Jeśli będziecie w Trójmieście, koniecznie wybierzcie się do Muzeum Emigracji, które znajduje się w gdyńskim porcie. Stąd nasi rodacy odpływali w siną dal z powodów politycznych albo za chlebem. Jest to jedno z najwspanialszych muzeów, jakie widziałam, a wiecie, że widziałam wiele.
Działa ono od niedawna, bo dopiero w 2015 roku zostało udostępnione zwiedzającym. Mieści się w historycznym budynku Dworca Morskiego. Ekspozycja główna przedstawia historię emigracji z ziem polskich od XIX wieku aż do czasów współczesnych. Zobaczymy wielu sławnych Polaków, którzy szukali dla siebie miejsca w świecie, interaktywne mapy, przybliżające, jak wyglądały warunki polityczne i gospodarcze dwóch ostatnich stuleci. Pięknie zaaranżowane wnętrza pozwolą nam się przenieść do przeszłości i poczuć atmosferę życia naszych przodków.
Po kilku informacjach o Polakach zagranicą w czasach dawniejszych, znajdujemy pokój poświęcony Wielkiej Emigracji (po powstaniu listopadowym). Mamy pięknie, multimedialnie przedstawione dzieje Mickiewicza, Słowackiego, Norwida i innych. Zabrakło tylko Andrzeja Towiańskiego, którego mimo odkłamania jego czarnej legendy, mało kto zna, a jeszcze mniej docenia.
Był za to inny przyjaciel Mickiewicza, Ignacy Domeyko, filomata, Żegota z III cz. "Dziadów".
O jego karierze w Chile, gdzie jest do dziś doceniany, również mało kto w Polsce wie, a szkoda.
Problemy emigrantów z początku XX wieku można było poznać, oglądając fragment filmu z Charlim Chaplinem. Aranżacja pomieszczenia, w którym oglądamy film, jest przy tym niesamowita. Poznajemy rzeczywistość przeprawy morskiej dla pasażerów trzeciej klasy - od momentu wejścia na statek, przez samą podróż, zarówno na pokładzie, jak i pod nim. Są nawet prycze do spania.
Kolejne sale poświęcone są emigracji okresu II wojny światowej oraz powojennej. Opisana i nagrana historia tamtych dni przybliża dramatyczne losy ludzi, przyczyny i skutki emigrowania.
Oglądamy unikatowe dokumenty, jak choćby ten z gen. Andersem na Monte Cassino, wypowiedzi ludzi, którzy przeżyli te straszne czasy oraz komentarze historyków.
Możemy sobie wyobrazić, jak wyglądała dwutygodniowa podróż przez ocean transatlantykiem SS "Batory". Ustawiona w jednym z pomieszczeń jego makieta jest największym na świecie modelem statku pasażerskiego.
Prezentacje multimedialne przybliżają sylwetki naszych pisarzy, którzy wyemigrowali także w XX wieku: Czesława Miłosza, Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, Witolda Gombrowicza, Sławomira Mrożka i wielu innych.
Zobaczymy, jak żyło się w PRL-u, jak wyglądało przeciętne osiedle z maluchem na parkingu i budką telefoniczną. Co to były "Sporty" i "Klubowe" (dla niewtajemniczonych: popularne wtedy papierosy), czyli co się paliło oraz w czym się chodziło.
Mnie urzekło Radio Wolna Europa. Byłam za mała, by go słuchać w czasach komuny, a teraz miałam możliwość, aby wejść dosłownie do środka przepięknie zrobionej makiety i przenieść się do lat 60., 70., 80...
Wystawa kończy się wraz z końcem XX wieku. Ostatnim wielkim polskim emigrantem, o ile można tak powiedzieć, był Karol Wojtyła. I choć emigrował z zupełnie innego powodu niż pozostali, pięknie wieńczy omówione etapy emigracji. Dziś Polacy również się przemieszczają po świecie. Na szczęście powody, przynajmniej dla nas, nie są już tak drastyczne. I oby nigdy nie były.
































