sobota, 24 grudnia 2022

WESOŁYCH ŚWIĄT!

Braćmi się znowu poczyńmy, przebaczmy krzywdy, gdy trzeba.

Podzielmy się opłatkiem, chlebem pokoju i nieba.

[Cyprian Norwid, Opłatek]

Tymi słowami Norwida pragnę złożyć wszystkim Czytelnikom tego bloga najserdeczniejsze życzenia. Dobrych świąt!


czwartek, 15 grudnia 2022

Dwóch Janów Kochanowskich w Płocku

W moim mieście jest ulica Jana Kochanowskiego. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nie upamiętnia ona poety z Czarnolasu, ale rewolucjonistę, który zginął w 1907 roku, w czasie ataku na carski furgon pocztowy i w Płocku został pochowany. Czy mieszkańcy bloków przy tej ulicy zdają sobie z tego sprawę?

Właściwie nazywał się Józef Michalski i tylko przybrał sobie pseudonim renesansowego twórcy. Nawet nie pochodził z Płocka. W chwili śmierci miał niespełna dwadzieścia dwa lata. 

Dziwi mnie nadanie imienia ulicy (i całego osiedla!) w taki sposób, żeby jej nazwa jednoznacznie wprowadzała w błąd. Jeśli już chciano upamiętnić tego rewolucjonistę, to powinno się to zrobić pod jego nazwiskiem, nie zaś pseudonimem tożsamym z naszym największym poetą renesansu.

Katedra, w której odbywał się ingres

Warto wiedzieć, że Jan z Czarnolasu odwiedził Płock w marcu 1570 roku. Przybył na ingres, czyli uroczystość objęcia władzy nad diecezją przez nowego biskupa. Zaszczyt ten przypadł Piotrowi Myszkowskiemu, który wprowadzał Kochanowskiego w świat dworzan królewskich i sponsorował jego twórczość. 

Ołtarz w płockiej katedrze

Wdzięczny poeta przybył więc do płockiej katedry, aby towarzyszyć w tej doniosłej chwili swemu dobroczyńcy. Ingres to uroczystość nie tylko religijna, ale i towarzyska. W pierwszych ławach kościoła zasiadali więc urzędnicy z wojewodą i marszałkiem na czele oraz inne ważne osoby w regionie. Była też rodzina i znajomi nowego biskupa. Wybrani wcześniej księża składali przyrzeczenie posłuszeństwa, a do tronu szła procesja z darami. Na koniec orszak biskupi uroczyście przechodził główną ulicą miasta. W XVI wieku była nią ulica Tumska.

Widok na ulicę Tumską i katedrę

Temu wydarzeniu poświęcił poeta elegię zaczynającą się od słów Inter tot, Myscovi, equitum peditumque catervas, a wydaną później jako Elegia XIII z „Księgi pierwszej” (według innej numeracji Elegia X z „Księgi trzeciej”)

Herb Płocka nad Wisłą

W Płocku nie pamięta się wizyty ojca polskiej poezji, czci natomiast chłopaka z PPS, którego jedynym wyczynem było podłożenie bomby pod furgon pocztowy...

wtorek, 6 grudnia 2022

Mikołaj rozdaje prezenty...

W tradycyjne Mikołajki mam dla Was prezent: promocję na moje książki. Można je kupić z dedykacją za połowę ceny, pisząc na adres az44@wp.pl


Promocja trwa do końca tego tygodnia, czyli do północy 11 grudnia. Zapraszam:)

poniedziałek, 28 listopada 2022

O Konopnickiej w Płocku

Na zakończenie Roku Konopnickiej w pięknej sali Towarzystwa Naukowego Płockiego miałam przyjemność mówić o swoich podróżach śladami autorki Roty

Zaprosiła mnie pani dr Wioletta Żórawska, przewodnicząca Sekcji Nauk Humanistycznych TNP. Zdjęcia są autorstwa pana Macieja Wróbla.


Skupiłam się na ciekawostkach z biografii pisarki, a ilustracją do nich były zdjęcia miejsc, w których owe elementy biograficzne zaistniały. Począwszy od Suwałk, gdzie Maria przyszła na świat, poprzez Kalisz, Bronów, Szczawnicę, Warszawę, Arkadię, Kraków, Zurych, Wiedeń, Paryż, Niceę, Żarnowiec i wiele innych miejsc, aż po Lwów, gdzie pisarka zmarła i została pochowana.


W ciągu godziny zdążyłam opowiedzieć mniej więcej połowę tego, co jest w mojej książce o Konopnickiej. Goście chętnie po nią sięgali, podobnie jak po pozostałe tytuły z serii Podróże literackie.


Po wykładzie rozgorzała dyskusja na temat związku Konopnickiej z Marią Dulębianką. Prym wiodła pani Małgorzata Ogonowska, polonistka, a jej adwersarzem był pan Adam Kotkiewicz, antykwariusz. 


Uwielbiam takie spotkania. Jeśli ktoś chciałby mnie zaprosić na wykład (może być też online) o jednym z bohaterów moich książek lub zakupić Podróże literackie bezpośrednio u mnie z dedykacją, podaję mail: az44@wp.pl 

wtorek, 15 listopada 2022

Ateny okiem Sienkiewicza

Dziś przypada 106. rocznica śmierci Henryka Sienkiewicza. Za oknem zimno, przenieśmy się zatem do słonecznej Grecji, żeby zobaczyć, jakie wrażenie zrobiły na pisarzu Ateny. Był w tym mieście przy okazji większej podróży, którą odbył w 1885 roku. Razem z dziennikarzem Antonim Zaleskim i malarzem Kazimierzem Pochwalskim zwiedził wtedy nie tylko Grecję, ale też Włochy i Turcję.

Kika fragmentów wspomnień Sienkiewicza opublikowanych w 1905 roku pod tytułem Wycieczka do Aten pokaże, jak pisarz zapamiętał stolicę Grecji.

"Naprzód, to nieprawda, że w Atenach widzi się o tyle zieloność, o ile podadzą sałatę na obiad. Może właśnie dlatego, że w kraju jej mało, miasto wysiliło się, aby swoje ulice i place ocienić drzewami. Wjeżdżałem do miasta koło Akropolu i Olimpijonu, przez bulwar panhelleński, który jest jedną zieloną wstęgą. Pieprzowe drzewa, o jasno-zielonych delikatnych listkach, przypominają wierzby płaczące i nadają tej drodze wiosenny, majowy pozór. Wszędy widzisz ogrody, w nich palmy, czarne dęby, kaktusy i aloesy. Prawda, że wszystko to okryte jest szarym pyłem, idącym od skał i ruin, jakby te umarłe zabytki chciały mówić każdej żyjącej istocie: „prochem jesteś i w proch się obrócisz“ — można tu jednak już dziś znaleźć wszędzie cień i chłód".

"Zresztą miasto jest jasne, schludne i zupełnie europejskie, ale budujące się pod łatwo zrozumiałym wpływem i na wzór dawnych porządków architekturalnych greckich, co mu nadaje pyszny pozór. Wszędzie spostrzegasz kolumny doryckie, jońskie i korynckie; fryzy, które począł rzeźbić człowiek, a dorzeźbia słońce".

"Idzie się wężowatą drogą, pod górę, zarośniętą agawami i kaktusami. Przed sobą i nad sobą widzisz tylko olbrzymi mur, szary, pokruszony, który częściowo tylko jest zabytkiem helleńskim, częściowo zaś wznosili go łacinnicy, lub nawet Turcy. Z poza zrębu wyglądają trójkątne szczyty i wydłużone przecznice świątyń. Pusto było, gdym szedł; naokoło ani żywej duszy, bo godzina była południowa i upał, pomimo, iż poczęły się już pierwsze dnie listopada. W bocznej bramie drzemie stary weteran, mijasz go, przechodzisz obok domu, przy którym nagromadzono stosy marmurowych obłamków. Droga zakręca się raz jeszcze, wchodzisz schodami na górę i jesteś w Propyleach, przez które obejmujesz okiem całe szczytowe płaskowzgórze".

"W pierwszej chwili również wszystko ci jedno, że Parthenon jest zbudowany w czystym stylu doryckim, Erechteion i Nike Apteros są jońskie, a w Propyleach znajdują się kolumny obydwóch porządków. Wiedziałeś to już przed przybyciem do Aten. Tu wieje na cię przede wszystkiem ogólny duch, a raczej gieniusz dawnej Hellady — i tchnienia tego rozpraszać, ani analizować nie chcesz".

"Atena umiała też sobie wybrać miejsce na stolicę, bo cóż to za tło dla tych świątyń i posągów! Z jednej strony widać morze, które w tem przeźroczem powietrzu wydaje się tuż; z drugiej całą Attykę, jak na dłoni: góry Hymetu, dalej Pentelikon, na północ Parnes, a ku południo-zachodowi, ku cieśninie salamińskiej, Dafni. Nad wszystkiem niebo ciągle pogodne i orły, których krakanie przerywa do dziś dnia ciszę na Akropolu".

"W samem mieście i w jego okolicach jest jeszcze nieco zabytków godnych uwagi, jako to: stoa Adriana, stoa Attala, Agora, wieża wiatrów, mała kapliczka Lisikrata, łuk Adriana i pomnik Filopaposa, wreszcie odkryty przed niedawnemi czasy cmentarz Hagia Triada, na którym można widzieć kilka pięknych, nawet bardzo pięknych grobowców. Ale nie usiłuję dać opisu ruin, zdaję tylko sprawę z wrażeń, więc zatrzymałem się głównie na Akropolu, który najsilniej przemawia do duszy, bo streszcza w sobie wszystko, co najpiękniejszego wydała cywilizacya helleńska w zakresie sztuki plastycznej i całą potęgę greckiego gieniuszu." (pisownia oryginalna)

 "...bądźmy pewni, że gdyby nie owo olbrzymie credit, które na rachunek Grecyi zapisała cywilizacya, gdyby nie jej sława i czyny, gdyby nie pieśni Homera, nie wspomnienia Maratonu i Salaminy, nie te ruiny akropolskich arcydzieł, baszowie do tej pory mieliby swoje haremy w Erechteionie, a ze szczytów Akropolis powiewałaby chorągiew proroka. Więc gdy powiem, że Grecyę dzisiejszą odbudowali Homer, Milcyades, Leonidas, Temistokles, Fidias, Perikles i inni bohaterowie lub gieniusze tej miary, nie będzie to figurą retoryczną, ale dziejową prawdą. Pracując dla sławy swego narodu, pracowali, nie wiedząc o tem, dla jego odrodzenia — i tacy nieśmiertelni agenci sprawili, że Grecya żyje".

Jeśli ktoś chciałby zobaczyć miejsce, gdzie 106 lat temu zmarł Henryk Sienkiewicz, zapraszam pod ten link:  http://mojepodrozeliterackie.blogspot.com/search/label/Vevey

piątek, 4 listopada 2022

Romantykon II

W ubiegłym tygodniu uczestniczyłam w konwencie miłośników romantyzmu, czyli Romantykonie. Po raz drugi spotkaliśmy się w Dzielnicowym Ośrodku Kultury na warszawskim Ursynowie. Tematem przewodnim były tym razem Ballady i romanse Adama Mickiewicza, wszak w tym roku przypada 200. rocznica ich publikacji. Zebrali się sami pasjonaci 😀

Organizatorzy i prelegenci Romantykonu II

Przez cały dzień można było posłuchać o romantyzmie i romantykach, porozmawiać z ludźmi interesującymi się tą epoką, a także kupić dotyczącą jej książkę, komiks, plakat itp. 

Mikołaj Kołyszko

Mikołaj Kołyszko opowiadał o inspiracji Mickiewicza wierzeniami ludowymi, podaniami i o ich twórczej reinterpretacji. Rozpoczął cykl prelekcji przeplatanych dyskusjami i przerwami kawowymi.

Milena Chilińska

Milena Chilińska zaprezentowała Ballady i romanse Mickiewicza w malarstwie i grafice, zwłaszcza XIX wieku.

Aneta Korycińska

Aneta Korycińska (Baba od polskiego) mówiła o epilogach i epigonach Ballad i romansów, czyli próbach dopisania zakończeń do utworów Mickiewicza oraz o ich naśladownictwie.

Weronika Elertowska

Weronika Elertowska z Instytutu Adama Mickiewicza prezentowała projekty związane z Rokiem Romantyzmu.

Marta Nowicka

Marta Nowicka zapoznała nas z fenomenem popularności Ballad i romansów i dopatrywała się w nim przemyślanej strategii marketingowej. 

Robert Kowalski

Robert Kowalski (Paryskie salony romantyków) poświęcił swoją prelekcję postaci świtezianki w kontekście mitologicznym i folklorystycznym.

Agnieszka Zielińska

Ja zaś miałam przyjemność zestawić obrazy jeziora Świteź widzianego oczami Mickiewicza oraz moimi.
Prelekcje były bardzo ciekawe, prezentowane z humorem i zakończyły się wspólnym czytaniem Ballad i romansów oraz wyborem najlepszego przebrania. Zapomniałam bowiem wspomnieć, że niektórzy miłośnicy romantyzmu poprzebierali się za postacie związane z tym okresem lub literaturą romantyczną. 


Tu na przykład stoję wśród świtezianek 😀


Tu zaś z kobietą w żałobie po Polsce oraz z powstańcem.


Pierwsze miejsce zdobył rycerz, ukrywający się pod pseudonimem Dezmolad.

Z niecierpliwością czekam na kolejny Romantykon. Miłośnicy pozytywizmu powinni wziąć z nas przykład. Chętnie dołączę do Pozytywikonu, bo ja, niczym Wokulski: sercem romantyk, rozumem pozytywista 😀

wtorek, 25 października 2022

Zasłużeni na Skałce

Za kilka dni będziemy odwiedzać groby naszych bliskich. Wspomnijmy również tych, którzy tworzyli polską kulturę. Jeśli mieszkacie w Krakowie lub okolicach, warto wybrać się na „Skałkę”, gdzie w 1882 roku w kościele paulinów powstała Krypta Zasłużonych, przeznaczona na mauzoleum wybitnych Polaków. 

Tu z rozkazu Bolesława Śmiałego został zamordowany biskup krakowski, Stanisław ze Szczepanowa. „Skałka” była świadkiem wielu uroczystości, podczas których przybywali królowie i książęta. 

Łaciński napis oznacza: Wierzę, że mój Odkupiciel żyje


Z czasem kult świętego Stanisława stawał się coraz popularniejszy, nie brakowało pielgrzymów z całego świata. Pomysłodawcą utworzenia krypty zasłużonych był profesor Józef Łepkowski. Swe grobowce mają tutaj między innym Jan Długosz, Wincenty Pol, Józef Ignacy Kraszewski, Adam Asnyk, Stanisław Wyspiański i Czesław Miłosz. Ograniczam się do twórców literatury, nie sposób bowiem pisać tu o wszystkich pochowanych w tym miejscu.

Każdy tyle dłużen swojej ojczyźnie, na ile go stać przy jego zdolnościach i siłach.

Początek Panteonowi Narodowemu dał powtórny pogrzeb największego polskiego kronikarza w 1880 roku. Okazją była 400. rocznica jego śmierci. Profesor Józef Łepkowski, archeolog i ówczesny konserwator zabytków Krakowa powiedział wówczas: „Jeśli na Wawelu królów zwłoki, u was (…) otwarta dzisiaj katakumba dla tych wybranych, o których przyszłość orzecze, że do miary Długosza dorośli”.

Biada temu, kto pychą swoją wszystko mierzy. 

Dorósł do tej miary poeta Wincenty Pol, który zmarł w Krakowie 2 grudnia 1872 roku. Pochowano go na Cmentarzu Rakowickim, a dziesięć lat później przeniesiono jego prochy do tejże Krypty Zasłużonych.

Czytajmy, bo czytanie jest życiem drugim.

Józef Ignacy Kraszewski zmarł w 19 marca 1887 roku Genewie, mając niespełna 75 lat. Polacy nie zostawili go na obcej ziemi. Miesiąc później, 18 kwietnia, urządzili mu pogrzeb na „Skałce”. 

Szukajcie prawdy jasnego płomienia.
Szukajcie nowych, nie odkrytych dróg.
Zaledwie pięćdziesięcioośmioletni Adam Asnyk zmarł 2 sierpnia 1897 roku na tyfus, którym zaraził się we Włoszech. Zdążył jeszcze wrócić do Krakowa o własnych siłach i tu został pochowany. 

Żeby narysować olbrzymią górę, należy być z daleka od niej i jak najniżej się pomieścić.

Mało znany dziś poeta, Teofil Lenartowicz, zmarł 3 lutego 1893 roku we Florencji, gdzie mieszkał ostatnie 33 lata życia. Na ziemiach polskich był związany z Mazowszem, głównie z Warszawą, toteż może dziwić jego pochówek w Krakowie. Widocznie ówcześni Polacy tak bardzo go cenili, że spoczął w tym miejscu. Kazimierz Przerwa-Tetmajer napisał po jego śmierci: 
Zno­wu Ci, Pol­sko, ubył syn
z naj­lep­szych Two­ich sy­nów... 

I trzeba wiedzieć, że jeśli są rzeczy, które ode mnie zależeć powinny, to grzechem jest pytać się o nie innych i żądać ich od innych.

Tylko 38 lat żył Stanisław Wyspiański, którego pogrzeb 2 grudnia 1907 roku był wielka manifestacją patriotyczną. Dołączył do tych, co „do miary Długosza dorośli”, a z kronikarzem łączy go jeszcze jedno. Przez siedem lat mieszkał w jego dawnym domu przy Kanonicznej 25, który do dziś nosi nazwę Domu Długosza.

Nie myśl człowieku, jakie mogłoby być twoje życie, bo inne byłoby nie twoje.

Jest wśród nich i jeden noblista. Czesław Miłosz dożył prawie 93 lat (zabrakło mu 45 dni). W Krypcie Zasłużonych spoczął 27 sierpnia 2004 roku. 
Można zadumać się, czytając ich słowa przytoczone pod zdjęciami. A może i sięgnąć po ich twórczość...