środa, 1 grudnia 2021

Szczawnickie ślady Konopnickiej

W 1875 roku Maria Konopnicka przyjechała do Szczawnicy na leczenie gardła. Wynajęła skromną kwaterę na tak zwanym Miedziusiu, nie było jej bowiem stać na hotel. Niestety, dom ten już nie istnieje. W jego miejscu stoi dziś tablica upamiętniająca pobyt pisarki.


Była już wtedy matką sześciorga dzieci (urodziła ośmioro, ale dwóch synów zmarło w pierwszym roku życia), zmęczoną samotnym ich wychowywaniem. Mąż bowiem wciąż był nieobecny w domu, ale to opowieść na inną okazję. Postanowiła wreszcie zadbać o siebie i wyjechała do uzdrowiska.


Niewiele wiemy o jej pobycie w Szczawnicy. Zapewne, jak większość kuracjuszy, brała kąpiele i piła wodę leczniczą. Podobno też romansowała, towarzyszyli jej często dwaj panowie: Konstanty Krynicki i Korneli (!) Dąbrowski. Rozczarowana nieudanym małżeństwem i zmęczona gromadą potomstwa, pozwoliła sobie zacząć żyć po swojemu. Wcześniej tworzyła jedynie baśnie dla swoich dzieci. Teraz w Szczawnicy uległa urokowi nie tylko mężczyzn, ale także Pienin. I z tego zachwytu powstał cykl dziewięciu wierszy pt. W górach.


Wysłała go do "Tygodnika Ilustrowanego" i ku jej ogromnej radości, cykl został opublikowany. Nie koniec na tym. Traf chciał, że przeczytał go Henryk Sienkiewicz i bardzo pozytywnie odniósł się do niego w "Gazecie Polskiej" z 26 października 1876 roku. Zachwycił go zwłaszcza wiersz Przygrywka. 


Oto jego fragment:

EJ! ujrzę raz na oczy insze sianożęci,
Insze kurhany!
Ej! posłyszę ja przecież, jak to ludzie gwarzą
Obcym mi gwarem…
I wypatrzę miesiączek, z jaką wstaje twarzą
Nad cudzym jarem…
I dowiem się raz wreszcie, gdzie tęcza podziewa
Wstążek swych końce
I jakie tam piosenki o zmroku rozbrzmiewa
Echo mdlejące.
U nas w wiosce znam wszystko… wszystkiegom już syta,
Aż do znudzenia…
Co dzień zza tego wzgórza słońce rankiem świta,
Nic się nie zmienia.
Wiem, gdzie rosną dziewanny, a gdzie niezabudki
W przydrożnym rowie;
Wiem, gdzie szary słowiczek zwił domekmalutki
W naszej dąbrowie;
Wiem, gdzie ojciec łan orze, gdzie matka wybiela
Cieniutkie płótna;
Wiem, jak w święto wieczorem grzmi wiejska kapela
Jak fletnia smutna…
Lasek, cmentarz, kościółek, starego plebana
Znam już z pamięci…
Tęskno mi! – Hej, pociąga dal sina, nieznana,
Wabi i nęci!

Sienkiewicz napisał wtedy między innymi: "Cóż to za śliczny wiersz (…) Zacząłem go czytać z lekceważeniem, jak wszystkie takie ulotne poezyjki, a skończyłem zachwycony (…) Nie znam tej poetki (…) W każdym razie ta pani, czy panna ma prawdziwy talent…"
To dodało Konopnickiej skrzydeł! Uwierzyła w siebie i zaczęła podejmować różne tematy w swojej twórczości. Do Szczawnicy powracała w listach i wierszach. 


Pod koniec lat osiemdziesiątych XIX pisała do stryja: „Nie znam Krynicy, ale znam pokrewną jej i podobno piękniejszą co do widoków na Pieniny, Szczawnicę. One to góry podały mi po raz pierwszy pióro do ręki, bo tak w duszę mnie ten świat górski uderzył, jak laska Mojżeszowa w skałę. Cudna, cudna tam przyroda. (...) Przypominam sobie, że sama będąc kiedyś w Szczawnicy, budziłam się co rano jakby z niedowierzaniem, że jestem w tak cudnym, tak uroczym otoczeniu”. 


Zachwytów nad pienińską przyrodą nie zabrakło w jej twórczości.
Pod moją chatą Dunajec biały/Dziwną pieśń śpiewa, bijąc ze skały.
Srebrne jej tony po żwirze pieszczą,/Mienią się w tęczę – jak w harfę wieszczą
O siedmiu strunach wiązanych zlotem./Od brzegu fale biją z łoskotem,
A dalej płaczą – a dalej mgleją,/Aż w toń najgłębszą rozbłękitnieją.
I cicho… ciszej… wtóry pochwycą,/Patrząc się w niebo modrą źrenicą.

28 komentarzy:

  1. Śliczny wiersz, nie znałam, dziękuję i pozdrawiam, czekam na historię życia Konopnickiej

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie też się podoba ten wiersz o górach. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się i wiersz i okolice Szczawnicy, piękne widoki, ciekawe trasy i spacerowe i górskie. Trzeba też wspomnieć o wielkiej atrakcji jaką jest spływ Dunajcem. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spływałam kilka lat temu. Teraz było za zimno, chociaż widziałam odważnych:)

      Usuń
  4. Nie dziwię się Konopnickiej...Szczawnica to sama poezja...;o)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie, że przypomniałaś ten wiersz brzmi cudownie. Warto zajrzeć do Konopnickiej i,, odkryć " jej twórczość na nowo . Szczawnica piękna no i ten spływ Dunajcem! . Pozdrawiam serdecznie B.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiersz doskonały. Konopnicka to jedna z ważniejszych Polskich autorek.

    OdpowiedzUsuń
  7. Podziwiam Konopnicką za jej umiłowanie wsi polskiej, jest mi w tym bardzo bliska...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ją podziwiam za znalezienie się w literackim świecie mimo tylu dzieci...

      Usuń
  8. Mao znany epizod. Ja mimo iż po Pieninach pałętam się często, nie miałem o nim pojęcia - a wiersz faktycznie co najmniej uroczy i bardzo mądry.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wcale się nie dziwię Marii Konopnickiej że tak się zachwyciła Szczawnicą...bo jest przecież piękna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Warto podróżować z Tobą literacko zawsze odkryjesz coś ciekawego pozdrawiam podróżniczka

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem zachwycona wiersze i szczawnickimi krajobrazami.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepiękny wiersz Konopnickiej. Dla mnie jest wzorem wolnej kobiety, mającej przywiązanie do wartości. Nie wiedziałem o pobycie Konopnickiej w Szczawnicy. Wierzę, że wyda Pani książkę także o tej poetce ��
    Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości w pisaniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Książka o Konopnickiej będzie, mam nadzieję, wiosną:)

      Usuń
  13. Przepiękny post o Konopnickiej, ukochanej mej Szczawnicy i Pieninach. W miasteczku tym uroczym bywam kilka razy w roku. Uwielbiam go i okolice. Tyle tu historii. Wiersz również wspaniały, rozumiem zachwyt Sienkiewicza. Pozdrawiam serdecznie z Krakowa

    OdpowiedzUsuń

Pozostawienie komentarza (choćby anonimowego) daje mi poczucie, że warto dalej tworzyć ten blog, bo ktoś go jednak czyta:)