...")




W bruzdach ściernisk i podorywek jesiennych, na sapowatych niwkach i świeżych karczowiskach, gdzie stały smugi wody po niedawnej nawałnicy, mieniły się rude plamy jak kawałki szyb przepalonych. (...) Nadleciały stadkiem cyranki, krążyły kilkakroć z wyciągniętymi szyjami, przerywając ciszę melodyjnym, dzwoniącym świstem skrzydeł zataczały w powietrzu elipsy coraz mniejsze...
(Stefan Żeromski "Zmierzch")


Cyranki z: http://forum.bocian.org.pl/viewtopic.php?p=58158

Wolę optymistycznego Sienkiewicza:)

Godzina była popołudniowa i słońce chyliło się już dobrze ku zachodowi, ale po nocy dżdżystej i burzliwej dzień był piękny i niebo czyste, gdzieniegdzie tylko upstrzone na zachodniej stronie małymi różowymi obłokami, które zasuwały  się z wolna  za widnokrąg, podobne do stada owiec schodzącego z pola. 
(Henryk Sienkiewicz "Potop", t.1)



Noc była pogodna i księżycowa, ale hałaśliwa. W głębinach leśnych wrzało życie. Była to pora bekowiska, więc puszcza brzmiała naokół groźnymi rykami jeleni.
(j.w., t.II)




Znajomy myśliwy twierdzi, że Sienkiewicz się pomylił. Pojęcie bekowisko stosuje się tylko do danieli, zaś okres godowy jeleni to rykowisko. Etymologicznie rzecz biorąc, daniele bekają (czy beczą) a jelenie ryczą? Sienkiewicz nie bawił się w takie subtelności:)




Słownik Języka Polskiego wyjaśnia, że użyte przez niego bekowisko oznacza gody zarówno danieli, jak i jeleni.



Niechaj ten jesienny zegar przypomni Wam, że dziś przechodzimy na czas zimowy...



12 komentarzy:

  1. To prawda, że opisy przyrody, zwłaszcza będąc młodym czytelnikiem, pomija się. Z wiekiem człowiek dostrzega, ile stracił. Piękne te fragmenty, mnie najbardziej przypadł do gustu Reymont

    OdpowiedzUsuń
  2. Glupota z tym przestawianiem czasu. Dzien bedzie teraz taki krotki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto rano wstaje, temu Pan Bòg daje...dłuższy dzień :-)

      Usuń
  3. jesień to najbardziej prawdziwa pora roku

    GP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. otóż dlatego że ukazuje smutek przemijania
      GP

      Usuń
  4. I pomysleć, ze wiele osób pomija opisy przyrody..

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię naszą polską jesień :)
    Teraz czytając posta zastanowiłam się, dlaczego opisy przyrody stały się tak lekceważone, a nawet wyśmiewane. Młody czytelnik chyba zawsze był niecierpliwy, bardziej go interesował rozwój akcji, niż leniwe rozsmakowanie się w słowie. A my sami, bardziej dojrzali czytelnicy, też pędzimy w lekturze do przodu - i gdzie tak się śpieszyć?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nasi wielcy twórcy wspaniale opisują przyrodę, gdzie nam do nich.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja opisy przyrody Reymonta czytałam całe, gorzej już z Sienkiewiczem...

    OdpowiedzUsuń
  8. Choć już jestem po trzydziestce nadal nie przepadam za opisami przyrody w literaturze. Najczęściej je pomijam.

    OdpowiedzUsuń

Pozostawienie komentarza (choćby anonimowego) daje mi poczucie, że warto dalej tworzyć ten blog, bo ktoś go jednak czyta:)