sobota, 20 sierpnia 2016

Płock Bolesława Krzywoustego

20 sierpnia 930 lat temu urodził się Bolesław Krzywousty. Prawdopodobnie tego dnia i prawdopodobnie w Płocku. W każdym razie w tym mieście miał zamek i w płockiej katedrze został pochowany. Tu przebywał także sekretarz księcia Bolesława - Gall Anonim, który pisał między innymi w Płocku swoją słynną kronikę (1112-1116 r.)
Widok na Wisłę z płockiej skarpy

Krzywousty jest jednym z trzech jej bohaterów. Jest więc bohaterem nie tylko historycznym, ale też literackim:) Powędrujemy dziś po jego rodzinnym mieście, tej jego części, którą mógł znać, czyli najstarszej.

Wzgórze Tumskie w Płocku. Katedra, w której pochowano księcia Bolesława i jego ojca Władysława Hermana
Zapewne niewielu wie, że Płock był stolicą Polski! Co prawda krótko (w latach 1079–1138), ale jednak. Stolicą Mazowsza był także długo przed Warszawą (o której pierwsze wzmianki pochodzą dopiero z XIV wieku).
Oryginalne molo - wzdłuż Wisły. Herb Płocka ułożony z kwiatów

Do połowy XX wieku był małym miasteczkiem, liczącym nie więcej niż 40 tysięcy mieszkańców. Dopiero po wybudowaniu Zakładów Petrochemicznych (dziś Orlen) rozwinął się w spore miasto. Aktualnie mieszka w nim ponad 120 tysięcy ludzi. Ale o dzisiejszym Płocku kiedy indziej. Wróćmy do naszego jubilata.

Amfiteatr w Płocku. W głębi most im. Legionów Józefa Piłsudskiego
Jego narodziny tak opisywał Gall Anonim w "Kronice polskiej":

Cudowne narodziny Bolesława Krzywoustego

Bolesław, książę wsławiony,
Z daru Boga narodzony,
Modły świętego Idziego
Przyczyną narodzin jego.

W jaki sposób się to stało,
Jeśli Bogu tak się zdało,
Możemy wam opowiedzieć,
Skoro chcecie o tym wiedzieć.
Doniesiono raz rodzicom,
Którym wciąż brakło dziedzica,
By ze złota dali odlać,
Co najrychlej ludzką postać.

Niech ją poślą do świętego,
Na intencję szczęścia swego,
Śluby Bogu niech składają
I nadzieję silną mają.

Co prędzej złoto stopiono
I posążek sporządzono,
Który za syna przyszłego
Do świętego ślą Idziego.

Złoto, srebro, płaszcze cenne
Oraz różne dary inne
Posyłają święte szaty
I złoty kielich bogaty.

Wnet posłowie się wybrali
Przez kraje, których nie znali;
Kiedy Galię już przebyli,
Do Prowansji wnet trafili.

Posłowie dary oddają,
Mnisi dzięki im składają:
Cel podróży swej podają
Oraz prośby przedstawiają.

Wtedy mnisi trzy dni całe
Pościli na Bożą chwałę;
A za postu ich przyczyną
Matka wnet poczęła syna!


Zamek książąt mazowieckich, gdzie być może narodził się Bolesław  Krzywousty,
obecnie zajęty przez biskupa
Więc posłom zapowiedzieli,
Co w swym kraju zastać mieli,
Zostawiwszy mnichów z złotem
Wysłańcy spieszą z powrotem.

Minąwszy burgundzką ziemię
Wrócili, gdzie polskie plemię.
Przybyli z twarzą promienną,
Księżnę zastając brzemienną!

Takie były narodziny
Owego właśnie chłopczyny,
Nazwanego Bolesławem,
Ojciec zwał się Władysławem.

Matka zaś Judyt imieniem
Za dziwnym losu zrządzeniem.
Tamta Judyt kraj zbawiła,
Gdy Holoferna zabiła -
Ta zaś porodziła syna,
Który wrogom karki zgina.
Spisać dzieje tego księcia
To cel mego przedsięwzięcia.
Pomnik Krzywoustego i jego rycerzy postawiony w 2012 roku
Gall Anonim opisał następnie dzieciństwo i młodość księcia Bolesława, liczne jego zwycięstwa, a także konflikt z bratem Zbigniewem. Kronika jest niedokończona, ale pisana z myślą odwdzięczenia się księciu za przyjęcie do jego dworu.


Pragnę przede wszystkim, byście to wiedzieli, bracia najmilsi, iż nie dlatego podjąłem się tak wielkiego dzieła, aby w ten sposób puszyć się swoją skromną osobą albo by chlubić się ojczyzną mą lub rodzicami, kiedy jestem wśród was obcym pielgrzymem, lecz aby jakiś owoc mej pracy zabrać ze sobą do miejsca moich ślubów zakonnych. I coś innego jeszcze wyjawię waszej roztropności, [a mianowicie] że nie po to podjąłem tę pracę, aby rzekomo wynosić się ponad innych czy też aby zalecać siebie jako wymowniejszego w słowach, lecz by unikać próżnowania i zachować wprawę w dyktowaniu, oraz by za darmo nie jeść chleba polskiego - pisał Gall Anonim.

Stary Rynek z Ratuszem i fontanną Afrodytą
Toteż opowiedziawszy w księdze pierwszej o przodkach Krzywoustego, księgę druga i trzecią poświęcił jego chwale.
...Bolesław, Marsowe chłopię, wzrastał w siły i lata, i nie oddawał się próżnemu zbytkowi, jak to zwykli czynić chłopcy w jego wieku, lecz gdziekolwiek zasłyszał, że wróg grabi, tam natychmiast spieszył z rówieśnymi młodzieńcami, a częstokroć potajemnie z nieliczną garstką zapędzał się do kraju nieprzyjacielskiego i spaliwszy wsie przyprowadzał jeńców i łupy. 

W samo południe rozlega się hejnał płocki, grany przez trębacza na cztery strony świata

Już bowiem wiekiem chłopię, lecz zacnością starzec, dzierżył księstwo wrocławskie, a jeszcze przecież nie uzyskał godności rycerza. A że w myśl ogólnych nadziei zapowiadał się na młodzieńca wybitnych zdolności i już widoczne były w nim zadatki wielkiej sławy rycerskiej, kochali go wszyscy możni, ponieważ dopatrywali się w nim kogoś wielkiego w przyszłości. (...)

O 12.00 możemy zobaczyć na ratuszowej wieży scenę pasowania na rycerza księcia Bolesława przez jego ojca

Władysław przeto widząc, że chłopiec dochodził już lat męskich i że zajaśniał czynami rycerskimi, a wszystkim mądrym ludziom w państwie się podobał, postanowił przypasać mu miecz w uroczystość Wniebowzięcia Panny Marii i przygotował w mieście Płocku wspaniałą uroczystość. Już bowiem podupadał na siłach skutkiem wieku i ciągłej choroby, a w owym chłopcu widział nadzieję dynastii. 

Katedra na Wzgórzu Tumskim
Gdy więc wszyscy się przygotowywali i na tę uroczystość pospieszali, doniesiono, że Pomorzanie obiegli gród Sątok, a żaden z dostojników nie śmiał wyruszyć przeciw nim. Wtedy wbrew woli ojca i sprzeciwom wielu innych Marsowy chłopiec popędził tam, odniósł zwycięstwo nad Pomorzanami i wracając [jeszcze] jako giermek, [a już] jako zwycięzca, pasowany został przez ojca na rycerza i z niezmierną radością odprawił tę uroczystość. I nie sam jeden owego dnia przepasany został pasem rycerskim, bo ojciec z miłości i dla uczczenia syna dał [tegoż dnia] oręż wielu [jego] rówieśnikom.

Wejście boczne do katedry

Wojowniczy zatem Bolesław, zebrawszy mnogie rycerstwo, otworzył [sobie] nową drogę do Czech, w czym może być porównany z Hannibalem i jego nadzwyczajnym czynem. Albowiem tak jak on, idąc na zdobycie Rzymu, pierwszy dokonał przejścia przez górę Jowisza, tak [też] Bolesław, chcąc najechać Czechy, zapuścił się w miejsca grozę budzące, gdzie przedtem nie stanęła ludzka stopa. (...)


Lecz na razie dajmy nieco chłopcu wypocząć po trudach, aż pióro nasze pogrzebie w pokoju księcia Władysława, męża pobożnego i łagodnego. Książę Władysław tedy, pamiętny na dawne zamieszki, po wygnaniu Sieciecha z Polski, choć słaby był skutkiem wieku i choroby, żadnego przecież nie ustanowił na dworze swoim palatyna lub jego zastępcy. 

Nagrobek książąt zasłonięty rusztowaniem

I tak to sam rządził krajem bez komesa pałacowego, aż duch jego, cielesnego zbywszy się ciężaru, odszedł na miejsce należnego mu pobytu, aby pozostać tam na wieki. Zmarł zatem książę Władysław w podeszłym wieku i długą słabością złożony, a arcybiskup Marcin z kapelanami przez pięć dni w mieście Płocku odprawiał za niego egzekwie, nie śmiejąc go pogrzebać przed przybyciem synów.

Kaplica, w której spoczywają Władysław Herman i jego syn Bolesław  Krzywousty
Skoro zaś obaj bracia przybyli, zanim jeszcze pochowali ojca, doszło pomiędzy nimi do wielkiego sporu o podział skarbów i królestwa, lecz za natchnieniem łaski Bożej i za pośrednictwem wiernego starca, arcybiskupa, zastosowali się w obliczu zmarłego do zarządzeń wydanych przezeń za życia. 

Ołtarz główny w katedrze
Tak więc po wcale zaszczytnym i okazałym pogrzebie księcia Władysława w kościele płockim, po rozdzieleniu skarbca ojcowskiego pomiędzy synów i po urządzeniu królestwa polskiego wedle podziału dokonanego jeszcze za życia ojca, każdy z braci zajął część przypadłą mu z podziału.

Wejście główne - słynne drzwi płockie
Bolesław atoli, jako prawy syn, otrzymał dwie główne stolice królestwa i część kraju ludniejszą. Objąwszy tedy swój dział ojcowizny, wzmocniony rycerstwem i radą, chłopiec Bolesław zaczął składać dowody dzielności ducha i siły ciała i zaczął w opinii i w latach wyrastać na młodzieńca o najlepszych cechach charakteru. 

Główne wejście do katedry
Płock jest wspaniałym miejscem na weekend. Z bazą noclegową może nie najlepiej, ale od czego są takie strony jak https://www.airbnb.pl/ Dzięki niej zwiedziłam kiedyś drogą Szwajcarię! 


Od kilku lat miasto jest znane z letnich festiwali na plaży nad Wisłą: Reggaeland, Audioriver, Polish Hip-Hop Festival, Vistula Folk Festival, Summer Fall Festival, a także Disco Lotnisko. Płock ma wspaniałe ZOO i mnóstwo atrakcji, o których jeszcze kiedyś Wam opowiem.

piątek, 12 sierpnia 2016

Kaliningrad, czyli Królewiec

Miasto zostało założone w 1255 roku przez Krzyżaków (na miejscu pruskiej osady Tuwangste) na cześć czeskiego króla Przemysła Ottokara II, który stanął na czele wojsk krzyżackich podczas ich kolejnej wyprawy przeciwko Prusom. Krzyżacy postawili tu zamek  (nazwany Królewska Góra), który przetrwał aż do 1945 roku. Król  Kazimierz IV Jagiellończyk przyłączył ten królewski gród do Polski w roku 1454. Potem przechodził on z rąk krzyżackich do polskich i niemieckich kilkakrotnie aż do wieku XVIII, kiedy Rosjanie zaczęli rościć sobie pretensje do jego zajęcia. Ostatecznie w wyniku konferencji poczdamskiej (1945) miasto znalazło się w granicach ZSRR i 4 czerwca 1946 jego nazwę zmieniono na Kaliningrad (na cześć zmarłego wówczas Michaiła Kalinina).
Tyle Wikipedia.

Dworzec Główny w Kaliningradzie

Chciałam odnaleźć w tym brzydkim, poradzieckim mieście perełki dawnej świetności. Nie całkiem mi się to udało. Przede wszystkim nie ma śladu po dawnym uniwersytecie, który zapoczątkował Albrecht Hohenzollern w latach czterdziestych XVI wieku.

Pomnik Albrechta Hohenzollerna przed katedrą

Uniwersytet powstał dzięki królowi Polski Zygmuntowi Augustowi (ostatniemu z Jagiellonów), który w 1560 roku obdarzył go takimi samymi przywilejami, jakie posiadała Akademia Krakowska. Tu w latach 1551-1552 studiował Jan Kochanowski! Kontynuował później studia w Padwie, a następnie wrócił na rok do Królewca w 1555 r.

Najstarsza część Kaliningradu, tzw. Wyspa Kanta.W oddali katedra.

Z miejscem tym związany był także, żyjący w tym samym czasie, Stanisław Murzynowski - pisarz renesansowy, autor pierwszego przekładu Nowego Testamentu na język polski oraz pierwszego zbioru zasad polskiej ortografii. Oba te dzieła powstały w Królewcu i tam zostały wydane w 1551 roku. Dwa lata później Murzynowski zmarł w tymże mieście, mając zaledwie 25 lat. Skoro w tak młodym wieku tak wiele dokonał, zastanawiam się co by zrobił, gdyby żył chociaż drugie tyle...

Katedra św. Wojciecha i Najświętszej Marii Panny
Po dawnym uniwersytecie ani śladu. Zachowała się jedynie Katedra św. Wojciecha i Najświętszej Marii Panny, gdzie pochowany jest Immanuel Kant. Ten urodzony w 1724 roku w Królewcu filozof prawie nigdy nie opuszczał swojego miasta, aż do śmierci w 1804. Ukończył tamtejszy uniwersytet, później zaś na nim wykładał.


Najbardziej znany jest jego imperatyw kategoryczny, który brzmi: "Postępuj wedle takich tylko zasad, co do których możesz jednocześnie chcieć, żeby stały się prawem powszechnym".

Miejsce pochówku Kanta na tyłach katedry
Podobno sam bezwzględnie przestrzegał głoszonych przez siebie zasad moralnych. Znany był z prawdomówności i umiłowania wolności. Mówił, że dlatego się nie ożenił, żeby jej nie stracić.

Mauzoleum filozofa przylegające do katedry wzniesiono w 1924 r.,
 w 200. rocznicę jego śmierci.
Ważna była dla niego także wolność narodów. Żył w czasach, kiedy rozbierano nam Polskę - bezpośredniego sąsiada jego kraju. Opracował wtedy "Projekt Wieczystego Pokoju" (1795), w którym napisał m.in.: „żadne samoistne państwo (małe czy też duże, to rzecz obojętna) nie może być nabyte przez jakieś inne państwo drogą spadku, zamiany, kupna lub darowizny, gdyż jest ono społecznością ludzi, której nikt – prócz niego samego – nie może rozkazywać i dysponować nią” oraz „żadne państwo nie powinno mieszać się przemocą do ustroju i rządów innego państwa”. Odczytano to jako dezaprobatę rozbiorów Rzeczpospolitej.

Ławeczka ze słynnym cytatem z Kanta: Niebo gwieździste nade mną i prawo moralne we mnie.
Był znany z dokładności i rutyny. Każdy dzień wyglądał podobnie: wstawał o 5 rano, palił fajkę, przygotowywał się do wykładów, grał w bilard. Do historii przeszła regularność jego spacerów, wg których mieszkańcy Królewca mogli nakręcać zegarki. Zaczynał je zawsze o 15.30 bez względu na pogodę i szedł do zamku krzyżackiego, którego już nie ma (zniszczony przez obie wojny światowe, został ostatecznie rozebrany w 1945 r.)

Pregoła i dawna Wioska Rybna, po której filozof spacerował.
Kontynuował spacer wzdłuż rzeki Pregoły, a następnie koło katedry. Po przechadzce pracował w domu. Kładł się spać zawsze o 22.00.

Tablica na budynku stojącym w miejscu domu, w którym urodził się Kant
Może zaskakiwać fakt, że sowieci nie zrujnowali wszystkiego, co dotyczy niemieckiego filozofa, a nawet zatroszczyli się o miejsca z nim związane. Widocznie zadziałała tu ranga autora "Krytyki czystego rozumu" i siła jego myśli.

Pomnik filozofa postawiony w parku przy ul. Uniwersyteckiej w 1864 r. został zniszczony w 1945.
Obecny jest rekonstrukcją z 1992 r.

Niezwykłym zaskoczeniem był dla mnie pomnik Adama Mickiewicza. Brzydki, co prawda, ale jest. Poeta nigdy nie odwiedził tego miasta. Przepływał tylko obok, opuszczając na zawsze Imperium Rosyjskie. Pisał jednak w listach do przyjaciół, że w tamtejszym archiwum chciał szukać dokumentów dotyczących prawdziwej postaci Wallenroda, kiedy tworzył swoją powieść poetycką.

Tablica informująca o pomnikach w parku obok katedry

O Królewcu wspomniał Mickiewicz również w balladzie "Dudarz":
Kiedym wędrując przez kraje cudze
Królewiec zwiedził przechodem,
Wtenczas przypłynął z Litwy na strudze
Pasterz jakiś z tych stron rodem.


Mylnie ktoś może (po zdjęciach) stwierdzić, że Kaliningrad jest ładny. Nie byłam w muzeum bursztynu i paru innych jeszcze miejscach godnych uwagi, ale w przeważającej części miasto wygląda tak, jak na poniższych fotkach.



Dlatego myślę, że warto tam zajrzeć tylko na jeden, góra dwa dni.
Dziwię się Rosjanom, że choć minęło ćwierć wieku od upadku ZSRR, nadal pozostawili nazwę miasta pochodzącą od Michaiła Kalinina,odpowiedzialnego za wiele zbrodni (m.in. na polskich oficerach w Katyniu), prawej ręki Stalina. Powrót do tradycji grodu królów, nadałby inną rangę temu miejscu.
Królewiec, odpowiednik rosyjski Королевец lub niemiecki Königsberg to nazwy, które funkcjonowały przez wieki, obecna dopiero (i aż!) 70 lat. Czas na zmiany, Bracia Rosjanie!

piątek, 5 sierpnia 2016

Petersburg po raz ostatni

„Piotr Wielki, wznosząc Sankt Petersburg, nie chciał naśladować Europy, ale pragnął, aby Rosja była Europą. I zbudował miasto, które stało się oknem na świat, ale zarazem stworzyło własny mit. Rękę przyłożyli do tego zafascynowani nim liczni pisarze i artyści. Petersburg istnieje fizycznie i metafizycznie. Odbija się w sieci kanałów i literaturze. W myśleniu o nim trudno dziś odróżnić prawdę od zmyślenia...” - słowami Josifa Brodskiego (urodzonego w Petersburgu laureata literackiej nagrody Nobla) zacznę ostatni post o tym mieście.

Sobór na terenie Twierdzy Pietropawłowskiej 

Jego zaczątkiem była Twierdza Pietropawłowska - główne polityczne więzienie Rosji carskiej. Przebywali tu między innymi: Tadeusz Kościuszko, Julian Ursyn Niemcewicz, Fiodor Dostojewski, Maksym Gorki, Jan Kiliński... A jednym z pierwszych więźniów twierdzy był nastawiony opozycyjnie wobec reform ojca – syn Piotra I carewicz Aleksiej. 

Widok na Twierdzę Pietropawłowską przy zachodzącym słońcu około godziny 23.00

Sobór na terytorium twierdzy został wzniesiony na cześć Apostołów Piotra i Pawła, dlatego nazywany jest Pietropawłowskim. Tu znajduje się nekropolia Domu Romanowów. W tym miejscu spoczywają prawie wszyscy imperatorzy i imperatorowe Rosji.

W głębi po lewej stronie grób carycy Katarzyny II. Niestety nie można było podejść bliżej.

Niedawno powstała nowa kaplica, poświęcona rodzinie ostatnich Romanowów - cara Mikołaja II, jego żony i pięciorga dzieci. Zostali zamordowani na rozkaz Lenina w 1918 roku, teraz czci się ich jak świętych.

Kaplica ostatnich Romanowów w Soborze Pietropawłowskim na terenie twierdzy.

Dziadek Mikołaja II - car Aleksander II zginął zaś z ręki Polaka - Ignacego Hryniewieckiego w 1881 roku. Stało się to niedaleko Newskiego Prospektu - głównej ulicy Petersburga. Dziś stoi tam najpiękniejszy sobór, jaki widziałam - "Na krowi", czyli na krwi cara postawiony. 


Sobór "Na Krowi"

Ignacy Hryniewiecki, polski szlachcic studiujący w Petersburgu zrealizował to, o czym marzyli romantycy i ich następcy. Pamiętacie Kordiana Juliusza Słowackiego? Chciał namówić spiskowców do zamachu na cara, a gdy mu się to nie udało, sam podjął się tego zadania. Stracił przytomność, nerwy nie wytrzymały, zamachu nie było. Inaczej z Hryniewickim. Jemu udało się to, o czym inni marzyli na próżno.

Tablica na ścianie soboru, informująca o zamachu na Aleksandra II

 Adam Mickiewicz pisał w Ustępie do III cz. "Dziadów":

Ty nie śpisz, carze! noc już wkoło głucha,

Śpią już dworzanie - a ty nie śpisz, carze;

Jeszcze Bóg łaskaw posłał na cię ducha,

On cię w przeczuciach ostrzega o karze.

Lecz car chce zasnąć, gwałtem oczy zmrużą,

Zaśnie głęboko - dawniej ileż razy

Był ostrzegany od anioła stróża

Mocniej, dobitniej, sennymi obrazy.

On tak zły nie był, dawniej był człowiekiem;

Powoli wreszcie zszedł aż na tyrana,

Anioły Pańskie uszły, a on z wiekiem

Coraz to głębiej wpadał w moc szatana.

(Adam Mickiewicz "Oleszkiewicz" w: "Ustęp")


Sobór "Na krowi". Zachwycające mozaiki.

Aleksander II przeżył sześć zamachów. Dopiero Hryniewiecki zdołał zabić znienawidzonego przez Polaków cara. Władca był świadom konieczności zmian i złagodzenia despotyzmu. Wprowadził wiele reform, w tym reformę uwłaszczeniową, która zniosła pańszczyznę, ale nie polepszyła losu chłopów, bo jak mówiono, wraz z kajdanami zdjęła również buty. Znacznie skrócił czas trwania służby wojskowej, zreformował sądownictwo i szkolnictwo. Mimo tego pozostał wrogiem Polaków.

Baldachim upamiętniający miejsce zamachu na Aleksandra II
 13 marca 1881 roku 26 -letni Ignacy Hryniewiecki rzucił bombę w powóz cara, sam ginąc. Rannego Aleksandra II przewieziono do Pałacu Zimowego, gdzie jeszcze tego samego dnia zmarł. Dziś znajduje się tam jego popiersie i tablica informująca o dacie i miejscu śmierci.

Pokój w Pałacu Zimowym, gdzie car zmarł.
Ale Pałac Zimowy to przede wszystkim Ermitaż - największe muzeum sztuki w Rosji i chyba w Europie. W 1766 caryca Katarzyna II poprosiła francuskiego filozofa Denisa Diderota, by w jej imieniu kupował obrazy z kolekcji francuskich. W ten sposób do Sankt Petersburga trafiły płótna Poussina, Watteau, Rembrandta, Rubensa, Rafaela, Tycjana i wielu innych znakomitych malarzy. Potem trafiały tu arcydzieła nie zawsze legalną drogą...

Pałac Zimowy

Moją uwagę przykuły szczególnie Madonny z Dzieciątkiem nieocenionego Leonarda da Vinci. Dla mnie najcenniejsze zdobycze Ermitażu.

"Madonna karmiąca Dzieciątko" Leonarda da Vinci

"Madonna Benois" Leonarda da Vinci

A także obrazy Rubensa, które niezmiennie mnie rozśmieszają... Nie tylko rubensowskie kształty kobiet, ale i mężczyzn:)

Próbowałam zachować powagę, patrząc na Bachusa Rubensa:)

Naprzeciwko Pałacu Zimowego, w innej części Ermitażu, można zobaczyć malarstwo impresjonistów, Picassa i wielu innych znanych artystów. Jak zwykle zachwyciłam się Monetem i Renoirem. Fotografie niestety nie oddają cudowności impresjonizmu.

Claude Monet "Kobieta w ogrodzie"

Nie sposób na zdjęciach zobaczyć tej trójwymiarowości, wynikającej z nakładania na siebie farby punkcikami, lekkości przez brak konturów...

Auguste Renoir "W ogrodzie"

Zawsze fascynowała mnie zdolność malarzy do uchwycenia chwili, jak na zdjęciu... 

Późny wieczór nad Newą, około godziny 22.00
Na koniec białe noce. Nie mam niestety zdjęć robionych po północy, ponieważ przez pierwsze dni byliśmy tak zmęczeni, że padaliśmy około 23.00. Pod koniec pobytu zamierzaliśmy wybrać się nocą nad Newę, żeby zobaczyć otwierające się mosty, ale pogoda pokrzyżowała plany - lało jak z cebra. Może jeszcze kiedyś dane mi będzie zobaczyć białe noce w Petersburgu, chociaż wątpię. Tyle nieznanych miejsc czeka na odkrycie...

Zachód słońca nad Newą, około godziny 23.00

Szli owi młodzi podróżni nad brzegiem
Ogromnej Newy; lubią iść o zmroku,
Bo czynowników unikną widoku
I w pustym miejscu nie zejdą się z szpiegiem.

Adam Mickiewicz "Oleszkiewicz"