wtorek, 20 czerwca 2017

Żeromski w Orłowie

Za nami długi weekend. Spędziłam go nad naszym morzem, ale kto by pomyślał, że pojechałam tam plażować, myliłby się bardzo. Chciałam poznać Orłowo, dziś część Gdyni, dawnieszą wieś kaszubską, którą upodobał sobie Stefan Żeromski. 


A wszystko zaczęło się od listu pisarza do Bernarda Chrzanowskiego z marca 1919 roku, w którym Żeromski wyrażał pragnienie zamieszkania na Wybrzeżu. Niespełna rok później ponowił życzenie, pisząc do tegoż przyjaciela: "Marzę, jak o raju, o jakimś dworku, willi nad morzem, gdyż tu w Warszawie chorowałem długo i ciężko na grypę "hiszpańską", a właśnie nad morzem lekarze radzą mi zamieszkać ze względu na serce i płuca."


Bernard Chrzanowski rychło przystąpił do szukania takiego miejsca. Znalazł je blisko przystani rybackiej, u podnóża zalesionego wzgórza, obok klifu. Żeromski przeniósł się do domku w Orłowie wraz z siedmioletnią córką Moniką i swoją drugą "żoną" (oficjalnie ślubu nie mieli) Anną. Pisał, że tu czuje się spokojny i szczęśliwy.


W Orłowie odwiedzali go m.in. Jan Kasprowicz i Jan Lechoń. Żeromski napisał tu opowieść „Sambor i Mestwin” o dwóch ogromnych bukach, które wypatrzył podczas spacerów w okolice Witomina.


W odrestaurowanym Domku Żeromskiego, który jest dziś siedzibą Towarzystwa Przyjaciół Orłowa, można oglądać pamiątki związane z pisarzem i jego pobytem nad Bałtykiem oraz nieduże wystawy. Pokoje na parterze i stylowe poddasze są miejscem wernisaży, spotkań z pisarzami i kameralnych koncertów. 


Można się tu także napić kawy i zjeść pyszny deser, czytając przy tym liczne tablice upamiętniające pobyt pisarza w tym miejscu.


W takiej scenerii miło zabrać się do lektury "Wiatru od morza", książki która powstała nieco później, ale której pomysł zrodził się ponoć w tym domku.


Szkoda tylko, że jest ona przywiązana, jakby tłum złodziei miałby się na nią rzucić, a i tak nie uchroniło to ją od dewastacji. Notabene warto byłoby wymienić ten egzemplarz. Chyba nie kosztuje więcej niż serwowana tu kawa.


Choć jest to książka mało znana, jednak odegrała istotną rolę w życiu Stefana Żeromskiego. Był on kandydatem do Literackiej Nagrody Nobla w 1924 roku. Jednak dwa lata wcześniej opublikował rzecz o polskości ziem nadbałtyckich i wielopokoleniowej walce z germanizacją - "Wiatr od morza". Wieść niesie, że to było przyczyną niechęci Komitetu Noblowskiego (w którym zasiadali też Niemcy) do tejże kandydatury. 


Oficjalnie decydujące znaczenie miały względy literackie - styl Żeromskiego wydał się ciężki, poruszane tematy - lokalne, klimat prozy - pesymistyczny i zniechęcający czytelnika. Ostatecznie więc nagrodę otrzymał wtedy Władysław Reymont za powieść "Chłopi".


Kiedy czyta się "Wiatr od morza", nietrudno jednak uwierzyć w nieoficjalną przyczynę niechęci Niemców do Żeromskiego, zobaczcie sami:


"Stara jego [Fryderyka II], po przodkach odziedziczona nienawiść do polskiego szlacheckiego stanu, do ludu mówiącego po polsku, mściwość w każdej krwi kropli krążąca (...) wzrastała, a wstręt do wszystkiego, co duchem polskim trąciło, wzmagał się..."


"Poczytywał też wszystek lud w kraju zabranym za jednorodne zbiorowisko głupoty, za kraj Irokezów, który jedynie dzięki kolonizacji przez Niemców, jako dobrych gospodarzy, ucywilizowany być może."


Żeromski nie zabawił długo w Orłowie. W związku z trwającą wojną polsko-bolszewicką, pod koniec lipca 1920 roku udał się do Warszawy, potem zaś do Wyszkowa, gdzie był korespondentem wojennym.

Widok z okna Domku Żeromskiego
Nad Bałtyk wracał jeszcze, ale o tym następnym razem.

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Nasi w Berlinie

Dziś chcę opowiedzieć o miejscu, zaskakującym dla mnie. Znajduje się w stolicy naszych zachodnich sąsiadów, a ma związek z kilkoma sławnymi Polakami.


Katedra św. Jadwigi w Berlinie, bo o niej mowa, została zbudowana w stylu klasycystycznym w latach 1747–1773, ale początki diecezji sięgają czasów panowania na tym terenie... naszego władcy Bolesława III Krzywoustego!

Diecezja została założona w 1124 roku przez Bolesława III Krzywoustego.
Wyprawy wojenne księcia zakończyły się w latach 20. XII w. militarnym i politycznym sukcesem. Integrację nowo przyłączonych terenów z pozostałymi ziemiami Bolesława Krzywoustego miała umożliwić chrystianizacja Pomorza i organizacja struktur kościelnych. Możemy sobie to bardziej wyobrazić, jak popatrzymy na mapę Pomorza Zachodniego.

By MesserWoland - own work created in Inkscape, based on w:pl:user:Michał P.'s map, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1080224

Pięćset lat później postawiono w Berlinie katedrę. Zgoda na budowę kościoła katolickiego w kraju protestantów była skutkiem wygranej II wojny śląskiej, która doprowadziła do przyłączenia Śląska do królestwa Prus. Fryderyk II liczył na pozyskanie tym gestem szlachty śląskiej, która w dalszym ciągu skłaniała się ku Austrii. Można też tym wyjaśnić wybór patronki Śląska – św. Jadwigi na patronkę budowanej świątyni.

Katedra św. Jadwigi w Berlinie za czasów Ignacego Krasickiego

Wówczas biskupem (a następnie arcybiskupem) na tych terenach był Ignacy Krasicki. Właśnie on konsekrował w 1774 roku tę świątynię. Jako pruski poddany po I rozbiorze Polski musiał często bywać w Berlinie, tam też zmarł w 1801 roku. 


Został pochowany w tymże kościele. Próżno jednak szukać tam jego grobu. W roku 1829 jego prochy przeniesiono do Katedry Gnieźnieńskiej dzięki staraniom Juliana Ursyna Niemcewicza. W podziemiach jest jeszcze płyta upamiętniająca pochówek Krasickiego w Katedrze św. Jadwigi, ale nie wpuszczono mnie tam. Zapewne widział ją Karol Wojtyła, kiedy w 1975 roku, jeszcze jako kardynał, odwiedził tę świątynię.


Największym jednak zaskoczeniem była dla mnie informacja, że w tejże katedrze odbyła się msza pogrzebowa Józefa Piłsudskiego! Odprawiono ją 18 maja 1935 r. z rozkazu Adolfa Hitlera, który zasiadł przy symbolicznej trumnie Marszałka. 

źródło: http://natemat.pl/143089,smierc-pilsudskiego-wstrzasnela-hitlerem-europa-utracila-wielkiego-obronce-pokoju

W uroczystości wzięli udział przedstawiciele III Rzeszy, m.in. Joseph Goebbels, Konstantin von Neurath oraz wysocy przedstawiciele NSDAP oraz Wehrmachtu, a także nuncjusz apostolski w Niemczech Cesare Orsenigo. Po nabożeństwie dwie kompanie Wehrmachtu oddały Marszałkowi honory wojskowe.


Próbowałam sobie to wszystko wyobrazić, będąc w tej świątyni. Wydała mi się dziwna. Nie czułam atmosfery, którą zwykle znajduję w kościołach. II wojna światowa nie oszczędziła tego budynku. Został poważnie zniszczony w 1943 roku.


Odbudowano go w latach 1952–1963. Jak widać nie grzeszy urodą. Ale jest ważny z polskiego punktu widzenia. Zatem jak będziecie w Berlinie, zajrzyjcie do Katedry św. Jadwigi, mając w pamięci powyższe fakty, związane z naszymi wielkimi rodakami.

sobota, 27 maja 2017

Z wizytą u Ignacego Krasickiego

Dziś zapraszam Was do Lidzbarka Warmińskiego. Jest położony nad rzeką Łyną i uchodzącą do niej na terenie miasta Symsarną. Rozwój zawdzięcza biskupowi warmińskiemu Janowi z Miśni, który wybrał ten gród na siedzibę biskupstwa i rozpoczął budowę zamku. 


Zamku, w którym w latach 1767 - 95 mieszkał Ignacy Krasicki. Był biskupem, ale mnie interesuje głównie jako pisarz i poeta doby oświecenia.


Ta gotycka budowla, założona na planie kwadratu o wymiarach 48,5 x 48,5 m, posiada arkadowy dziedziniec, wieloboczną wieżę i trzy smukłe wieżyczki w narożach. Wewnętrzny dziedziniec otaczają ażurowe, dwukondygnacyjne krużganki. 


Na piętrze znajdują się: sala obrad, składająca się z dawnej zakrystii, sali sądowej i tzw. Izby Sybilli; kaplica zamkowa; sala audiencyjna służąca jako biblioteka; pomieszczenia mieszkalne. 
Można zwiedzać także piwnice, w których pokazano historię tego miejsca.


Dzięki staraniom Ignacego Krasickiego zamek lidzbarski stał się ośrodkiem kultury, sztuki oraz nauki. Biskup-poeta organizował tu wieczory literackie, teatr, zgromadził bogaty księgozbiór, mnóstwo rzeźb i sztychów, urządził galerię obrazów. Tu powstała większość jego utworów.


Obecnie zamek jest siedzibą Muzeum Warmińskiego - oddziału olsztyńskiego Muzeum Warmii i Mazur. Znajduje się tu także ekskluzywny Hotel Krasicki.


Ale zanim o hotelu, zwiedźmy muzealną część zamku. Eksponatów jest tak wiele, że nie sposób pokazać nawet jednej setnej. Musicie pojechać tam sami:)


Większość wystaw związana jest z historią tego miejsca, ale można także obejrzeć sztukę nowoczesną. Nie będę jej tu jednak pokazywać, skupię się na Ignacym Krasickim.


W pięknych wnętrzach zamku można zobaczyć wiele starych wydań dzieł poety, a nawet jego rękopisy.


Ciekawe, co grafolog powiedziałby o charakterze Krasickiego na podstawie tego listu:)


Bliżej z dziełami oświeceniowego poety można zapoznać się w Bibiotece Cafe, która jest częścią znajdującego się w zamku wspomnianego już hotelu. Jednakże warto dodać, że hotel i zamek to dwie odrębne instytucje.


Ten pierwszy nie na każdą kieszeń (wystarczy zajrzeć na stronę internetową), zaś drugi można zwiedzać za przystępną cenę.


Niezwykłym przeżyciem okazało się dla mnie przeglądanie antykwarycznych wydań utworów Ignacego Krasickiego z początków XIX wieku.


A także nowszych wydań dzieł "księcia poetów".


Znajdziemy tam również inne cenne książki. Na przykład piękne wydanie "Kroniki polskiej" Galla Anonima


czy też "O obrotach sfer niebieskich" Mikołaja Kopernika. Właśnie w Lidzbarku Warmińskim ten wielki astronom rozpoczął pracę nad opisaniem teorii heliocentrycznej. Będąc mieszkańcem zamku, napisał komentarzyk, czyli wstęp do swojego dzieła "De Revolutionibus..."


W jednej z sal konferencyjnych, nazwanej salą Kopernika, znajdziemy na posadzce układ heliocentryczny naszego astronoma.


Ale wróćmy do Krasickiego. Kolejna sala konferencyjna jest już jego imienia. Tu odbywają się różne szkolenia i spotkania firm. Zachwycający jest zwłaszcza żyrandol.


Interesujące są też gobeliny, przedstawiające Ignacego Krasickiego w różnym wieku.


Wizerunki poety są tu zresztą na każdym kroku. Byłam ciekawa czy postawiono mu jakiś pomnik w tym mieście... Pora opuścić zamek i zobaczyć trochę okolicy.

Nie musiałam długo szukać. Popiersie Krasickiego stoi niedaleko zamku, tuż przy oranżerii, której biskup nadał ostateczny kształt, przeprowadzając rozbudowę w 1790 roku.


Oranżeria położona jest na niewielkim wzgórzu, na tle drzew, na miejscu dawnych ogrodów biskupich. Powstała w wieku XVII i pełniła funkcję rezydencji letniej Jana Stanisława Zbąskiego. 


Uległa zniszczeniu w czasach wojen szwedzkich. Nowy pałacyk, powszechnie zwany Oranżerią, zbudowano za rządów biskupa Teodora Andrzeja Potockiego.


Biskup Potocki polecił zbudować pawilon ogrodowy, który po dziś dzień zachwyca swoją klasycystyczną formą. Wnętrze zostało przebudowane w XIX i XX wieku. 


Bez zmian zachowana została jedynie sala centralna ośmioboczna. Na ścianach można podziwiać sztukę prawdopodobnie z czasów Krasickiego, a mianowicie fragment malowidła przedstawiający alegorię pór roku. 


Na terenie oranżerii znajduje się obecnie Biblioteka Pedagogiczna. Wnętrze można obejrzeć od poniedziałku do piątku w godzinach 11.00 - 18.00


W Lidzbarku Warmińskim byłam po raz pierwszy, chciałam więc zobaczyć trochę miasta. Stara część jest naprawdę przepiękna,


choć zdarzają się też takie widoki:


tuż obok cudownych kamieniczek, komunistyczne bloczysko. Jeszcze gorzej, gdy sąsiaduje z zabytkową katedrą.


Moje poczucie estetyki wystawione było na największą próbę. Szybko zatem wróciłam na teren zamku.


I chętnie tam jeszcze zawitam ponownie, jak będzie okazja:)