sobota, 13 października 2018

W Kamieńcu Podolskim

Nazywany kluczem do Podola i całej Rzeczpospolitej Kamieniec Podolski to dziś miasto na Ukrainie, liczące ponad sto tysięcy mieszkańców. Założone przez Litwinów w XI wieku, było w granicach Polski (z przerwami) już od czasów Kazimierza Wielkiego aż do II rozbioru w 1793 roku. 


W naszej literaturze rozsławił je Henryk Sienkiewicz, umieszczając w nim akcję "Pana Wołodyjowskiego". Tytułowy bohater, nazwany przez pisarza Hektorem kamienieckim, ginie pod gruzami twierdzy, nie chcąc jej oddać Turkom.

Twierdza kamieniecka. Widok współczesny.

Wołodyjowski zaś zdjął hełm z głowy; chwilę spoglądał jeszcze na tę ruinę, na to pole chwały swojej, na gruzy, trupy, odłamy murów, na wał i na działa, następnie podniósłszy oczy w górę, począł się modlić... Ostatnie jego słowa były: – Daj jej, Panie, moc, by zaś cierpliwie to zniosła, daj jej spokój!... Ach!... Ketling pospieszył się, nie czekając nawet na wyjście regimentów, bo w tej chwili zakołysały się bastiony, huk straszliwy targnął powietrzem: blanki, wieże, ściany ludzie, konie, działa, żywi i umarli, masy ziemi – wszystko to porwane w górę płomieniem, pomieszane, zbite jakby w jeden straszliwy ładunek, wyleciało w powietrze... Tak zginął Wołodyjowski, Hektor kamieniecki, pierwszy żołnierz Rzeczypospolitej. 



Twierdza, której do końca bronił bohater Sienkiewicza, wygląda imponująco. W roku 1672 faktycznie bronił jej  kawalerzysta w chorągwi hetmana Jana Sobieskiego Jerzy Wołodyjowski. Na tej postaci wzorował się Sienkiewicz tworząc "małego rycerza". Nawet dał mu tak samo na imię, ale bohater "Trylogii" wolał używać drugiego. Wszak w rozdziale IX pierwszego tomu "Potopu" wyjaśnia Kmicicowi: Właściwie, to ja jestem Jerzy Michał, ale że święty Jerzy smoka tylko roztratował, a święty Michał całemu komunikowi niebieskiemu przewodzi i tyle już nad piekielnymi chorągwiami odniósł wiktoryj, przeto jego wolę mieć za patrona.


Zarówno prawdziwy, jak i fikcyjny Wołodyjowski zginął w miejscu widocznym na powyższym zdjęciu (placyk zarośnięty trawą po lewej). Przemówienie księdza odprawiającego mszę pogrzebową bohatera "Trylogii" należy do najpiękniejszych tekstów retorycznych, jakie czytałam i słyszałam. Znacie je, prawda?

Widok na Basztę Tęczyńską

Dla Boga, panie Wołodyjowski! Larum grają! wojna! nieprzyjaciel w granicach! a ty się nie zrywasz? szabli nie chwytasz? na koń nie siadasz? Co się stało z tobą, żołnierzu?  (...) 
Twarz mu pobladła, czoło okryło się potem, głos drżał. Uniósł go żal nad małym rycerzem, żal nad Kamieńcem, żal nad zgubioną rękoma wyznawców księżyca Rzeczpospolitą i taką wreszcie kończył swoją mowę modlitwą:
 — Kościoły, o Panie, zmienią na meczety i koran śpiewać będą tam, gdzieśmy dotychczas Ewangelię śpiewali. Pogrążyłeś nas, Panie, odwróciłeś od nas oblicze Twoje i w moc sprosnemu Turczynowi nas podałeś. Niezbadane Twoje wyroki, lecz kto, o Panie! teraz opór mu stawi? jakie wojska na kresach wojować go będą? (rozdział LVI)


Historycy twierdzą, że po krótkim oblężeniu, 26 sierpnia 1672 roku, załoga poddała na honorowych warunkach Kamieniec Turkom, ze względu na przeważające siły wroga. Podczas ewakuacji zamku nastąpił przypadkowy wybuch w prochowni, co interpretowano później jako gest rozpaczy majora artylerii kamienieckiej Hejkinga (Sienkiewiczowskiego Ketlinga), który miał podpalić 200 beczek prochu, zabijając przy tym 500 do 800 ludzi, głównie komputowych Kozaków. W wybuchu zginął m.in. komendant obrony zamku, pułkownik Jerzy Wołodyjowski. 
Czy był to przypadek, czy gest rozpaczy i bohaterstwa, nie dowiemy się już nigdy. Literacka wersja bardziej do mnie przemawia.

Łuk Triumfalny króla Stanisława Augusta z roku 1781 prowadzący do katedry
"Mały rycerz" ślubował nie oddać twierdzy kamienieckiej w tym właśnie kościele - w Katedrze pw. śś. Piotra i Pawła. Do dziś odbywają się tam msze św. w języku polskim w każdy poniedziałek, czwartek i piątek o godzinie 8.00 rano oraz w niedzielę o 8.30. Oczywiście również w święta. Więcej jest jednak mszy odprawianych po ukraińsku, co zrozumiałe.

Katedra pw. św. Piotra i Pawła

Przed tym ołtarzem odbyło się owo ślubowanie.
Nazajutrz wielkie było w katedrze nabożeństwo. (...) Po ukończeniu mszy, ksiądz biskup obrócił się do ludu z monstrancyą; wówczas mały rycerz wstał i klęknąwszy na stopniach ołtarza, tak rzekł wzruszonym, choć spokojnym głosem:
 — Za osobliwe dobrodziejstwa i szczególniejszą protekcyę, jakąm ja od Pana Boga najwyższego i Syna Jego jedynego otrzymał, do również szczególniejszej poczuwając się wdzięczności, ślubuję i przysięgam, iż jako On i Syn Jego mnie wspomogli, tako i ja do ostatniego tchu Krzyża świętego będę bronił. A mając komendę starego zamku sobie powierzoną, pókim żyw i rękoma i kolanami ruchać mogąc, pogańskiego nieprzyjaciela, w sprosności żyjącego, do zamku nie puszczę, ni z murów nie ustąpię, ni szmaty białej nie zatknę, choćby mi też pod gruzami pogrześć się przyszło… Tak mi dopomóż Bóg i święty Krzyż — Amen! (rozdział L)

Ołtarz w katedrze kamienieckiej

Jan Sobieski pomścił Hektora kamienieckiego i innych obrońców twierdzy, pokonując rok później Turków pod Chocimiem. Kamieńca jednak nie udało się odzyskać, ponieważ część wojsk litewskich pod wodzą hetmana Paca opuściła Podole. W celu szachowania twierdzy pod kontrolą turecką, hetman Jabłonowski wybudował w 1692 roku nad Dniestrem fortecę Okopy Świętej Trójcy.
pisałam o  niej tu: Okopy Świętej Trójcy. Polska odzyskała Kamieniec w 1699 roku na mocy traktatów karłowickich i pozostał w jej granicach jeszcze przez prawie sto lat.
O Chocimiu napiszę za kilka dni.

30 komentarzy:

  1. No wlasnie, skojarzenie blysnelo mi natychmiast: Kamieniec Podolski - Trylogia Sienkiewicza :) Zaczytywalam sie jako dziecko, ale najbardziej w Potopie :)
    Drugie zdjecie robilas z jakiejs gorki?
    A ty, placyk i cerkiew w tle - swietne! (bo to cerkiew, prawda?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, cerkiew. Twierdza jest pięknie usadowiona. Widać ją z daleka w całości, bo dochodzi się do niej od strony miasta położonego na wzgórzu.

      Usuń
  2. To najpiękniej położone miasto Ukrainy. Tez bylam i zachwycilam sie i mam piękne zdjecia.
    Dziękuję za piekny tekst.
    P.S. A my bylismy najpierw w twierdzy a potem mostem tureckim weszlismy do miasta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My odwrotnie: najpierw w mieście, potem w twierdzy. Skupiłam się na tych miejscach, które są u Sienkiewicza, ale miasto też warte opisania.

      Usuń
    2. Kamieńcowi Podolskiemu poświęciłm jeden tekst w swojej książce "Nadal wariuję".
      :-)

      Usuń
  3. Pięknie przybliżyłaś mi miejsce, które znam tylko z literatury. Podoba mi się i chętnie odwiedzę, jeśli będzie taka sposobność.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Biuro Abdar. Jeśli powołasz się na mnie, dostaniesz zniżkę:)

      Usuń
  4. Byłam w Kamieńcu Podolskim i uważam, że jest to jedno z piękniejszych miast Ukrainy, które jest bardzo ciekawie położone. Z przyjemnością przeczytałam Twój interesujący post i pooglądałam piękne zdjęcia.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiedziałam, że to takie piękne miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję, pooglądałem, poczytałem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejna podróż, którą powinnam zapisać na mojej liście. Dziękuję jednak, że dzisiaj dzięki Tobie mogłam ją odbyć wirtualnie.
    Życzę Tobie zatem spokojnego październikowego dnia, w którym odnajdziesz piękno, radość…..
    W ten jesienny dzień zakop się w kolorowych liściach lub zatańcz wraz z nimi na wietrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zaplanowałam spacer po pracy. Nie wiem, czy się zakopię w kolorowych liściach, ale na pewno będę je podziwiać:) Miłego dnia!

      Usuń
    2. Puk puk... Jesteś tutaj?
      Ale pewnie nadal zachwycasz się jesienią, która tego roku jest wyjątkowa. Udało się zakopać w liściach?
      Pozdrawiam końcówką października

      Usuń
    3. Zachwycałam się jesienną niedzielą, ale liście już za mokre, żeby się w nich zakopać:) Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    4. Witaj
      Powoli listopadowe nastroje snują się dookoła przypominając o przemijaniu. A wiejący wiatr przywiewa wspomnienia z dawnych lat.
      Mam więc nadzieję, że znajdziesz chwilkę czasu, aby rozgrzać się przy dobrej, gorącej herbacie, a przy okazji napiszesz choć parę ciepłych słów na moich zielonych stronkach. Brakuje mi Twoich wizyt
      Pozdrawiam nostalgicznymi nastrojami

      Usuń
  8. Te miejsca niby zna się z historii, ale jakoś trudno uwierzyć, że są prawdziwe. Tym cenniejszy taki wpis.

    OdpowiedzUsuń
  9. Długo nie mogłam przebaczyć Sienkiewiczowi, że uśmiercił Michałka...;o) I do dzisiaj łezkę puszczam na mszy pogrzebowej...;o)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ależ Ci zazdroszczę tej eskapady. Pana Wołodyjowskiego bardziej (napiszę tu pewnie herezje, ale tak uważam) od Sienkiewicza rozsławiła filmowa ekranizacja ze wspaniałymi aktorami, którzy nadali kształtów literackim pierwowzorom. I ja dołączam do grona rozczarowanych unicestwieniem małego rycerza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, niezapomniany Łomnicki, któremu nie dorównał później Zamachowski, skradł mi serce. I Magdalena Zawadzka w roli Basi - rewelacja:)

      Usuń
  11. Byłem tam kilkanaście lat temu. Chciałbym tam kiedyś dotrzeć rowerem aby jeszcze raz zobaczyć piękna twierdzę w Kamieńcu Podolskim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twierdza faktycznie piękna. A zwiedzić ją rowerem przy ładnej pogodzie to sama przyjemność. Zwłaszcza z górki:)

      Usuń
  12. Koniecznie muszę się tam wybrać!

    OdpowiedzUsuń
  13. Czasami literatura przeplata się z faktami...nie wiele osób pewnie wie, że podczas wojny obronnej 1939 roku w bitwie nad Wizną Pan kapitan Władysław Raginis wraz ze swoim zastępcą Panem porucznikiem Stanisławem Brykalskim złożyli podobną przysięgę jaką uczynili Wołodyjowski i Ketling...albo obronią twierdzę albo zginą...Pan porucznik w wyniku odniesionych ran zmarł podczas oblężenia,a Pan kapitan pozbawiony środków do dalszej obrony zwolnił swoich żołnierzy, po czym rozerwał się granatem...musimy pamiętać, że polskie siły liczyły około 800 żołnierzy, a niemieckie około 42 tysiąca!350 czołgów i wsparcie lotnictwa...Polscy obrońcy wytrzymali od 7 do 10 września...i to Niemcy wysłali swoich parlamentariuszy z prośbą o poddanie polskiej twierdzy...przybyły na miejsce niemiecki generał Heinz Guderian nie mógł uwierzyć, że niemieckie wojska zatrzymały się na tym umocnieniu polskiej obrony...co roku odbywają się na Strękowej Górze uroczystości upamiętniające to wydarzenie, gdzie spoczywają dzielni obrońcy...pośmiertnie obaj oficerowie awansowani do stopnia majora i kapitana...mam osobistą przyjemność i zaszczyt również uczestniczyć w tych wydarzeniach rokrocznie...CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM! WIECZNA PAMIĘĆ POLEGŁYM!...

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy jeszcze nie zawitała na Ukrainę

    OdpowiedzUsuń

Pozostawienie komentarza (choćby anonimowego) daje mi poczucie, że warto dalej tworzyć ten blog, bo ktoś go jednak czyta:)