W starej części Lublina na każdym kroku można spotkać ślady literackie. I to sięgające nawet samych początków naszego piśmiennictwa. Dzisiejszy post poświecę zatem tym najstarszym właśnie, zaś kolejne innym pisarzom, współczesnym także.
Ojcem naszego piśmiennictwa nie jest, jak się powszechnie uważa Mikołaj Rej ani Jan Kochanowski, ale Biernat z Lublina. On to bowiem wprowadził nasz język do literatury, a obaj wymienieni poeci pięknie rozwinęli jego dzieło. Tak nam tłumaczył profesor Jerzy Starnawski, kiedy studiowałam polonistykę. Myślę, że badacze staropolszczyzny się z nim zgadzają.
Biernat, a właściwie Bernard (bo podpisywał się Bernardus) to postać dość tajemnicza. Niewiele o nim wiemy, nie znamy nawet dokładnych dat jego życia. Nazywał siebie Lubelczykiem, bo urodził się w Lublinie w latach 60. XV wieku. Do historii literatury przeszedł jako pierwszy znany nam Polak tworzący w języku ojczystym. Kiedy umierał, Mikołaj Rej miał niewiele ponad dwadzieścia lat, a Jan Kochanowski jeszcze się nie narodził.
| Tablica poświęcona Biernatowi na budynku dawnego ratusza miejskiego, Rynek 1 |
Jest autorem pierwszej książki wydrukowanej w języku polskim – "Raju dusznego" – wydanego w 1513 roku, której nazwisko twórcy znamy. Wcześniej (w 1508) wyszła drukiem po polsku tylko "Historyja umęczenia Pana naszego Jezusa Chrystusa", ale autor pozostaje anonimowy.
| Brama Grodzka wiodąca do zamku |
Wiadomo, że Biernat z Lublina był wykształconym księdzem, ale wypowiadał się krytycznie o współczesnym mu Kościele Rzymskokatolickim, głosił swobodę myśli w kwestiach religijnych i jeszcze przed Lutrem podkreślał autorytet Ewangelii jako jedynego pewnego źródła wiary. Był przeciwnikiem wojny i kary śmierci. Także Lublin może się szczycić takim krajanem.
Przy ulicy Krakowskie Przedmieście 8 znalazłam tablicę informującą, że w tym miejscu stał dom, który kupił w 1563 roku Mikołaj Rej. Poprzednim jego właścicielem był Jan Gibel, prawdopodobnie dobry znajomy Reja. Pisarz chciał mieć gdzie się zatrzymywać, kiedy załatwiał interesy w Lublinie. Więcej o moich podróżach śladami Mikołaja Reja przeczytacie tu: w-naglowicach-mikolaja-reja
| Dom Sebastiana Klonowica z wizerunkami pisarzy związanych z Lublinem: jego samego, Biernata z Lublina, Jana Kochanowskiego i Wincentego Pola |
W Lublinie przypomniałam sobie, że był taki pisarz, jak Sebastian Klonowic. Nie mówi się o nim w szkole, ale na studiach miałam jego twórczość. Żył w czasach Reja i Kochanowskiego i tak jak autor trenów, zmarł w Lublinie. W domu widocznym na powyższym zdjęciu. Na tym terenie pełnił funkcje pisarza sądu miejskiego, ławnika, wójta, burmistrza i rajcy.
Najbardziej znanym jego dziełem jest łaciński poemat moralistyczny "Philtron". Znajdziemy tam między innymi opis Lublina. Sebastian Klonowic zmarł w tym mieście w roku 1602 i został pochowany w nieistniejącym już kościele farnym pod wezwaniem św. Michała Archanioła.
Kościół ten znajdował się bardzo blisko domu Klonowica. Był najstarszą gotycką świątynią w Lublinie. Legenda głosi, że pobudowano go z rozkazu księcia Leszka Czarnego, któremu ukazał się w tym miejscu Archanioł Michał.
W XIX wieku budynek fary był w fatalnym stanie po kilku pożarach. Został rozebrany w połowie stulecia. Obecnie na placu po farze można oglądać jej fundamenty. Odbywają się tam czasem koncerty.
Najcenniejsze rzeczy, takie jak chrzcielnica, dzwon Michał oraz tablica z epitafium Sebastiana Klonowica, trafiły do katedry lubelskiej. Obraz "Sen Leszka Czarnego" znalazł miejsce w kościele kapucynów, ołtarze trafiły do podlubelskich świątyń.
| Epitafium poświęcone Sebastianowi Klonowicowi w Archikatedrze Lubelskiej |
Warto wspomnieć o jeszcze jednym dziele Klonowica. Mianowicie po śmierci Jana Kochanowskiego wydał on cykl wierszy pod tytułem "Żale nagrobne na ślachetnie urodzonego pana Jana Kochanowskiego", oddając w ten sposób hołd największemu poecie swoich czasów. Jan z Czarnolasu zmarł w Lublinie. Ale o tym w następnym poście. Zapraszam za kilka dni.
































